„Prawo Ludu”

Z ruchu strajkowego tkaczy

[1907]

Szanowna Redakcjo! We wtorek odbyło się zgromadzenie robotników tkackich w sali u Werbera w Bielsku z porządkiem dziennym: Strajk robotników z apretury i nasze zachowanie się wobec tego strajku. Na to zgromadzenie przybyli także sekretarze z chrześcijańskiej społecznej organizacji z kilkoma swymi zwolennikami.

Najpierw referował tow. Arbajtel, po nim zdawał sprawozdanie tow. Erich Hoinkes z konferencji fabrykantów, które tow. Arbajtel tłumaczył po polsku. Tow. Arbajtel omawiając porządek dzienny, podniósł, że walka robotników z apretury nie jest nam obojętną i która partia ją prowadzi. Robotnicy są wszyscy czarni od pracy – i w walce nie powinno być między nimi różnicy. Robotnicy z apretury stracili przeszło 2 miesiące na konferencjach z fabrykantami i nic nie zyskali, bo sekretarze ich Ruda z Guszelbauerem postąpili sobie nietaktownie i nie znali się na fabrykantach. Oni chełpili się, że z nimi fabrykanci się umawiają, podczas kiedy ze mną żaden fabrykant nie śmie mówić pod karą związku fabrykantów. Gdyby robotnicy z apretury wybrali komitet z każdej kategorii i ten komitet zestawiłby płace, jakie istnieją po fabrykach, to wtenczas mając taką statystykę płacy, mogliby sekretarze wiedzieć, na którego fabrykanta uderzyć. Takie postępowanie zmusiłoby pojedynczych fabrykantów do ustępstw i nie przyszłoby do ogólnego strajku apreterów. Fabrykanci, którzy mają apreturę, chcieli zamknąć fabryki, ale sprzeciwili się temu ci fabrykanci, co mają warsztaty tkackie, bo u nich tkacze pracują, i to jest nasza taktyka, że do lokautu nie przyszło. Ale nam grozi lokaut naturalny! Spineraje strajkują, a tkacze wskutek tego nie mają osnów i już stoi nasza szychta u Graubnera, Förstera, Lukasa i Bathelta. Będą strajkować dalej farbownie, to nie będzie farbionego prządła i ci tkacze także będą świętowali, co wyrabiają modny towar. My nie chcemy robotnikom z apretury ich walki zepsuć i żądania tkaczy tak sformułowaliśmy, aby nie mieli wymówki fabrykanci, że na dwie strony nie mogą poprawić. Teraz oświadczyliśmy naszym członkom, którzy pracują w apreturze, aby się do strajku przyłączyli i tak długo dostaną wsparcie, jak długo strajk będzie trwał; w tym celu wydaliśmy odezwę, lecz mimo tego sekretarze z przeciwnej partii wydali kontrodezwę, żem zdradził i chcę sprawę popsuć. W ich zgromadzeniach, gazetach i odezwach ciągle ujadają na „żydka Donerkajla” i „czerwonych”, zamiast pouczać robotników zawodowo. Winę oni teraz ponoszą za skutki tej walki, niechże przynajmniej teraz starają się inaczej postępować i naprawić to złe! Sekretarz Guszelbauer uniewinniał się, że i oni żądali uregulowania zarobków, a fabrykanci ich zwodzili, i kiedy już z uregulowaniem się uporali, żądali jeszcze 20 do 25 procent poprawy, więc fabrykanci nie chcieli z nimi dalej mówić, a robotnicy odpowiedzieli strajkiem. Sekretarz Ruda mówił w krótkości, co i Guszelbauer i dodał, że ich organizacja jest jeszcze młoda, ale oni będą w piątek jeszcze raz próbowali z fabrykantami konferować i w tym celu odbędzie się zgromadzenie w domu polskim, na które wszystkich robotników zaprasza.

Z wtorku 13 sierpnia w nocy na środę porżnięto nożami kilkadziesiąt kęsów (liczą ich razem z kuponami na 200) u Riesenfelda, były to kęse przywiezione do apreturowania od Lukasa z Białej; robotnicy od Riesenfelda dopiero w środę rano 14 sierpnia zastrajkowali; mimo iż sprawców nie ujęto, fabrykanci takim postępowaniem byli wzburzeni.

W piątek oświadczyli fabrykanci komitetowi robotników z apretury, aby strajkujący poszli do roboty, a potem dopiero będą się z nimi godzić. Chrześcijańska organizacja, mając dużo członków na papierze, nawołuje do powrotu do pracy.

Tkacze odbyli w piątek 16 sierpnia zgromadzenie u Werbera w Bielsku, na którym uchwalono propozycje fabrykantów z pewnymi zastrzeżeniami przyjąć. Fabrykanci uchwalili, że na złym materiale będą tkaczy wynagradzali tak, aby tyle tkacze zarabiali, ile na dobrych osnowach. Opornych fabrykantów mają tkacze zgłaszać do Unii Tkackiej, aby ona przedłożyła to związkowi fabrykantów. Nocną szychtę będą się starali fabrykanci stopniowo znieść. Nowym fabrykantom nie będzie wolno u siebie nocnej szychty zaprowadzić. Fabrykant Bathelt zniesie pierwszy nocną szychtę u siebie i w tym celu kupił fabrykę drugą i tam warsztaty tkackie sprowadzi. Fabrykanci zaprowadzą 10 i pół godzinny dzień pracy dla tkaczy od 1 września na trzymiesięczną próbę – jeśli tkacze tyle za ten czas wyprodukują, co przy 11-godzinnym dniu, to z początkiem grudnia 1907 r. zaprowadzą 10-godzinny dzień pracy.

Z partyjnym pozdrowieniem
Czerwony
Biała, dnia 19 sierpnia 1907 r.
___________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku „Prawo Ludu. Organ Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej” nr 35, 30 sierpnia 1907 r., w rubryce „Listy z kraju”. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

„Prawo Ludu” było czasopismem wydawanym w Krakowie przez Polską Partię Socjalno-Demokratyczną od roku 1896 – początkowo nieregularnie, później jako dwutygodnik i tygodnik. Z założenia skierowane było do ludności wiejskiej (do mieszkańców miast skierowany był „Naprzód”), jednak cieszyło się sporą popularnością – z powodu swego prostego języka i przystępnej formy – także wśród mieszkańców niewielkich miejscowości oraz wśród części środowisk proletariackich, głównie robotników niewykwalifikowanych.

 

 

Jeden komentarz nt. “Z ruchu strajkowego tkaczy

  1. Komentarz gazety ks. Stojałowskiego:

    “Po zbójecku napadł socyalny demokrata Szczepan Czulak tkacz, w poniedziałek fabrykanta Gülchera z Białej i groził mu rewolwerem. Czulak, który pochodzi z Lipnika i jest zagorzałym towarzyszem czerwonym siedzi już za rygielkiem i rozmyśla oraz przeklina nauki wolnościowe Mośka Arbajtla-Donnerkeila, który tak rozwydrzyły robotników, że się chwytają noża i rewolweru. Dopóki ta żydowska pijawka będzie w Bielsku-Białej, dopóki dobrze i spokoju nie będzie. Tak postępują, tak nauczają przywódcy socyalnych demokratów, a ofiarą tej żydowskiej zbrodni padł znowu jak zwykle robotnik polski chrześcijański. Tym haniebnym postępem zdemaskowali się towarzysze zupełnie i naszym robotnikom niech się oczy otworzą i zdrajcą Imienia Chrystusowego ten, który na nauki żydowskie leci, które słodkie jak miód, lecz zabójcze jak trucizna. Precz zatem z zwodzicielem Donnerkajlem, a niech żyje organizacja chrześcijańska!”

    Po zbójecku | Wieniec – Pszczółka, 1907, R. XXXIII, Nr 37

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *