Zofia Daszyńska-Golińska

Domy ludowe

[1909/1913]

Z pojęciem i życiem demokracji wiąże się konieczność ognisk zbiorowego życia, ognisk kulturalnych, które by wprowadzały lud w krainę wiedzy, piękna, życia towarzyskiego, które umożliwiałyby mu wszelką akcję społeczną, wymianę publiczną myśli, formułowanie życzeń, wytwarzanie nowych form współżycia. Jeżeli dzisiejsze warstwy inteligenckie złożone z indywidualistów, poniekąd wybujałym indywidualizmem przeżarte, odczuwają potrzebę zbiorowego życia i tworzą różnorodne tegoż formy w postaci klubów, resurs, stowarzyszeń, to tym więcej potrzebę takiego życia odczuwać musi lud po wsiach i miastach. U inteligencji to tylko jeden z przejawów życia umysłowego, dla ludu to prawie jedyna możność tego życia po ciężkiej, szarej, monotonnej i zwykle zależnej pracy. Inteligencja posiada mieszkania odpowiadające jako tako wymaganiom piękna i wygody, mieszkania ludu po wsiach i miastach nie zaspokajają najpierwotniejszych wymagań higieny, komfortu ani estetyki. To też stanowi jedną z tajemnic siły przyciągania kościołów. Są one wielokroć jedynym środowiskiem zbiorowego życia duchowego ludu. Mówię o kościołach w znaczeniu budynków, wyposażonych w dzieła sztuki, choćby nawet prymitywnej, ale wymownej i barwnej, rozbrzmiewających muzyką i śpiewem i zgromadzających gminę ludzi o jednakowych wierzeniach i uczuciach. Jeżeli dom ludowy wykonać ma swoje zadania, dopełnić wobec danej grupy ludu obietnicę dawania pięknej, przyjemnej i użytecznej treści dla jego wczasów, za przykład postawić sobie musi religijne świątynie i jak one zestrzelać duchy i myśli we wspólnych celach.

Nie można przeto określić domu ludowego jako budynku, który różni się od domów mieszkalnych tym, że jest własnością ogółu i powstaje czy powstawać powinien wraz z osadą, mieszcząc sale dla zabaw i zgromadzeń, bo to dopiero zewnętrzna jego powłoka. Forma ta jest niezbędną, ale upowszechni się w naszych warunkach wtedy dopiero, gdy ustalonym zostanie pojęcie zbiorowego życia, a odczutą konieczność zgromadzania się, uprawnienie i prawo do rozrywek i wczasów. Koniecznością, jak już obecnie w Danii i w Finlandii, stanie się budowa domu ludowego w każdej wsi, nie tylko w miasteczku, jeżeli przestaną istnieć prywatne szynki, karczmy, lupanary, nęcące bodaj oświetleniem, piosnką hulaszczą czy ordynarnymi dźwiękami gramofonów i patefonów. Przy małej wrażliwości estetycznej naszych mas robotniczych i włościańskich, pod władzą upajającą alkoholu, odniósłby dziś przeważnie zwycięstwo szynk z pijacką kompanią nad wybudowanym ze względów doktryny bodaj najszlachetniejszym domem ludowym.

Toteż nie doktryna, nie popierające ją fundacje, ale odczucie przez liczną warstwę ludzi kulturalnej niezbędności instytucji stać się musi podstawą ludowego domu, jego moralnym fundamentem. Jak każda instytucja społeczna, dom ludowy będzie wynikiem całego światopoglądu, domagającego się kulturalnych form towarzyskiego i społecznego współżycia, i z kolei centrum i rozsadnikiem kultury. Jako taki musi mieć nie tylko odpowiednią dla zbiorowego życia formę, ale również i treść, która by była „tego życia wyrazem, wykładnikiem dążeń na przyszłość” i drogą do rozwoju zasobów umysłowych i nabywania nowych wiadomości. Inaczej dom ludowy przyrównać by można do salonów w mieszczańskim domu, chłodnych, bezosobowych, świecących pustkami, bo rodzinie nie przyzwyczajonej do zbytku wystarcza skromna jadalnia, gdzie skupia się ona przy jednym stole i korzysta ze wspólnej lampy.

Przetłumaczywszy to na język warunków konkretnych, dom ludowy odpowiadać powinien następującym wymaganiom: a) pod względem formy musi to być budynek wzniesiony według wymagań higieny i estetyki, o obszernej sali zebrań, zdobnej dziełami sztuki, czysty, elegancki i urządzony z komfortem. Naturalnie każdy z tych warunków uwzględniany być może tylko w miarę możności i wykonywany odpowiednio do przewidywanej liczby członków i rozporządzalnych funduszów, b) dom ludowy musi być emanacją woli i żądań pewnej grupy społecznej, którą łączą wspólne zasady i cele, c) dom ludowy uwzględniać musi potrzeby i życzenia ludzi różnej płci i wieku, bo z takich składa się każda grupa społeczna, a podczas chwil wolnych od pracy, do przepędzenia których przede wszystkim dom ludowy służy, nie ma powodu do usuwania dzieci czy młodzieży od zbiorowego życia, d) dom ludowy dawać powinien: 1) pobudki do umysłowego życia w formie wykładów, odczytów, dyskusji, biblioteki, czytelni, 2) kulturę artystyczną przez muzykę, dzieła sztuki malarskiej i plastycznej, 3) rozrywki cywilizowane, ale wszechstronne i swobodne, 4) stać się centrum życia stowarzyszeń, klubów i kół wszelkiego rodzaju, 5) rozwijać zamiłowanie sportów i dawać do nich sposobność, 6) gromadzić ludzi jednego kierunku umysłowego dla umożliwienia wewnętrznej etycznej spójni, 7) stawiać zasady wyższego życia moralnego, nie dopuszczając przynajmniej takich źródeł znieprawienia jak alkoholowe napoje. Wszystkie te warunki połączyć by można w jednym: dom ludowy stanowić powinien środowisko, które przyciągałoby swoją grupę i pobudzało ją do miłego i użytecznego spędzania wolnego czasu, wytwarzając wśród członków poczucie humanitarnego i braterskiego współżycia.

Słynne domy ludowe na Zachodzie, które służą nam za ideał i wzór do naśladowania, odpowiadają tym zadaniom; wspomnijmy o nich w kilku słowach.

Pałac Ludowy (People’s Palace) w Londynie przy ul. Mile End Road jest wspaniałym budynkiem, otwartym w 1887 r., miejscem wystaw i koncertów popularnych, siedliskiem szkół robotniczych, wykładów uniwersytetu ludowego, muzeów, bibliotek. Zgromadza on rozmaite kluby, oddaje sale dla sportów i ćwiczeń gimnastycznych, dla wspólnych zabaw dzieci i dorosłych. Już w pierwszym roku istnienia liczba osób korzystających z jego urządzeń dosięgła półtora miliona, nie licząc uczniów i stałych członków. Jak zwykle w Anglii, Pałac Ludowy był rezultatem ogólnohumanitarnych prądów, a pierwszą myśl poddała powieść Waltera Besanta „Ludzie rozmaitych kategorii i zajęć” (w 1882 r.) Nieco inny charakter posiada Toynbee Hall w Londynie, założony ku uczczeniu pamięci słynnego misjonarza ludowej myśli i zdolnego ekonomisty Arnolda Toynbee. Osiadł on w najuboższej dzielnicy Londynu Ost End, do której ludzie z „towarzystwa” obawiali się uczęszczać, ponieważ jest ona siedliskiem nie tylko nędzy, ale i zwykłego jej towarzysza, występku, i tu wieczorami zgromadzał najbiedniejszą i najciemniejszą ludność, niosąc jej światło i braterskie słowo. Wielbiciele i prozelici jego poszli tą samą drogą. Toynbee Hall jest środowiskiem kulturalnym dla całej ludności dzielnicy, ma 11 stałych rezydentów, ludzi przeważnie z uniwersyteckim wykształceniem, którzy czas swój oddają na usługi ciemnych i ubogich. Ruskin College jest właściwie nie domem ludowym, ale uniwersytetem, przy którym istnieje internat i gdzie studia trwają od 1 do 2 lat. Zbiera się tu elita robotnicza, gdyż pobyt kosztuje rocznie 550 rubli, a młodzi robotnicy starają się zebrać pieniądze, aby czesne opłacić.

Licznymi są w Anglii tzw. settlementy, osady ludowe, które dają w dzień opiekę dzieciom, wieczorem urządzają koncerty, odczyty, zebrania dyskusyjne dla starszych, są siedliskiem klubów, porad prawnych, a niekiedy lekarskich, i gdzie inteligencja stara się wnikać w życie warstw ludowych, dopomagać im, oświecać i dzielić z nimi umysłowe życie. Jedna z większych osad takich, Passmore Edwards Settlement w Londynie, miała 16 stałych rezydentów, zgromadzała kluby chłopców, kobiet, dziewcząt, towarzystwa naukowe, sportowe, literackie, szkoły dla dzieci normalnych i kalekich itp. Należą tu spośród warstw zamożnych ludzie na wysokich stanowiskach, obok młodzieży uniwersyteckiej płci obu, a gromadzą się zarówno robotnicy o wyraźnym zabarwieniu partyjnym, jak i ci, co na sztandarze wypisali bezpartyjność. Założony na wzór angielskich w 1900 r. settlement wiedeński (w ubogiej dzielnicy Ottakring) wziął przede wszystkim pod opiekę dzieci i matki. Stara się on dopełnić braki życia rodzinnego klas najmniej zamożnych.

Z humanitarno-demokratycznego współdziałania idei wyszło stowarzyszenie francuskie z siedzibą w Paryżu, Coopération des idées, założone w 1896 r. Obok wykładów, dyskusji, swobodnej wymiany myśli, dostarczania pism i książek członkowie w liczbie 7000, dziś przeważnie robotnicy, założyli w kącie Lasku Bulońskiego tzw. Pałac Ludowy (Palais du peuple). W niewielkiej, gustownie urządzonej willi odbywają się zabawy, teatry, koncerty, odczyty, dokoła park stanowi ciąg dalszy pałacyku. Kilka willi mieszkalnych posłużyć miało próbie wytworzenia wspólnego gospodarstwa, która się jednak nie udała. Wille są zamieszkałe przez rodziny robotnicze, ale rodziny prowadzą gospodarstwa indywidualne.

Idei ogólnie humanitarnej zawdzięcza swe powstanie założony na tle bezpartyjnym Volksheim w Hamburgu (przez Waltera Classena). Instytucja rozwija się świetnie; posiada biuro wywiadowcze, gdzie przeprowadzane są wywiady we wszystkich dziedzinach interesujących członków i gości, czytelnię pism, bibliotekę, urządza raz w tygodniu odczyty i dyskusje, zabawy co niedziela dla dorosłych i dzieci, jest siedzibą stowarzyszeń młodocianych, terminatorów itp. Inny charakter posiada instytucja tejże nazwy (Volksheim) w Wiedniu, która jest jednocześnie uniwersytetem i domem ludowym. Założona w 1903 r., w specjalnie wybudowanym, pięknym i wzorowo urządzonym budynku, łączy ona bibliotekę dzieł naukowych i beletrystycznych (specjalna sala przeznaczona jest dla tych, co chcą naukowo pracować), czytelnię pism, laboratoria chemiczne, fizyczne, zoologiczne, botaniczne itp. Wielka sala przeprowadzona przez trzy piętra służy dla kongresów i zjazdów, mniejsza dla wykładów, obie z amfiteatralnie urządzonymi widowniami, obok nich kilkadziesiąt mniejszych audytoriów. W suterenach mieszczą się sale gimnastyczne, porada lekarska, jadłodajnia bez alkoholu, garderoby. Volksheim jest w stałym porozumieniu z wykładami urządzanymi w różnych dzielnicach miasta przez uniwersytet, które dopełnia pracą w laboratoriach i wykładami systematycznymi.

Odmienny od opisanych wyżej instytucji charakter noszą domy robotnicze, zwykle partyjne, istniejące już w większości wielkich miast w Europie Zachodniej.

Dom robotniczy w Sztokholmie jest wspaniałym wielkim budynkiem, który łączy 25 stowarzyszeń zawodowych. Mają tu one swoje sekretariaty, drukują pisma w mieszczącej się na dole drukarni. Pokryty szklanym dachem dziedziniec służy dla zgromadzeń ludowych. Wielka sala, gdzie odbywają się kongresy i zjazdy, pomieścić może około 2000 osób, sale mniejsze, ale także obszerne, służą dla wykładów, odczytów, koncertów i zabaw. Uniwersytet robotniczy założony przez dra Nyströma posiada mniejszy oddzielny budynek i jest instytucją bezpartyjną, gdy dom ludowy należy do stronnictwa socjalno-demokratycznego.

Takiż charakter robotniczy i partyjny przedstawiają słynne belgijskie domy robotnicze w Gandawie: Vooruit, i w Brukseli: Maison du Peuple. Trzeba uznawać program belgijskiego stronnictwa robotniczego, ażeby być ich członkiem. Dom Ludowy brukselski istnieje od 27 lat, łączy się z kooperatywą, która nosi tę samą nazwę, i posiada pięć filii, tj. równie wielkich budynków w różnych dzielnicach miasta. Wspaniałe sale służą dla zjazdów, kongresów, zebrań towarzyskich, koncertów, teatrów. Tu ma swą siedzibę słynny w Brukseli chór robotniczy i takaż orkiestra, stowarzyszenia zawodowe, jadłodajnie, gdzie nie sprzedają napojów alkoholowych destylowanych, magazyny towarów bławatnych i ubrań gotowych, ambulatorium lekarskie, sala gimnastyczna i inne. Zarówno w Sztokholmie, jak i w Brukseli rozwieszono po salach domów robotniczych obrazy pierwszorzędnych artystów, którzy ofiarowali je bezinteresownie ludowi.

Za właściwy dom robotniczy uważać można w Paryżu Giełdę Pracy (Bourse du travail). Pokryty szklanym dachem dziedziniec służy dla zebrań i kongresów, olbrzymie zabudowania stanowią siedzibę stowarzyszeń zawodowych, biur pośrednictwa pracy, kas robotniczych i roją się od interesantów.

Dom robotniczy (Volkshaus) w Berlinie z urządzeniami spotykanymi gdzie indziej łączy biura pośrednictwa pracy, biuro porady prawnej oraz tani hotel z jadłodajnią, kąpielami i pralnią. W Wiedniu olbrzymie dwa domy robotnicze dają pomieszczenie kasom chorych, a część lokalu wynajmują jako mieszkania robotnicze. Właściwością austriacką, którą odnajdziemy i w polskich domach robotniczych w Galicji i na Śląsku, jest ścisła łączność z kapitałem piwnym. Wielkie browary udzielają pożyczek na budowę, pod warunkiem, że tylko od nich robotnicy brać będą piwo. Kapitał alkoholowy mści się potem, uniemożliwiając wszelką propagandę za wstrzemięźliwością.

Przyjrzawszy się największym domom ludowym i robotniczym w Zachodniej i Środkowej Europie, zestawmy to, co dokonano dotąd na ziemiach polskich.

Poznańskim właściwych domów ludowych ani robotniczych dotąd nie ma. Stowarzyszenia robotnicze i rzemieślnicze, przeważnie kierowane przez duchowieństwo i oparte, jak cała polityka społeczna w tej dzielnicy, o stronnictwo chrześcijańsko-socjalne, otrzymują sale parafialne na zgromadzenia co miesiąc lub częściej. Sale te są centrami i siedzibą stowarzyszeń. Nie ma przeto nawet surogatu właściwych domów ludowych.

Królestwie budowa domów robotniczych rozpocząć się mogła dopiero od 1905 r., ale już od początku ery konstytucyjnej zażywa idea ich zakładania wielkiej popularności. Każde niemal stronnictwo czy grupa oświatowa stawiały w programie budowę domów ludowych, tak np. Tow. Kultury Polskiej jako jeden ze swoich celów wysunęło budowę wielkiego domu ludowego w Warszawie, ale na cel ten nie zebrało dotąd dostatecznego kapitału. Natomiast Mariawici przystąpili do budowy domu ludowego o wielkich rozmiarach na Woli. Stronnictwo chrześcijańsko-socjalne otworzyło dom ludowy na ul. Kaliksta i zgromadza rzesze robotnicze, nawet należące przekonaniowo do innych kierunków. Ze strony Towarzystwa Kooperatystów założono szereg domów ludowych po wsiach i miasteczkach, połączonych ze sklepami spółek spożywczych, które rozwijają się niekiedy bardzo dobrze.

Liczne domy ludowe zakładają stronnictwa narodowej demokracji i związku katolickiego. Instytucje te nie zawsze się udają, gdyż wielokroć zakładane były jako centra dla zgromadzania politycznych zwolenników, a zwłaszcza ku zwalczaniu stronnictw przeciwnych. I tak założone w lubelskim domy ludowe w liczbie 8 nie dają znaku życia, w Nowogródku Łomżyńskim wzniesiony kosztem parafian dom ludowy wypuszczono w dzierżawę. Poza tymi nieudanymi czy tendencyjnymi próbami udało się przecież stworzyć szereg instytucji, które, zważywszy na krótki czas istnienia, uważać można za wyraz istotnego zrozumienia celów kulturalnych i wielkiej energii inicjatorów.

Do najlepiej udanych domów ludowych zaliczyć trzeba założone w płockim, a mianowicie w Płocku, Ciechanowie, w Mławie, Rypinie, Sierpcu itd. Dom Ludowy w Płocku istnieje od 1907 r. Obejmuje czytelnię pism i bibliotekę, salę zebrań ze sceną amatorską dla teatrów, chórów i koncertów. Co niedziela gromadzą się tu rodziny warstw mniej zamożnych wraz z dziećmi. Bufet bez alkoholu zaopatruje gości i pozwala przedłużać zabawy. Założycielem i kierownikiem instytucji jest dr Maciesza (autor atlasu statystycznego ziem polskich).

Ciechanowie Dom Ludowy powstał staraniem Tow. Kultury Polskiej w r. 1907. Posiada jadłodajnię, salę zebrań, w której Tow. Kultury urządza pogadanki i wykłady. Na mocy umowy z p. Jasiobędzką, właścicielką biblioteki prywatnej o 2,5 tysiącach tomów, członkowie i goście domów ludowych korzystali z książek. Członkiem zostać może każdy, korzystają zeń jednak tylko rzemieślnicy i młodzież. Robotnicy uczęszczają wprawdzie na zabawy, ale stronią od odczytów i książek. Przyczynia się do tego niechęć duchowieństwa, które niezadowolone z wpływu elementów postępowych zakazuje do domów ludowych uczęszczać. Gdyby nie ta umyślnie wytwarzana niepopularność, ciechanowski dom ludowy mógłby szerzyć wpływ znaczny i bardzo dodatni. Kierownicy potrafili postawić instytucję na właściwych zasadach i skorzystać z całego zasobu środków kulturalnych, jakie posiada Ciechanów. Członkowie korzystać mogą z biblioteki tow. naukowego, a nawet z biblioteki parafialnej.

Do wzorowych domów ludowych należy dom w Liskowie, wystawiony ze składek samych włościan, za inicjatywą ks. Blizińskiego. Jest to piękny murowany budynek, otwarty 23 sierpnia 1908 r., z wielką salą na odczyty, zabawy i przedstawienia teatralne oraz z jadłodajnią, w której wcale nie sprzedają alkoholu. Nie piętrze mieści się spółka tkaczy ręcznych, wyrabiających płócienka, założona staraniem tegoż ks. B., która daje zarobek około 500 włościanom. Dom w Liskowie urządził również mieszkania dla dzieci, które ze wsi okolicznych uczęszczają do szkoły i ochronki, gdyż inaczej w zimie nauka byłaby dla tych dzieci niedostępną.

Zwoleniu pod Kozienicami (w Radomskim) powstał w 1908 roku Dom Ludowy za inicjatywą dra Pawłowskiego.

Dzierzgowie (pow. przasnyski) staraniem ks. A. Pomirskiego powstał Dom Ludowy we własnym budynku, z salą na 300 osób, gdzie odbywają się przedstawienia amatorskie, odczyty, koncerty orkiestry parafialnej. W budynku mieści się biuro drobnego kredytu, czytelnia i kółko rolnicze.

Opisane tu domy ludowe nie wyczerpują wszystkich instytucji Królestwa w tym rodzaju (do końca 1909 r.), które są poważnym dorobkiem kulturalnym. Jednocześnie zaznaczyć należy, że powszechnym w nich jest wykluczenie alkoholowych napojów z bufetu czy jadłodajni.

W Galicji zakładanie domów ludowych już się rozpoczęło, zarówno stronnictwo socjalistyczne, jak i katolicko-narodowe zalicza do swoich najbliższych celów założenie w każdym mieście, w którym znajduje się organizacja, robotniczego domu. Rada miasta Krakowa postanowiła zbudowaniem wielkiego domu ludowego upamiętnić utworzenie Wielkiego Krakowa. Pozostało to przecież dotąd w sferze projektów.

Natomiast TSL (Towarzystwo Szkoły Ludowej) wzniosło 5 domów ludowych typu miejskiego (w Grzymałowie, Kołomyi, Potoku Złotym, Tarnopolu i Wojniłowie) oraz 22 domy ludowe na wsi. Założyły je koła: w Borzęcinie, Borszczowie, Czerniowcach, Drohobyczu, Jaworowie, Komarnie, Podhajcach, Samborze, Stanisławowie, Tarnopolu i Żółkwi. Jest to poważny dorobek, pięknie świadczący o instytucji.

Posiadamy w Krakowie katolicki dom robotniczy, zgromadzający organizacje narodowo-katolickie. W Podgórzu otwarto 1 stycznia 1909 roku Dom Robotniczy we własnym niewielkim budynku, kosztem 24 tys. koron. Dla łatwiejszego zbierania funduszów zajęło się nim osobne towarzystwo. Dom Robotniczy w Podgórzu, liczący 240 członków, jest siedzibą ruchu: 1) zawodowego (należą tu metalowcy, murarze i in.), 2) politycznego (urządzane są zgromadzenia polityczne), 3) oświatowego. Wykłady, pokazy i dyskusje urządza Uniwersytet Ludowy im. A. Mickiewicza. Częstymi są również przedstawienia teatralne, produkcje muzyczne, zabawy. Na piętrze mieści się biblioteka, licząca koło 1000 tomów.

Dom Robotniczy w Nowym Sączu, założony w związku z kooperatywą spożywczą, powstał ze składek robotniczych i zysków tejże kooperatywy. Koszta wyniosły 80 tys. koron. Otwarty na wiosnę 1907 r., mieści na parterze 3 sklepy samopomocy (kooperatywy), na piętrze salę zgromadzeń i zabaw oraz czytelnie.

Dom Ludowy w Bielsku należy do stronnictwa socjalno-demokratycznego, zgromadzając robotników tkackich – Polaków mieszkających w tym mieście. Dotąd jest to niepozorny parterowy domek, w którym mieści się sala na zgromadzenia, a obok piwiarnia, należąca do prywatnego właściciela. Czy z tak urządzonego domu ludowego większa korzyść, czy szkoda, trudno orzec.

Co do domów robotniczych, to powstawanie ich ściśle zależnym jest od rozwoju przemysłu, czego najlepszym dowodem jest rozmieszczenie dotychczasowych domów robotniczych w centrach galicyjskiego przemysłu, np. w Borysławiu.

W warunkach życia naszego narodu domy ludowe stają się niekiedy placówkami narodowymi. Ma to miejsce na kresach, wśród ludności mieszanej, gdzie ludność polska odczuwa potrzebę zaznaczenia swej przynależności narodowej i wyodrębnienia się od otaczającego obcego elementu. Takimi są: Dom Polski w Morawskiej Ostrawie, Dom Ludowy w Cieszynie, Dom Związku Narodowego w Chicago, a wreszcie dom dla emigrantów w Ellis Island pod Nowym Jorkiem. Domy te, oprócz zaznaczonych celów specjalnych, mają jeszcze wspólny z innymi instytucjami tego rodzaju cel ognisk zbiorowej kultury.

Dorobek w zakresie domów ludowych i robotniczych na ziemiach polskich świadczy, że idziemy naprzód i że stwarzanie środowisk kulturalnych dla ludu na wsi i w mieście stało się żywotnym i postępuje równolegle z rozwojem naszej myśli demokratycznej. Dotychczasowe doświadczenia przekonały, że wobec ostrych różnic partyjnych i przekonaniowych i domy ludowe tworzyć się muszą w myśl haseł i programów ściśle określonych. Nie ma powodu iść wbrew temu prądowi, który jest linią najmniejszego oporu. Ponieważ i tak z racji technicznych warunków dom ludowy zgromadzać może tylko pewną liczbę członków i gości, niechże się w nim gromadzą ludzie uczuciem i przekonaniami sobie najbliżsi, byleby ściany zbiorowych siedzib ludu nie patrzyły na pustkę lub bezmyślną zabawę, ale wypełniły się bogatą i użyteczną treścią.

Zofia Daszyńska-Golińska

Warszawa, w grudniu 1909 r.
________________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w książce „Praca oświatowa, jej zadania, metody, organizacja”, podręcznik opracowany staraniem Uniwersytetu Ludowego im. A. Mickiewicza, przez T. Bobrowskiego, Z. Daszyńską-Golińską, J. Dziubińską, Z. Gargasa, M. Heilperna, Z. Kruszewską, L. Krzywickiego, M. Orsetti, H. Orszę, S. Posnera, M. Stępowskiego, T. Szydłowskiego, W. Weychert-Szymanowską, Nakładem Michała Arcta w Warszawie, Kraków 1913. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Publikowaliśmy już dwa teksty z tej samej pracy zbiorowej:

• Stanisław Posner: Kluby robotnicze
• Tadeusz Bobrowski: Działalność oświatowa w robotniczych związkach zawodowych

 

Zofia Daszyńska-Golińska (1866-1934) – nazwisko panieńskie Poznańska, pochodziła ze zubożałego ziemiaństwa. Początkowo nauczycielka francuskiego, ok. roku 1883 weszła w krąg polskiego ruchu socjalistycznego (Partia Robotnicza „Solidarność”). Ukończyła studia z ekonomii politycznej i historii na uniwersytecie w Zurychu, gdzie następnie się doktoryzowała. Tam związała się z emigracyjnymi działaczami Proletariatu. Wyszła za mąż za działacza socjalistycznego Feliksa Daszyńskiego (starszy brat Ignacego Daszyńskiego), po jego śmierci wróciła do Warszawy. Wykładała w Uniwersytecie Latającym, działała w ruchu socjalistycznym, za co została uwięziona i wydalona z zaboru rosyjskiego. W Berlinie uzyskała tytuł docenta, współpracowała z tamtejszymi socjaldemokratami, następnie wyszła ponownie za mąż za S. Golińskiego i osiadła w Krakowie. Członkini Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, wykładowca Uniwersytetu Ludowego im. A. Mickiewicza i szkoły partyjnej PPS, założycielka robotniczego stowarzyszenia abstynenckiego „Trzeźwość”, współpracownica prasy socjalistycznej (m.in. „Naprzód”, „Prawo Ludu” i „Gazeta Robotnicza”). Współtwórczyni i aktywna działaczka lewicowego ruchu kobiecego. W czasie I wojny światowej związana z obozem piłsudczykowskim, kierownik Biura Prac Ekonomicznych Naczelnego Komitetu Narodowego, działaczka Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego. Po odzyskaniu niepodległości pracowała w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej oraz kontynuowała działalność naukową, otrzymując tytuł profesorski Wolnej Wszechnicy Polskiej – jako wybitna ekonomistka oraz twórczyni podwalin polityki społecznej w Polsce. Po przewrocie majowym poparła Piłsudskiego, wchodząc w skład lewego skrzydła sanacji, zwolenniczka reform socjalnych i etatyzmu, w latach 1928-1930 senatorka z listy BBWR. Autorka wielu prac naukowych i rozpraw politycznych, m.in. „Przełom w socjalizmie”, „Współczesny ruch kobiecy wobec kwestii robotniczej”, „Zarys ekonomii społecznej”, „Przez kooperatywy do przyszłego ustroju”, „Przyczynki do kwestii robotniczej w Polsce”, „Prawo wyborcze kobiet”, „Praca. Zarys socjologii, polityki i ustawodawstwa pracy”, „Polityka społeczna (ekonomia społeczna)”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *