„Włókniarz”

Brońmy zdobytych praw robotniczych

[1928]

Od czasu przeprowadzenia reorganizacji pracy, w przemyśle włókienniczym panują stosunki nie dość powiedzieć że okrutne, a wprost barbarzyńskie. Terrorystyczne gnębienie i wyzyskiwanie klasy robotniczej spotykamy niemalże codziennie i prawie na każdym kroku. Łamanie 8-godzinnego dnia pracy stało się, że tak powiem, dziś już faktem powszednim. Przemysłowcy dziś już bez zastrzeżeń i skrupułów, jasno i otwarcie wypowiadają walkę z tym bodajże najważniejszym postulatem klasy robotniczej, nie licząc się z obowiązkowymi przepisami prawnymi, kpiąc sobie z nich na każdym kroku. „Przedłużenie dnia pracy i maksimum wysiłku robotnika”, oto dewiza dnia dzisiejszego, rozpanoszonego przemysłu zorganizowanego, jak i niezorganizowanego. W małych tylko wyjątkach przemysłowcy zwracają się do Inspektora Pracy o pozwolenie na uruchomienie fabryki więcej niż 8 godzin, w większości zaś wypadków praca odbywa się po 10 do 14 godzin, a nawet niekiedy i po 16 godz. na dobę, bez zezwolenia Inspektora Pracy i bez żadnej kontroli czynników do tego powołanych. O stosowaniu płacy, w myśl obowiązującej ustawy o czasie pracy w przemyśle, za nadgodziny w postaci 50 proc. i 100 proc. mowy nawet nie ma. W najlepszym wypadku nawet tam, gdzie firma uzyskała zezwolenie na pracę w godzinach nadliczbowych, płaci się robotnikom zamiast 50 proc. dodatku – od 10 do 35 proc., powołując się na obopólną zgodę, to jest na zgodzenie się samych robotników na taki czy inny procent. Ciekawym by się wydawało niewtajemniczonemu, po pierwsze: dlaczego robotnicy, mając ustawową gwarancję pełnej zapłaty za godziny nadliczbowe, godzą się na warunki znacznie gorsze, a tym bardziej dlaczego w ogóle godzą się pracować w godzinach nadliczbowych, łamiąc jeden z najważniejszych postulatów klasy robotniczej – 8-godzinny dzień pracy. Drugie: czemu odpowiedzialne za to czynniki rządowe, jak Inspekcja Pracy, tolerują taki stan rzeczy.

Otóż stwierdzić musimy, iż w danym wypadku wpływają mocno dzisiejsze niskie zarobki robotników, którzy chcąc łatać swój budżet domowy, zbyt nadwyrężony wzrastającą z dnia na dzień drożyzną artykułów pierwszej potrzeby, po części są zniewoleni do tego. Poza tym zbyt niski poziom kulturalny większości robotników i osłabiona organizacja zawodowa, a zatem i solidarność w wystąpieniach na zewnątrz, w obronie tak ważnego postulatu. Najgłówniejszą zaś przyczyną jest dyktatura i terror stosowany przez przemysłowców i ich sługusów w stosunku do robotników świadomych lub zorganizowanych, którym grozi się, że na wypadek nieprzyjęcia warunków podyktowanych przez przemysłowca fabryka zostanie zamknięta lub przyjmie się na dwa czy trzy tygodnie drugą, względnie trzecią zmianę, która pozostanie nadal w pracy, a zwolni się robotników stałych.

Praktyk takich robotnicy już doświadczali i dlatego liczą się z tym dość poważnie. Terror przemysłowców stosowany ostatnimi czasy jest wprost niesłychany, szykanuje się każdy poważniejszy objaw organizacji robotniczej. Wydala się bez żadnych podstaw bardziej świadomych robotników i delegatów robotniczych po fabrykach, starając się tym sposobem zastąpić robotnicze organizacje demokratyczne – własną dyktaturą kapitalistyczną.

Czynniki rządowe jak Inspekcja Pracy, zniechęcone brakiem egzekutywy wykonawczej, czują się bezsilne wobec masowego gwałcenia 8-godzinnego dnia pracy, inspektorzy zmuszeni są ograniczyć się do spisywania protokołów i kierowania sprawy na drogę sadową. W sądzie sprawa leży po kilka, a niekiedy i kilkanaście tygodni, a tymczasem firma „robi sobie na całego”, wiedząc, iż w sądzie zostanie skazaną na 50 zł, a w najlepszym razie na 300 złotych grzywny. Otóż taki stan rzeczy łącznie z dewizą przemysłowców dodaje im bodźca do łamania 8-godzinnego dnia pracy.

Wcale nie lepiej przedstawia się sprawa ochrony kobiet i młodocianych, dokonywane inspekcje po fabrykach stwierdzają cały szereg wypadków pracy kobiet w nocy. Lecz poza stwierdzeniem i spisaniem protokołu nic się nie zmienia – i białe niewolnice są w dalszym ciągu tylko niewolnicami, skazanymi na dobrowolne poddanie się dyktaturze przemysłowców lub też na wydalenie z fabryki, a co za tym idzie: na głód i nędzę. Kwestia czasu pracy i warunków pracy młodocianych również pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Nie mniej ważną sprawą od nieprzestrzegania 8-godzinnego dnia pracy, masowego terroryzowania delegatów i bardziej świadomych robotników należących do organizacji, łamania i zwalczania dobrodziejstw ustawodawstwa socjalnego, zdobytego tak ciężko przez klasę pracującą, jest kwestia zbyt niskich zarobków robotniczych. Możemy stwierdzić z całą stanowczością, iż poważna część fabryk, tak w Łodzi jak i w okręgu łódzkim, i nie tylko firm małych i niezrzeszonych, ale nawet poważniejszych i zrzeszonych, tak zwanych „związkowych”, należących do któregokolwiek ze związków fabrykantów, podpisujących umowę ze związkami robotniczymi, nie honoruje cennika. Wbrew umowie cennikowej nie płaci się za wszelkie postoje, nie dopłaca się (bonifikuje) za zły materiał otrzymany do przeróbki, zaś same płace pozostają daleko w tyle, poza płacami obowiązującymi według taryfy płac w przemyśle włókienniczym. Płace te w akordzie wynoszą niekiedy zaledwie 50-60 proc. istotnego zarobku obowiązującego wg cennika. Zaś niewyrobienie stawki 10-20 proc. są objawem prawie że stałym. Przyczyną niskich zarobków z tytułu niewyrobienia obowiązujących stawek był zbyt słaby dotychczas stan organizacji zawodowej. Apatia i zniechęcenie do związków, zasiane w masy robotnicze przez rzekomych obrońców klasy pracującej, tak z prawa, jak i z lewa, obałamucenie robotników przez warchołów komunistycznych, jak i demagogów „żółtych”, załamało siłę bojową organizacji zawodowych i pchnęło masy robotnicze w paszcze rekinów kapitalistycznych. Przemysłowcy obserwując robotę warchołów i demagogów, postanowili opór stawiany przez niewygodne im organizacje robotnicze zlikwidować za pomocą terroru. Robotników, jak i delegatów domagających się utrzymania należnych im stawek cennikowych wydala się bezwzględnie, chcąc w ten sposób narzucić klasie robotniczej dyktaturę kapitalistyczną. Obecnie stan organizacyjny Związku wobec zrozumienia wśród samych robotników, jak i zmniejszenia się kryzysu w przemyśle znacznie się poprawił i spotężniał. Dlatego też metody stosowane przez przemysłowców i ich organizacje muszą się rozbić o trwały opór zawodowo zorganizowanych robotników. Rozbijanie organizacji zawodowych przez kapitalistów może doprowadzić do niepożądanych następstw. Albowiem sterroryzowane masy robotnicze, pozbawione kierownictwa organizacji zawodowych, będą szukać obrony przed terrorem kapitału w nieobliczalnych wystąpieniach. Równocześnie stwierdzić należy, że doprowadzony do ostateczności wyzysk pracy robotnika musi ujemnie odbić się na życiu gospodarczym kraju.

Klasie robotniczej nie pomogą dekrety, ustawy lub rozporządzenia, choćby były najlepszymi, jeśli za tymi ustawami nie stanie świadoma i zwarta masa zawodowo zorganizowanych robotników. To samo dotyczy wywalczenia lepszych warunków materialnych. Wszyscy robotnicy winni wstąpić w szeregi klasowych związków zawodowych, aby stworzyć silną organizację zawodową zdolną do walki o najżywotniejsze interesy klasy robotniczej. Tylko potężna organizacja robotnicza może się zmierzyć w walce z potężnym wrogiem, jakim jest kapitał. Silna organizacja robotnicza nie pozostaje również bez wpływu na ogólną politykę państwową.

Jedyną odpowiedzią ze strony klasy robotniczej na terror i dyktaturę kapitału jest masowe wstępowanie w szeregi zorganizowanego proletariatu – w szeregi Związku Klasowego.

___________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Włókniarz – miesięczny organ Związku Zawodowego Robotników i Robotnic Przemysłu Włókienniczego w Polsce” nr 4/1928. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *