Ludwik Królikowski

Lud i rząd

[1851]

W żadnym wypadku lud nie powinien mieć panów ani też cierpieć z ich powodu: przeciwnie, sam winien zawsze wyznaczać sobie sługi i zmieniać je w zależności od potrzeb.

Źródłem dobra i zła jest dla Ludu jego Rząd i doświadcza ich on z ręki Rządu. Tylko Rząd odpowiada przed Bogiem i Rozumem za nieszczęścia i nędzę rządzonych. Jeśli ślepy prowadzi innych ślepców, wszyscy kończą w tym samym rowie.

A co powiedzieć o ślepcu, który usiłuje, uciekając się bodaj do przemocy, narzucić swoje przewodnictwo ludziom widzącym?

Czemu zbawcy Ludu podejmują się zadania, które przerasta ich siły? Kto zmusza ich do dawania tego, co nie leży w zasięgu ich środków ani ich umysłu, ani nawet samej ich woli?

Toteż rację ma zawsze Lud, kiedy jest surowy i wymagający wobec swych rządzących i kiedy ich oskarża o zło, które musi cierpieć. Niechaj zatem ci nieproszeni i natrętni przewodnicy zaniechają narzucania się swym współobywatelom, niech wejdą na drogę równości i wspólnego obowiązku, jeśli nie chcą, by traktowano ich jak prawdziwych winowajców!… Dopóki będą obstawać przy kierowaniu i rządzeniu Ludem na przekór jego woli, nie potrafiąc go uszczęśliwić, czyż mogą zasłużyć na wybaczenie?

Ale i Lud, w imię Natury i Rozumu, jest całkowicie suwerennym Panem, władnym powoływać na swe usługi Rząd stosowny do potrzeb. Jego obowiązkiem jest zadbać o to, zatroszczyć się o to i tego dopilnować. Jest to jego misją, w której nikt nie może go zastąpić. Musi umieć być sam sobie Panem i Suwerenem. Za wszelką cenę musi zdołać zastąpić swych ciemiężycieli najpokorniejszymi sługami: w przeciwnym razie zawsze będzie tylko stadem niewolników pod batem panów.

Jest rzeczą absolutnie konieczną, aby Lud umiał stać się twórcą własnego szczęścia. Nie można myśleć, pić ani jeść przez mandatariuszy. Lud, podobnie jak Społeczeństwo, jak Kościół, jeśli tylko potrafi się zrzeszyć w jedną zbratnioną Rodzinę, więcej może zdziałać dla własnego szczęścia niż wszyscy księża, wszyscy filozofowie, wszyscy zbawcy świata razem wzięci.

Z tego punktu widzenia Lud jest zawsze sam z siebie źródłem wszystkich swych nieszczęść, wszystkich swoich cierpień. Dlaczego podporządkowuje się ciemiężycielom i wyzyskiwaczom? Dlaczego ich toleruje? Dlaczego nie zastąpi ich dobrymi Sługami? Dlaczego poniża się do roli bydlęcia pociągowego?… Trzeba zatem przede wszystkim, by umiał sam być sobie Panem i samodzielnie realizować własną Suwerenność.

Tak jak nie można oddychać ani trawić za pośrednictwem drugich, choćby byli najsilniejsi, najzdolniejsi, najbardziej cnotliwi i oddani, tak samo nie można realizować własnej Suwerenności za pomocą jakiegokolwiek mandatu. Trzeba, by każdy potrafił żyć i działać jak prawdziwy Suweren, rzecz jasna w granicach swoich zdolności, swego sumienia, swojej doskonałości. Katolicyzm także zdaje się potwierdzać tę prawdę, kiedy uczy, że nawet Bóg nie może nikogo zbawić bez współudziału jego woli, jego własnych wysiłków, jego osobistych zasług.

Nic więc i nikt nie może zwolnić jakiegokolwiek Ludu od konieczności samodzielnego realizowania własnej Suwerenności, jedyną misją zaś, jaką może i powinien pełnić Rząd, jest służenie mu i prowadzenie, bez żadnego przymusu, za pochodnią Prawdy i Sprawiedliwości. Żadnego Rządu nie można dopuścić ani tolerować na innych warunkach.

Rządowi, który porzuca pozycję wiernego i oddanego Sługi, Lud odmawia zawsze swobodnego i spontanicznego posłuszeństwa. Podporządkowuje mu się tylko pod przymusem. I ma w tym całkowitą rację. Jego pierwszą powinnością jest nie uleganie dominacji żadnego ciemiężyciela; jakże bowiem inaczej mógłby zachować swą godność i wolność Suwerena?

Oto istotne cechy każdego prawomocnego Rządu:

1. Musi zawsze pozostawać niezmiennie w roli Sługi;

2. Musi dawać dowody trwałego oddania Ludowi;

3. Musi być zawsze posłuszny Prawdzie i Sprawiedliwości;

4. Musi zawsze chcieć i umieć wprowadzać w życie wszelkie ideały i to wszystko, co doskonałego objawi się w umysłach najbardziej cnotliwych i najzdolniejszych ludzi;

5. Musi być rzeczywiście Władny tworzyć Wspólne szczęście, żądając od każdego nie więcej niż to, co sam może i chce nieprzymuszenie dać z siebie, a nie potrzebując uciekać się nigdy wobec rządzonych do przemocy ani żadnego rodzaju przymusu.
Rząd, który nie ma innych środków oddziaływania (sankcji) prócz siły, nie jest Rządem, ale uzurpacją, bluźnierstwem, zbrojnym rozbojem, a Lud jest wobec niego w takiej samej pozycji jak spokojny i bezbronny podróżny wobec uzbrojonego, śmiałego i zręcznego rozbójnika na drodze.

Jeśli macie nieszczęście stanąć oko w oko z takim rycerzem, choćbyście byli niewinni i święci jak sam Chrystus, wyzbądźcie się złudzeń: nic nie może was przed nim ochronić, ani Religia, ani Prawo, ani żadna Reguła czy Zasada. Błagania i jęki Abla podniecają bratobójczą furię Kaina. Przyznajcie zatem, że niczego dobrego nie możecie się spodziewać ze strony ludzi, którzy nie szanują waszej godności i wolności Suwerenów, którzy nie chcą współżyć z wami jak kochający Bracia, a przeciwnie – niczego nie poniechają, aby narzucić wam własną wolę, starając się uczynić z was nikczemną strawę dla swych zwyrodniałych i zepsutych żądz.

Ludwik Królikowski

____________________________________

Powyższy tekst Ludwika Królikowskiego pierwotnie ukazał się w piśmie „Le Populaire”17 stycznia 1851 r. Przedrukowujemy go za „Wskrzesić Polskę, zbawić świat. Antologia polskiej chrześcijańskiej myśli społeczno-radykalnej 1831-1864”, wybór i opracowanie Damian Kalbarczyk, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1981.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *