Tadeusz Podgórski

Jutro musi być nasze

[1953]

Polska myśl socjalistyczna umiała obliczać, analizować po męsku i przewidywać. Stawała oko w oko z przeciwnościami. Nie uciekała przed nimi w popłochu. Dlatego – wychowywała. Wychowywała w Polsce wolę walki i świadomość siły własnej. Czyniła to, chociaż jak mówił Żeromski, szarpał jej cześć i jej honor nieskalany – „dziennikarz, który z zadeptywania ogniów idei żyje”, I dlatego też żadna przemoc i żadna demagogia nie oddzieli od siebie losu Polski i losu socjalizmu polskiego.

Mieczysław Niedziałkowski

 

Oko w oko z przeciwnościami

Stoją przed nami trudności niemałe.

Zawziął się los na socjalizm polski. Piętrzy przed nami wrogie przeciwności, Gnębi nas okrucieństwem komunistycznych prześladowań w kraju. Niszczy, wypacza, bezcześci zdobyty ciężko dorobek myśli socjalistycznej. Terrorem Bezpieki zdławił wszelką organizację socjalistyczną. Zglajchszaltował ruch zawodowy, czyniąc z niego powolne narzędzie dyktatury komunistycznej. Zniszczył robotnicze organizacje spółdzielcze. Zdławił samorząd, szkołę życia publicznego.

A przecież, mimo te prześladowania, mimo niepowetowane straty w najwybitniejszych przywódcach i działaczach, myśl socjalistyczna żyje w polskich masach robotniczych. Jest obecna w zachowaniu się całego narodu pod okupacją. Świadczą o tym niezbicie histeryczne ataki prasy komunistycznej na „socjal-patriotyzm” i na „zdrajców z PPS”.

Skąd ta odporność, skąd bierze się ta siła atrakcyjna socjalizmu polskiego w dobie największych prześladowań, w dobie powszechnej klęski narodowej?

Stanowi ją dojrzałość polskiej myśli socjalistycznej z okresu wcześniejszego, na której w ubiegłych dziesięcioleciach kształciła się i wychowywała nasza klasa robotnicza. Stanowi ją wkład polskiego socjalizmu w ukształtowanie świata duchowego współczesnego Polaka. Wierność polskiej klasy robotniczej dla idei socjalistycznej przesądza o niepowodzeniu komunizmu. To najskuteczniejsza zapora sowietyzacji.

Tu też leży ziarno naszego przyszłego zwycięstwa.

W innym układzie przedstawiają się trudności polskiego socjalizmu na emigracji.

Jeszcze w końcowym okresie ubiegłej wojny czynniki wstecznictwa rozpoczęły nagonkę na socjalizm. Od roku 1947 toczą z nami otwartą walkę. Pozornie notują nawet sukcesy. Pozornie, gdyż sukcesy te ograniczają się do oddźwięków prasy prawicowej i „sanacyjnej” w emigracyjnych środowiskach zachowawczych. Obozy rodzin obsiadłe przez emerytów „sanacyjnych”, a w skupiskach miejskich koterie zdeklasowanej biurokracji, to teren oddziaływania prawicy. Szerokie rzesze uchodźcze, mimo krzykliwej demagogii całej prasy reakcyjnej, pozostają głuche i obojętne na jej wezwania. Obca i daleka jest im treść reakcyjnych haseł. Tylko brak wyrobienia politycznego u młodych robotników emigracyjnych na razie jeszcze przesądza o tolerowaniu hurra-patriotycznej demagogii. Ale i to powoli ulega śmianie. Coraz więcej skupisk robotniczych powołuje do życia organizację partyjną PPS. Stale przybywa młodych energicznych działaczy socjalistycznych. Coraz szerszym strumieniem płynie na emigracji myśl socjalistyczna. Wyniki tych przemian nie dadzą na siebie długo czekać.

Tak przedstawiają się sprawy w Wielkiej Brytanii, wśród emigracji najmniej przychylnej i najtrudniej dostępnej dla socjalizmu. W innych krajach zadanie jest prostsze i łatwiejsze.

A więc i na emigracji socjalizm polski żyje, rozwija się i przygotowuje do zwycięstwa.

Akcja socjalistyczna

Akcja – to czyn, działanie, realizacja zadań.

Od razu należy stwierdzić, że żadna akcja socjalistyczna w kraju w obecnych warunkach nie jest możliwa. Tam musi nam wystarczać przywiązanie mas robotniczych do idei socjalizmu i ich bierny opór wobec sowietyzacji oraz wiara, że socjalizm, jako organizacja i świadome działanie zbiorowe, istnieje na emigracji, a w chwili wyjarzmienia się odżyje także na polskiej ziemi.

Właściwą akcję socjalistyczną w obecnym okresie winniśmy prowadzić na emigracji. Na miejsce kadr partyjnych, zdziesiątkowanych najpierw przez okupanta hitlerowskiego, a potem także przez komunistów, musimy przygotować, wychować i wyszkolić nowe kadry działaczy na emigracji. Tu mamy obowiązek pogłębiać, rozwijać i doskonalić polską myśl socjalistyczną. Jeśli równolegle spełnimy te dwa zadania, przyszłość socjalizmu polskiego będzie zabezpieczona.

Trudności, wobec których na emigracji stoi socjalizm polski, mamy obowiązek zwalczać nieustępliwie.

Ani na jeden krok nie wolno nam się tu cofać przed naporem polskiej reakcji społecznej i politycznej. Im twardziej, im bezwzględniej stawimy jej czoła – tym przejrzystsze będą stosunki emigracyjne, tym prościej ułoży się przyszłość.

Nie głosimy tu żadnego szowinizmu partyjnego ani doktrynalnego. Stanowisko wyżej wyłożone w całości mieści się w uczciwej koncepcji jedności narodowej. Idzie tylko o to aby, w ramach tej jedności postulaty myśli socjalistycznej znalazły poczesne miejsce W żadnym wypadku z postulatów tych nie wolno nam rezygnować. Puste, czcze krzyki o polityce ponadpartyjnej, o wyrzeczeniu się konkretnych programów politycznych na rzecz ogólnikowej walki o bezpostaciową niepodległość – nie powinny nikogo wprowadzać w błąd. Jeszcze przed po wiekiem trafnie ujął to zagadnienie Stanisław Brzozowski, pisząc: „Problem polega nie tylko na tym, aby zachować wiarę w Polskę, ale aby stworzyć Polskę jako realną moc dziejową”.

W naszym socjalistycznym przeświadczeniu Polski jako „realnej mocy dziejowej” nie stworzy obóz zachowawczy. Jest to praktyczne i wykonalne zadanie socjalizmu polskiego. Pamiętać nam zawsze należy, że w gruncie rzeczy są tylko dwie koncepcje przyszłej Polski: socjalistyczna – sprawiedliwości społecznej i planowania gospodarczego, oraz zachowawcza – kapitalistyczna, zróżnicowana społecznie i klasowa. My jedni reprezentujemy tę pierwszą koncepcję.

Koncepcja socjalistyczna to koncepcja narastającej przyszłości. Koncepcja ta zapewne nie okaże się wolna od błędów i usterek (nie przypisujemy sobie nieomylności…), ale na pewno jest ona żywa treścią współczesnej chwili dziejowej, jest brzemienna możliwościami podźwignięcia Polski z nizin klęski do życia pełnego i w każdej dziedzinie twórczego.

Koncepcje przeciwników socjalizmu w mniejszym czy większym stopniu są obciążone miazmatami słabości okresu jeszcze przedrozbiorowego. Nie ma w nich idei zdolnej do odrodzenia sił twórczych narodu. Kto bowiem tylko w przeszłości szuka natchnienia, zapominając że „w Polsce tempo życia ustało lub zamarło od XVII wieku” (słowa Eugeniusza Kwiatkowskiego w książce „Dysproporcje”), ten niczego nie osiągnie.

Zagadnienie to musimy i sobie i innym postawić jasno, a zadanie nasze konsekwentnie realizować.

Więcej radykalizmu

Podlegamy podwójnej presji.

Propaganda komunistyczna w kraju wszystkie swoje nieprawości i nadużycia nazywa „realizacją ustroju socjalistycznego”. Większość prasy reakcyjnej na Zachodzie w obłudny sposób stara się sprowadzić socjalizm i komunizm do wspólnego mianownika.

Na zbyt wielu socjalistów sama ta atmosfera działa deprymująco. Stąd rodzi się tłumienie tonu wypowiedzi socjalistycznych. Stąd skrępowanie taktyki opinią kół obojętnych lub nawet wrogich socjalizmowi. Stąd wreszcie skłonność do zacierania różnic między obozem socjalistycznym a zachowawczym.

Wszystko to razem stanowi o rozbrajaniu socjalizmu emigracyjnego, o pozbawianiu go siły przebojowej.

Czas najwyższy zdać sobie z tego sprawcę i poszukać właściwego wyjścia z impasu.

Dzisiejszą stawką obozu socjalistycznego na emigracji winien stać się radykalizm społeczny i polityczny. Będzie to zresztą naturalne, gdyż dotychczasowe doświadczenie uczy, że PPS zjednuje sobie nowe rzesze członków i sympatyków właśnie spośród elementów skłonnych do radykalizmu.

Straszaka porównań z panującą w kraju partią komunistyczną nie powinniśmy się przesadnie obawiać. Ten chwyt reakcji może mieć wpływ tylko na elementy umysłowo ograniczone, tylko na środowisko całkowicie bezmyślne. W przeobrażeniach gospodarczych i społecznych, jakie zaszły w kraju, jednostki myślące doskonale rozróżniają to, co wyrasta z własnych potrzeb i dążeń, i to co jest narzucone albo skoślawione przez reżym komunistyczny, powolny rozkazom z Moskwy. Tym bardziej rozróżnia to społeczeństwo w kraju.

W tych warunkach wypowiedzi nasze o stosunkach w kraju, a podobnie nasze sformułowania programowe i deklaracje na przyszłość winny naświetlać z jednej strony zasadnicze dążenia, a z drugiej strony ich wykonanie. Jeśli nawet niektóre nasze wypowiedzi będą w chwili obecnej dla wielu Polaków trudne do strawienia, lepiej będzie, gdy zaczną się z nimi wcześniej oswajać. Możemy nawet być pewni, że po pewnym czasie pogodzą się z naszymi naświetleniami i wskazaniami, gdyż sami innej pozytywnej koncepcji przyszłej Polski nie mają.

Wyraźne formułowanie i stawianie naszych postulatów pod adresem polskiej przyszłości spełni jeszcze jedną rolę: wychowa, dokształci i mocniej powiąże nasze środowisko socjalistyczne na uchodźstwie. Wyzwoli w nas dynamizm w obronie naszego stanowiska przed nagonką demagogii reakcyjnej, a w przyszłości da nam siłę przebojową do walki ostatecznej o wpływ na kształtowanie losów Polski.

Pamiętajmy, że jutro musi być nasze.

Tadeusz Podgórski

________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w emigracyjnym „Robotniku” nr 4-5, Londyn 1953. Po latach wznowiono go w „Przemianach – piśmie Polskiej Partii Socjalistycznej”, wydawanym w Niemczech, nr 1(96)/1986, jesień 1986, wydanie specjalne po śmierci T. Podgórskiego. Przedruk za tym ostatnim źródłem. Na potrzeby Lewicowo.pl udostępnił Grzegorz Ilka.

 

 

Tadeusz Podgórski (1919-1986) – przed wybuchem wojny ukończył liceum techniczno-kolejowe, od 1942 r. był żołnierzem Armii Krajowej w zgrupowaniu „Wola”, brał udział w powstaniu warszawskim w ramach zgrupowania „Radosław”, dwukrotnie ranny. Następnie więziony w obozie w Sandbostel. W latach 1945-46 żołnierz II korpusu we Włoszech. Następnie zamieszkał w Anglii, gdzie związał się z emigracyjnymi środowiskami polskich socjalistów. Pracował jako szlifierz. Pełnił funkcje przewodniczącego Komitetu Głównego PPS w północnej Anglii oraz był członkiem Centralnego Komitetu PPS. W roku 1965 w związku z rozpoczęciem pracy w dziale robotniczym Radia Wolna Europa zamieszkał w Niemczech, gdzie wybrano go przewodniczącym Komitetu Głównego PPS w tym kraju. W 1982 r. wybrano go przewodniczącym Komitetu Centralnego PPS. Był redaktorem naczelnym socjalistycznego miesięcznika „Przemiany”, odegrał wielką rolę w zjednaniu dla socjalizmu członków ostatniej fali polskiej emigracji politycznej, po roku 1981. W roku 1985, po przejściu na emeryturę, wrócił do Anglii. Był reprezentantem PPS w emigracyjnym parlamencie – Radzie Narodowej RP. Bliski współpracownik i uczeń Adama i Lidii Ciołkoszów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *