Edward Szymański

Głód krzepi!

Znamy już różne recepty na głód, kryzys, bezrobocie. Wiemy, że cukier krzepi, że papieros rozjaśnia nerwy, czy jak tam, wiemy też, że według amerykańskiej mody wystarcza uśmiechnąć się (keep smiling!), a wszystkie nieszczęścia pierzchną jak sen. Zaiwaniają nas nieźle, nawet coraz lepiej, ale widocznie wszystko to mało.

Uwaga!

„Głodówka oczyszcza i odradza organizm!”.

„Głodówka potęguje ośrodki życiowego magnetyzmu!”.

A dalej?:

„Jak należy głodować?”.

„Jak działa głodówka na dzieci, młodzież i ludzi w starszym wieku?”.

„12 przykazań dla osób stosujących głodówkę…”.

„Głodówka otwiera nową erę w medycynie!”.

Olbrzymi afisz, przylepiony na ścianie gmachu Biblioteki Publicznej w Warszawie. Wyraźne, czerwone, długie na osiem kwadratów litery zapraszają do Konserwatorium na odczyt o LECZENIU GŁODEM.

Publiczność uliczna, roztargniona, zapędzona, z reguły nie czyta afiszów. Przynajmniej nikt nigdy nie widział przy reklamach największych sensacji grupy ludzi ponad pięć osób. Mijają bibliotekę dziesiątki, setki przechodniów. Aż oto ktoś z śpiesznie idących rzucił okiem na czerwone litery i stanął jak wryty. Leczenie głodem…

Jeden, drugi, dziesiąty. Po chwili tłum. Stoją milcząco. Nikt nie czyta głośno, nikt nie robi uwag. Ktoś przeciera ręką czoło, jakby się budził. Ktoś patrzy na adres, godzinę odczytu, a potem jeszcze raz i jeszcze raz chłonie w siebie wielką nieznaną prawdę:

„Głodówka oczyszcza i odradza”…

„Głodówka wzmacnia”…

Odtąd już będzie myślał nad tym, jak należy głodować. Będzie sobie w myśli komponował 12 przykazań dla stosujących głodówkę, obserwując z zacięciem naukowym, jak głodówka działa na dzieci, młodzież i ludzi w starszym wieku. I ani okiem nie mrugnie, kiedy zobaczy nieaktualny, stęchły okrzyk żółtych liter: „Cukier krzepi”. Frajer, bracie! Głód oczyszcza i w ogóle!

Jestem prosty człowiek, nie lekarz, nie Boy, nie Bóg. Myślałem dotychczas, że głód masowy pociąga za sobą tak zwane charłactwo u młodzieży, że potęguje rozszerzenie się gruźlicy, że prowadzi do fizycznego zwyrodnienia pokolenia, wśród którego się rozpanoszył, że w ślad za tym zwyrodnieniem idzie podporządkowanie wszelkich zredukowanych do minimum władz umysłu – jednemu imperatywowi: jeść!

Co dzień przeglądam w gazetach rosnącą ciągle rubrykę samobójstw – z głodu. Czytałem „Pamiętniki bezrobotnych”. Jestem prostym człowiekiem.

Wiem. Nikt dziś nie napisze „Ludzi bezdomnych”. Wiem – nikt ze zdolnych, sławnych, uznanych lekarzy nie wystąpi w Konserwatorium z odczytem o potrzebie pokarmu i słońca dla setek tysięcy tzw. ludzi, którzy nawet nie napisali pamiętników swej nędzy. Nie łudziłem się. Są przecież Czerwone Krzyże, Towarzystwa Dobroczynności, Towarzystwa Przeciwgruźlicze, reklamy „Cukier krzepi!” i rosnące w liczbę i rozpacz szeregi wydziedziczonych.

Ze wszystkich nauk najwyżej cenię medycynę. Każdy nowy skuteczny rodzaj zabiegów, każde nowe serum antyinfekcyjne to dla mnie ważniejsza rzecz niż wynalazek tanków z armatą kalibru 75 mm + miotacz płomieni. Trudno. Może głodówka nie to samo, co głód. Może medycyna wstępuje w nową erę z okazji głodówek. Może lekarze zbiorą i rozpatrzą dane głodowe od byłych górników z Klimontowa a propos spotęgowania ich życiowego magnetyzmu. Ale, powiadam, dopóki nie ujrzę afisza o publicznym lekarskim odczycie przeciw głodowi, gruźlicy, przeciw nędzy – znam tylko jeden wyraz w odpowiedzi autorom nowej ery – prowokacja.

Koniec.

Panowie medycy! Nie radzę wam jechać z tym odczytem na Wolę, na Budy, do Łodzi, do Zagłębia. Tam zaczyna się inna, nowa era, między innymi i w medycynie.

Edward Szymański

_____________________________

Powyższy tekst powstał w międzywojniu, prawdopodobnie nie był wtedy opublikowany. Zamieszczono go w książce Edward Szymański – „Dzieła zebrane”, tom II, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971.

 

Edward Szymański (1907-1943) – poeta, prozaik, publicysta, dziennikarz, działacz społeczno-polityczny. Pochodził z robotniczej rodziny z warszawskiej Woli, o silnych tradycjach socjalistycznych. W roku 1928, po rozpoczęciu studiów polonistycznych, wstąpił do PPS. Był autorem licznych wierszy, publikowanych w prasie dla dzieci, w pismach socjalistycznych i spółdzielczych, m.in. w „Robotniku”, „Płomieniach” (organ Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej; był członkiem jego redakcji), „Głosie Kobiet”, „Spólnocie”, „Społem”, „Kolejarzu Związkowcu”, „Głosie Tytoniowca”, „Tygodniu Robotnika”, „Chłopskiej Prawdzie”, „Lewym Torze”, a także w satyrycznych „Szpilkach”. Autor kilku tomów wierszy: „20 milionów” (skonfiskowany przez cenzurę), „Do mieszkańców Marsa”, „ABC” (wiersze dla dzieci), „Słońce na szynach” (wiersze o tematyce związkowej), zredagował także tom „Piosenki robotnicze”. Autor przekładów utworów klasycznych: „Lenora” A. G. Bürgera i „De rerum natura” Lukrecjusza. Zarobkowo pracował m.in. jako nauczyciel, urzędnik pocztowy, redaktor pisma „Przegląd Futrzarski i Kuśnierski”, bywał bezrobotnym. Jego utwory budziły uznanie m.in. Juliana Tuwima, Władysława Broniewskiego i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Pod koniec lat 30. wraz z rodziną przeniósł się z Warszawy na Podlasie, gdzie zastała go wojna. Podczas ucieczki na wschód przed hitlerowcami uległ wypadkowi, którego skutkiem było pęknięcie czaszki. Ciężko chory, operowany i poddany rekonwalescencji, został w czerwcu 1943 r. aresztowany przez Gestapo w niejasnych okolicznościach, przebywał na Pawiaku, a następnie został uwięziony w Auschwitz, gdzie zmarł pod koniec tego roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *