Aleksy Rżewski

Restaurare omnia in Christo

[1921]

Wśród rozgwaru twardego życia, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem się staje, odmętu namiętności, poziomych trosk i cierpień, unosi się nieraz duch ludzki z ulgą i rozkoszą do tych prawd wielkich, a głębokich, z których powstały religijne tęsknice ludów. Wielkie idee ludzkości, ukochanie prawdy, słońca, wolności, trudu i pracy tkwią w przepięknych przypowieściach ewangelicznych Chrystusa, które spływają cicho – jak nurt strumyka – na zbolałe życiem dusze ludzkie.

Oficjalni głosiciele nauk chrystusowych nie wcielili jednak, pomimo posiadanych wpływów i potęgi, w ciągu wieków wzniosłych zasad; „tryumfująca bestia” panoszy się coraz bardziej; barbarzyństwa, popełniane przez wojujące państwa nad słabszymi liczebnie ludami uzyskują sankcję moralną kościołów wszystkich wyznań…

Dziś więc nauka Chrystusa stała się wyrazicielką tych, co cierpią i walczą o lepsze jutro…

Zmierzch ustroju kapitalistycznego pociąga za sobą nieuchronnie upadek całej nadbudowy pseudomoralnej ginącego świata…

Z chaosu stosunków powojennych powstaje nowa etyka, nowe prawdy, torujące drogi wyzwoleniu społecznemu proletariatu. Z mroków ucisku i niewoli, hipokryzji i obłudy wyrosnąć muszą – na użyźnionej krwią ludzką ziemi – prawdy, do których tęsknią ludy całego świata.

***

Okupanci w spadku po caracie przejęli wszystkie środki i metody swego poprzednika: prowokacja, prześladowanie i represje na nieprawomyślnych. W więzieniu lubelskim w r. 1917 jeżeli dostaliśmy gazetę, to już habsbursko-katolicką lub austrofilską

Spodziewano się, że trucizna austriacka w więzieniu zrobi swoje.

„Jego Apostolska Mość”, cesarz Austrii, dbając o nawrócenie heretyków, wydał za pośrednictwem swych rządów okupacyjnych polecenie, ażeby w kaplicach więziennych w niedziele i święta prowadzono dzieło nawracania „nieprawomyślnych”. Odkomenderowywano zwykle do tych czynności kapelana wojskowego (w randze kapitana) lub galicyjskich kapucynów. Wielu z nas dość chętnie uczęszczało do kaplicy, bo była to jedyna sposobność zobaczenia się z innymi więźniami lub podania „grypsanki”. Zorganizowano pod przewodem tow. Świątka chór więzienny, złożony z towarzyszy i ludowców, który podczas mszy wykonywał pieśni, przerabiając i zastosowując słowa znanych patriotycznych pieśni do nowych ciemiężycieli Austriaków. Na przykład „Dręczy lud biedny Habsburg okrutny” lub też:

Jeszcze Polska nie zginęła,
Póki my żyjemy,
Co Teresa niecna wzięła,
Szablą odbierzemy.

itp.

Kapelanowi wojskowemu nie podobało się, że chwalimy Pana Boga na swój sposób, jak również, że wspominamy miłych jego sercu Habsburgów. Jednej niedzieli wystąpił na kazaniu z zaciekłością przeciw więźniom, potępiając wszystkich bez wyjątku.

Kazanie to było istną apoteozą nienawiści: „Siedzicie tutaj – gromił – za zbrodnie, podpalanie, morderstwo, krzywoprzysięstwo, za bunt przeciw ustanowionej przez Boga władzy. Pospolite łajdactwa zaprowadziły Was za kraty więzienne, kara Boża dotknęła was za czyny już tutaj na ziemi. Druga część kary piekielnej nie ominie was po śmierci, jeżeli nie rozpoczniecie srogiej pokuty. Oddajcie cesarzowi co jest cesarskiego, to znaczy uległość i pokorę, a Bogu, co jest Bożego, pokutę i poprawę, a wtedy dopiero otworzą się przed wami wrota więzienne”.

Niesłychana ta prowokacja oburzyła nas wszystkich do głębi. Po nabożeństwie zwróciłem się do zacietrzewionego księdza-kapelana, oświadczając, że w imieniu 110 więźniów politycznych protestuję przeciw nikczemnym insynuacjom.

Walczymy – rzekłem – z łupieżcami okupacyjnymi o wolność ludu i za to znosimy więzienie, a nie za „pospolite zbrodnie”.

Ksiądz jakby osłupiał, a następnie obrzucił mnie gradem obelg i wyzwisk: „Klucznicy tutaj!” – ryknął na cały głos. Austriacy pobiegli wystraszeni do „ojca duchownego”, który im nakazał poszukiwanie zbrodniarza, ośmielającego się zakłócić jego spokój.

„Ja temu łajdakowi pokażę”, wykrzykiwał w podnieceniu.

Klucznicy ustawili wszystkich więźniów w długi szereg, a ksiądz, przypatrując się każdemu badawczo, szukał winnego.

Współwięźniowie, zdając sobie sprawę z tego, że „żandarm-duchowny” mógłby mnie wtrącić na kilkudniowy karcer więzienny, zatrzymali go rozmową, co pozwoliło mi przemknąć się niepostrzeżenie do szeregów już przejrzanych. Arogancja księdza dochodziła do zenitu, złorzeczył politycznym czyniąc z kaplicy jarmark i zbiegowisko. Powaga miejsca została zbezczeszczona postępowaniem satrapy w sutannie, a zaszczytne zasady Chrystusowe rzucone zostały w kąt, jak niepotrzebne śmiecie.

Wśród więźniów zawrzało… i jako wyraz protestu wybuchnął żywiołowo, chyba po raz pierwszy w kaplicy – „Czerwony sztandar”.

Więźniowie nucili pieśń walki i męki ludu roboczego z taką siłą, że klucznicy, Czesi, stali bezradni, nie wiedząc, co czynić.

Ksiądz krzyczał początkowo z całej siły, wymachując rękoma, lecz głos jego utonął w chórze setek głosów. Wściekły z własnej bezsilności, musiał wysłuchać całej pieśni, a po zakończeniu zakomenderował:

„Politycznych zbrodniarzy nie przyprowadzać więcej do kaplicy!”. „Precz z nimi!”.

Żołnierze i klucznicy zaczęli nas brutalnie wyganiać, pytając ciekawie: „co to był za śpiew, który tak rozzłościł księdza?”.

„Śpiew buntu i rewolucji” – huknął mu nad uchem jeden z więźniów.

Pomimo że daliśmy należyty odpór nikczemnemu postępowaniu księdza, to jednak czułem się tym zajściem rozdrażniony i przygnębiony.

„Gdzie jesteś o Chryste ?” – łkała pytaniem dusza. Wypędzono Cię z chramów bożych; z nauki Twej samozwańcy-kapłani uczynili podpory dla czcicieli pięści i bezprawia, dla nieprawości możnych tego świata…

W uszach huczały gromowe słowa pieśniarki ludu, Konopnickiej:

Bij jeszcze, bij godzino, aż dobijesz czasu,
Rośnijcie jeszcze drzewa krzyżowego lasu,
Cierp jeszcze Zbawicielu kupczących w świątyni
Aż się zorza zapali i dzień Twój uczyni
Niechaj ręka przemocy przeznaczeń kość miota
Gdzie lud Twój jest męczony, tam dziś Twa Golgota!

Aleksy Rżewski
_____________________________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu Robotniczym PPS na 1921 rok”, Nakładem Księgarni Robotniczej, Warszawa 1921. Od tamtej pory prawdopodobnie nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto przeczytać inne teksty o chrześcijańskich inspiracjach polskiej lewicy:

 

 

Aleksy Rżewski (1885-1939) – działacz socjalistyczny i niepodległościowy, urzędnik, prawnik. Jako 12-latek został robotnikiem w łódzkiej przędzalni, w wieku 15 lat związał się z Kołem Oświaty Narodowej i współtworzył nielegalne pismo „Polak”. Następnie wstąpił do PPS – Frakcja Rewolucyjna. Brał udział w rewolucji 1905 r., podczas walk został ciężko ranny w nogę (kula karabinowa przeszyła ją na wylot). Kilkakrotnie wymykał się z rąk carskiej policji (podczas jednego z takich incydentów zraniony szablą), jednak w 1907 r. został uwięziony i zesłany na Syberię. Uciekł stamtąd przebrany za kozaka, przedostał się do Niemiec, gdzie pracował w fabryce włókienniczej, tamże uległ poparzeniu kwasem. Następnie przebywał we Francji, pracując jako robotnik fizyczny w kilku miastach, działał także społecznie wśród emigrantów polskich, m.in. tworząc chóry, placówki kształceniowe i oddział Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Do Polski wrócił w roku 1912, pracując w Łodzi jako motorniczy tramwaju, podjął też ponownie działalność socjalistyczną i niepodległościową, m.in. prowadząc werbunek do POW. W czasie wojny przebywał w Łodzi, wybrano go radnym miasta, w grudniu 1917 r. został aresztowany przez Niemców, lecz uciekł podczas konwojowania go do więzienia. Przebywał w zaborze austriackim, prowadząc partyjną działalność m.in. w Lublinie, gdzie brał udział w rozbrajaniu oddziałów niemieckich. Po odzyskaniu niepodległości wrócił do Łodzi, a 4 grudnia 1918 r. premier Jędrzej Moraczewski mianował go Komisarzem Rządowym w tym mieście. 27 marca 1919 r. Rada Miejska powierzyła mu godność Prezydenta Łodzi. W trakcie kadencji, która trwała do lipca 1923 r. dokonał szeregu reform, m.in. wprowadził w Łodzi – jako pierwszym mieście w Polsce – powszechny obowiązek nauczania (i zadbał o rozwój placówek oświatowych), stworzył również zalążki nowoczesnego systemu wodociągów i kanalizacji, rozwinął system pomocy społecznej i robót publicznych, wprowadził lokalny system ubezpieczeń robotników, powołał miejską bibliotekę publiczną. Po zakończeniu kadencji znacznie ograniczył skalę aktywności publicznej, pracował jako naczelnik Urzędu Stanu Cywilnego, społecznie tworzył lokalne struktury PCK. W kwietniu 1927 r. władze państwowe mianowały go starostą powiatu łódzkiego, którą to funkcję pełnił do marca 1933 r. Później wycofał się całkowicie z życia publicznego, ukończył studia prawnicze i ekonomiczne, prowadził kancelarię notarialną. Po hitlerowskiej napaści na Polskę został w listopadzie 1939 r. aresztowany wraz grupą łódzkiej inteligencji. Rozstrzelano go w zbiorowej egzekucji tej grupy, prawdopodobnie 20 lub 22 grudnia 1939 r., do dziś nie odnaleziono miejsca pochówku. Odznaczony m.in. Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Walecznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *