Marian Romaniuk

Mieczysław Niedziałkowski (1893-1940)

Teoretyk i działacz PPS od 1914 r.; w latach 1920–1931 sekretarz generalny, a następnie wiceprzewodniczący CKW PPS; poseł na Sejm 1919–1935; 1929–1935 prezes Związku Parlamentarnego Socjalistów Polskich; współtwórca parlamentaryzmu Drugiej Rzeczypospolitej; od roku 1927 redaktor naczelny „Robotnika”; we wrześniu 1939 r. współorganizator Robotniczych Batalionów Obrony Warszawy.

Urodził się 19 września 1893 r. w Wilnie, w szlacheckiej, choć zubożałej rodzinie. Był synem Konrada Bolesława i Heleny z Czayczyńskich, córki uczestnika powstania styczniowego, zesłanego do Tweru nad Wołgą. Jego ojciec, w młodości związany z „Proletariatem”, był powszechnie szanowanym obywatelem miasta: od roku 1900 dyrektor Banku Handlowego, osiem lat później wiceprezydent Wilna; w latach 1919-1920 naczelnik okręgu wileńskiego, zaś przez kolejne dwa lata członek Tymczasowej Komisji Rządzącej Litwy Środkowej. Mieczysław miał czworo rodzeństwa: starszą siostrę Wandę, pisarkę, młodszą Halinę i dwóch młodszych od siebie braci: Jerzego i Jana. Wychowywany był w typowych dla ówczesnego ziemiaństwa tradycjach, głównie idei demokratycznych i patriotyzmu. Wychowaniu sprzyjało ogólne ożywienie życia politycznego i kulturalnego wśród Polaków mieszkających w Wilnie. W czasach młodości Mieczysława rozwinęły się w Wilnie różne stowarzyszenia naukowe, artystyczne, sportowe i oświatowe, propagujące historię i kulturę Polski.

Mieczysław uczęszczał do rosyjskiego gimnazjum klasycznego w Wilnie, które ukończył w 1912 r. Podczas nauki zaangażował się w ruch samokształceniowy i ideowo patriotyczny. Dzięki umiejętności pozyskania młodzieży szkolnej dla programu przygotowań do walki zbrojnej o niepodległość, rozpoczął też działalność polityczną. Mianowicie w roku 1909 założył Związek Młodzieży Postępowo-Niepodległościowej (ZMP-N), będący pod wpływem ideowym PPS Frakcji Rewolucyjnej. Rok później został członkiem Biura Wykonawczego ZMP-N, koordynującego działania wszystkich komórek Związku w zaborze rosyjskim. Sama organizacja liczyła 350 członków i odniosła sukces w kształtowaniu ideowego oblicza młodzieży w kierunku filarecji. Na początku roku 1912 podczas II Zjazdu stowarzyszenia na wniosek Niedziałkowskiego uchwalono nową deklarację ideową, którą przyjęły wszystkie stowarzyszenia z zaboru rosyjskiego. Niedziałkowski, który przewodniczył obradom zjazdu był głównym referentem i autorem uchwały. Należy dodać, że stowarzyszenie wileńskie usiłowało również redagować własne pismo, które wydano w 1911 r. pod tytułem „Jutro”.

Niedziałkowski jako współpracownik pisma mógł przedstawić swoje wywody, w myśl których tylko ruch niepodległościowo-postępowy ma właściwy i pełny program, tak w kwestii społecznej, jak i narodowej. Przyznając, że ugrupowania filareckie nie są jeszcze całkowicie samodzielne pod względem ideowym, postulował, by ruch filarecki został przekształcony w niezależny obóz, by dopiero w przyszłości wystąpić jako samodzielna organizacja. W tym samym roku uczestniczył w uroczystościach odsłonięcia pomnika grunwaldzkiego w Krakowie, kiedy to nawiązał łączność z galicyjską organizacją „Promień”.

Po zdaniu matury rozpoczął studia prawnicze w Petersburgu na tamtejszym uniwersytecie. Środowisko społeczno-polityczne i atmosfera miasta miały istotny wpływ na formację duchową młodego Niedziałkowskiego. Tu znajdowały się siedziby naczelnych władz państwowych Rosji; tu znajdowało się centrum życia uniwersyteckiego, naukowego i kulturalnego. Skupiała się też tu polska emigracja w ilości 70 000 osób. Niedziałkowski nawiązał bliski kontakt z prof. Leonem Petrażyckim (1867-1931), polskim i rosyjskim teoretykiem prawa, etykiem i logikiem, wreszcie filozofem i socjologiem prawa. Ten znany działacz polityczny, liberał i członek rosyjskiej Partii Konstytucyjno-Demokratycznej, dostrzegł w młodym studencie duże zdolności do pracy naukowej. Dlatego też zachęcał go do pracy naukowej i pogłębiania wiedzy.

Mieczysław Niedziałkowski podczas studiów pozostał nadal członkiem Biura Wykonawczego ZMP-N. Został też przyjęty do redakcji „Głosu Młodych” wydawanych w Sankt Petersburgu”, na łamach którego opublikował kilka artykułów.

Wybuch pierwszej wojny światowej dla Niedziałkowskiego oznaczał wezwanie BW ZMP-N do podjęcia działalności wśród robotników. Jesienią 1914 r. wraz z Janem Stróżeckim, Tadeuszem Hołówką i Bronisławem Ziemęckim przybył do Warszawy i stanął na czele Okręgowego Komitetu Robotniczego PPS (OKR PPS). Choć utrzymywał kontakty z działaczami PPS od 1910 r., dopiero teraz rozpoczął aktywną działalność.

Wraz z innymi zajął się odbudową warszawskiej PPS. Podczas publicznych wystąpień podkreślał związek PPS z klasą robotniczą. Wskazywał też na samodzielność partii wobec innych organizacji niepodległościowych. Jeszcze wówczas popierał też wszystkie działania Józefa Piłsudskiego, Polskiej Organizacji Wojskowej i Legionów.

W roku 1915 nawiązał współpracę z organem PPS „Do Czynu”; w okresie od 1 VII 1916 do IX 1918 był stałym współpracownikiem organu PPS „Jedność Robotnicza”. Tam ujawnił swoje poglądy. Opowiedział się za walką o niepodległość poprzez samodzielny ruch mas ludowych. Z relacji ówczesnych działaczy wynika, że już na wiosnę 1915 r. zaliczany był do czołowego aktywu. Obok Norberta Barlickiego, Bronisława Ziemięckiego, Artura Śliwińskiego, Konstancji Jaworowskiej stanowił grupę kierowniczą warszawskiej organizacji.

We wrześniu 1916 r. podczas konferencji PPS w Dąbrowie Górniczej afiliowano go do Centralnego Komitetu Robotniczego (CKR) PPS. Wkrótce potem został aresztowany przez władze niemieckie pod zarzutem prowadzenia działalności niepodległościowej. Pierwsze w jego życiu aresztowanie zakończyło się kilkutygodniowym odosobnieniem.

W latach 1915-1918 pracował najpierw jako urzędnik w Centralnym Towarzystwie Rolniczym, przez jakiś czas był referentem naukowym do spraw socjalnych i prawa państwowego w Biurze Pracy Społecznej. Tam pracował do chwili odzyskania niepodległości. Mógł poszerzyć swoją wiedzę o stosunkach społeczno-ekonomicznych Królestwa, zwłaszcza o położeniu socjalnym proletariatu. Po dwóch latach nabywania doświadczeń opublikował pierwszą broszurę „Organizacja pośrednictwa pracy”. Zajął się również zagadnieniami prawa konstytucyjnego i funkcjonowania systemu dwuizbowego w parlamentach krajów zachodnich. Efektem prac była publikacja pt. „Izby wyższe w parlamentach współczesnych”, którą wydał w Warszawie w 1918 r. Tam też wskazał, że najbardziej optymalnym dla Polski byłby system jednoizbowy.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przeszedł do pracy w administracji państwowej. Najpierw na stanowisku naczelnika Wydziału Sejmowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a kilka miesięcy później od stycznia 1919 r. na stanowisku dyrektora Biura Konstytucyjnego Prezydium Rady Ministrów. Z ramienia PPS, wraz z Norbertem Barlickim, Ignacym Daszyńskim, Jędrzejem Moraczewskim, Feliksem Perlem i Bronisławem Ziemięckim prowadził pertraktacje z PSL, Stronnictwem Niezawisłości Narodowej i Zjednoczoną Demokracją w sprawie utworzenia rządu. Kilka dni później (18 XI 1918 r.) został naczelnikiem wydziału sejmowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tam też zajął się przygotowywaniem ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. Projekt ten, przygotowany wspólnie z Zygmuntem Chrzanowskim i Włodzimierzem Wakarem, został dziesięć dni później zaakceptowany i zatwierdzony do realizacji przez Radę Ministrów i Naczelnika Państwa.

Mając znakomite poparcie społeczne kilku powiatów okręgu wyborczego nr 6 desygnowany przez PPS, mógł kandydować do Sejmu Ustawodawczego w wolnej już Polsce. Wybrany na posła w dniu 26 I 1919 r. zapisał się do sejmowej komisji konstytucyjnej i został jej sekretarzem. Był też autorem odrzuconego przez Sejm projektu konstytucji, zgłoszonego jako wniosek Związku Posłów Socjalistycznych (ZPPS), zmierzającego do demokratyzacji Polski w warunkach kapitalizmu. Mimo niepowodzenia, wraz z Kazimierzem Czaplińskim, z tego samego związku obronił wiele demokratycznych postanowień konstytucji 1921 r.

Wkrótce stał się jednym z najwybitniejszych polskich i europejskich parlamentarzystów. Jego zaangażowanie w prace parlamentarne najlepiej oddaje wypowiedź znanego w okresie międzywojennym felietonisty Bernarda Singera, który tak charakteryzował osobowość Niedziałkowskiego-parlamentarzysty: „Nie wygłaszał przemówień świetnych, nie przerywał mów ostrymi docinkami, nie uderzał w pulpit. Nie zrywał posiedzeń Komisji (…), siedział w solidnym towarzystwie teoretyków konstytucji lub w zespole znawców polityki zagranicznej. Gdy jednak należało w czasie ogólnej debaty konstytucyjnej zabrać głos w imieniu PPS, wówczas przemawiał poseł Niedziałkowski. Mówił jak profesor, cytował uczonych po francusku, niemiecku, angielsku. Towarzysze w robocie konstytucyjnej: Dubanowicz, Lutosławski dziwili się umysłowi (…) młodego Niedziałkowskiego (…). Był ozdobą i skarbem partii”. Był jednym z najmłodszych posłów.

W latach 1918-1919 był członkiem Tymczasowego Komitetu Wykonawczego jednopartyjnej Rady Delegatów Robotniczych (RDR) miasta Warszawy, utworzonej przez PPS. Od 1 I 1919 r. kierował Biurem Konstytucyjnym Prezydium Rady Ministrów. Następnie wszedł w skład Komitetu Wykonawczego i Komisji Regulaminowej połączonej warszawskiej RDR. Był zwolennikiem koncepcji ograniczenia funkcji rad do roli instytucji opiniotwórczych, popierających rząd Jędrzeja Moraczewskiego. Po jego ustąpieniu opowiedział się za usunięciem komunistów i działaczy lewicy socjalistycznej z rad. Był przeciwny dyktaturze proletariatu, opowiadając się za demokracją parlamentarną. Jako działacz PPS, uznając fundamentalną rolę klasy robotniczej w walce o demokratyzację ustroju społeczno-politycznego kraju, przypisywał duże znaczenie kwestii zdobycia przez proletariat sojuszników wśród części chłopów i inteligencji.

Jego poglądy, zbieżne z poglądami Feliksa Perla i Ignacego Daszyńskiego, miały istotny wpływ na program PPS przyjęty na XVII kongresie partyjnym, który odbył się w roku 1920. Rok wcześniej, podczas kongresu zjednoczeniowego PPS w Krakowie, Mieczysław Niedziałkowski został wybrany do Rady Naczelnej i nieco później do Centralnego Komitetu Wykonawczego (CKW) PPS. Członkiem obu gremiów pozostał do momentu rozwiązania PPS, co stało się po wybuchu II wojny światowej, 28 IX 1939 r.

W roku 1919 wszedł w skład Biura CKW. Rok później, po dymisji Jerzego Sochackiego, został wybrany sekretarzem generalnym CKW. Od roku 1921 pełnił też funkcję sekretarza generalnego spraw zagranicznych. W okresie między XIX i XXII kongresem PPS był wiceprzewodniczącym CKW, odpowiedzialnym za kontakty z innymi partiami socjalistycznymi i władzami Socjalistycznej Międzynarodówki Robotniczej (SMR). Z jej ramienia brał udział w kilku kongresach: Hamburgu (1923), Marsylii (1925), Brukseli (1928) i w Wiedniu (1931). Dwa lata później uczestniczył w obradach konferencji socjalistycznej w Paryżu. Dwukrotnie (1924, 1925) był członkiem polskiej delegacji na Zgromadzenie Ogólne Ligi Narodów. Wszedł do zarządu Polskiego Stowarzyszenia Ligi Narodów. Ponownie wybrany z listy PPS do parlamentu, został posłem kadencji 1922-1927. W tym czasie, obok Norberta Barlickiego i Ignacego Daszyńskiego, odegrał wiodącą rolę w Związku Parlamentarnym Polskich Socjalistów (ZPPS). Pracował intensywnie w dwóch komisjach sejmowych: Komisji Konstytucyjnej i Spraw Zagranicznych. Wystąpienia Niedziałkowskiego na forum parlamentu wiązały się głównie z krytyką działalności ówczesnych rządów. Szczególnie negował poczynania drugiego i trzeciego rządu Wincentego Witosa. Protestował też między innymi przeciw upoważnieniu prezydenta RP do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy. Oto jakże aktualny wobec dzisiejszych waśni polityczno-parlamentarnych fragment przemówienia sejmowego Niedziałkowskiego z 13 marca 1935 r.: „Nasz stosunek do projektu ustawy o pełnomocnictwach jest konsekwencją logiczną całego naszego stosunku do obecnego systemu rządzenia. Danie władzy wykonawczej pełnomocnictw, które faktycznie przekazują tej władzy w pełni władzę ustawodawczą, z wyjątkiem jednej, jedynej kwestii: zmiany konstytucji, wymaga przede wszystkim ogromnego zaufania do danego rządu, które mogą temu rządowi dać tylko ci ludzie, którym zaufanie idzie aż tak daleko, że pozwala im na złożenie w ręce rządu nie tylko swych uprawnień, ale nawet ogromnej części swych obowiązków (…). Sama zasada, sama myśl ustawodawstwa dekretowego polegała na tym, żeby podczas nieobecności sejmu i senatu w sprawach nie cierpiących zwłoki Prezydent Rzeczypospolitej mógł w drodze quasi-ustawodawczej rozstrzygać o tych kwestiach, które nie mogą czekać nawet parę tygodni. Z tego założenia, z tej zasady ustawodawstwa dekretowego Panowie zrobili w praktyce najzupełniejszą fikcję. Z reguły w ostatnich paru dniach przed rozpoczęciem sesji zwyczajnej sejmu, mamy nieskończoną falę dekretów, dotyczących najrozmaitszych dziedzin publicznego życia, zarówno dziedzin istotnie poważnych, jak i dziedzin najzupełniej drobnych, najzupełniej wtórnych, jak i spraw, które mogłyby zupełnie spokojnie czekać na załatwienie przez długie jeszcze miesiące. Natomiast poprzednie miesiące okresu bezsejmowego są z reguły świadkami zupełnego prawie zaniku tego właśnie ustawodawstwa dekretowego. Technika tej swoistej pracy ustawodawczej daje ten rezultat, że – jak Panowie sami wiedzą – mieliśmy przed sobą dekrety, które zanim jeszcze weszły w życie, już wymagały nowelizacji. Mieliśmy dekrety, za którymi wnet spieszyły dekrety następne, które zmieniały te pierwsze, gdy tylko zetknęły się one z rzeczywistością. A w rezultacie ogólnym mamy tę rzecz jedyną, która jest naprawdę istotna. Panowie, przeprowadzając w swoim czasie zasadę ustawodawstwa dekretowego, traktowali tę zasadę jako wzmożenie władzy Prezydenta Rzeczypospolitej. W praktyce nie ma większego przykładu, do jakiego stopnia ta zasada okazała się fikcją, jak właśnie nasze ustawodawstwo dekretowe. Nie Prezydent Rzeczypospolitej, nawet nie Rada Ministrów, ale zwykły aparat biurokratyczny jest jedynym twórcą, jedynym organizatorem tego całego ustawodawstwa dekretowego. I z punktu widzenia nie pozornych formuł prawnych, lecz rzeczywistej treści sytuacji prawnej, jaka istnieje, ustawa o pełnomocnictwach, którą Panowie będą uchwalali, będzie polegała na przekazaniu z powrotem na szereg miesięcy pełni władzy ustawodawczej nie Prezydentowi Rzeczpospolitej nawet i nie Radzie Ministrów, lecz aparatowi biurokratycznemu, który mając już w tej chwili kolosalną władzę wykonawczą w ręku, mając olbrzymi wpływ na wymiar sprawiedliwości, obejmuje oprócz tego prawie całość władzy ustawodawczej w państwie. Z tego wynika ta konsekwencja, (…) że aparat biurokratyczny utożsamia siebie z państwem, w swym przekonaniu i w swej najgłębszej psychologii staje się państwem, a wynik jest jeden, że cały antagonizm mas społeczeństwa do aparatu biurokratycznego przerzuca się automatycznie na jego stosunek do państwa. To uważam za rzecz bardzo niebezpieczną. Gdyby Panowie zechcieli istotnie bezstronnie, nie pod kątem widzenia swego obozu, przemyśleć doświadczenie, praktykę i wyniki ustawodawstwa dekretowego i techniki dekretowej, to sądzę, że wielu z Panów w swym przekonaniu i w swym sumieniu doszłoby do tego samego wniosku, do którego my dochodzimy. Wynik tego nastawienia całej polityki państwowej polega na fakcie, że za płaszczem quasi dyrektury Prezydenta Rzeczypospolitej i w dużym stopniu za plecami wszechwładnego rządu wyrasta i rośnie coraz bardziej rzeczywisty, prawdziwy dyktator Rzeczypospolitej – polska biurokracja, coraz bardziej obca, coraz bardziej daleka potrzebom i dążeniom najszerszych mas społeczeństwa”.

Niedziałkowski swoje poglądy zaprezentował w wydanej w roku 1925 broszurze pt. „Położenie międzynarodowe Polski i polityka socjalizmu polskiego”, w której przedstawił swoje stanowisko w kwestii polityki światowej, Ligi Narodów i miejsca Polski w powojennym świecie. Z kolei w wydanej rok później pracy „Teoria i praktyka socjalizmu wobec nowych zagadnień” uzasadnił możliwość budowania socjalizmu na drodze parlamentarnej, którą upatrywał poprzez stopniowe uspołecznianie środków produkcji. Będąc zwolennikiem centryzmu europejskiej socjaldemokraci, wskazywał na konieczność współdziałania PPS z partiami liberalno-burżuazyjnymi. Warto też dodać, że w okresie 1929-1935 był prezesem ZPPS.

Ważnym przyczynkiem do rysu biograficznego Niedziałkowskiego była jego działalność publicystyczna. Przygotowywanie artykułów o treściach polityczno-społecznych, obok pracy pisarskiej wypełniało tak naprawdę czas wolny w domu, który stworzył wraz z Marią Sipayłło, siostrzenicą Jadwigi Markowskiej, znanej działaczki PPS we wschodniej Galicji. Ożenił się w roku 1925, nie doczekawszy się potomstwa. Cenił sobie spotkania rodzinne i długie, niekończące się dyskusje polityczne. Jego siostry i ich mężowie związani byli z obozem J. Piłsudskiego. Podkreślali zatem rolę marszałka w odbudowie państwa i bronili słuszności obozu sanacyjnego, której nie aprobowali Mieczysław i Jan, wychodząc z różnych pozycji. Jak podają biografowie Niedziałkowskiego, dochodziło niekiedy do krótkich spięć, zakłócających nawet rodzinną atmosferę, co miało miejsce zwłaszcza po zamachu majowym. Mieczysław Niedziałkowski utrzymywał szerokie kontakty towarzyskie z wybitnymi politykami, działaczami społecznymi i twórcami kultury.

Brał udział w tworzeniu i redagowaniu „Robotnika”, organu prasowego PPS, jednego z najlepszych pism codziennych II Rzeczypospolitej. Pismo swoim formatem i układem graficznym przypominało gazety paryskie, a w przededniu II wojny światowej oprócz wydania centralnego miało osiem mutacji terenowych. Był jego redaktorem naczelnym do końca września roku 1939, tj. do kapitulacji Warszawy, nie pobierając za to żadnego wynagrodzenia. Na łamach tego poczytnego i wysokonakładowego pisma zamieszczał większość artykułów. Pisał również do „Przedświtu” (1918-1920), „Trybuny” (1919-1922) i do „Światła” (1936-1939).

Niedziałkowski tuż po zamachu majowym najpierw popierał obóz rządzący. Sądził wówczas, iż jest on reprezentantem interesów – jak to wówczas określano – mas ludowych i inteligencji radykalno-postępowej. Wobec jednak wzrostu zagrożenia systemu parlamentarnego w Polsce, Niedziałkowski był skłonny podjąć walkę w obronie demokracji. Tego przykładem była krytyka na forum parlamentu współdziałania rządu z wielkim ziemiaństwem i wielkim kapitałem oraz propozycje rewizji konstytucji. Wobec jednak znacznych potknięć rządu, jego stosunek do gabinetu rządzącego uległ znacznemu zaostrzeniu.

Krytyka rządu przyczyniła się niewątpliwie do dwukrotnego sukcesu podczas kolejnych wyborów parlamentarnych w kadencjach 1928-1930 i 1930-1935. W pierwszej z nich był członkiem komisji konstytucyjnej i zagranicznej. Reprezentując na forum parlamentu swoje ugrupowanie, był zwolennikiem współdziałania PPS ze stronnictwami znajdującymi się w opozycji do sanacji. Wypracował też podstawy ideowe Centrolewu  – bloku stronnictw sejmowych, mających na celu obalenie rządów majowych. Podczas kongresu Centrolewu w Krakowie w 1930 r. miał kilka znakomitych wystąpień. Już we wrześniu 1930 r. przystąpił do opracowania programu wyborczego Związku Obrony Praw i Wolności Ludu. Swoje poglądy odnośnie mechanizmu funkcjonowania władzy państwowej przed zamachem majowym, wraz z krytyką systemu sanacyjnego wyraził dobitnie w pracy „Demokracja parlamentarna Polsce”, którą opublikował jeszcze w 1930 r.

Odnośnie wyżej opisanych zagadnień, zmienił poglądy mniej więcej trzy lata później, po załamaniu się polityki Centrolewu i umocnieniu obozu sanacyjnego, a zwłaszcza po zwycięstwie Hitlera w Niemczech. Stał się zwolennikiem stosowania bardziej radykalnych metod walki. Już podczas XXIII Kongresu PPS, który odbył się w lutym 1934 r. wystąpił z hasłem pozyskania dla programu PPS mas chłopskich, drobnomieszczaństwa i grup zdeklasowanych. Sformułował też postulat utworzenia rządów robotniczo-włościańskich. Jego zdaniem do przyjęcia był również postulat zastosowania dyktatury mas pracujących na tzw. okres przejściowy. On też sformułował nowy program PPS, zatwierdzony w lutym 1939 r. podczas XXIV Kongresu partii.

Po zapewne przykrych doświadczeniach doszedł do wniosku, że dalsza współpraca z komunistami nie ma większego sensu. Dlatego też podczas i po VII Kongresie Kominternu, który odbył się w lipcu i sierpniu 1935 r. opowiadał się za ograniczeniem współdziałania z nimi. Między innymi dlatego został wybrany przez PPS do pertraktacji z KPP. Wynikiem negocjacji było zawarcie tzw. paktu nieagresji. Wraz z KPP i SL stał na stanowisku zbojkotowania wyborów do sejmu i senatu w 1935 r. Niedługo potem, w połowie roku 1936, zgodnie z postanowieniami kierownictwa PPS, występował przeciw nawiązywaniu bliższej współpracy z komunistami. Głosił wówczas ideę konsolidacji sił demokratycznych, do których zaliczał SL, ruch zawodowy pracowników umysłowych, lewicę sanacyjną i PPS. Te ugrupowania – jego zdaniem – zdolne były do podjęcia legalnej walki o obalenie reżimu pomajowego. Jako jeden z głównych ideologów PPS, dwukrotnie w latach 1937 i 1939 był członkiem delegacji partyjnej, która złożyła memoriały prezydentowi Ignacemu Mościckiemu na Zamku. W memoriałach wskazywał na niebezpieczeństwo niemieckiej agresji na Polskę i postulował utworzenie rządu obrony narodowej z udziałem przedstawicieli stronnictw opozycyjnych.

Do najchlubniejszych kart z życia Mieczysława Niedziałkowskiego należy zaliczyć niewątpliwie jego udział w organizowaniu cywilnej obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. Na pół roku przed wybuchem wojny Niedziałkowski w dramatycznym artykule pt. „Akt drugi” Mieczysław Niedziałkowski, znając realia życia społeczno-politycznego postulował: „Trzeba dostosować polskie życie wewnętrzne do rosnących niebezpieczeństw zewnętrznych, Ci, który temu przeszkadzają przez swoisty »patriotyzm reżimowy« czy »obozowy« przez hymny pochwalne i kadzidła, nie nadające się zupełnie do sytuacji – biorą na siebie olbrzymią historyczną odpowiedzialność”.

Tuż po wybuchu wojny przygotowywał między innymi ostatnie numery „Robotnika”, zajmował się werbunkiem do Robotniczych Batalionów Obrony Warszawy. Ściśle współpracował z prezydentem Stefanem Starzyńskim, Cywilnym Komisarzem Obrony Warszawy. Do jego rozlicznych obowiązków należał także udział w pracach Komitetu Obywatelskiego i stałe doradztwo dla generałów Juliusza Rómmla i Waleriana Czumy. W kolejnym wydaniu „Robotnika”, który ukazał się w drugim dniu wojny znalazł się artykuł jego autorstwa o jakże wymownym tytule „Karty padły na stół”. Niedziałkowski odnosząc się do agresji niemieckiej na Polskę tak między innymi pisał: „Nie wywołaliśmy tej wojny i nie chcieliśmy jej. Została nam narzucona. Będzie to wojna o całe jutro świata. Są tylko dwie drogi rozwojowe: albo podporządkować się Trzeciej Rzeszy w jej planach hegemonii, albo złamanie tych planów i ocalenie zarazem wolności narodów, wolności ludów i wolności ludu. Weszliśmy na drogę drugą. To jest Polski dziejowy szlak”. Wkrótce „Robotnik” stał się pismem walczącej Warszawy. Z otwartą przyłbicą wskazywał Niemcom, że hitleryzm i jego kierownictwo muszą być zniszczone.

Niedziałkowski po kapitulacji stolicy, która miała miejsce 27 IX 1939 r. pozostał w stałym kontakcie z gen. Michałem Karaszewiczem-Tokarzewskim, organizatorem podziemnego ruchu oporu. Działał też w kilku komitetach, których wspólnym mianownikiem był ruch oporu. Miesiąc później wszedł w skład Rady Politycznej Służby Zwycięstwu Polski i objął stanowisko komisarza cywilnego przy dowódcy głównym SZP Karaszewiczu-Tokarzewskim. Już wówczas był poza zasięgiem PPS, choć utrzymywał kontakt ze Stanisławem Dubois. Oto krótka charakterystyka postawy Niedziałkowskiego, spisana tuż po kapitulacji Warszawy przez płk Juliana Janowskiego: „Zebraliśmy się w podziemiach PKO. Przewodniczył gen. Tokarzewski, sekretarzował, prowadząc protokół, ppłk Lipiński, który z pasją historyka chwytał »historię« na gorącym uczynku. Czy był to cały komitet, nie wiem; widziałem tych panów po raz pierwszy i ostatni. Większość z nich przedstawiała żałosny widok. Byli roztrzęsieni nerwowo zupełnie. Jedynie Starzyński i Niedziałkowski imponowali mi swoją męskością, swoim zachowaniem. Niedziałkowski, spokojny, równy, logiczny, jak gdyby na jakimś zwykłym zebraniu, ocenił spokojnie rozpaczliwą sytuację ludności i orzekł, że skoro poza Warszawą nie ma już żadnych wojsk i skoro nie można spodziewać się żadnej pomocy, to należy kończyć natychmiast. Podkreślił, że ludność spełniła swój obowiązek – złożył hołd i swoje uznanie wojsku. Z przemówienia jego wynikało, że mimo oficjalnej kapitulacji wojna trwa dalej”.

Aresztowany przez gestapo 22 XII 1939 r. nie mógł liczyć na pobłażliwość ze strony Niemców. Był przesłuchiwany w siedzibie gestapo w Alei Szucha i więziony na Pawiaku. Tam spotkał się Maciejem Ratajem, z którym łączyły go więzy przyjaźni i wspólna praca w obronie stolicy. Z Pawiaka udało mu się przesyłać do żony grypsy, korzystając z uczynności polskich strażników. 18 II 1940 przez niemiecki sąd doraźny został skazany na karę śmierci pod zarzutem tajnego spiskowania. Cztery miesiące później, 21 VI 1940, wraz z Maciejem Ratajem i grupą więźniów został rozstrzelany w podwarszawskich Palmirach. Za udział w obronie Warszawy został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz pośmiertnie, po zakończeniu działań wojennych w 1945 r. Krzyżem Grunwaldu I kl. i Medalem Zwycięstwa i Wolności. Pogrzeb Mieczysława Niedziałkowskiego odbył się w lasku palmirskim w maju 1946 r.

Mieczysław Niedziałkowski dzięki swej działalności i służebnej roli w sprawie narodowej i społecznej odegrał ważną i istotną rolę w tworzeniu najnowszej historii Polski. Był zarówno teoretykiem jak i myślicielem PPS; redaktorem i publicystą, współtwórcą współczesnej polskiej myśli politycznej.

Marian Romaniuk

__________________________________________

 Powyższy tekst przedrukowujemy za pismem „Przegląd Socjalistyczny”, pominęliśmy przypis i bibliografię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *