Adam Próchnik

Antysemityzm i młodzież

[1936]

Najboleśniejszą blizną w straszliwie jątrzącej ranie antysemityzmu jest sprawa młodzieży. Młodzież okazała się najpodatniejszym gruntem dla tej propagandy. Robotnik na ogół jest odpornym elementem. Trzeba już grubej nieświadomości, aby dał się wziąć na lep tego rodzaju haseł. Ustrój kapitalistyczny, którego robotnik jest najbezpośredniejszą ofiarą, rozpościera przed nim obraz tak wyrazisty, jaskrawy i niedwuznaczny, że nie pozostawia żadnych wątpliwości, gdzie jest wróg, gdzie źródło zła, gdzie istotna przyczyna krzywdy społecznej. Świadomość klasowa nie jest żadnym sztucznym tworem, nabycie jej nie wymaga żadnej filozofii, robotnik wysnuwa ją z trudem swej pracy i z niedolą swego położenia społecznego. Trudno mu więc wmówić, że wszystkiemu winien Żyd, że on jest wszechprzyczyną zła. Może objawić się wśród robotników słaba dążność antysemicka, może ideologia robotnicza pokryć się lekką powłoką antysemityzmu, ale dzieje się to z reguły pod wpływem otoczenia drobnomieszczańskiego. Jest bowiem w klasie robotniczej jądro klasowe, na którym z zewnątrz osadza się pokost światopoglądu drobnomieszczańskiego. Wystarczy jednak lekko poskrobać z wierzchu, a zdrowe jądro się obnaża. Również i masa chłopska nie okazuje się zbyt skłonna do przyjmowania antysemityzmu. Antysemityzm chłopski ma charakter dobroduszno-jowialny, nie ma w nim nic krwiożerczego. Żyd nie jest konkurentem chłopa, nie ma więc pola do wytworzenia się wielkiego antagonizmu gospodarczego. Żydów na wsi jest mało i stosunek do nich jest raczej życzliwy. Z Żydem z miasta wchodzi chłop w konflikt w podwójny sposób: 1) jako konsument w stosunku do sprzedawcy, 2) jako sprzedawca w stosunku do pośrednika. Jako konsument idzie do Żyda, bo to taniej, klnie, gdy dostanie lichy towar, ale zawsze woli kupić po niższej cenie. Niechęć do pośrednika jest aż nadto zrozumiała. Ale pośrednikiem nie jest tylko Żyd. A ów nie-Żyd nie jest wcale lepszy. Nie ma więc podstaw do powstania w masie chłopskiej silnego prądu antysemickiego. Zresztą i w masie chłopskiej wzbiera świadomość klasowa. Widzi wszak chłop, że mu brak ziemi, a obok obszarnik ma jej tyle, choć sam na niej nie pracuje. Widzi, że duszą go podatkami ponad wszelką miarę, a obok piętrzą się milionowe zaległości ziemiańskie. Niechęć chłopa kieruje się więc w odpowiednią stronę. Łatwiej chłopa podburzyć do odebrania siłą ziemi, która przed prawiekami do niego należała, łatwiej namówić do pobicia komornika niż poprowadzić go do rabowania sklepów żydowskich.

Podatny grunt do wybryków antysemickich to zatem nie robotnik i nie chłop, ale dwie warstwy: drobnomieszczaństwo i młodzież. Drobnomieszczaństwo ulega podniecie bezpośredniej konkurencji ekonomicznej żydowskiego kupca i rzemieślnika. To działa jak silny narkotyk. Położenie drobnomieszczaństwa jest tego rodzaju, że nie widzi ono przed sobą swego właściwego wroga, tak jak widzi go robotnik lub chłop. Drobnomieszczaństwo jest bezpośrednią ofiarą pewnych skomplikowanych procesów, jak industrializacja, koncentracja, kartelizacja, racjonalizacja, normalizacja. Jego warunki społeczne nie sprzyjają uświadomieniu. Drobnomieszczaństwo przypomina jeszcze w wysokim stopniu robotnika z okresu, kiedy bił maszynę zamiast jej właściciela. Dodać trzeba, że nasycenie drobnomieszczaństwa żywiołem żydowskim jest wyjątkowo wielkie. Na wsi stanowią Żydzi minimalny odsetek, wśród robotników normalny, wśród drobnomieszczaństwa olbrzymi. Drobnomieszczaństwo jest w ogóle warstwą o najmniej usprawiedliwionych odruchach. Przykładem tego, obok antysemityzmu, jest jego podatność do ulegania wszelkim prądom faszystowskim. Wynika to z jego schyłkowego charakteru. Jest ono pozostałością minionego już okresu gospodarczego. Wciśnięte między dwa czynniki, kapitał i pracę, z których jeden reprezentuje teraźniejszość gospodarczą, a drugi przyszłość gospodarczą, drobnomieszczaństwo z trudnością dostrzega rozgrywające się procesy, na które nie ma wpływu, a których jest jednak ofiarą. Nie mogąc wyładować wrodzonego każdej grupie społecznej instynktu walki w kierunku właściwym, wyładowuje go, gdzie się da.

W straży przedniej wojującego antysemityzmu umieszczono młodzież. W zasadzie młodzież nie jest odrębną warstwą społeczną. Można ją rozbić i zaliczyć do wszystkich warstw społecznych, z których się wywodzi. Stanowiłoby to jednak zbytnie uproszczenie zagadnienia. Tak, młodzież nie jest odrębną warstwą społeczną i jest społecznie zróżniczkowana, ale byłoby błędem uważać ją tylko za młodsze wiekiem części istniejących warstw i klas. Młodzież pod względem ekonomicznym należy do tej samej warstwy społecznej, co i jej rodzice, ale niekoniecznie należy do niej pod względem społecznym. Na ogół pokolenie starsze odznacza się małym stopniem zmienności społecznej. Inaczej młodzież. Należąc, jak zaznaczyliśmy, ekonomicznie do warstwy swych rodziców, potencjalnie ma przed sobą najrozmaitsze możliwości. W świadomości młodzieży rozgrywa się proces psychiczny chwiejności i zmienności jej nawarstwienia społecznego. I ten czynnik różni bardzo świadomość młodzieży od świadomości klasowej warstwy, z której młodzież się wywodzi. Drugi moment, na który pragnęlibyśmy zwrócić uwagę, ma już charakter nie tylko psychiczny, ale także i społeczny. Mamy tu na myśli masowe bezrobocie młodzieży. Wyraża się to również w dwóch formach: w faktycznym braku pracy [dla] tych, którzy już do pracy przystępują, i w przekonaniu o niemożności zdobycia pracy [dla] tych, którzy dopiero się kształcą i przygotowują do przyszłej pracy. Wytwarza się cała warstwa ludzi, którzy jeszcze nigdy nie pracowali. Ci ludzie nie należą pod względem społecznym do tej samej warstwy, co ich rodzice, ani do tej, dla której się sposobili przez swe kształcenie się. Nie żyją i nigdy bezpośrednio nie żyli w warunkach społecznych owej warstwy.

Młodzież stanowi zatem mozaikę społeczną, złożoną z ułamków różnych warstw społecznych – ale tę mozaikę łączą również pewne czynniki wspólne: 1) poczucie zmienności warunków społecznych, 2) niemożność zdobycia pracy i wsiąknięcia w odnośne warstwy społeczne. I w tym sensie można uważać młodzież za warstwę odrębną.

Ale owe czynniki wyodrębniające młodzież mają wyraźnie charakter ją dezorientujący i utrudniający rozwój procesów świadomości klasowej. I dlatego poniekąd młodzież znalazła się w podobnym położeniu, co i drobnomieszczaństwo. Jak i ono, znajduje się ona poza głównymi szeregami walczących. Jak i ono, znajduje się jednak w położeniu rozpaczliwym. I jak ono nie dostrzega bezpośrednio procesów społecznych, których jest bezpośrednią ofiarą. To wszystko stwarza warunki sprzyjające rozwojowi antysemityzmu w tej warstwie. Jak u drobnomieszczaństwa, jest to zboczenie instynktu walki.

Możemy młodzież podzielić na trzy grupy: na 1) młodzież już pracującą, 2) młodzież jeszcze kształcącą się i 3) młodzież, która już się nie kształci, ale jeszcze nie pracuje. Pierwsza z tych grup przynależy już całkowicie do swoich warstw społecznych i podlega działaniu ich warunków. I ta grupa – można to łatwo stwierdzić – najmniej poddaje się sugestiom antysemityzmu. Pozostałe dwie grupy stanowią jednak znakomitą większość młodzieży. I to jest teren dla propagandy nacjonalistycznej.

Słowa „propaganda” użyliśmy tu ze specjalnym naciskiem. Bo tam, gdzie nie wpływają bezpośrednio czynniki świadomości klasowej, tam propaganda nabiera specjalnego, decydującego znaczenia.

Na działanie tego czynnika zewnętrznego – nacjonalistycznej propagandy, zwrócić należy specjalną uwagę. Propagandę tę uprawiają czynniki mające łatwy wpływ na młodzież i będące z nią w stałym kontakcie. Częstokroć są to wychowawcy. Kto tylko obserwuje zajścia szkolne – ten bez trudu dojdzie do przekonania, że nie byłyby możliwe, gdyby młodzież nie wyczuwała życzliwej tolerancji. A ta tolerancja jest zewnętrznym objawem wywieranego na młodzież od dawna wpływu. Ten prąd wsącza się do serc młodzieży mnóstwem ścieżek: wychowawcy duchowni i wychowawcy świeccy, starsi koledzy, agitacja planowa pewnego rodzaju stronnictw i prasy. A co najważniejsze – brak wszelkiego oporu, brak rozumnej i nie mniej planowej przeciwwagi. Jeśli wychowanie, które w zasadzie stara się u swoich wychowanków trzebić pewne objawy ujemne, czyni w tej zasadzie wyjątek, w tej dziedzinie życia wyzwala wszystkie najdziksze instynkty. Młodzież wyczuwa doskonale, że tu wszystko wolno, że w tym wyjątkowym wypadku wolno i bić, i okazywać brutalność, że nawet kradzież i morderstwo są mniej karygodne, o ile w tę kierują się stronę.

I tu właśnie leży punkt ciężkości całej sprawy. Nie idzie tylko o krzywdę wyrządzoną Żydom. Idzie o jeszcze więcej: o krzywdę niepowetowaną, krzywdę wyrządzoną z całą świadomością polskiej młodzieży. Rozumiemy doskonale, że można młodzieży przekazać prace wymagające najwięcej poświęcenia, ofiarności i zapału. Ale jest coś okropnego w tym niecnym postępowaniu, które polega na tym, że się na młodzież przerzuca robotę najbrudniejszą, robotę, od której cuchnie, robotę, której samemu się wstydzi. Młodzież do kanałów, gnojowisk i wychodków! – oto hasło naszego obozu nacjonalistycznego. Cóż to za wielcy panowie, którzy zrobili z młodzieży swych pachołków do bicia, maltretowania, rabowania i mordowania? I czyż wyzwoliwszy raz instynkty, można je ograniczyć tylko do jednej dziedziny? Czyż nie stanie się z naszym antysemityzmem to, co stało się z owym chłopcem od czarnoksiężnika z bajki niemieckiej, który zapomniał zaklęcia i nie potrafił z powrotem skrępować sił, które wyzwolił?

Młodzież ma prawo żądać celu godnego siebie. Czyż można dopuścić do tego, aby po pokoleniu młodzieży, któremu przyświecały ideały niepodległości i sprawiedliwości społecznej, przyszło pokolenie, któremu wystarczy walka z Żydami? Czyż już naprawdę w Polsce i na świecie nie ma o co walczyć? Wokół nas panoszy się niewola i nędza. Postawcie młodzieży szlachetne ideały wolności i sprawiedliwości. Każcie jej przebudować świat, burzyć, co złe, i tworzyć, co dobre. Każcie jej sięgnąć po największe, najtrudniejsze zadania. Nie rzucajcie jej mizernych, płaskich, bezwstydnych haseł antysemityzmu.

Walka z Żydami to oszukiwanie swego własnego popędu do walki. To niezgodne z psychiką młodzieży chodzenie drogami najmniejszego oporu. Nie można więcej poniżyć, zdegradować i znikczemnić młodzieży, jak stawiając jej takie hasła. Na czym skończy ten, który zaczyna od rozprawy z Żydami? Jeżeli jest prawem natury niemal, że ideały człowieka z wiekiem się obniżają, to gdzie zaprowadzą młodzież dzisiejszą jej obecne ideały?

Nadchodzą chwile wielkich rozgrywek. Zbliżają się potężne zagadnienia, wobec których sprawa żydowska zgaśnie jak blask małej lampki w ogniu płonącego słońca. Nie jest możliwe, aby młodzież polska wyszła tym chwilom naprzeciw ze swym śmiesznym, małym, nikczemnym sztandarem antysemityzmu.

Adam Próchnik

__________________________

 Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Człowiek Wolny – Zew Sumienia”, nr 9, 16 września 1936 r. Następnie wznowiono go w książce Adam Próchnik – „Wybór publicystyki”, Książka i Wiedza, Warszawa 1971. Przedrukowujemy go za tym ostatnim źródłem.

 

Adam Próchnik (1892-1942) – działacz socjalistyczny i spółdzielczy, oficer Wojska Polskiego, poseł na Sejm RP, ideolog polskiego ruchu socjalistycznego, doktor nauk historycznych. Nieślubny syn wybitnego działacza socjalistycznego, Ignacego Daszyńskiego. W młodości działacz Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, członek Związku Walki Czynnej, w czasie I wojny światowej walczył w armii austriackiej, a następnie organizował we Lwowie niezależne polskie struktury wojskowe, za co został aresztowany, groziła mu kara śmierci. Brał bohaterski udział w walkach w obronie Lwowa, otrzymując stopień podporucznika. W niepodległej Polsce działacz Polskiej Partii Socjalistycznej, pracował jako historyk-archiwista, szykanowany przez władze sanacyjne. W latach 1925-31 przewodniczący rady miejskiej Piotrkowa Trybunalskiego, w roku 1928 wybrany posłem na Sejm z listy PPS. Przez pewien okres członek władz Związku Nauczycielstwa Polskiego. W latach 30. związał się z Warszawską Spółdzielnią Mieszkaniową, będąc jednym z liderów intelektualnych tego środowiska, m.in. sprawował funkcję przewodniczącego stowarzyszenia lokatorów WSM „Szklane Domy”. W roku 1939 wybrany radnym Warszawy. W latach 1934-39 członek Rady Naczelnej PPS. Początkowo zwolennik współpracy z komunistami, po procesach moskiewskich zmienił stanowisko w tej sprawie na negatywne. Uznany publicysta polityczny oraz badacz dziejów polskiego ruchu socjalistycznego i demokratycznego, autor m.in. książek „Demokracja kościuszkowska”, „Bunt łódzki w roku 1892”, „Pierwsze piętnastolecie Polski niepodległej”, „Ideologia spółdzielczości robotniczej”, „Idee i ludzie”. Po wybuchu wojny działał w konspiracji politycznej, najpierw w środowisku WSM, później w grupie związanej z pismem „Barykada Wolności”, następnie jako lider Polskich Socjalistów. Brał udział w pracach na rzecz zjednoczenia PS z PPS-WRN i krakowską grupą PPS Zygmunta Żuławskiego. Zmarł na zawał serca 22 maja 1942 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *