Wiktor Alter

Gdy socjaliści dojdą do władzy – Część gospodarcza

[1934]

Cele gospodarcze okresu przejściowego

Widzieliśmy poprzednio, jak trudno z góry określić konstytucję polityczną okresu przejściowego. Bodaj trudniej jeszcze jest określić z góry konstytucję gospodarczą tego okresu. Zarówno ze względu na nieznane dzisiaj konkretne warunki, w jakich się znajdzie rząd socjalistyczny, jak również ze względu na bardzo niewielki stopień zainteresowania, jakie to zagadnienie do ostatnich czasów wzbudzało wśród działaczy ruchu socjalistycznego. Olbrzymia ich większość nie zastanawia się zupełnie nad tymi sprawami, uważając je za zbyt fachowe. Inni polegają całkowicie na specjalistach, pomimo że wśród specjalistów panują w tej sprawie opinie jak najbardziej rozbieżne. Jeszcze inni pragną naśladować wzory sowieckie, nie umiejąc zresztą sformułować dokładnie, co właśnie z tych wzorów się ostało, a co okazało się chybione.

Dopiero w ciągu ostatnich miesięcy ukazały się w różnych krajach projekty i plany, które stawiają sobie za zadanie określić treść konkretną pierwszego etapu ku socjalizmowi w dziedzinie gospodarczej. Najbardziej znanym z nich jest plan belgijski tzw. Plan De Mana. Plan angielski, francuski i inne nie odbiegają daleko od zasad planu belgijskiego.

W toku dalszych rozważań postaramy się nawiązać nasze stanowisko zarówno do doświadczeń sowieckich, jak i do wspomnianych planów, i ustalić odpowiednie punkty styczne, jak i rozbieżności. Ale właśnie dlatego, że te zagadnienia i ich rozwiązania nie dotarły jeszcze do świadomości szerokich mas socjalistycznych, postaramy się omówić je w podwójnej płaszczyźnie: najpierw przez ustalenie ogólnych wytycznych, które pozostają słuszne przy wszelkich warunkach przewrotu społecznego, a następnie przez opracowanie konkretnego planu szczegółowych zarządzeń, który oczywiście w swej praktycznej realizacji będzie musiał być zastosowany do konkretnych warunków danej chwili i danego kraju.

Więc przede wszystkim jakie bezpośrednie cele stawia sobie rząd socjalistyczny w dziedzinie gospodarczej w okresie przejściowym?

Te cele nie sięgają jeszcze tak daleko, by mówić o całkowitym ustroju socjalistycznym. Nie zostaje zniesiona produkcja towarowa, tj. produkcja na rynek, ten podstawowy czynnik anarchii gospodarczej w ustroju kapitalistycznym. Nie zostaje zniesiony pieniądz, który jest dziś niezbędnym pośrednikiem w całym życiu gospodarczym, a zwłaszcza przy procesie wymiany (handlu), tj. przemiany towarów w dobra do skonsumowania. Nie zostaje zniesiona zasada oprocentowania kapitału, która jest konieczna dla prawidłowej kalkulacji produkcji i dla równowagi przyszłego ustroju finansowego. Nie zostaje zniesiona zasada pracy najemnej, która wymaga, by najemnik sprzedał swą zdolność do pracy za sumę niższą, niż wart jest produkt jego pracy.

Zarówno doświadczenie sowieckie, jak i wszelkie plany socjalistyczne, są pod tym negatywnym względem zgodne. Pierwszy etap do socjalizmu jeszcze nie jest socjalizmem.

Lecz etap ten powinien – i to w najkrótszym czasie:

  1. Zlikwidować potęgę gospodarcza, kapitalistów.
  2. Zaprowadzić gospodarkę planową.
  3. Zlikwidować bezrobocie i kryzys.
  4. Podnieść dobrobyt mas pracujących.

 

I znowu wszyscy są zgodni, że te cztery cele wyczerpują bezpośrednie zadania gospodarcze okresu przejściowego. Rozbieżności zaczynają się dopiero przy omawianiu dróg, sposobów i zakresu poszczególnych posunięć.

W naszym rozumieniu wszystkie te cztery cele są tak ściśle ze sobą zespolone, że polityka gospodarcza rządu socjalistycznego powinna jednocześnie zbliżać się do ich realizacji. Tak samo ujmują tę sprawę wszystkie inne plany socjalistyczne. Na odrębnym stanowisku stoi nie tyle teoria, ile praktyka sowiecka. Tam cel ostatni – podniesienie dobrobytu mas pracujących – był w ciągu długich lat podporządkowany dwóm pierwszym i niekiedy całkowicie ignorowany. Może nie w zamierzeniach, ale w realnych rezultatach. Rozumielibyśmy ten stan rzeczy, gdyby był nieuniknioną koniecznością. Ale, jak postaramy się dowieść dalej, tej konieczności – nie ma.

Likwidacja wielkich kapitalistów i zagadnienie drobnomieszczaństwa

Likwidacja potęgi gospodarczej kapitalistów jest dla rządu socjalistycznego koniecznością zarówno polityczną, jak i gospodarczą. Polityczną – gdyż tylko w ten sposób można zapobiec odradzaniu się hydry kontrrewolucji. Gospodarczą – gdyż tylko pod tym warunkiem można uniknąć sabotażu kapitalistów i przystąpić do realizacji gospodarki planowej.

Ale jak to konkretnie zrobić ?

Według planu belgijskiego, wystarczy „zadać cios w serce kapitalizmu”, drogą przejęcia przez państwo całego aparatu finansowo-kredytowego – więc banków – oraz podstawowych gałęzi przemysłu (górnictwo, ciężka metalurgia, przedsiębiorstwa energetyczne i wielkie przedsiębiorstwa transportowe). Nieco dalej posuwa się plan francuski, domagający się uspołecznienia wszystkich dziedzin kapitalizmu monopolistycznego. Jeszcze dalej posuwa się plan angielski, mówiący o uspołecznieniu wszystkich dziedzin życia gospodarczego w ciągu kilku lat, przy tym na pierwszy ogień mają pójść bankowość, górnictwo, hutnictwo i przemysł włókienniczy.

We wszystkich tych projektach jest jedna wspólna cecha: pod słowami „potęga gospodarcza kapitalistów” rozumie się wyłącznie „wielkich’” kapitalistów, albo inaczej kapitałów „kapitalizmu monopolistycznego”. Projekty te nie są skierowane przeciwko drobnomieszczaństwu, a nawet nie przeciwko właścicielom średnich zakładów gospodarczych. Drobnomieszczaństwo włącza się do gospodarki planowej nie drogą przejęcia jego funkcji przez państwo lub drogą represji administracyjnych czy gospodarczych, a przez uzgodnienie jego interesów z interesami państwa socjalistycznego i gospodarki społecznej.

Zupełnie inaczej stawia tę sprawę doświadczenie sowieckie. I znowu nie tyle teoria, ile praktyka. Sowiety nie tylko wywłaszczyły wielkich kapitalistów, ale wypowiedziały stanowczą wojnę całemu bez wyjątku drobnomieszczaństwu. W miastach nie istnieje niemal samodzielny drobny przemysł lub handel detaliczny. Po wsiach przeprowadzono przymusową kolektywizację pod hasłem całkowitego wytępienia „kułaków”. Druga „piatiletka” ma doprowadzić, w razie powodzenia, do stworzenia całkowicie „bezklasowego” społeczeństwa.

Jak widzimy, rozbieżności są bardzo poważne i bardzo głębokie. Trzeba zająć wobec nich wyraźne stanowisko.

Najpierw sprawa drobnomieszczaństwa. Jest to kardynalne zagadnienie gospodarcze i polityczne rządu socjalistycznego.

Polityczne – zarówno przed zdobyciem władzy, jak i potem. Przed zdobyciem władzy należy dążyć, jak widzieliśmy poprzednio, do sojuszu między klasą robotniczą a drobnomieszczaństwem. Odepchnięcie od socjalizmu tych licznych elementów oznacza wzmożenie szans zwycięstwa faszyzmu. Po zdobyciu władzy – walka rządu socjalistycznego przeciwko drobnomieszczaństwu pchnęłaby do obozu kontrrewolucji te milionowe masy, co w najlepszym wypadku stwarzałoby ciągłe niebezpieczeństwo wojny domowej. Taki stan .utrudniłby, a nawet uniemożliwiłby demokratyczno-wolnościowy charakter rządu socjalistycznego. Przykładem – Sowiety.

Jeszcze bardziej szkodliwe byłyby rezultaty walki rządu socjalistycznego przeciw drobnomieszczaństwu pod względem gospodarczym. Drobnomieszczaństwo – zarówno w mieście, jak i na wsi – spełnia niezmiernie ważne i pożyteczne funkcje gospodarcze. Przejęcie tych funkcji przez państwo i zorganizowanie ich na podstawie pracy najemnej lub przymusowej pracy spółdzielczej (kołchozy) musi dać najbardziej fatalne rezultaty. Z jednej strony będzie to kosztowało znacznie drożej (a płacić będzie całe społeczeństwo), gdyż trzeba będzie rozbudować olbrzymi aparat biurokratyczny, a z drugiej – sprawność tych funkcji będzie poważnie szwankowała, co się znowu odbije na sytuacji gospodarczej i dobrobycie całej ludności. Wystarczy przypomnieć, że poczynając od Marksa, a kończąc na teoretykach marksistowskich obecnych czasów, niemal wszyscy wypowiadali się przeciwko uspołecznieniu funkcji gospodarczych drobnomieszczaństwa, tj. tych przedsiębiorstw, gdzie właściciel jest jednocześnie kierownikiem i główną siłą roboczą zakładu.

Te teoretyczne rozważania zostały, zdaniem naszym, całkowicie potwierdzone rezultatami doświadczenia sowieckiego. Próba urzeczywistnienia integralnego socjalizmu, podjęta w pierwszym okresie istnienia rządu sowieckiego, skończyła się całkowitą dezorganizacją życia gospodarczego. Wprowadzenie NEP-u, tj. udostępnienie drobnomieszczaństwu wolnej działalności gospodarczej, umożliwiło odbudowę gospodarki sowieckiej. Likwidacja tych ustępstw przez „generalną linię”, gdzie obok słusznej idei industrializacji zawarta jest również krucjata przeciwko drobnomieszczaństwu, wywołała pomimo swych sukcesów gwałtowne pogorszenie sytuacji materialnej całej ludności, które stopniowo tylko daje się przezwyciężyć. Wystarczy przypomnieć, że po pięciu latach „generalnej linii” ilość bydła w Związku Sowieckim wynosiła wszystkiego 40 (czterdzieści!) procent ilości sprzed pięciu lat. Łatwo zrozumieć, jak to musiało się odbić na zaspakajaniu potrzeb ludności pod względem nabiału, mięsa, skór itp.

Ale, mówią komuniści, ta polityka zniszczenia drobnomieszczaństwa była konieczna z trzech powodów. Po pierwsze, ponieważ żywioł drobnomieszczański tworzy glebę, z której automatycznie wyrastają wciąż nowe elementy wielkokapitalistyczne. Po wtóre, żywioł ten uniemożliwia opanowanie gospodarki i wprowadzenie planowości. Po trzecie, drobnomieszczaństwo, a specjalnie chłopstwo, uprawiało sabotaż i nie chciało dostarczać miastom i państwu niezbędnych produktów, zwłaszcza rolnych.

Wszystkie trzy argumenty, pomimo zawartych w nich ziaren prawdy, nie są przekonywujące. Po pierwsze, tylko bardzo drobny ułamek drobnomieszczaństwa może ewentualnie przekształcić się w element wielkokapitalistyczny. Więc walka powinna być skierowana przeciwko tej drobnej części, a nie przeciwko całości. Po wtóre, gospodarka planowa może doskonale wykorzystać działalność drobnomieszczaństwa i wprowadzić ja w określone z góry ramy, korzystając zarówno z posiadanych dźwigni całego życia społecznego, jak i z możności podniesienia dobrobytu mas drobnomieszczańskich. Po trzecie, sabotaż chłopów był przede wszystkim obroną ich materialnych interesów wobec państwa, które ich zanadto wyzyskiwało i nie było w stanie dostarczyć im niezbędnych towarów przemysłowych za ich produkty rolne. Sabotaż ten można było złamać albo przemocą administracyjną, jak to uczynił rząd sowiecki, albo usprawnieniem gospodarki i podniesieniem dobrobytu, do czego powinien dążyć każdy rząd socjalistyczny.

W ten sposób zagadnienie drobnomieszczaństwa ściśle zazębia się o zagadnienie dobrobytu mas pracujących. Każde z nich jest jednocześnie przyczyną i skutkiem drugiego. Niezadowalające rozwiązanie tych obydwu zagadnień w Rosji Sowieckiej jest, naszym zdaniem, podstawową przyczyną głównych bolączek politycznych i gospodarczych w Związku Sowieckim.

Z tych względów uważamy za słuszną taką politykę rządu socjalistycznego, która utrzymuje przez cały okres przejściowy sojusz pomiędzy klasą robotniczą a drobnomieszczaństwem. Zanikanie drobnomieszczaństwa powinno nastąpić nie przez obniżanie jego poziomu życia, a przez umożliwienie mu dobrowolnego przejścia do innej kategorii społecznej, podnoszącej jego dobrobyt. Dlatego akceptujemy całkowicie tezę, zawartą we wspomnianych wyżej planach, że ostrze polityki rządu socjalistycznego powinno być skierowane wyłącznie przeciwko wielkim kapitalistom.

Ograniczenie majątku i dochodu jednostki

Ale jak ma ten atak na wielki kapitał realnie wyglądać? Czy istotnie wystarczy opanować twierdzę kapitalizmu – bankowość i podstawowy przemysł, jak to proponują plany belgijskie i częściowo francuski?

Nie ulega wątpliwości, że zrealizowanie i tego planu byłoby niesłychanie ciężkim ciosem dla kapitalizmu. Ale walka trwałaby nadal. Pozostałe domeny życia gospodarczego stałyby się ośrodkiem koncentracji wielkiego kapitału, który by nie pogodził się ze swą przegraną. Potęga tego kapitału musi być zniszczona całkowicie i doszczętnie, o ile się chce uniknąć niebezpieczeństwa kontrrewolucji. Aby to osiągnąć, wysuwamy postulaty: ograniczyć majątek i dochody jednostki pewnym maksimum oraz oddać w ręce społeczeństwa kierownictwo wszystkimi wielkimi przedsiębiorstwami.

Obydwa te postulaty wydają się nam koniecznością z punktu widzenia politycznego. Są one jednak również konieczne z punktu widzenia gospodarczego. Opanowanie przez rząd socjalistyczny całego życia gospodarczego i zorganizowanie gospodarki planowej wymaga całkowitego usunięcia wpływów wrogich elementów w kierownictwie ważniejszymi placówkami tej gospodarki. Podkreślamy, że idzie tu o faktyczne kierownictwo, a nie o tytuł własności. Reformistyczne kierownictwo związków zawodowych we Francji wysunęło zamiast opanowania kierownictwa, koncepcję kontroli społecznej nad kapitalistycznie prowadzonymi przedsiębiorstwami. Koncepcję te uważamy za zupełnie chybioną. Kontrola może w najlepszym wypadku (i to nie zawsze) wykazać nadużycia. Ale nie potrafi zmienić nastawienia całej gospodarki. A to jest przecież najważniejsze. „Kontrola społeczna” to ładnie brzmi, lecz w rzeczywistości sprowadziłoby się do kapitulacji przed kapitalistami.

Jeszcze parę słów o ograniczeniu dochodów i majątku jednostek. Chociaż sprawę tę omawiamy szczegółowiej w proponowanym przez nas konkretnym programie gospodarczym, chcemy już teraz podkreślić nie tylko gospodarcze, ale i etyczne znaczenie tego postulatu. Belgijska Partia Robotnicza uchwaliła niedawno, że żaden działacz partyjny nie może z tytułu swej działalności społecznej otrzymywać dochodu przekraczającego 1000 zł miesięcznie. Uchwala ta została przyjęta jako konsekwencja słusznie pojętej higieny społecznej w łonie ruchu socjalistycznego. Ale rząd socjalistyczny musi mieć ambicję stworzenia społeczeństwa, które by pod względem etycznym odpowiadało aspiracjom ruchu socjalistycznego. Jeśli wewnątrz tego ruchu wprowadzono ograniczenia dochodów, to słuszną rzeczą wydaje się tę samą zasadę przeprowadzić i w całym społeczeństwie, podnosząc co najwyżej dopuszczalną normę.

Przyjęcie tego postulatu dotknie bardzo nieznaczną część ludności (według statystyki niemieckiej, tylko 1 na tysiąc mieszkańców posiada majątek przewyższający przewidywaną przez nas normę), zniszczy całkowicie potęgę wielkiego kapitału w każdej postaci, bez jakiejkolwiek szkody dla życia gospodarczego i automatycznie rozwiąże zagadnienie odszkodowania za uspołecznione przedsiębiorstwa, gdyż i tak wszystkie majątki ponad ustaloną normę ulegają konfiskacie.

O gospodarce planowej

Zaprowadzić gospodarkę planową i zlikwidować kryzys i bezrobocie są to dwa oblicza tego samego zagadnienia. Można by zresztą sformułować je jeszcze inaczej: wykorzystać dla dobra ludności wszystkie istniejące siły wytwórcze.

I znowu: jak to zrobić konkretnie?

Zagadnienie składa się z dwóch części: najpierw trzeba opanować cały mechanizm gospodarki i wyjaśnić sobie, przy pomocy jakich dźwigni można go wprowadzić w ruch, a następnie trzeba ustalić kierunek, w jakim ma się on posuwać.

Opanować mechanizm oznacza dla ruchu socjalistycznego stworzenie własnego aparatu kierującego gospodarką. Nie jest to rzeczą łatwą zbudować taki aparat, który by pracował z należytą sprawnością i podlegał odpowiedniej kontroli. Największym niebezpieczeństwem pod tym względem jest wytworzenie zbytniej biurokracji, ociężałej w pracy, nie ponoszącej bezpośredniej odpowiedzialności, i przekształcającej się w pasożytniczy organizm, żerujący na społeczeństwie. Wystarczy przypomnieć, jaką walkę prowadzi się od lat 16 przeciwko biurokracji w Sowietach, jak często zmieniano tam formy organizacyjne aparatu gospodarczego, i jak wiele jeszcze pod tym względem jest tam do zrobienia. Dopiero parę miesięcy temu wyszło zarządzenie, znoszące w dwutygodniowym terminie wszystkie kolegialne organy gospodarcze i zastępujące je jednoosobowym zarządcą, który by w ten sposób mógł sam pobierać decyzje i ponosić odpowiedzialność za powierzony mu dział pracy.

Proponowany przez nas system zorganizowania kierownictwa życia gospodarczego (patrz szkic programu gospodarczego) opiera się na ciągłej kontroli i odpowiedzialności organów zarządzających nie tylko wobec władz wyższych, ale również wobec elementów bezpośrednio zainteresowanych w wynikach gospodarczych danego przedsiębiorstwa. Z drugiej strony, przejęcie bezpośredniego kierownictwa tylko w wielkich przedsiębiorstwach znacznie ułatwia zadanie rządu socjalistycznego i osłabia niebezpieczeństwo biurokratyzmu.

Aparat gospodarczy będzie miał do rozporządzenia cały szereg dźwigni, przy pomocy których będzie mógł wpływać na bieg życia gospodarczego. Dźwignią taką są wszelkie zarządzenia organizacyjne, tyczące się przydziału zamówień, surowców i kredytów dla danej gałęzi przemysłu lub danego przedsiębiorstwa. Te zarządzenia, zdążające do skoordynowania całej gospodarki, będą stanowiły poważną część pracy organów gospodarki planowej.

Drugą bardzo ważną dźwignią jest polityka finansowa. Winna ona opierać się na całkowitym podporządkowaniu systemu finansowego potrzebom produkcji i konsumpcji. W ustroju kapitalistycznym system finansowy jest całkowicie niezależny od produkcji, która zmuszona jest w każdej chwili dostosować się do sytuacji finansowej. Ten stan rzeczy powinien ulec radykalnej zmianie. To znaczy, że ogólny obieg pieniędzy, gotówkowy i kredytowy łącznie, powinien zawsze odpowiadać możliwie dokładnie potrzebom rynku. Wymaga to na ogół wyrzeczenia się zasady pokrycia monetarnych znaków obiegowych w złocie, gdyż ilość złota nie daje się zmienić według potrzeb. Wymaga to również reorganizacji systemu kredytowego dla uniknięcia nagłych inflacji i deflacji, spowodowanych przez rozszerzanie się lub kurczenie kredytów, udzielanych bądź producentom, bądź kupcom, a nawet konsumentom (system ratalny).

By móc opanować całkowicie system finansowy jest rzeczą konieczną, by zarówno instytucja emisyjna jak i ważniejsze ośrodki podziału kredytów znajdowały się w rękach społeczności.

Zagadnienie cen, które jest związane z zagadnieniem finansowym, odgrywa rolę drugorzędną. Można i należy dążyć do stabilizacji cen. Ale wahania cen (a tym samym pieniądza), wpływają gruncie rzeczy przeważnie na podział wytworzonych dóbr. Zaś niesprawiedliwy podział może być skorygowany w rozmaity sposób. W każdym razie byłoby wielce nierozumnym hamować produkcję i konsumpcję ze względu na politykę cen, jak to czyni wszelka polityka deflacyjna. Gdyż podstawowym momentem pozostaje, iż pieniądz nie jest elementem, który wchodzi jako część składowa do produkcji. Jest on tylko instrumentem pośredniczącym, który ułatwia zorganizowanie produkcji i podziału dóbr.

Uspołeczniony kartel hurtowy oraz polityka podatkowa – oto jeszcze dwie dźwignie w rękach socjalistycznych czynników gospodarczych.

Znamy już mechanizm i dźwignie gospodarki okresu przejściowego. Pozostaje wytknąć kierunek ruchu i cel wyprawy.

Kierunek? – Wykorzystanie wszystkich sił produkcyjnych kraju.

Cel? – Podnoszenie dobrobytu ludności.

Ale czy kierunek ten jest w ogóle możliwy do urzeczywistnienia przy utrzymaniu produkcji towarowej, przy istnieniu rynku towarowego, przy częściowo tylko regulowanym krążeniu pieniądza, przy wolnej względnie działalności gospodarczej olbrzymich rzesz drobnomieszczaństwa? Czy żywioł rynku i drobnomieszczańskiego indywidualizmu da się skierować w łożysko gospodarki planowej i bezkryzysowej?

Odpowiedź powinna wypaść twierdząco, o ile rząd socjalistyczny rozbuduje równolegle do gospodarki towarowej, uspołecznionej czy prywatnej, podstawy gospodarki nie opartej na kalkulacji handlowej, a wyłącznie na zaspakajaniu potrzeb ludności. Ta druga gospodarka jest właściwą gospodarką socjalistyczną. Jej znaczenie i waga w ogólnym życiu powinny wzrastać w miarę, jak posuwa się naprzód okres przejściowy. Gdy socjalistyczny odcinek gospodarki będzie już w stanie zaspakajać najważniejsze potrzeby ludności, nastąpi koniec okresu przejściowego. Wtedy rozpocznie się okres całkowitego socjalizmu. Gdyż socjalizm to nie tylko społeczna własność środków produkcji, nie tylko przejęcie kierownictwa gospodarki przez państwo, nie tylko gospodarka klasowa. To wszystko są cechy konieczne, ale nie wystarczające. Socjalizm wymaga jeszcze zniesienia rynku i zorganizowania produkcji bezpośrednio dla potrzeb ludności.

Podniesienie dobrobytu ludności

Pozostaje do omówienia ostatni cel: podniesienie dobrobytu mas pracujących.

Czy to jest możliwe do osiągnięcia w krótkim czasie, wbrew dotychczasowemu doświadczeniu sowieckiemu?

Bez wahania odpowiedzmy na to pytanie: tak! Podniesienie dobrobytu mas oznacza zwiększone spożycie przez te masy wszelkiego rodzaju dóbr. A zwiększone spożycie oznacza zwiększoną produkcję bardziej korzystny dla mas podział wyprodukowanych dóbr. Więc całe zagadnienie sprowadza się do tego: czy rząd socjalistyczny potrafi w szybkim czasie znacznie powiększyć produkcję i czy potrafi tę zwiększoną produkcję podzielić między ludność.

Powiększenie produkcji? Ależ tego potrafi doskonale dokonać ustrój kapitalistyczny, o ile jest zapotrzebowanie na tę produkcję. Więc gdyby rząd socjalistyczny gospodarował nie gorzej lub nie o wiele gorzej niż dotychczasowy ustrój, to by w krótkim czasie mógł znacznie podnieść produkcję.

Technokraci obliczyli, że już przy dzisiejszym stanie sił wytwórczych możliwe jest przy racjonalnej organizacji produkcji zapewnić każdej jednostce za cztery godziny pracy dziennie zarobek umożliwiający nie tylko dobrobyt, ale nawet pewien zbytek. Lecz ustrój kapitalistyczny nie jest w stanie nie tylko podnieść poziomu dobrobytu, ale nawet utrzymać go na poziomie powiedzmy przedkryzysowym. A to dlatego, że choć potrafi produkować, ale nie potrafi zorganizować podziału wyprodukowanych dóbr.

Czy potrafi to uczynić rząd socjalistyczny? Z poprzednich wywodów o gospodarce planowej wynika, że zagadnienie podziału wytworzonych dóbr nie powinno wywołać specjalnych trudności. Zresztą pod tym względem sowieckie doświadczenie również uczy, że dla rządu socjalistycznego sprawa przekazania ludności dowolnej ilości dobrych towarów do skonsumowania nie przedstawia żadnych trudności. O ile te towary… są.

W ten sposób całe zagadnienie można by tak sformułować: produkować nie gorzej niż kapitalizm i dzielić towary nie gorzej, niż ustrój sowiecki. I jeden, i drugi warunek nie przekraczają możliwości rządu socjalistycznego. Dlatego z całą stanowczością powiadamy:

Rząd socjalistyczny może w szybkim czasie zlikwidować bezrobocie i podnieść dobrobyt mas pracujących.

Sposób podziału dóbr – nawet przy rządzie socjalistycznym – może być kwestionowany z punktu widzenia celowości i słuszności. Nawet jeżeli ten rząd ma zawsze najlepsze chęci, nie zawsze potrafi wybrać najlepsze decyzje.

A niekiedy jest bardzo ciężko ustalić, jaka decyzja jest najlepsza. Weźmy trzy przykłady:

1) Jaki powinien być podział dóbr pomiędzy miastem a wsią? Czy mieszkaniec miasta ma przeciętnie tyleż pracować i tyleż zarabiać, co wieśniak? A jeśli nie, to jaka powinna być różnica? Czyli – ile zboża musi wieś dostarczyć za jedno ubranie lub za jeden pług?

Stawiamy tylko te pytania. A jak różna może być odpowiedź, niech świadczą cyfry następujące: W roku 1928/29 rolnictwo w Polsce sprzedało – po zaspokojeniu własnych potrzeb – produktów rolnych za sumę okrągłych 4 miliardów i 700 milionów złotych. W roku 1933/34 suma ta, przy tych samych ilościach towarów, wyniesie około 1 miliarda 800 milionów. Czyli spadek dochodów gotówkowych wsi o 2 miliardy 900 milionów, co wynosi około 62 procent. Oznacza to znaczne zmniejszenie udziału wsi w ogólnym dochodzie społecznym, nawet biorąc pod uwagę spadek cen artykułów przemysłowych

2) Jaka część ogólnego wysiłku gospodarczego, a więc i ogólnego dochodu społecznego, powinna być zużyta na bezpośrednią konsumpcję, a jaka na inwestycje? I tu pozostawiamy danie odpowiedzi ludziom, którzy będą to zagadnienie konkretnie rozstrzygać w konkretnych warunkach. Uważamy jednak za niesłuszny i nieuzasadniony pogląd, że można, czy należy, poświęcić jedno pokolenie dla dobra następnych.

3) Jaki powinien być stosunek w podziale dóbr pomiędzy klasą robotniczą a drobnomieszczaństwem? Pomiędzy ludźmi pracy a wszelką biurokracją? Pomiędzy pracownikiem wykwalifikowanym a niewykwalifikowanym?

Niewątpliwie na tym tle mogą powstać najrozmaitsze tarcia grupowe. Przy niewłaściwym załatwieniu mogą one przejść w walki klasowe. Nie są to zagadnienia łatwe do rozwiązania. Ale nie są też beznadziejne.

Międzynarodowa polityka gospodarcza

Od czasu wojny świadomość wzajemnej zależności międzynarodowej w dziedzinie gospodarczej silnie się wzmogła. Rozwój kryzysu światowego, wciągający jeden kraj za drugim w orbitę chaosu gospodarczego, jeszcze bardziej podkreślił wpływ warunków zewnętrznych na sytuację każdego oddzielnego kraju.

Jednakże wrażliwość ta na czynniki gospodarcze międzynarodowe bywa niekiedy doprowadzona do absurdalnych wniosków, iż tylko w dziedzinie międzynarodowej można znaleźć skuteczne sposoby walki. Zwłaszcza wśród socjalistów spotyka się często opinię, iż na jedyną bodaj uwagę w tej walce zasługuje porozumienie międzynarodowe, jak np. międzynarodowa organizacja produkcji węgla, międzynarodowy podział rezerw złota, międzynarodowa organizacja podziału surowców, międzynarodowy wolny obieg towarowy (wolny handel), międzynarodowe ustawodawstwo społeczne itd.

Niewątpliwie regulowanie międzynarodowe zjawisk gospodarczych mogłoby mieć poważny wpływ na życie gospodarcze każdego kraju, ale faktyczne możliwości takiego regulowania są dziś nader nikłe. A regulowanie międzynarodowe o charakterze socjalistycznym jest w warunkach obecnych zupełnie wykluczone.

Dlatego też zwrócenie głównej uwagi na porozumienie międzynarodowe oznaczałoby dla ruchu socjalistycznego całkowitą bezpłodność w jego walce z kryzysem i o realizację socjalizmu. Kongres Międzynarodówki Socjalistycznej w Wiedniu (lipiec 1931 r.) stwierdził to w swej rezolucji o sprawie gospodarczej, która wyraźnie podkreśla, iż niezbędnym warunkiem skutecznej międzynarodowej akcji w walce z bezrobociem jest istnienie rządów socjalistycznych w poszczególnych krajach.

W ten sposób należy przyjąć, iż istotna polityka gospodarcza socjalistyczna w zakresie międzynarodowym jest rzeczą dalszej przyszłości.

W najbliższym czasie socjalizm musi liczyć się z taką sytuacją, iż kraje o rządach socjalistycznych będą istnieć wśród lub obok krajów kapitalistycznych.

Powstaje w ten sposób kapitalne zagadnienie: Czy możliwą jest rzeczą realizowanie socjalistycznej polityki gospodarczej w jednym kraju lub w pewnej grupie krajów?

Nie poruszając sprawy możności zrealizowania w tych warunkach całkowitego socjalizmu, należy jednakże uznać za możliwe stanowcze i zdecydowane wkroczenie poszczególnego kraju na drogę okresu przejściowego. Zasada ta została zastosowana w Związku Sowieckim i przyjęta przez autorów wszystkich „planów” socjalistycznych.

Wtedy socjalistyczna polityka gospodarcza komplikuje się stosunkami ze światem zewnętrznym, przeważnie kapitalistycznym. Stosunki te winny być oparte na następujących zasadach:

1) jak najściślejsza współpraca z innymi krajami socjalistycznymi z dążnością do utworzenia z tych krajów jednego organizmu gospodarczego;

2) udział w traktatach międzynarodowych (włączając kraje kapitalistyczne) oraz zawieranie traktatów handlowych z poszczególnymi innymi krajami, o ile traktaty te układają się w ramy ogólnego planu, przyjętego przez dany kraj;

3) surowa kontrola ruchu towarów z innymi krajami, inaczej mówiąc: monopol handlu zagranicznego (w odpowiedniej postaci), jak również regulowanie bilansu płatniczego.

Oczywiście, zarówno eksport i import towarów, jak i pieniędzy winny być objęte planem ogólnym, przyjętym przez dany kraj.

Przy takim ujęciu zarówno wolny handel, jak i protekcjonizm tracą wszelkie znaczenie gospodarcze.

***

Oczywiście nie poruszyliśmy dotychczas szeregu niezmiernie ważnych zagadnień, związanych z gospodarką okresu przejściowego. Nie omówiliśmy szeregu doświadczeń sowieckich w tej dziedzinie, które już dzisiaj pozwalają na wyciągnięcie organizacyjnych i zasadniczych wniosków. Ale zadaniem naszym nie było wyczerpanie tematu. Chcieliśmy tylko dać ogólne zarysy pierwszego etapu gospodarki socjalistycznej. A raczej – do czego powinniśmy dążyć w tym okresie.

Ustalone przez nas postulaty wydają się nam słuszne, niezależnie od warunków, w jakich rząd socjalistyczny rozpocznie swą pracę. Praktyczne realizowanie tych postulatów – jest funkcją zarówno zdolności twórczych tego rządu, jak i tych konkretnych warunków.

Gdyby tak się wydarzyło, że już dziś socjaliści obejmują władzę, to by już dziś musieli przystąpić do realizowania tych postulatów. Nie czas byłby wtedy na komisje, badania i dociekania. Jako projekt takiej natychmiastowej realizacji proponujemy szkic gospodarczego programu socjalistycznego, który stanowi część trzecią tej broszury.

Wiktor Alter
_______________________
Powyższy tekst stanowi rozdział broszury Wiktora Altera „Gdy socjaliści dojdą do władzy…! (Pierwszy etap rewolucji społecznej)”, bezpłatny dodatek „Nowego Pisma” nr 2, Warszawa 1934, od tamtej pory nie wznawianej, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Publikowaliśmy już inny fragment tej samej rozprawy, wzmiankowany w zakończeniu powyższego tekstu rozdział „Szkic socjalistycznego programu gospodarczego”

 

Warto przeczytać także inne teksty Wiktora Altera:

a także dwa teksty o jego tragicznych losach:

 

 

Wiktor Alter (1890-1943) – działacz i publicysta socjalistyczny. Urodził się w żydowskiej chasydzkiej rodzinie w Mławie. Ukończył w Belgii studia jako inżynier-mechanik. Po powrocie ze studiów do Polski zaangażował się mocniej niż dotychczas w działalność w żydowskiej partii socjalistycznej Bund (jej członkiem był od roku 1905), za co został aresztowany i zesłany na Syberię. Uciekł stamtąd najpierw do Belgii, a po wybuchu I wojny światowej do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do Labour Party. Po wybuchu rewolucji lutowej wyjechał do Rosji, w marcu 1917 r. jako członek Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich był autorem deklaracji opowiadającej się za prawem Polski do pełnej i bezwarunkowej niepodległości. W grudniu 1917 r. został członkiem Komitetu Centralnego Bundu. Po odzyskaniu niepodległości powrócił do Polski, kontynuując działalność polityczną w Bundzie, do którego głównych liderów należał obok Henryka Ehrlicha. Początkowo zwolennik współpracy partii socjalistycznych (Bundu i PPS) z komunistami, w miarę narastania terroru w ZSRR zmienił stanowisko i sprzeciwiał się forsowanej przez komunistów idei „frontów ludowych”, był także przeciwnikiem wstąpienia Bundu do Międzynarodówki Komunistycznej i przeforsował ideę przynależności partii do Międzynarodówki Socjalistycznej (wszedł w skład jej władz centralnych). W międzywojniu kilkakrotnie wybierany radnym Warszawy, w latach 1921-1939 był reprezentantem żydowskich socjalistów w Komisji Centralnej Związków Zawodowych. Od roku 1936 zasiadał wskutek wyborów w zarządzie warszawskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej, z której próbowano go usunąć pod pretekstem, iż jako osoba krytyczna wobec tradycji żydowskiej nie dokonał obrzezania swego syna. Po wybuchu II wojny światowej znalazł się na terenach objętych okupacją sowiecką, 29 września 1939 aresztowało go NKWD. Został skazany na śmierć, karę zamieniono jednak na 10 lat więzienia. Po podpisaniu układu Sikorski – Majski objęła go amnestia. Wraz z Ehrlichem zostali zwolnieni na mocy pomysłu Berii, by objęli funkcje liderów Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego – było to uzależnione od ich zgody na współpracę z NKWD, jednak zaraz po uwolnieniu odmówili wszelkich kontaktów z sowiecką bezpieką. Zajęli się m.in. próbą wyjaśnienia sowieckiego mordu na polskich żołnierzach w Katyniu, Charkowie i Miednoje. 4 grudnia 1941 został wraz z Ehrlichem aresztowany przez NKWD, następnie przetrzymywany w więzieniu (towarzyszyły temu liczne protesty środowisk żydowskich, socjalistycznych i związkowych w państwach alianckich), a później zamordowany (data nie jest znana) – władze sowieckie w 1943 r. wydały komunikat, iż Alter został skazany na śmierć za „szpiegostwo na rzecz Hitlera”, co było oczywiście zarzutem całkowicie fałszywym. Jego symboliczny grób powstał w roku 1988 na cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ul. Okopowej. W międzywojniu był bardzo aktywnym publicystą prasy socjalistycznej i związkowej oraz autorem kilku książek: „Socjalizm walczący”, „Gdy socjaliści przyjdą do władzy…”, „Jedność i plan”, „O problemie żydowskim w Polsce”, „Antysemityzm gospodarczy w świetle cyfr”, „Hiszpania w ogniu”, „Comment Réaliser Le Socialisme”, „Der emes vegn Palestine”, „Grund-printsipien fun der proletarisher kooperatsye”, „Człowiek w społeczeństwie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *