<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lewicowo.pl</title>
	<atom:link href="http://lewicowo.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lewicowo.pl</link>
	<description>Portal poświęcony tradycjom polskiej lewicy demokratycznej, patriotycznej i niekomunistycznej</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 21:39:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Spacer śladami lewicowego terroru</title>
		<link>http://lewicowo.pl/spacer-sladami-lewicowego-terroru/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=spacer-sladami-lewicowego-terroru</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/spacer-sladami-lewicowego-terroru/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 21:39:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[PPS]]></category>
		<category><![CDATA[terror]]></category>
		<category><![CDATA[terroryzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5477</guid>
		<description><![CDATA[W&#160;sobotę w&#160;Warszawie odbędzie się spacer śladami miejsc związanych z&#160;dziejami lewicowego terroryzmu. Organizacja Lewicowa Alternatywa zaprasza w&#160;sobotę 19 maja na&#160;spacer śladami „polskich terrorystów”. Jak piszą organizatorzy: Kim byli? Czego chcieli? Polscy terroryści, rewolucjoniści, walczący z&#160;zaborcą, nie goszczą zbyt często na&#160;kartach podręczników. Zostali skazani na&#160;zapomnienie, choć w&#160;samym centrum Warszawy znajdziemy sporo związanych z&#160;nimi miejsc. Jedynym szerzej znanym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W&nbsp;sobotę w&nbsp;Warszawie odbędzie się spacer śladami miejsc związanych z&nbsp;dziejami lewicowego terroryzmu.<span id="more-5477"></span></p>
<p>Organizacja Lewicowa Alternatywa zaprasza w&nbsp;sobotę 19 maja na&nbsp;spacer śladami „polskich terrorystów”. Jak piszą organizatorzy:</p>
<p><em>Kim byli? Czego chcieli? Polscy terroryści, rewolucjoniści, walczący z&nbsp;zaborcą, nie goszczą zbyt często na&nbsp;kartach podręczników. Zostali skazani na&nbsp;zapomnienie, choć w&nbsp;samym centrum Warszawy znajdziemy sporo związanych z&nbsp;nimi miejsc. Jedynym szerzej znanym z&nbsp;imienia i&nbsp;nazwiska jest bojowiec PPS Stefan Okrzeja. Prawie nikt nie słyszał jednak o&nbsp;Stanisławie Kunickim, Ignacym Chmieleńskim czy Wandzie Krahelskiej.</em></p>
<p><a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/jpg12"><img class="aligncenter size-full wp-image-5478" title="`" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/jpg12" alt="" width="350" height="218" /></a><br />
<em>Zapraszamy na&nbsp;spacer śladami „polskich terrorystów”, od&nbsp;czasów Powstania Styczniowego walczących zbrojnie nie tylko z&nbsp;zaborcą, ale&nbsp;również o&nbsp;wyzwolenie społeczne od&nbsp;kapitalistycznego wyzysku. Zobaczymy miejsca związane nie tylko z&nbsp;najbardziej znaną Organizacją Bojową PPS, ale&nbsp;także Organizacją Miejską, Żandarmerią Narodową, czy Proletariatczykami. Spacer będzie również okazją do&nbsp;poznania historii Warszawy z&nbsp;drugiej połowy XIX i&nbsp;pierwszych lat XX wieku.</em></p>
<p><strong>Warszawa, 19 maja, godz. 11.00, start pod&nbsp;Bramą Straceń Cytadeli Warszawskiej (spacer będzie trwał około 3 godzin).</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/spacer-sladami-lewicowego-terroru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Organizacja i działalność Towarzystwa Osiedli Robotniczych</title>
		<link>http://lewicowo.pl/organizacja-i-dzialalnosc-towarzystwa-osiedli-robotniczych/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=organizacja-i-dzialalnosc-towarzystwa-osiedli-robotniczych</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/organizacja-i-dzialalnosc-towarzystwa-osiedli-robotniczych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 13:15:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Broszury i opracowania]]></category>
		<category><![CDATA[Gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy i rozwiązania socjalne]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5460</guid>
		<description><![CDATA[W swej działalności Towarzystwo Osiedli Robotniczych ciągle musi zwalczać poglądy tych wszystkich, którzy chcieliby „uszczęśliwiać” robotników dużymi mieszkaniami, kosztownie wyposażonymi, tych, którzy zarzucają Towarzystwu Osiedli Robotniczych, że obniża poziom mieszkań robotniczych. Nie ulega wątpliwości, że poziom mieszkań, które buduje Towarzystwo Osiedli Robotniczych, jest może nieco za niski jeżeli chodzi o wymagania i zdolności płatnicze śmietanki arystokracji finansowej proletariatu, nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że gdyby Towarzystwo Osiedli Robotniczych było w stanie zaopatrzyć wszystkich robotników w Polsce w takie mieszkania, jakie buduje, to, aczkolwiek nie zrealizowałoby marzeń Żeromskiego o szklanych domach, bardzo wysoko podniosłoby dzisiejszy poziom mieszkań ogółu robotników, a to jest właśnie jego zadaniem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zadaniem Towarzystwa Osiedli Robotniczych jest budowa dla robotników i&nbsp;pracowników umysłowych, zarabiających do&nbsp;250 zł miesięcznie, mieszkań dostosowanych do&nbsp;ich zdolności płatniczej.</p>
<p>Towarzystwo Osiedli Robotniczych jest spółką z&nbsp;ograniczoną odpowiedzialnością, powołaną do&nbsp;życia na&nbsp;podstawie uchwały Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów dnia 1.11.1934 r.</p>
<p>Udziałowcami Spółki są Bank Gospodarstwa Krajowego i&nbsp;Fundusz Pracy, każdy z&nbsp;nich reprezentuje 20 udziałów, poza tym mają:</p>
<p>•    Zakład Ubezpieczeń na&nbsp;Wypadek Choroby – 1 udział<br />
•    Zakład Ubezpieczeń od&nbsp;Wypadków – 1 udział<br />
•    Zakład Ubezpieczenia Emerytalnego Robotników – 2 udziały<br />
•    Zakład Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych – 1 udział<br />
•    Dyrekcja Naczelna Lasów Państwowych – 5 udziałów</p>
<p>Każdy udział wynosi 10 000 złotych. W&nbsp;statucie zadania tej Spółki określone są w&nbsp;sposób następujący: „Budowa domów i&nbsp;osiedli dla osób niezamożnych, sprzedaż i&nbsp;eksploatacja tych domów na&nbsp;warunkach odpowiadających zdolności płatniczej szerokich warstw pracujących. Spółka buduje domy najtańsze o&nbsp;mieszkaniach pierwszej potrzeby, tzn. w&nbsp;domach blokowych o&nbsp;powierzchni użytkowej nie większej niż 36 m. kw., a&nbsp;w domach jednorodzinnych o&nbsp;powierzchni użytkowej nie większej niż 42 m. kw. W&nbsp;wykonaniu tych zadań Spółka urządza i&nbsp;sprzedaje zabudowane działki, buduje domy na&nbsp;sprzedaż i&nbsp;do wynajmu, pobudza, kieruje oraz kontroluje i&nbsp;wspiera inicjatywę lokalną w&nbsp;budowie domów i&nbsp;osiedli. Spółka stosuje zasady normalizacji i&nbsp;standardu w&nbsp;celu obniżenia kosztów budowy”.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zarobki i&nbsp;zdolności płatnicze robotników</strong></p>
<p>Aby zrozumieć przyczyny powołania przez Rząd Spółki mającej takie zadania do&nbsp;spełniania, trzeba bliżej zorientować się w&nbsp;tym, ile zarabiają robotnicy, jak mieszkają i&nbsp;ile płacą za&nbsp;mieszkanie, jak również w&nbsp;tym, co uczyniono dotychczas w&nbsp;sprawie budowy mieszkań dla robotników.</p>
<p>Po&nbsp;poznaniu tych faktów jasną się dla nas stanie konieczność powołania do&nbsp;życia specjalnej instytucji do&nbsp;budowy mieszkań dla robotników.</p>
<p>Prowadzi się u&nbsp;nas w&nbsp;Polsce stale statystykę zarobków. Nie jest ona doskonała, ale&nbsp;jest. Na&nbsp;podstawie jej danych możemy sobie zawsze wyrobić pogląd o&nbsp;dochodach i&nbsp;zdolności płatniczej robotników. Dużo gorzej przedstawia się sprawa danych dotyczących komornego.</p>
<p>Statystyka czynszów nie istnieje. Materiał, którym rozporządzamy, to&nbsp;dane zebrane przez ankiety. Dane te dotyczą tylko drobnej ilości faktów.</p>
<p>Nie przeprowadziliśmy w&nbsp;Polsce nigdy żadnej szerokiej ankiety, która by objęła wielką ilość wypadków i&nbsp;ostatecznie autorytatywnie stwierdziła, ile istotnie płaci robotnik za&nbsp;mieszkanie.</p>
<p>Najczęściej obliczamy wysokość wydatków na&nbsp;komorne – na&nbsp;podstawie założenia, że&nbsp;wynoszą one jakiś określony odsetek ogółu wydatków (dochodów).</p>
<p>Ten odsetek nie jest jednak stały, waha się on w&nbsp;zależności od&nbsp;zarobku, a&nbsp;zarobki ulegają silnym wpływom koniunktury.</p>
<p>Zarobki robotników w&nbsp;okresie 1929-1934 wydatnie się obniżyły, ale&nbsp;nie obniżyły się czynsze za&nbsp;konkretne małe mieszkania w&nbsp;Warszawie, Łodzi, Katowicach itd. Przeciwnie, czynsze te wzrosły i&nbsp;to znacznie.</p>
<p>Należy poza tym zwrócić uwagę na&nbsp;to, że&nbsp;odsetki wydatków na&nbsp;mieszkanie określamy na&nbsp;podstawie ankiet, te zaś obejmują zawsze tylko fragmenty całości i&nbsp;<strong>zawsze przeprowadzane są raczej w&nbsp;górnych sferach proletariatu niż w&nbsp;dolnych</strong>. Potwierdzają to&nbsp;wszyscy organizatorzy ankiet. W&nbsp;tych górnych sferach odsetki zarobków płacone za&nbsp;mieszkanie są zawsze nieco <strong>mniejsze</strong> niż płacone przez ogół robotników.</p>
<p>Ustalenie wysokości czynszów <strong>dla ogółu robotników</strong> przez obliczenie odsetka zarobków, wynikających z&nbsp;danych ankiet, nie da nam więc obrazu rzeczywistego, a&nbsp;tylko przybliżony. W&nbsp;rzeczywistości czynsze są większe od&nbsp;ustalonych tą metodą.</p>
<p>Wypowiedzenie tych uwag uważaliśmy za&nbsp;konieczne przed przystąpieniem do&nbsp;dalszych wywodów.</p>
<p>Zaczynamy od&nbsp;uprzytomnienia sobie wielkości zarobków robotniczych, jako tego czynnika, który decyduje o&nbsp;wysokości czynszów.</p>
<p>Na&nbsp;podstawie danych, ogłoszonych przez Główny Urząd Statystyczny (patrz Mały Rocznik Statystyczny rok 1934, i&nbsp;Statystyka Pracy, Kwartalnik. Rok 1934, zeszyt 4) spróbowaliśmy obliczyć miesięczne zarobki robotników różnych gałęzi przemysłu w&nbsp;r. 1929 i&nbsp;w r. 1934.</p>
<p>Wyniki naszych obliczeń podajemy w&nbsp;niżej załączonym zestawieniu:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5463" title="1" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/1.jpg" alt="" width="344" height="212" /></a><br />
Główny Urząd Statystyczny obliczył (Mały Rocznik Statystyczny za&nbsp;1934 r. str. 142 tabl. 31), że&nbsp;wydatki na&nbsp;komorne wynosiły w&nbsp;1928 r. 4,7%.</p>
<p>O&nbsp;ile zastosujemy tę stawkę do&nbsp;wyżej obliczonych zarobków dla r. 1929, otrzymamy następujące sumy miesięcznego komornego, płacone przez robotników różnych gałęzi przemysłu (zdajemy sobie dokładnie sprawę z&nbsp;tego, że&nbsp;nasze obliczenia, oparte na&nbsp;<strong>przeciętnych</strong> zarobkach dla poszczególnych gałęzi przemysłu i&nbsp;zbudowane na&nbsp;podstawie zawodowej, są teoretyczne, nie znamy jednak innego sposobu, który by dawał pewne podstawy dla orientacji w&nbsp;całokształcie tego zagadnienia):<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5464" title="2" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/2.jpg" alt="" width="312" height="174" /></a>Porównaliśmy liczby obliczone w&nbsp;ten sposób przez nas z&nbsp;danymi ilustrującymi faktyczne wydatki robotników na&nbsp;komorne, opublikowanymi w&nbsp;wydawnictwie Głównego Urzędu Statystycznego – „Budżety Rodzin Robotniczych”, Statystyka Polski, tom 40, zeszyt 2. Stwierdzamy, że&nbsp;nasze obliczenia pokrywają się na&nbsp;ogół z&nbsp;tymi danymi odnośnie do&nbsp;Łodzi i&nbsp;Zagłębia Dąbrowskiego. Przeciętny roczny czynsz faktyczny, zaobserwowany dla Łodzi, wynosi 90 zł 30 groszy, dla Zagłębia Dąbrowskiego 124 zł.</p>
<p>Porównanie opieramy na&nbsp;tym założeniu, że&nbsp;dla Łodzi miarodajny jest przemysł włókienniczy, a&nbsp;dla Zagłębia Dąbrowskiego przemysł górniczo-hutniczy. Inne porównanie jest niemożliwe, gdyż ankieta nie wskazuje, w&nbsp;jakim przemyśle pracowali odpowiadający na&nbsp;ankietę na&nbsp;terenie poszczególnych miast.</p>
<p>Nasuwa się nam tu zresztą uwaga, że&nbsp;na wysokość komornego ma wpływ raczej miejscowość, charakter osiedla, niż rodzaj przemysłu.</p>
<p>Faktyczny przeciętny roczny czynsz, płacony na&nbsp;Śląsku, wynosił wg ankiety 174 zł, a&nbsp;zatem więcej niż teoretycznie obliczony.</p>
<p>Również w&nbsp;Warszawie, jak wykazały dane ankiety, na&nbsp;której oparły się publikacje Głównego Urzędu Statystycznego, robotnicy płacą za&nbsp;mieszkanie nieco większą część swych dochodów, niż przeciętnie w&nbsp;całej Polsce. Udział komornego w&nbsp;wydatkach wynosił w&nbsp;Polsce w&nbsp;roku 1928 – 4,7%, w&nbsp;Warszawie w&nbsp;roku 1928 – 6,6%. W&nbsp;ogóle w&nbsp;Warszawie absolutne liczby złotych płacone za&nbsp;komorne są większe niż w&nbsp;innych miejscowościach.</p>
<p>Obliczenia i&nbsp;dane dotyczące roku 1929 upoważniają nas do&nbsp;twierdzenia, że&nbsp;czynsze faktycznie płacone przez robotników tylko w&nbsp;nielicznych wypadkach i&nbsp;nieznacznie przekraczają 20 złotych miesięcznie.</p>
<p>Lata 1928 i&nbsp;1929 były okresem dobrej koniunktury. Rok 1934 jest rokiem kryzysu. Zarobki robotnicze spadły, co jaskrawo ilustruje zestawienie podane uprzednio.</p>
<p>Równocześnie ze spadkiem zarobków konstatujemy wzrost czynszów. Według ustawy o&nbsp;ochronie lokatorów z&nbsp;1924 r., czynsze mieszkaniowe miały stopniowo wzrastać aż do&nbsp;wysokości podstawowego komornego. W&nbsp;małych mieszkaniach wzrost ten został w&nbsp;r. 1926 zatrzymany. Od&nbsp;r. 1928 czynsze zaczęły dalej wzrastać i&nbsp;w końcu r. 1930 osiągnęły wysokość podstawowego komornego.</p>
<p>Te dwa czynniki: spadek zarobków i&nbsp;efektywny wzrost czynszów spowodowały to, że&nbsp;udział komornego w&nbsp;wydatkach jest w&nbsp;r. 1934 znacznie większy, niż w&nbsp;r. 1929. Szacujemy go dla Polski na&nbsp;co najmniej 15%.</p>
<p>Zastosowanie tej stawki do&nbsp;zarobków ustalonych dla roku 1934 da nam następujące teoretyczne czynsze, płacone przez robotników różnych gałęzi przemysłu:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5465" title="3" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/3.jpg" alt="" width="314" height="134" /></a><br />
Dla roku 1934 nie mamy liczb faktycznych, mamy je natomiast dla roku 1933. W&nbsp;roku 1933 Instytut Gospodarstwa Społecznego przeprowadził ankietę w&nbsp;celu wyjaśnienia, jak mieszkają robotnicy w&nbsp;okresie kryzysu. Ankieta ta dotyczyła również wysokości komornego płaconego przez robotników.</p>
<p>Dzięki uprzejmości władz Instytutu Gospodarstwa Społecznego mogliśmy skorzystać z&nbsp;danych tej ankiety.</p>
<p>Z&nbsp;ankiety wynika, że&nbsp;przeciętna wysokość komornego za&nbsp;1 mieszkanie wynosiła:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5466" title="4" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/4.jpg" alt="" width="310" height="214" /></a>Z&nbsp;ankiety wynika, że&nbsp;przeciętny czynsz miesięczny, płacony za&nbsp;mieszkanie robotnicze, wahał się w&nbsp;granicach od&nbsp;9,2 do&nbsp;38,5 zł i&nbsp;tylko w&nbsp;7 miejscowościach na&nbsp;19 – mianowicie w&nbsp;Warszawie, Krakowie, Borysławiu, Katowicach, Królewskiej Hucie (Chorzowie), Poznaniu i&nbsp;Gdyni – przekroczył złotych 20.</p>
<p>Zaznaczyć wypada, że&nbsp;na 606 zbadanych wypadków, w&nbsp;403 wypadkach miesięczny czynsz nie przekroczył 20 złotych.</p>
<p>Przeciętny czynsz miesięczny wynosił dla Polski 17,77 zł.: za&nbsp;mieszkanie 1-izbowe – 14,12 zł, za&nbsp;mieszkanie 2-izbowe – 21,22 zł.</p>
<p>Widzimy więc, że&nbsp;zaobserwowane przez Instytut Gospodarstwa Społecznego czynsze za&nbsp;mieszkania robotnicze są mniejsze niż uprzednio teoretycznie obliczone. <strong>Ankieta potwierdza nasze twierdzenie, że&nbsp;czynsze płacone przez robotników tylko w&nbsp;nielicznych wypadkach i&nbsp;nieznacznie przekraczają 20 złotych.</strong></p>
<p>Czynsze powyżej złotych 20 odnoszą się z&nbsp;reguły do&nbsp;mieszkań 2-izbowych. Ogromna większość robotników mieszka natomiast w&nbsp;mieszkaniach 1-izbowych.</p>
<p>Przejdźmy teraz z&nbsp;kolei do&nbsp;scharakteryzowania tego, w&nbsp;jakim kierunku szło budownictwo mieszkań dla robotników.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Dotychczasowe budownictwo mieszkań dla robotników</strong></p>
<p>Nie jesteśmy w&nbsp;stanie dać pełnego obrazu tego budownictwa. Danych takich nie ma, nikt ich nie zbierał i&nbsp;nie ogłaszał.</p>
<p>Sądzimy jednak, że&nbsp;dane, które podajemy o&nbsp;budownictwie mieszkań dla robotników przez Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową, Zakład Ubezpieczeń Społecznych i&nbsp;miasta: Warszawę, Łódź i&nbsp;Poznań – wystarczająco scharakteryzują sytuację.</p>
<p>1) Istnieje w&nbsp;Polsce duża spółdzielnia mieszkaniowa, która postawiła sobie za&nbsp;cel budowę mieszkań dla robotników. Mamy na&nbsp;myśli Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową; jest to&nbsp;organizacja poważna i&nbsp;dobrze prowadzona, o&nbsp;wybitnie społecznym nastawieniu.</p>
<p>W&nbsp;sprawozdaniu wydanym w&nbsp;roku 1934 Zarząd Spółdzielni podał, że&nbsp;wybudowano ogółem 1117 mieszkań, mających 2283 izby, w&nbsp;tym mieszkań:<br />
1-izbowych – 45<br />
1,5-izbowych – 389<br />
2- i&nbsp;2,5-izbowych – 440<br />
3- i&nbsp;3,5-izbowych – 231<br />
4 i&nbsp;4,5-izbowych – 12</p>
<p>Powierzchnie użytkowe mieszkań WSM wynoszą:<br />
1-izbowe – 20 metrów kw.<br />
2- i&nbsp;2,5-izbowe – 22-31 m kw.<br />
3- i&nbsp;3,5-izbowe – 34-50 m kw.<br />
4- i&nbsp;4,5-izbowe – 90-100 m kw.</p>
<p>Dopiero w&nbsp;ostatnich latach Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa zaczęła budować na&nbsp;Żoliborzu tylko mieszkania najmniejsze, tj. 1- i&nbsp;1,5-izbowe.</p>
<p>Czynsze w&nbsp;osiedlu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na&nbsp;Żoliborzu wynoszą za&nbsp;mieszkanie:<br />
1-izbowe od&nbsp;20 do&nbsp;23 złotych<br />
1,5-izbowe od&nbsp;30 do&nbsp;50 zł<br />
2- i&nbsp;2,4-izbowe od&nbsp;57 do&nbsp;80 zł<br />
3- i&nbsp;3,5-izbowe od&nbsp;76 do&nbsp;135 zł<br />
4- i&nbsp;4,5-izbowe od&nbsp;141 do&nbsp;203 zł</p>
<p>zależnie od&nbsp;wielkości i&nbsp;położenia mieszkania.</p>
<p>Wysokość podanych tu czynszów wyjaśnia nam, dlaczego w&nbsp;ogólnej ilości mieszkań planowanych dla robotników tylko 30% było zajętych przez robotników.</p>
<p>Z&nbsp;wyjątkiem czynszów za&nbsp;mieszkania 1-izbowe, są to&nbsp;czynsze za&nbsp;wysokie dla robotników, dlatego też Spółdzielnia liczy tylko 33% lokatorów robotników.</p>
<p>Niedawno jeszcze ilość lokatorów robotników była większa i&nbsp;przekraczała 50%. Kryzys i&nbsp;redukcja zarobków spowodowały odpływ tych lokatorów do&nbsp;tańszych mieszkań.</p>
<p>2) Stowarzyszenie budowlano-mieszkaniowe Zakładów Ubezpieczeń Społecznych wybudowało w&nbsp;okresie 1930- 1933</p>
<p>mieszkań 1-izbowych – 253<br />
1,5-izbowych – 769<br />
2-izbowych – 924<br />
2,5-izbowych – 981</p>
<p>Z&nbsp;tego w&nbsp;domach przeznaczonych dla robotników około 40%.</p>
<p>Powierzchnia użytkowa mieszkań przeznaczonych dla robotników wynosiła od&nbsp;29,71 m kw. do&nbsp;49,37 m kw.</p>
<p>Nie udało się nam ustalić wysokości czynszów we&nbsp;wszystkich domach wybudowanych przez Zakłady Ubezpieczeń.</p>
<p>Podajemy tu jedynie czynsze obowiązujące w&nbsp;Warszawie i&nbsp;we Lwowie.<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/5.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5467" title="5" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/5.jpg" alt="" width="468" height="145" /></a><br />
3) Miasto st. Warszawa wybudowało w&nbsp;różnych punktach miasta szereg mieszkań dla osób mało zarabiających, pracujących fizycznie i&nbsp;umysłowo.</p>
<p>Udało nam się zebrać nieco informacji, dotyczących ilości tych mieszkań, ich wielkości i&nbsp;obowiązujących w&nbsp;nich czynszów. Dane te podaje załączona tablica:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/6.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5468" title="6" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/6.jpg" alt="" width="480" height="350" /></a><br />
4) Zarząd miasta Łodzi wybudował w&nbsp;latach 1928-1930 na&nbsp;Polesiu Konstantynowskim osiedle dla robotników, zawierające mieszkania:</p>
<p>2-izbow. powierzchni 42,50 m kw. – 487<br />
3-izbowy o&nbsp;pow. 57 m kw. – 408<br />
4-izbowy o&nbsp;pow. 72 m kw. – 68</p>
<p>Czynsze w&nbsp;tym osiedlu wynoszą za&nbsp;mieszkanie:<br />
2-izbowe 35-45 zł<br />
3-izbowe 55-60 zł<br />
4-izbowe 90-95 zł</p>
<p>w&nbsp;zależności od&nbsp;położenia mieszkania, od&nbsp;zaopatrzenia mieszkania w&nbsp;instalacje.</p>
<p>I&nbsp;tu czynsze przekraczają przeciętną zdolność płatniczą robotników.</p>
<p>5) Miasto Poznań wybudowało w&nbsp;okresie 1918 do&nbsp;1934 – 1437 mieszkań, z&nbsp;tego mieszkań składających się z&nbsp;1 izby z&nbsp;kuchnią było – 837, z&nbsp;1 izby dla samotnych – 130, z&nbsp;kuchni mieszkalnej – 16, z&nbsp;kuchni mieszkalnej w&nbsp;barakach – 122.</p>
<p>Czynsze w&nbsp;tych najmniejszych mieszkaniach miejskich są następujące:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/7.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5469" title="7" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/7.jpg" alt="" width="316" height="260" /></a><br />
Z zestawienia tego wynika, że&nbsp;i w&nbsp;Poznaniu czynsz za&nbsp;większość mieszkań przekraczał 20 złotych.</p>
<p>Sądzimy, że&nbsp;fakty podane wystarczająco uzasadniają następujące twierdzenie: <strong>Dotychczasowe budownictwo mieszkań dla robotników za&nbsp;mało liczyło się z&nbsp;siłą płatniczą robotnika.</strong></p>
<p>Budowano dla robotników mieszkania za&nbsp;drogie – z&nbsp;mieszkań tych korzystać mogły wskutek tego tylko nieliczne jednostki, należące do&nbsp;arystokracji proletariackiej.</p>
<p>Jedną z&nbsp;przyczyn drożyzny mieszkań budowanych dla robotników przed powstaniem Towarzystwa Osiedli Robotniczych, były warunki kredytowania tego budownictwa. Jak wiadomo, do&nbsp;roku 1933 kredyty krótkoterminowe kosztowały 6%, a&nbsp;długoterminowe 4%.</p>
<p>Okresy amortyzacji kredytu długoterminowego wynosiły dla listów zastawnych 25 lat, dla obligacji 15 lat.</p>
<p>Kredyt krótkoterminowy konwertowany był na&nbsp;długoterminowy, przy czym najwyższa wysokość kredytu długoterminowego wynosiła 80% wartości nieruchomości (budynek + plac).</p>
<p>Pożyczki w&nbsp;listach zastawnych udzielane były do&nbsp;wysokości 50% wartości nieruchomości, pożyczki w&nbsp;obligacjach do&nbsp;wysokości 30%.</p>
<p>W&nbsp;roku 1933 obniżono oprocentowanie krótko i&nbsp;długoterminowych kredytów do&nbsp;3% i&nbsp;przedłużono okresy amortyzacyjne do&nbsp;47 lat. Był to&nbsp;wielki krok naprzód.</p>
<p>Natomiast już od&nbsp;1931 r. zaznaczył się silnie kryzys i&nbsp;nastąpiła zmiana w&nbsp;kredytowaniu budownictwa:</p>
<p>1. Zaprzestano finansowania budowy większych obiektów, a&nbsp;położono nacisk na&nbsp;budownictwo mniejsze, które u&nbsp;nas znane jest jako budownictwo drobne;</p>
<p>2. O&nbsp;ile uprzednio, w&nbsp;okresie 1927-1931, realizowano w&nbsp;pewnym stopniu zasady kredytowania budów teoretycznie na&nbsp;90%, 80%, 75% (w&nbsp;praktyce nieco mniej przez odpowiednie metody szacowania), o&nbsp;tyle obecnie od&nbsp;1932 r., została wysunięta zasada kredytowania budów do&nbsp;wysokości 50% kosztów. Zwrócono główną uwagę na&nbsp;to, aby wyciągnąć oszczędności gdzieś poukrywane, zużyć je do&nbsp;produkcyjnej pracy w&nbsp;budownictwie mieszkaniowym, a&nbsp;przez to&nbsp;ożywić życie gospodarcze.</p>
<p>Nie ulega wątpliwości, że, jeśli weźmiemy przeciętny koszt domu w&nbsp;r. 1933, a&nbsp;w pewnym stopniu da się to&nbsp;powiedzieć i&nbsp;o 1932 r., to&nbsp;ten koszt jest o&nbsp;wiele mniejszy od&nbsp;kosztu domu budowanego w&nbsp;1929 r. czy 1930 r. Dawniej było częstym zjawiskiem wznoszenie domów pojedynczych, które kosztowały kilkadziesiąt tysięcy złotych. Obecnie przeciętny koszt budowy domu jest mniejszy i&nbsp;to nie tylko z&nbsp;racji zmniejszenia się kosztów budowy. Nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że&nbsp;budownictwo oparte na&nbsp;oszczędnościach, staje się przede wszystkim budownictwem drobnych kapitalistów i, jeśli chodzi o&nbsp;jego treść społeczną, to&nbsp;tylko w&nbsp;drodze wyjątku jest ono budownictwem mieszkań robotniczych.</p>
<p>W&nbsp;roku 1933 przebudowano ok. 54 milionów złotych, a&nbsp;z tego kredytu było około 11 milionów. Świadczy to&nbsp;o tym, że&nbsp;oszczędzający dołożyli do&nbsp;budowy czterdzieści parę milionów złotych. Obliczenia nasze wskazują, że&nbsp;dołożono do&nbsp;każdego z&nbsp;budowanych domów około 12 tysięcy zł.</p>
<p>Nie ulega tu żadnej wątpliwości, że&nbsp;to budownictwo, które było drobniejsze w&nbsp;stosunku do&nbsp;poprzedniego, nie było tak drobne, aby z&nbsp;niego mogli korzystać ludzie nie mający z&nbsp;reguły większych oszczędności: robotnicy.</p>
<p>Widzimy więc, że, wskutek zmiany zasad polityki kredytowania budownictwa mieszkaniowego, budownictwo mieszkań dla robotników z&nbsp;Państwowego Funduszu Budowlanego prawie zupełnie ustało. Działalność Zakładu Ubezpieczeń Społecznych scharakteryzowaliśmy wyżej.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Organizacja Towarzystwa Osiedli Robotniczych</strong></p>
<p>Obserwacje poczynione nad&nbsp;społeczną treścią budownictwa mieszkaniowego w&nbsp;ostatnich latach, skłoniły Rząd do&nbsp;zajęcia się zagadnieniem budowy mieszkań dla robotników.</p>
<p>Ponieważ dla poparcia budowy mieszkań dla robotników uznano za&nbsp;konieczne udzielanie kredytów na&nbsp;dogodniejszych warunkach, niezbędne stało się organizacyjne wyodrębnienie tej akcji z&nbsp;ogólnej akcji popierania i&nbsp;kredytowania budownictwa mieszkaniowego.</p>
<p>W&nbsp;grę weszły tu jeszcze inne momenty: dla popierania budownictwa mieszkań dla robotników postanowiono zużyć część środków Funduszu Pracy. Ta decyzja wyszła ze słusznego założenia, że&nbsp;budownictwo jest jedną z&nbsp;form zatrudnienia pozbawionych pracy. Poza tym budowanie małych domów, wyposażonych w&nbsp;parcele, przeznaczone do&nbsp;uprawy ogrodniczej i&nbsp;hodowli drobnego inwentarza, i&nbsp;sprzedaż ich na&nbsp;własność robotnikom na&nbsp;dogodnych warunkach, uznano za&nbsp;środek łagodzący skutki ewentualnego przyszłego bezrobocia nabywcy nieruchomości.</p>
<p>Ta okoliczność utrudniała również organizacyjne rozwiązanie zagadnienia w&nbsp;ramach ogólnych, uznano więc za&nbsp;konieczne stworzenie specjalnej organizacji dla popierania budowy mieszkań dla robotników. Tą organizacją jest właśnie Towarzystwo Osiedli Robotniczych.</p>
<p>W&nbsp;1934 r. (pierwszy rok istnienia Towarzystwa Osiedli Robotniczych) akcja budowy mieszkań najmniejszych finansowana była tylko z&nbsp;lokaty Funduszu Pracy w&nbsp;Banku Gospodarstwa Krajowego.</p>
<p>W&nbsp;roku 1935 (drugi rok istnienia Towarzystwa Osiedli Robotniczych) na&nbsp;finansowanie mieszkań najmniejszych przeznaczono również pewne kwoty z&nbsp;Państwowego Funduszu Budowlanego.</p>
<p>Chcemy tu podkreślić ważne momenty organizacji akcji budowy małych, tanich mieszkań, firmowanej na&nbsp;zewnątrz przez Towarzystwo Osiedli Robotniczych.</p>
<p>W&nbsp;akcji tej współdziałają 3 czynniki: Fundusz Pracy, Bank Gospodarstwa Krajowego i&nbsp;Towarzystwo Osiedli Robotniczych. Praktyka wykazała, że&nbsp;szerszy ogół nie orientuje się we&nbsp;właściwej roli tych czynników, z&nbsp;czego wynika szereg nieporozumień. To&nbsp;właśnie skłania nas do&nbsp;omówienia tej sprawy.</p>
<p>Fundusz Pracy był w&nbsp;roku 1934 wyłącznym, a&nbsp;w roku 1935 głównym dostarczycielem środków na&nbsp;finansowanie budownictwa. (Na&nbsp;7 milionów zł, Fundusz Pracy dostarcza 5 milionów).</p>
<p>Bank Gospodarstwa Krajowego administruje ulokowanymi przez Fundusz Pracy na&nbsp;budownictwo mieszkań robotniczych sumami, poza tym Bank Gospodarstwa Krajowego administruje kwotami przeznaczonymi na&nbsp;to budownictwo z&nbsp;Państwowego Funduszu Budowlanego.</p>
<p>Dyspozycja kredytami przeznaczonymi na&nbsp;budownictwo małych tanich mieszkań, następuje na&nbsp;wniosek Towarzystwa Osiedli Robotniczych.</p>
<p>Pożyczkodawcą jest zawsze Bank Gospodarstwa Krajowego.</p>
<p>Towarzystwo Osiedli Robotniczych jest jak gdyby sztabem tej akcji, który bada zgłoszone zamierzenia budowlane, ocenia ich celowość, inicjuje budowę osiedli robotniczych we&nbsp;własnym zakresie i&nbsp;układa roczny plan akcji budowy małych, tanich mieszkań, finansowanej przy pomocy wyżej wskazanych środków.</p>
<p>Określamy często rolę Towarzystwa Osiedli Robotniczych jako rolę ogólnopaństwowego Komitetu Rozbudowy dla budownictwa robotniczego.</p>
<p>Udzielanie pożyczek następuje na&nbsp;podstawie regulaminu, opracowanego zgodnie z&nbsp;zasadniczymi wskazaniami Rządu przez Fundusz Pracy, Bank Gospodarstwa Krajowego i&nbsp;Towarzystwo Osiedli Robotniczych.</p>
<p>Zasadnicze postanowienie tego regulaminu są następujące:</p>
<p>1. Pożyczki udzielane są na&nbsp;budowę domów murowanych i&nbsp;drewnianych, krytych ogniotrwałe. Domy te zawierać winny mieszkania pierwszej potrzeby, tzn. w&nbsp;domach blokowych o&nbsp;powierzchni użytkowej nie większej niż 36 m. kw., w&nbsp;domach jednorodzinnych o&nbsp;powierzchni użytkowej nie większej niż 42 m. kw., skromnie wyposażone i&nbsp;o znormalizowanych elementach budowy.</p>
<p>2. Wysokość pożyczek na&nbsp;budowę osiedli, domów i&nbsp;mieszkań, prowadzoną bezpośrednio przez T.O.R. wynosić może 100% budowy i&nbsp;urządzonego terenu, natomiast maksymalny kredyt na&nbsp;budowę osiedli, domów i&nbsp;mieszkań, prowadzoną przez inne osoby fizyczne i&nbsp;prawne, nie może przekraczać sumy uzyskanej z&nbsp;pomnożenia kwoty zł 5000 – względnie 4000 – przez liczbę mieszkań w&nbsp;tych domach, oraz w&nbsp;żadnym wypadku 80% ich kosztów budowy łącznie z&nbsp;urządzonym terenem. Wartość urządzonego terenu, przyjmowana do&nbsp;obliczenia wysokości pożyczki, nie może przekraczać 20% kosztów budowy. Koszty nadzoru technicznego, administracji, notarialne, hipoteczne itp. wraz z&nbsp;oprocentowaniem kredytu w&nbsp;trakcie budowy wlicza się do&nbsp;kosztów budowy. Towarzystwo Osiedli Robotniczych ustala w&nbsp;porozumieniu z&nbsp;Bankiem Gospodarstwa Krajowego, w&nbsp;jakich miejscowościach będą obowiązywały na&nbsp;jedno mieszkanie normy zł 5000, a&nbsp;w jakich niższe.</p>
<p>3. Oprocentowanie pożyczek wynosi 1,5% w&nbsp;stosunku rocznym, nadto Bank Gospodarstwa Krajowego pobiera dodatek administracyjny, płatny każdego roku w&nbsp;terminach zapadłości każdej raty amortyzacyjnej, w&nbsp;wysokości półrocznie od&nbsp;każdoczesnej reszty kapitału.</p>
<p>Okres spłaty pożyczki wynosić może dla domów ogniotrwałych do&nbsp;lat 50-ciu, przy domach drewnianych do&nbsp;lat 25-ciu. Okres ten ustalać będzie Bank Gospodarstwa Krajowego po&nbsp;otrzymaniu odnośnego wniosku Zarządu Towarzystwa Osiedli Robotniczych, w&nbsp;zależności od&nbsp;wysokości pożyczki, trwałości technicznej budynku i&nbsp;zdolności płatniczej zamieszkujących. W&nbsp;okresie czasu, w&nbsp;którym mieszkania w&nbsp;domach murowanych są dawane w&nbsp;najem za&nbsp;czynsz nieprzekraczający przeciętnie zł 20 miesięcznie za&nbsp;jedno mieszkanie, annuitet pożyczki łącznie z&nbsp;dodatkiem administracyjnym nie może w&nbsp;żadnym wypadku przekraczać 3% w&nbsp;stosunku rocznym.</p>
<p>Jak już zaznaczyliśmy na&nbsp;początku, zadaniem Towarzystwa Osiedli Robotniczych jest budowa mieszkań tanich, aby czynsze za&nbsp;nie dostosowane były do&nbsp;zdolności płatniczej robotników.</p>
<p>Cel ten Towarzystwo Osiedli Robotniczych realizuje:</p>
<p>1.    Korzystając z&nbsp;kredytów niskooprocentowanych<br />
2.    Ograniczając rozmiary budowanych mieszkań<br />
3.    Popierając budowę wyłącznie na&nbsp;terenach tanich<br />
4.    Czuwając nad&nbsp;prawidłowym rozparcelowaniem terenu<br />
5.    Ograniczając do&nbsp;minimum urządzenie terenu<br />
6.    Zmuszając do&nbsp;budowy zbiorowej domów typowych.</p>
<p>Na&nbsp;terenach drogich wskutek ich położenia i&nbsp;kosztownych inwestycji Towarzystwo Osiedli Robotniczych dopuszcza tylko budowę domów zbiorowych.</p>
<p>W&nbsp;swej działalności Towarzystwo Osiedli Robotniczych ciągle musi zwalczać poglądy tych wszystkich, którzy chcieliby „uszczęśliwiać” robotników dużymi mieszkaniami, kosztownie wyposażonymi, tych, którzy zarzucają Towarzystwu Osiedli Robotniczych, że&nbsp;obniża poziom mieszkań robotniczych.</p>
<p>Nie ulega wątpliwości, że&nbsp;poziom mieszkań, które buduje Towarzystwo Osiedli Robotniczych, jest może nieco za&nbsp;niski jeżeli chodzi o&nbsp;wymagania i&nbsp;zdolności płatnicze śmietanki arystokracji finansowej proletariatu, nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że&nbsp;gdyby Towarzystwo Osiedli Robotniczych było w&nbsp;stanie zaopatrzyć wszystkich robotników w&nbsp;Polsce w&nbsp;takie mieszkania, jakie buduje, to, aczkolwiek nie zrealizowałoby marzeń Żeromskiego o&nbsp;szklanych domach, bardzo wysoko podniosłoby dzisiejszy poziom mieszkań ogółu robotników, a&nbsp;to jest właśnie jego zadaniem.</p>
<p>Doświadczenia zebrane w&nbsp;roku 1934 wskazują, że&nbsp;koszty poszczególnych mieszkań, względnie wynikające z&nbsp;nich czynsze, są jeszcze za&nbsp;duże.</p>
<p>Przy koszcie nieruchomości, wynoszącym najczęściej około 6500 zł (dom murowany z&nbsp;parcelą kilkusetmetrową) i&nbsp;maksymalnej kwocie kredytu zł 5000, wkład własny wynosić musi 1500 złotych. Jest to&nbsp;kwota zbyt wielka.</p>
<p>Tam, gdzie nabywca działki korzysta z&nbsp;kredytu na&nbsp;lat kilka w&nbsp;celu zdobycia sumy niezbędnej na&nbsp;własny wkład, zajść może ta okoliczność, że&nbsp;miesięczne raty spłat długu w&nbsp;pierwszym okresie przekroczą jego zdolność płatniczą.</p>
<p>Dlatego też władze Towarzystwa Osiedli Robotniczych dążyć będą w&nbsp;r. 1935 do&nbsp;budownictwa jeszcze tańszego, a&nbsp;więc prostszego, na&nbsp;terenach możliwie jak najskromniej urządzonych.</p>
<p>Przypuszczalny koszt jednego mieszkania w&nbsp;domach finansowanych przez Towarzystwo Osiedli Robotniczych w&nbsp;roku 1934 wyniesie:</p>
<p>•    w domach blokowych budowanych w&nbsp;Warszawie, Katowicach i&nbsp;Chorzowie – przeciętnie 6200 zł<br />
•    w domach jednorodzinnych murowanych, bliźniaczych skanalizowanych – przeciętnie 7000 zł<br />
•    w domach jednorodzinnych bliźniaczych lub szeregowych murowanych, nieskanalizowanych – przeciętnie 6400 zł<br />
•    w domach jednorodzinnych bliźniaczych, drewnianych, nieskanalizowanych – przeciętnie 4700 zł<br />
•    w domach jednorodzinnych wolnostojących drewnianych <strong>prymitywnych</strong> – przeciętnie 2800 zł</p>
<p>W&nbsp;naszych dotychczasowych wywodach staraliśmy się wyjaśnić powstanie Towarzystwa Osiedli Robotniczych i&nbsp;scharakteryzować jego organizację i&nbsp;zasady działania.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wskazania praktyczne</strong></p>
<p>W&nbsp;celu uzupełnienia i&nbsp;rozwinięcia tych wywodów uważamy za&nbsp;konieczne podkreślenie tu jeszcze szeregu momentów, charakteryzujących działalność Towarzystwa Osiedli Robotniczych, zawierających konkretne, praktyczne wskazania dla chcących współpracować z&nbsp;nami. Momenty te są następujące:</p>
<p>1. Kredyty, przeznaczone na&nbsp;finansowanie budownictwa domów o&nbsp;mieszkaniach pierwszej potrzeby, udzielane być mogą na&nbsp;budowę domów:<br />
a) jednorodzinnych przeznaczonych na&nbsp;sprzedaż,<br />
b) jednorodzinnych i&nbsp;zbiorowych, które są wznoszone w&nbsp;celu wynajmu mieszkań za&nbsp;czynszem.</p>
<p>2. Akcja Towarzystwa Osiedli Robotniczych polegać musi na&nbsp;budowie całych osiedli, albo przynajmniej ich części. Budowa domów (mieszkań) na&nbsp;działkach leżących w&nbsp;różnych punktach osiedla, z&nbsp;reguły w&nbsp;zakres działalności Towarzystwa Osiedli Robotniczych nie wchodzi.</p>
<p>3. Akcja Towarzystwa Osiedli Robotniczych może być realizowana tylko w&nbsp;tych punktach, gdzie są tanie tereny nadające się do&nbsp;przeznaczenia na&nbsp;osiedla robotnicze, ewentualnie tam, gdzie można takie tereny zdobyć w&nbsp;krótkiej drodze.</p>
<p>Towarzystwo Osiedli Robotniczych podkreśla bardzo silnie konieczność realnego traktowania sprawy terenów.</p>
<p>Nie należy liczyć na&nbsp;możliwość otrzymania z&nbsp;Towarzystwa Osiedli Robotniczych pożyczki na&nbsp;kupno terenu. Ewentualne nabycie terenu muszą gminy i&nbsp;inne osoby prawne, mające zamiar przystąpić do&nbsp;budowy domów robotniczych, załatwić samodzielnie.</p>
<p>4. Budownictwo jednorodzinnych domów na&nbsp;własność na&nbsp;większych parcelach jest możliwe tylko tam, gdzie tereny są istotnie bardzo tanie i&nbsp;gdzie można ograniczyć się do&nbsp;urządzeń najbardziej prymitywnych: żwirowana albo żużlowana jezdnia bez chodników, studnia zamiast wodociągów, zwykły ustęp na&nbsp;parceli zamiast kanalizacji.</p>
<p>Budowanie osiedli robotniczych z&nbsp;domami jednorodzinnymi na&nbsp;własność na&nbsp;dużych parcelach, przeznaczonych do&nbsp;wykorzystania jako sady owocowe, lub ogrody warzywne, urządzonych w&nbsp;sposób znacznie kosztowniejszy niż osiedla rolników, wydaje się nam zupełnie niecelowe.</p>
<p>Wszędzie tam, gdzie tereny są drogie, należy budować domy o&nbsp;kilku kondygnacjach, zawierające większą ilość mieszkań (domy zbiorowe), redukując i&nbsp;tu inwestycje do&nbsp;możliwego minimum.</p>
<p>5. Wielkość działek musi być dostosowana do&nbsp;ogólnych przewodnich koncepcji, decydujących o&nbsp;tworzeniu osiedla. Przy określaniu wielkości działek muszą być brane pod&nbsp;uwagę również i&nbsp;momenty finansowe. Tylko na&nbsp;tanich terenach mogą być duże działki. Z&nbsp;powyższego wynika, że&nbsp;nie wszędzie możliwe jest tworzenie osiedli na&nbsp;działkach tak dużych, aby ogrodniczo-warzywnicza eksploatacja ich mogła być pewnym gospodarczym podtrzymaniem rodziny robotniczej w&nbsp;okresie kryzysu.</p>
<p>Zaznaczamy, że&nbsp;niecelowe wydaje się nam tworzenie osiedli robotniczych na&nbsp;działkach tak dużych, aby do&nbsp;eksploatowania ich nie wystarczały siły robocze rodziny robotniczej, a&nbsp;więc na&nbsp;takich działkach, uprawa których wymagałaby donajmowania obcych sił robotniczych.</p>
<p>6. Osiedla (części osiedla), które Towarzystwo Osiedli Robotniczych zamierza budować, nie będą najczęściej nowymi tworami. W&nbsp;ich powstawaniu ujawni się raczej rozbudowa istniejących już miast i&nbsp;osad. Powstawanie ich musi więc być dostosowane do&nbsp;planów zabudowy istniejących osiedli.</p>
<p>Tam, gdzie tych planów, ani choćby programów zabudowy nie ma, nie ma z&nbsp;reguły wystarczającej podstawy do&nbsp;planowej akcji T.O.R. Podkreślamy tę okoliczność bardzo silnie. Zdaniem naszym, musi ona wpłynąć na&nbsp;wybór miejsca dla naszych prac.</p>
<p>7. Tam, gdzie istnieją plany zabudowy, albo przynajmniej ich programy, wybór terenu na&nbsp;osiedle robotnicze musi być ściśle dostosowany do&nbsp;rodzaju zamierzonej zabudowy i&nbsp;uzgodniony z&nbsp;planem czy też programem zabudowy. Nie można budować drewnianych domków parterowych i&nbsp;oddawać je na&nbsp;własność robotnikom tam, gdzie jeszcze w&nbsp;ciągu istnienia tych domków przewiduje się zabudowę zwartą na&nbsp;dwie lub więcej kondygnacji.</p>
<p>Nie można iść po&nbsp;linii najmniejszego oporu i&nbsp;w braku innych terenów zużywać na&nbsp;osiedla robotnicze tereny przeznaczone zasadniczo na&nbsp;boiska, zieleńce itp.</p>
<p>Nie jesteśmy w&nbsp;stanie wyliczać tu wszystkich niewłaściwości, kładziemy jednak bardzo silny nacisk na&nbsp;to, żeby dyspozycja terenem była planowa i&nbsp;celowa.</p>
<p>8. Niezmiernie wielką wagę przywiązujemy do&nbsp;prawidłowego zaprojektowania parcel na&nbsp;terenach przeznaczonych na&nbsp;osiedla robotnicze.</p>
<p>Bardzo często spotykaliśmy się z&nbsp;projektami parcelacji o&nbsp;nadmiernej ilości arterii komunikacyjnych, albo też z&nbsp;projektami działek płytkich o&nbsp;szerokim froncie, co w&nbsp;rezultacie podraża koszt urządzenia terenu i&nbsp;obciążenie poszczególnego właściciela tym kosztem.</p>
<p>Należy też zwracać uwagę na&nbsp;to, że, o&nbsp;ile pewnych inwestycji nie robi się nawet dzisiaj, to&nbsp;koszt ich obciąży właścicieli parcel w&nbsp;przyszłości. Koszt ten może całkowicie zmienić ogólne obciążenie nabywcy działki i&nbsp;zupełnie zniszczyć myśl społeczną, tkwiącą w&nbsp;założeniu budowy osiedla robotniczego.</p>
<p>Zwracamy uwagę na&nbsp;konieczność racjonalnego usytuowania parcel w&nbsp;stosunku do&nbsp;stron świata i&nbsp;racjonalnego ustawienia budynków na&nbsp;tych parcelach.</p>
<p>9. Osoby i&nbsp;organizacje, zgłaszające się do&nbsp;Towarzystwa Osiedli Robotniczych o&nbsp;pomoc finansową i&nbsp;przedstawiające nam projekty domów i&nbsp;mieszkań o&nbsp;powierzchni użytkowej większej niż 42 m. kw. stawiały często sprawę w&nbsp;tej płaszczyźnie, że&nbsp;same sfinansują swoje szersze zamierzenia budowlane. Ponieważ pożyczka T.O.R. nie może przekraczać 5000 zł, więc budowanie domu kosztem 9-10 tysięcy, albo i&nbsp;większej ilości złotych wymagałoby wkładu w&nbsp;wysokości 4-5 tysięcy zł.</p>
<p>Nie jest rzeczą wykluczoną, że&nbsp;wypadki losowe (wygrana na&nbsp;loterii, spadek itp.) są w&nbsp;stanie umożliwić pojedynczemu pracownikowi, zarabiającemu do&nbsp;250 zł miesięcznie, posiadanie takiego kapitału. Tym niemniej jednak należy przyjąć za&nbsp;pewnik, że&nbsp;ogół tych pracowników, a&nbsp;w szczególności ogół robotników, takimi oszczędnościami nie rozporządza.</p>
<p>Szczęśliwi wybrańcy losu, którym wystarczy pożyczka w&nbsp;wysokości 50% kosztów budowy, którzy rozporządzają oszczędnościami w&nbsp;kwocie 4, 5 i&nbsp;więcej tysięcy złotych, winni zwracać się o&nbsp;pomoc do&nbsp;Banku Gospodarstwa Krajowego. Tańsze kredyty T.O.R.-u muszą być zarezerwowane dla mniej zamożnych, posiadających skromniejsze wymagania mieszkaniowe. Im skromniejsze są kapitały, którymi dysponuje T.O.R., tym bardziej rygorystycznie należy nimi dysponować, aby nie zejść z&nbsp;wytkniętej linii.<br />
Zasady T.O.R.-u nie pozwalają również na&nbsp;finansowanie budowy dwóch mieszkań dla jednej osoby, byłoby to&nbsp;bowiem wielkim uprzywilejowaniem tych osób, nie dającym się niczym usprawiedliwić.</p>
<p>10. Zgodnie z&nbsp;uchwałą Komitetu Ekonomicznego Ministrów, pomoc finansowa T.O.R.-u przeznaczona jest dla osób zarabiających nie więcej niż 250 zł miesięcznie. Kredyty, udzielane przez T.O.R., są tanie – z&nbsp;tego wynika to, że&nbsp;wiele osób na&nbsp;nie reflektuje. Spotykaliśmy się z&nbsp;wypadkami takimi, że&nbsp;osoby chcące korzystać z&nbsp;kredytów T.O.R.-u ukrywały swoje dochody. Komunikujemy, że&nbsp;dokładnie kontrolować będziemy wielkość dochodów osób chcących korzystać z&nbsp;naszej pomocy, nie możemy bowiem dopuścić do&nbsp;spaczenia podstawowych założeń Rządu.</p>
<p>11. Wszyscy zamierzający budować przy pomocy finansowej T.O.R. domy (mieszkania) robotnicze muszą trzeźwo i realnie skalkulować wielkość wkładu własnego i&nbsp;obciążenia budującego czy to&nbsp;z tytułu spłacenia długów zaciągniętych z&nbsp;racji budowy domu na&nbsp;własność, czy też z&nbsp;tytułu czynszów.</p>
<p>12. Podania o&nbsp;pożyczki mają być wnoszone do&nbsp;T.O.R.</p>
<p>Podania winny zawierać:</p>
<p>1) Określenie wysokości i&nbsp;celu wymaganej pożyczki</p>
<p>2) Szkic sytuacyjny terenu, podlegającego zabudowaniu</p>
<p>3) Stwierdzenie tytułu własności budującego do&nbsp;tego terenu, ewent. plan sfinansowania nabycia terenu</p>
<p>4) Zatwierdzony plan parcelacyjny terenu wraz z&nbsp;uzasadnieniem wielkości działek</p>
<p>5) Projekt urządzenia terenu wraz z&nbsp;kosztorysem</p>
<p>6) Stwierdzenie zgodności akcji zabudowy terenu z&nbsp;planem zabudowy</p>
<p>7) Zatwierdzony plan budynku wraz z&nbsp;kosztorysem</p>
<p>8) Sposób sfinansowania budowy całego osiedla (szczegółowo)</p>
<p>9) Kalkulację obciążenia użytkowników domów i&nbsp;działek czynszem dzierżawnym</p>
<p>10) Zobowiązanie do&nbsp;poddania się kontroli T.O.R. w&nbsp;zakresie budowy, sprzedaży i&nbsp;eksploatacji domów, w&nbsp;szczególności zobowiązanie do:</p>
<p>a) ścisłego wykonania parcelacji i&nbsp;budowy zgodnie z&nbsp;przedstawionymi planami</p>
<p>b) niezmieniania uzgodnionych z&nbsp;Towarzystwem Osiedli Robotniczych zasad odstępowania domów na&nbsp;własność, albo dzierżawy zabudowanych parcel i&nbsp;wynajmu mieszkań, pod&nbsp;rygorem natychmiastowego wypowiedzenia pożyczki</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zakończenie</strong></p>
<p>Na&nbsp;zakończenie chcemy podać informacje o&nbsp;kredytowaniu przez T.O.R. budownictwa mieszkań robotniczych w&nbsp;roku 1934 i&nbsp;1935.</p>
<p>Plan zużycia kredytów Towarzystwa Osiedli Robotniczych w&nbsp;r. 1934 przedstawia podana niżej tablica:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/8.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5470" title="8" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/8.jpg" alt="" width="480" height="338" /></a><br />
Ramowy podział kredytów przeznaczonych przez Towarzystwo Osiedli Robotniczych na&nbsp;budowę małych, tanich mieszkań w&nbsp;r. 1935 ilustruje następujące zestawienie:<br />
<a href="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/9.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-5471" title="9" src="http://lewicowo.pl/wp-content/uploads/2012/05/9.jpg" alt="" width="310" height="308" /></a><br />
Pozwalamy sobie wreszcie podkreślić z&nbsp;całym naciskiem, że&nbsp;<strong>do&nbsp;prac zamierzonych w&nbsp;roku 1936 należy zacząć przygotowywać się już obecni</strong>e. Muszą być one dokładnie przemyślane, a&nbsp;to wymaga czasu. Trzeba zaraz zabrać się do&nbsp;rozwiązywania najtrudniejszego zagadnienia, to&nbsp;jest – terenowego.</p>
<p>Materiały do&nbsp;planu prac na&nbsp;r. 1935 otrzymało Towarzystwo Osiedli Robotniczy bardzo późno. Były one bardzo fragmentaryczne, nieprzemyślane. Wielu z&nbsp;zamierzeń, zgłoszonych za&nbsp;późno lub też nieprzygotowanych, nie mogliśmy uwzględnić.</p>
<p>Kto chce szczerze i&nbsp;rzetelnie finansować swe zamierzenie budowy mieszkań dla robotników przy pomocy Towarzystwa Osiedli Robotniczych, musi zadać sobie ter trud, by dobrze i&nbsp;zawczasu je przygotować.</p>
<p>Najlepsza droga, którą można trafić do&nbsp;nas, to&nbsp;wczesne przedstawienie nam dobrze opracowanych zamierzeń budowlanych, zgodnych z&nbsp;naszymi zasadami.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Jan Strzelecki</strong><br />
___________________________<br />
<em>Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w&nbsp;miesięczniku „Dom Osiedle Mieszkanie” nr&nbsp;2/1935. Następnie opublikowano go w&nbsp;postaci odbitki (broszury), bez daty i&nbsp;miejsca wydania. Od&nbsp;tamtej pory nie był wznawiany, przedruk za&nbsp;wersją broszurową, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na&nbsp;podobny temat warto przeczytać także:</p>
<ul>
<li><a href="http://lewicowo.pl/warunki-pracy-i-dzialalnosc-ogolna-warszawskiej-spoldzielni-mieszkaniowej-w-1938-r/ " target="_blank">Warunki pracy i&nbsp;działalność ogólna Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w&nbsp;1938 r. </a></li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/warszawska-spoldzielnia-mieszkaniowa/ " target="_blank">Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa</a> [1938]</li>
<li>Marcin Weinfeld: <a href="http://lewicowo.pl/kwestia-mieszkaniowa-w-polsce/" target="_blank">Kwestia mieszkaniowa w&nbsp;Polsce</a> [1927]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/uchwaly-konferencji-mieszkaniowej-robotniczych-dzialaczy-zawodowych-spoldzielczych-i-samorzadowych-zwolanej-przez-komisje-centralna-zwiazkow-zawodowych-w-dn-20-marca-1927-r/ " target="_blank">Uchwały konferencji mieszkaniowej robotniczych działaczy zawodowych, spółdzielczych i&nbsp;samorządowych, zwołanej przez Komisję Centralną Związków Zawodowych w&nbsp;dn. 20 marca 1927 r.</a></li>
<li>Władysław Dobrzyński: <a href="http://lewicowo.pl/wspoludzial-sfer-spolecznych-w-sanacji-mieszkaniowej/ " target="_blank">Współudział sfer społecznych w&nbsp;sanacji mieszkaniowej</a> [1929]</li>
<li>Henryk Dembiński: <a href="http://lewicowo.pl/o-czlowieka-chodzi-a-nie-o-zlotowke/ " target="_blank">O&nbsp;człowieka chodzi, a&nbsp;nie o&nbsp;złotówkę</a> [1938]</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/organizacja-i-dzialalnosc-towarzystwa-osiedli-robotniczych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawda o Sowietach</title>
		<link>http://lewicowo.pl/prawda-o-sowietach/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=prawda-o-sowietach</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/prawda-o-sowietach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 07:03:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antykomunizm]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Ruch ludowy]]></category>
		<category><![CDATA[Swobody obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5455</guid>
		<description><![CDATA[W prasie polskiej bodajże „Wici” pierwsze nazwały obecny ustrój sowiecki czerwonym faszyzmem. Nazwa ta trafnie określa istotę rzeczy. Bo rzeczywiście, w metodach rządzenia „dyktatura proletariatu” niczym się nie różni od dyktatury hitleryzmu i faszyzmu włoskiego. Jak w państwach totalno-faszystowskich, tak i w Sowietach człowiek-obywatel jest zdeptany. Każdy niezależny odruch i wszelka myśl swobodniejsza w zarodku jest duszona. Władza nie uznaje żadnej krytyki. Przekonali się o tym ostatnio i komuniści polscy, przebywający w Rosji, na czele ze znanym pisarzem Jasieńskim, którzy za nie dość lojalną postawę wobec reżimu ulegli „czystce”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O&nbsp;Rosji sowieckiej długi czas wiedzieliśmy niewiele. Wszystko, co nas dochodziło, podawane było mocno tendencyjnie: albo zbyt pięknie brzmiało, albo przedstawiane było w&nbsp;fantastycznie upiornych barwach. W&nbsp;największym bodaj stopniu sąd o&nbsp;Sowietach zaciemniała reakcja – „narodowa” i&nbsp;klerykalna. Prasa prawicowa mało kiedy potrafiła zdobyć się na&nbsp;obiektywną ocenę bądź jakiego wydarzenia dziejącego się w&nbsp;Rosji sowieckiej. Operując straszakiem „piekła bolszewickiego”, tumaniła opinię publiczną, rzadko kiedy przyznając, że, jak w&nbsp;każdym państwie, tak i&nbsp;w Rosji są jakieś pozytywne osiągnięcia. To&nbsp;ciągłe pisanie o&nbsp;Rosji sowieckiej niestworzonych banialuk i&nbsp;to nieustanne zakłamywanie opinii polskiej nierzadko ułatwiało robotę agitacyjną działaczom partii komunistycznej. Rosja sowiecka ma dużo rzeczy do&nbsp;ukrycia, a&nbsp;w powodzi zakłamania i&nbsp;nieznajomości prawdy rzeczywistej – najłatwiej to&nbsp;uczynić.</p>
<p>Z&nbsp;drugiej znów strony agenci Kominternu snuli o&nbsp;Sowietach misterną legendę.</p>
<p>Oto Związek republik sowieckich od&nbsp;pierwszych dni jego powstania ogłoszono za&nbsp;„ojczyznę ludu pracującego całego świata”. Jakże tu zaprzeczyć, że&nbsp;w Sowietach nie rządzi władza ludu? Przecież czołowi bolszewicy odczuli na&nbsp;sobie straszny ucisk gwałtu i&nbsp;upodlenia, stosowanego przez carat. Przecież ci ludzie całe swe życie poświęcili dla sprawy proletariatu. Za&nbsp;sprawę ludu cierpieli w&nbsp;więzieniach i&nbsp;szli na&nbsp;wygnanie. I&nbsp;ci ludzie, zdobywszy władzę, mieliby oprzeć swoje rządy na&nbsp;przemocy? I&nbsp;oni, bolszewicy, mieliby dziś gnębić lud pracujący?</p>
<p>A&nbsp;wczujmy się teraz w&nbsp;położenie robociarza, wyzyskiwanego przez fabrykanta, lub w&nbsp;dolę bezrobotnego. Jakie widoki mają przed sobą? Nędza zagląda w&nbsp;oczy. Nie ma wyjścia i&nbsp;nie ma rady. Rodzi się w&nbsp;duszy rozpacz i&nbsp;chęć zemsty. „Niech zginie cały świat, kiedy ja zdycham z&nbsp;głodu” – ta myśl dominuje u&nbsp;nędzarza. I&nbsp;tutaj wzrok tego nędzarza pada na&nbsp;Sowiety. Właśnie w&nbsp;Sowietach nędza ludzka dała ujście uczuciom zemsty w&nbsp;krwawej rewolucji. Co dalej, co po&nbsp;rewolucji, mniejsza z&nbsp;tym, dość że&nbsp;zemsta została nasycona i&nbsp;sprawiedliwość wymierzona.</p>
<p>Dochodziły też do&nbsp;uszu człowieka w&nbsp;dołach społecznych żyjącego, że&nbsp;przeciwko Sowietom wystąpiły z&nbsp;krucjatą wszystkie państwa kapitalistyczne. Kto? Państwa kapitalistyczne, które żyją z&nbsp;nędzy szerokich mas społecznych. Co znaczą te krucjaty? Ano, rozumuje ten człowiek deptany codziennie przez życie, chce się zgnieść to&nbsp;jedyne państwo ludowe. Bo kłuje ono w&nbsp;oczy kapitalistów, bo swoim istnieniem dodaje proletariatowi całego świata sił do&nbsp;walki o&nbsp;wyzwolenie społeczne.</p>
<p>A&nbsp;wreszcie idzie po&nbsp;świecie wieść stugębna, że&nbsp;w związkowym państwie sowieckim rozpoczęła się gigantyczna budowa. Czego tam nie robią? Powstają nowe miasta, „Wołga wpada do&nbsp;Morza Kaspijskiego”, rozbudowuje się przemysł, kraj się motoryzuje, rosną Giganty, Dnieprostroje – i&nbsp;to wszystko dla ludu!</p>
<p>Jak tu nie ulec entuzjazmowi. Trzeba mieć krew zastygłą w&nbsp;żyłach, żeby ze wzruszeniem nie mówić o&nbsp;tym wielkim, dokonującym się dziele. Trzeba nie czuć zaduchu i&nbsp;zgnilizny rozkładającego się ustroju kapitalistycznego, by z&nbsp;radością nie witać twórczego rozmachu, jakim żyje „ojczyzna proletariatu”.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p>Oto z&nbsp;grubsza naszkicowane przesłanki, które mogły w&nbsp;oczach proletariatu państwo sowieckie stawiać bardzo wysoko. Z&nbsp;tych zapewne względów niektóre odłamy demokratycznej myśli socjalistycznej darowały Sowietom „dyktaturę proletariatu” w&nbsp;przekonaniu, że&nbsp;ta dyktatura przyczynia się do&nbsp;gruntowania państwa ludowego. Tutaj również, zdaje się, należy szukać źródła powstania myśli w&nbsp;niektórych środowiskach ludowych o&nbsp;„dyktaturze chłopskiej”.</p>
<p>Jakże prawdziwa rzeczywistość sowiecka zakpiła sobie z&nbsp;dobrej wiary tych wszystkich, którzy mieli złudzenia co do&nbsp;istotnego stanu rzeczy w&nbsp;państwie Sowietów. Wszystkie złudzenia musiały prysnąć. Obserwujemy i&nbsp;na terenie polskim, jak rozwiewa się legenda o&nbsp;„państwie proletariatu”. Jesteśmy świadkami moralnego załamania licznych komunistów, oczywiście tych, którzy szczerze wierzyli, że&nbsp;w Rosji dokonują się wielkie przemiany na&nbsp;korzyść szerokich warstw ludowych. Wielu z&nbsp;tych ludzi, ideowych komunistów, po&nbsp;kilka lat przecierpiało w&nbsp;więzieniach. Dziś odchodzą od&nbsp;partii komunistycznej, przeżywając wielką tragedię, tym większą, że&nbsp;częstokroć, jako karani za&nbsp;komunizm, mają zamkniętą drogę do&nbsp;istniejących organizacji społecznych.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p>Czymże dziś jest Rosja sowiecka?</p>
<p>W&nbsp;prasie polskiej bodajże „Wici” [tygodnik, organ Związku Młodzieży Wiejskiej RP – przyp. redakcji Lewicowo.pl] pierwsze nazwały obecny ustrój sowiecki czerwonym faszyzmem. Nazwa ta trafnie określa istotę rzeczy. Bo rzeczywiście, w&nbsp;metodach rządzenia „dyktatura proletariatu” niczym się nie różni od&nbsp;dyktatury hitleryzmu i&nbsp;faszyzmu włoskiego. Jak w&nbsp;państwach totalno-faszystowskich, tak i&nbsp;w Sowietach człowiek-obywatel jest zdeptany. Każdy niezależny odruch i&nbsp;wszelka myśl swobodniejsza w&nbsp;zarodku jest duszona. Władza nie uznaje żadnej krytyki. Przekonali się o&nbsp;tym ostatnio i&nbsp;komuniści polscy, przebywający w&nbsp;Rosji, na&nbsp;czele ze znanym pisarzem Jasieńskim, którzy za&nbsp;nie dość lojalną postawę wobec reżimu ulegli „czystce”.</p>
<p>A&nbsp;przecież w&nbsp;tej Rosji mówi się o&nbsp;demokracji. Owszem, ale&nbsp;jest to&nbsp;swoista demokracja, „demokracja sowiecka”, kubek w&nbsp;kubek podobna do&nbsp;„demokracji” faszystowskiej. Zgodnie z&nbsp;obowiązującą w&nbsp;Rosji „demokracją” wolno jest np. skląć od&nbsp;sukinsynów kucharza w&nbsp;stołówce kolektywnej, gdy nie dogotuje grochu. Wolno o&nbsp;tym kucharzu „podać w&nbsp;gazety”, że&nbsp;tak on jest szkodnikiem ludu, bo twardy groch podał, na&nbsp;żołądek to&nbsp;niezdrowe, ludzie do&nbsp;roboty słabi i&nbsp;„piatiletka” może na&nbsp;tym ucierpieć. Ale&nbsp;biada już pisnąć słowo krytyki o&nbsp;„piatiletce”, bo „generalna linia” partii krytyce nie podlega. Tutaj już bezwzględnie obowiązuje pokorne posłuszeństwo i&nbsp;uwielbienie dla genialnego towarzysza Stalina. I&nbsp;dlatego nigdy i&nbsp;nigdzie chyba nie były tak zgięte głowy do&nbsp;ziemi, jak w&nbsp;dzisiejszej Rosji – pisze w&nbsp;ostatniej swej książce, po&nbsp;powrocie z&nbsp;Sowietów, znany pisarz francuski Andre Gide, pisarz, który zawsze z&nbsp;sympatią odnosił się do&nbsp;Sowietów.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p>Tak jest w&nbsp;Sowietach i&nbsp;inaczej – zdaniem naszym – być nie może. Nawet rewolucja, stanowiąca tak ogromny wstrząs psychiczny, nie mogła z&nbsp;dnia na&nbsp;dzień znieść tego wielowiekowego ugniotu niewolniczego, jaki narósł w&nbsp;psychice ludów Rosji.</p>
<p>Przypatrzmy się przez chwilę tym olbrzymim przestrzeniom państwa Sowietów i&nbsp;tym ludziom, którzy tam żyją. Czyż jest w&nbsp;możliwościach ludzkich, żeby te 150 milionów ludzi, wiele wieków będących tylko niewolnikami, tak zaraz po&nbsp;rewolucji poczuło się ludźmi i&nbsp;potrafiło rządzić się demokratycznie?</p>
<p>A&nbsp;dalej: Rosja była krajem szalenie opóźnionym w&nbsp;rozwoju. Gdy w&nbsp;Europie kapitalizm rozbudował miasta, tworzył przemysł, uprzemysławiał rolnictwo, tworzył olbrzymi postęp techniczny, to&nbsp;wówczas Rosja żyła sobie jak kraj króla Ćwieczka. A&nbsp;dodajmy, że&nbsp;nadto uległo zniszczeniu w&nbsp;czasie rewolucji to, co już było.</p>
<p>Tak więc: nie było w&nbsp;Rosji wykształconej kultury społecznej i&nbsp;nie było tych wszystkich zdobyczy cywilizacyjnych, jakie zdobyła Europa Zachodnia. Jakże w&nbsp;tych warunkach można było zrealizować państwo społeczne, rządzące się demokratycznie i&nbsp;zapewniające dobrobyt szerokim masom ludowym? W&nbsp;zetknięciu się z&nbsp;rzeczywistością komunizm zrezygnował ze wszystkich idealistycznych założeń, jakie głosił walcząc z&nbsp;caratem. Zrezygnował Stalin, będąc człowiekiem trzeźwym i&nbsp;praktycznym. Wszystkich romantyków, tych starych bolszewików, co nie rezygnowali z&nbsp;idei przez sobie głoszonych, jako szkodników – Stalin zlikwidował w&nbsp;krwawych procesach. Upodobniwszy się do&nbsp;cara Piotra Wielkiego, Stalin w&nbsp;gorączkowym tempie usiłuje podciągnąć Rosję do&nbsp;poziomu krajów zachodnich. Jakie będą rezultaty tych wszystkich „piatiletek”, wzbudzających tak duże zainteresowanie w&nbsp;świecie – trudno z&nbsp;góry przesądzać. Jak dotąd, osiągnięte rezultaty są raczej mierne. Jak widać z&nbsp;głosów prasy sowieckiej, żywione nadzieje na&nbsp;usprawnienie techniczne kraju – w&nbsp;dużym stopniu okazują się zawodne.</p>
<p>Tak więc kolejnictwo wciąż jest w&nbsp;stanie anarchii. Przeróżne „Giganty” pracują mało wydajnie, produkując w&nbsp;większości towar nienadający się do&nbsp;użytku. Kołchozy wciąż jeszcze nie mogą wyżywić kraju. Zachwalane i&nbsp;szeroko reklamowane rekordy „stachanowskie” – jak wyczytać można w&nbsp;prasie sowieckiej – splajtowały całkowicie. A&nbsp;tymczasem zarządzona została nowa „piatiletka”. Lud pracujący ma uwierzyć, że&nbsp;właśnie po&nbsp;tej „piatiletce” – poprawi się&#8230;</p>
<p>W&nbsp;jednym z&nbsp;ostatnich numerów „Epoki” znający zdaje się nieźle system dzisiejszych rządów w&nbsp;Rosji, Władysław Kowalski, autor książki pt. „W Grzmiącej” – pisze: „Masy nie zaprzestaną walki z&nbsp;faszyzmem, który nie jest jakąś nową formą rozwiązania zagadnień społecznych, lecz jest chorobą wyrosłą na&nbsp;gruncie starego organizmu gospodarczego. Rujnujący system faszystowski odejść musi. Ale&nbsp;to wcale nie znaczy, że&nbsp;zastąpić go powinien despotyczny system sowiecki. Masy ludowe i&nbsp;ten system odrzucą&#8230; Masy robotników i&nbsp;chłopów żądają samodzielnego i&nbsp;wolnego życia, bez którego – jak to&nbsp;widzimy na&nbsp;ponurym przykładzie rosyjskim – nie ma również oświaty i&nbsp;chleba”.</p>
<p>A&nbsp;Trocki, jeden z&nbsp;twórców państwa sowieckiego, już dziś nawołuje „proletariat świata do&nbsp;rewolucji przeciw despotyzmowi Stalina”!</p>
<p>Tak kończy się legenda o&nbsp;demokratycznym państwie ludowym, jakim miał być związek republik radzieckich.</p>
<p style="text-align: right;">
<strong>S.J.</strong><br />
________________________<br />
<em>Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w&nbsp;piśmie „Młoda Myśl Ludowa” („miesięcznik poświęcony sprawom ruchu ludowego”) nr&nbsp;5/1937. Od&nbsp;tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. „Młoda Myśl Ludowa” była pismem młodzieżowego, radykalnego i&nbsp;lewicującego środowiska w&nbsp;łonie ruchu ludowego.</em></p>
<p style="text-align: left;">
<br style="text-align: right;" /><strong>Więcej tekstów o&nbsp;systemie sowieckim i&nbsp;jego krytyce z&nbsp;pozycji lewicowych <a href="http://lewicowo.pl/category/teksty/antykomunizm/ " target="_blank">można znaleźć tutaj</a>.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/prawda-o-sowietach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poznaj lepszy świat z wczoraj i dziś</title>
		<link>http://lewicowo.pl/poznaj-lepszy-swiat-z-wczoraj-i-dzis/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poznaj-lepszy-swiat-z-wczoraj-i-dzis</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/poznaj-lepszy-swiat-z-wczoraj-i-dzis/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 01:24:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[kooperatyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Spółdzielczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5474</guid>
		<description><![CDATA[Już w&#160;najbliższą sobotę w&#160;Warszawie odbędzie się Noc Kooperatystów! Zapraszamy do&#160;Muzeum Historii Spółdzielczości na&#160;niepowtarzalną imprezę, łączącą historię i&#160;tradycje spółdzielcze z&#160;praktyką działalności kooperatywnej. Po&#160;raz drugi Stowarzyszenie Obywatele Obywatelom (wydawca pisma „Nowy Obywatel”) wraz z&#160;Krajową Radą Spółdzielczą i&#160;warszawską Stocznią organizuje wyjątkową imprezę, łączącą historię i&#160;tradycje spółdzielcze z&#160;praktyką działalności kooperatywnej. W&#160;ramach Nocy Muzeów przygotowano Noc Kooperatystów. W&#160;warszawskim Domu pod&#160;Orłami, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już w&nbsp;najbliższą sobotę w&nbsp;Warszawie odbędzie się Noc Kooperatystów! Zapraszamy do&nbsp;Muzeum Historii Spółdzielczości na&nbsp;niepowtarzalną imprezę, łączącą historię i&nbsp;tradycje spółdzielcze z&nbsp;praktyką działalności kooperatywnej.<span id="more-5474"></span></p>
<p>Po&nbsp;raz drugi Stowarzyszenie Obywatele Obywatelom (wydawca pisma „Nowy Obywatel”) wraz z&nbsp;Krajową Radą Spółdzielczą i&nbsp;warszawską Stocznią organizuje wyjątkową imprezę, łączącą historię i&nbsp;tradycje spółdzielcze z&nbsp;praktyką działalności kooperatywnej. W&nbsp;ramach Nocy Muzeów przygotowano <strong>Noc Kooperatystów</strong>. W&nbsp;warszawskim Domu pod&nbsp;Orłami, przy ul.&nbsp;Jasnej 1, gdzie mieści się siedziba Muzeum Historii Spółdzielczości i&nbsp;Krajowej Rady Spółdzielczej, na&nbsp;jedną noc zagoszczą młodzi spółdzielcy, którzy od&nbsp;późnych godzin popołudniowych aż do&nbsp;północy będą dzielić się swoimi umiejętnościami, wiedzą i&nbsp;doświadczeniem z&nbsp;każdym, kto zechce spotkać się oko w&nbsp;oko z&nbsp;Duchem Spółdzielczości.</p>
<p>W&nbsp;programie m.in. przegląd najciekawszych nowych przedsiębiorstw kooperatywnych (spółdzielnie socjalne, stowarzyszenia, kolektywy) z&nbsp;Warszawy i&nbsp;okolic, prelekcje i&nbsp;dyskusje, koncerty, wystawy, zwiedzanie podziemi muzeum z&nbsp;przewodnikiem, warsztaty praktycznych umiejętności, projekcje multimedialne i&nbsp;filmy.</p>
<p>Organizatorzy twierdzą, że&nbsp;chcą, aby Muzeum Historii Spółdzielczości stało się na&nbsp;tę jedną noc najbardziej żywym muzeum w&nbsp;Warszawie, a&nbsp;także pokazać, że&nbsp;duch kooperatyzmu nie śpi w&nbsp;zakurzonych eksponatach sal muzealnych i&nbsp;piwnicach Domu pod&nbsp;Orłami, lecz wciąż żyje w&nbsp;głowach i&nbsp;sercach młodych ludzi, organizujących się w&nbsp;samorządne przedsiębiorstwa, kontynuujące ideę „pracy radosnej”.</p>
<p><strong>Zapraszamy do&nbsp;Warszawy 19 maja 2012 (Noc Muzeów), ul.&nbsp;Jasna 1, siedziba Krajowej Rady Spółdzielczej.</strong></p>
<p>Patronem medialnym imprezy jest kwartalnik <a href="http://www.nowyobywatel.pl" target="_blank">„Nowy Obywatel”</a>.</p>
<p>Szczegółowy program wieczoru:</p>
<p>PARTER – spółdzielcze targi+warsztaty+kawiarenka</p>
<p>19:00-24:00: stoiska przygotowane przez spółdzielnie i&nbsp;kooperatywy (sprzedaż rękodzieła, kawiarenka Starego Mokotowa, poprawki krawieckie spółdzielni Prainka)</p>
<p>19:00-21:00: warsztaty rękodzieła prowadzone przez Spółdzielnię MAM (zapisy na&nbsp;miejscu)</p>
<p>19:00-24:00 (do&nbsp;wyczerpania materiałów): warsztaty z&nbsp;malowania spółdzielczych szablonów na&nbsp;ekotorbach zakupowych z&nbsp;Warszawską Kooperatywą Spożywczą</p>
<p>I&nbsp;PIĘTRO – prelekcje:</p>
<p>20:00 „Pionierzy i&nbsp;korzenie spółdzielczości” – prelekcja dr Adama Piechowskiego, Krajowa Rada Spółdzielcza</p>
<p>21:00 „Spółdzielczość mieszkaniowa” – Cezary Miżejewski</p>
<p>22:00 „Kooperatyzm XXI wieku” – Szymon Surmacz, „Nowy Obywatel”</p>
<p>II PIĘTRO: muzeum</p>
<p>19:00-24:00 – zwiedzanie ekspozycji Muzeum Historii Spółdzielczości (o&nbsp;każdej PEŁNEJ GODZINIE zwiedzanie grupowe z&nbsp;przewodnikiem)</p>
<p>PIWNICE: projekcje video + archiwum</p>
<p>od&nbsp;20:00 o&nbsp;każdej pełnej godzinie: zwiedzanie archwium spółdzielczego (eksponaty, dokumenty i&nbsp;grafiki spółdzielcze z&nbsp;ponad 100 lat historii spółdzielczości) + projekcje video przygotowanie przez Nowego Obywatela i&nbsp;FISE w&nbsp;unikatowych wnętrzach piwnic Domu pod&nbsp;Orłami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/poznaj-lepszy-swiat-z-wczoraj-i-dzis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obchody jubileuszu czterdziestolecia działalności publicznej Bolesława Limanowskiego 1860-1900</title>
		<link>http://lewicowo.pl/obchody-jubileuszu-czterdziestolecia-dzialalnosci-publicznej-boleslawa-limanowskiego-1860-1900/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=obchody-jubileuszu-czterdziestolecia-dzialalnosci-publicznej-boleslawa-limanowskiego-1860-1900</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/obchody-jubileuszu-czterdziestolecia-dzialalnosci-publicznej-boleslawa-limanowskiego-1860-1900/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 05:45:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dokumenty]]></category>
		<category><![CDATA[Historia lewicy]]></category>
		<category><![CDATA[Korzenie polskiej lewicy]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Niepodległość]]></category>
		<category><![CDATA[Święta i rocznice]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia i relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5450</guid>
		<description><![CDATA[Następnie delegat CKR PPS zaboru rosyjskiego w takie mniej więcej przemówił słowa: Czcigodny i drogi nasz Towarzyszu Limanowski! Od Centralnego Komitetu Robotniczej Polskiej Partii Socjalistycznej zaboru rosyjskiego otrzymałem zaszczytne polecenie, abym tu głośno i publicznie powiedział, jak partia nasza dumna jest z tego, że Was liczy – i to od samego początku – w swoich szeregach, Was, powstańca i demokratę, który został socjalistą w całej pełni tego wyrazu, Was, w którego czcigodnej osobie spotkały się i zjednoczyły dwie wielkie linie rozwojowe naszego społeczeństwa: chwały pełne, najwznioślejsze tradycje polskiej demokracji z potężnymi, nowymi nadziejami i obietnicami międzynarodowego socjalizmu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W&nbsp;Paryżu, miejscu zamieszkania obecnym B. Limanowskiego, utworzył się na&nbsp;początku roku zeszłego komitet, złożony z&nbsp;socjalistów-robotników i&nbsp;„inteligentów” oraz z&nbsp;ludzi przekonań szczerze demokratycznych, w&nbsp;celu uczczenia Szanownego Jubilata. Komitet ten rad skorzystał z&nbsp;kongresu międzynarodowego, aby w&nbsp;sobotę dnia 20 września urządzić uroczysty obchód jubileuszowy. Zrobione to&nbsp;zostało w&nbsp;formie obiadu i&nbsp;ponczu, na&nbsp;które zebrało się przeszło sto osób, Polaków i&nbsp;Polek. Było między nimi sporo takich, których fachowo zajęcia i&nbsp;inne okoliczności odsunęły daleko od&nbsp;kolonii socjalistycznej a&nbsp;nawet w&nbsp;ogóle polskiej, a&nbsp;którym przecie w&nbsp;dniu tym uczucie nakazywało się znowu z&nbsp;duchem rewolucyjnym, jaki ożywiał to&nbsp;zgromadzenie, zespolić. Specjalnie przez komitet była zaproszona delegacja polska na&nbsp;kongres międzynarodowy, która już sama także uczciła Limanowskiego, wybierając go swoim pierwszym przewodniczącym.</p>
<p>Wchodzącego do&nbsp;sali Jubilata wraz z&nbsp;żoną i&nbsp;synami przywitały długo niemilknące oklaski. Z&nbsp;chwilą podania ponczu po&nbsp;obiedzie ob. dr Henryk Gierszyński zabrał pierwszy głos w&nbsp;imieniu komitetu i&nbsp;w paru słowach złożył hołd nieposzlakowanemu demokracie i&nbsp;patriocie, który w&nbsp;logicznej konsekwencji stał się socjalistą. Mówca oświadczył zarazem w&nbsp;imieniu komitetu, że&nbsp;książka jubileuszowa dotychczas wyjść nie mogła, ale&nbsp;wyjdzie w&nbsp;początkach roku przyszłego.</p>
<p>Nastąpiło przede wszystkim odczytanie licznych listów i&nbsp;telegramów, które nadeszły na&nbsp;ręce członka komitetu, dr. Józefa Zielińskiego. Notujemy ważniejsze spomiędzy nich, które witały burze oklasków.</p>
<p><em>Kochanemu i&nbsp;czcigodnemu patriarsze naszemu, staremu bojownikowi za&nbsp;socjalizm międzynarodowy i&nbsp;narodową niepodległość Polski, z&nbsp;okazji 40-letniego jubileuszu jego walki politycznej i&nbsp;naukowej przesyłają powinszowania i&nbsp;wyrazy prawdziwego uwielbienia:  Komitet wykonawczy Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i&nbsp;Śląska; redakcje „Naprzód”, „Prawa Ludu”, „Latarni”, „Kolejarza”; związek krakowskich stowarzyszeń zawodowych; stowarzyszenie „Proletariat”.</em></p>
<p><em>Serdeczne życzenia Nestorowi polskiego socjalizmu zasyła w&nbsp;imieniu polskich socjalistów w&nbsp;zaborze pruskim Zarząd Partii: Berfus, Morawski, Merkowski, Thiel, Biniszkiewicz; Redakcja „Gazety Robotniczej”.</em></p>
<p><em>Wyrazy czci i&nbsp;wdzięczności Jubilatowi! Niech nam żyje długie lata! Komitet Zagraniczny PPS.</em></p>
<p><em>Stowarzyszenie „Ognisko” kobiet we&nbsp;Lwowie przyłącza się z&nbsp;zapałem do&nbsp;ogólnego chóru uwielbienia i&nbsp;gorących życzeń dla Nestora socjalizmu polskiego, czcząc w&nbsp;nim wytrwałego i&nbsp;nieugiętego bojownika międzynarodowej solidarności ludów, niepodległości narodowej i&nbsp;równości społecznej. Niech żyje jeszcze długo na&nbsp;chwalę nauki i&nbsp;narodu polskiego!</em></p>
<p><em>Wodzu, doczekaj chwili, kiedy zawrze bój o&nbsp;socjalistyczną Polskę! Socjaliści polscy z&nbsp;Fryburga w&nbsp;Szwajcarii.</em></p>
<p><em>Szanowny obywatelu! Pozwól i&nbsp;nam w&nbsp;imieniu Związku Wychodźstwa Polskiego, w&nbsp;którym i&nbsp;Ty brałeś czynny udział, złożyć Ci, z&nbsp;okazji Twego Jubileuszu, wyraz szczerego uznania dla zasług Twoich na&nbsp;polu literackim, a&nbsp;zarazem uczcić w&nbsp;Tobie historyka powstań i&nbsp;stuletnich usiłowań Narodu polskiego ku odzyskaniu niepodległości. Wydział: E. Korytko, W. Gasztowtt, B. Rubach, L. Dygat.</em></p>
<p>Dalej: Komitet okręgowy śląski Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i&nbsp;Śląska i&nbsp;redakcja „Równości”; oddział PPS „Światło”, sekcja niemiecka nr&nbsp;1 Oddziału Zagranicznego PPS, towarzystwa robotnicze polskie w&nbsp;Bremie: socjalistów, „Bratnia Pomoc”, „Jedność”; zorganizowani robotnicy polscy w&nbsp;Wiedniu; zarządy uniwersytetów ludowych krakowskiego i&nbsp;lwowskiego; Towarzystwo Polskie w&nbsp;Genewie; redakcje „Kuriera Lwowskiego” i&nbsp;„Promienia”; stowarzyszenie młodzieży socjalistycznej „Ruch” w&nbsp;Krakowie; „studiująca w&nbsp;Genewie młodzież”; tow. młodzieży „Znicz” w&nbsp;Karlsruhe, Koło Polaków w&nbsp;Mittwajdzie, „Polonia” w&nbsp;Coethen, w&nbsp;Winterthurze, „Koło” w&nbsp;Paryżu ; Zarząd Zjednoczenia Młodzieży Polskiej Zagranicą; obywatele Veto, Piotrowski, K. Górski i&nbsp;inni z&nbsp;Zurychu; obywatele Józef Gałęzowski, Wł. M. Kozłowski, Karol Lewakowski, Szawklis, Bronisław Szwarce, Tchorzewski z&nbsp;Genewy, Marcin Wroński ze Lwowa (na&nbsp;życzenie Jubilata nie wymieniamy kilku innych, którym mogłyby grozić prześladowania rządowe).</p>
<p>Po&nbsp;depeszach i&nbsp;listach udzielono głosu pierwszemu ob. Jerzemu Haasemu, delegatowi Zarządu PPS zaboru pruskiego, który musiał tegoż wieczora opuścić Paryż. Haase w&nbsp;gorącym przemówieniu podniósł niespożyte zasługi Jubilata, zaznaczając, że&nbsp;przemawia w&nbsp;imieniu tych, którzy najlepiej wiedzą, jakim to&nbsp;strasznym ciężarem dla ruchu robotniczego jest brak wolności narodowej nawet w&nbsp;państwie konstytucyjnym – co Limanowski zawsze rozumiał i&nbsp;podkreślał.</p>
<p>Następnie delegat CKR PPS zab. rosyjskiego w&nbsp;takie mniej więcej przemówił słowa:</p>
<p><em>Czcigodny i&nbsp;drogi nasz Towarzyszu Limanowski! Od&nbsp;Centralnego Komitetu Robotniczej Polskiej Partii Socjalistycznej zaboru rosyjskiego otrzymałem zaszczytne polecenie, abym tu głośno i&nbsp;publicznie powiedział, jak partia nasza dumna jest z&nbsp;tego, że&nbsp;Was liczy – i&nbsp;to od&nbsp;samego początku – w&nbsp;swoich szeregach, Was, powstańca i&nbsp;demokratę, który został socjalistą w&nbsp;całej pełni tego wyrazu, Was, w&nbsp;którego czcigodnej osobie spotkały się i&nbsp;zjednoczyły dwie wielkie linie rozwojowe naszego społeczeństwa: chwały pełne, najwznioślejsze tradycje polskiej demokracji z&nbsp;potężnymi, nowymi nadziejami i&nbsp;obietnicami międzynarodowego socjalizmu.</em></p>
<p><em>W&nbsp;początkach swoich ruch socjalistyczny w&nbsp;Polsce, jak wszędzie, zajął stanowisko bezwzględnie negacyjne wobec spuścizny ideałów demokratycznych. Był to&nbsp;okres niezbędny i&nbsp;pożyteczny: pod&nbsp;tym względem różniliśmy się z&nbsp;Wami, Towarzyszu, wówczas, i&nbsp;różnimy się może jeszcze teraz nieco w&nbsp;ocenie wartości tego okresu. Jako do&nbsp;filozofa, moglibyśmy językiem idealizmu niemieckiego powiedzieć, że&nbsp;każda rzecz nowa, jeśli chce zdobyć prawo do&nbsp;bytu, musi przede wszystkim przeciwstawić się tej, z&nbsp;łona której wyszła, stwierdzić ostro swe istnienie jako taka, sama w&nbsp;sobie, aby potem dopiero, utożsamiając się na&nbsp;nowo ze swą poprzedniczką, pociągnąć ją wraz z&nbsp;sobą wyżej po&nbsp;drabinie rozwoju. Taką drogą szedł i&nbsp;socjalizm polski. Przyszła chwila, kiedy pewny swej siły i&nbsp;samodzielności, sam się upomniał o&nbsp;owe sławne dziedzictwo, zgłosił po&nbsp;odpowiedzialność za&nbsp;losy i&nbsp;przyszłość całego społeczeństwa – ale&nbsp;Wy, Towarzyszu, przy całym swym krytycznym stanowisku, byliście zawsze dla niego tak zrozumienia pełnym, tak duchowo z&nbsp;nim zespolonym, że&nbsp;gdy przyszła ta chwila, to&nbsp;socjalizm nasz w&nbsp;pochodzie swym ku wysuniętym posterunkom demokracji Was spotkał na&nbsp;samym froncie, z&nbsp;szeroko otwartymi ramionami i&nbsp;sercem, gotowego do&nbsp;bezwarunkowej zgodnej działalności, bez żadnych zastrzeżeń! I&nbsp;dlatego Wasz przykład pokazuje wszystkim patriotom polskim, jakim ma być ich patriotyzm, do&nbsp;jakich konsekwencji powinni posuwać swój demokratyzm, jeśli chcą, aby klasa robotnicza nie czuła do&nbsp;nich żadnej nieufności i&nbsp;siłą swą ożywiła ich ideały!</em></p>
<p><em>A&nbsp;dajecie ten przykład, zdobywacie to&nbsp;zaufanie proletariuszy nie tylko Waszą działalnością społeczną, ale&nbsp;– pozwólcie sobie to&nbsp;powiedzieć – i&nbsp;całym Waszym życiem osobistym. Tak: bo łatwiej być myślicielem, łatwiej być uczonym i&nbsp;pisarzem, ale&nbsp;nie żądać nic dla siebie, ale&nbsp;żyć życie całe jedynie wiarą w&nbsp;ideał, bez ambicji osobistej, bez najmniejszych korzyści materialnych – to&nbsp;dopiero przykład wyjątkowy, a&nbsp;taki przykład, towarzysze, daje Limanowski!</em></p>
<p><em>Partia nasza w&nbsp;tak trudnych pracująca warunkach, każdy wysiłek, grosz każdy obraca na&nbsp;organizację i&nbsp;uświadamianie ludu pracującego i&nbsp;na jednostki oglądać się nie ma czasu. Wobec jednak takich zasług, takich przykładów, uznaliśmy, że&nbsp;jeszcze do&nbsp;uświadomienia ludu przyczynimy się, gdy jubileusz Wasz, Towarzyszu, trwałą jakąś, choć drobną, uczcimy pamiątką. Aby zaś pamiątka ta była symbolem pracy Waszej i&nbsp;szczerej czystości Waszego Ducha, wybraliśmy pióro skromne, ale&nbsp;szczerozłote, na&nbsp;którym z&nbsp;imieniem Waszym splatają się wyryte te trzy litery, które dla wrogów groźnymi się stają: PPS. W&nbsp;imieniu Centralnego Komitetu, w&nbsp;imieniu także tych, co za&nbsp;sprawę naszą teraz w&nbsp;szponach carskich cierpią, proszę Was, przyjmijcie dar ten wraz z&nbsp;uściskiem braterskim i&nbsp;synowskim!</em></p>
<p>Burzliwe, długo trwające oklaski wybuchły w&nbsp;chwili, gdy siwy Jubilat, ten nasz „gołąb z&nbsp;sercem młodym”, ze łzami w&nbsp;oczach oddał delegatowi CKR serdeczny uścisk. Powstali wszyscy z&nbsp;miejsc i&nbsp;sama przez się, bez żadnego przygotowania, popłynęła z&nbsp;piersi pieśń „Czerwony Sztandar”.</p>
<p>Gdy z&nbsp;kolei podniósł się ob. Ignacy Daszyński, aby przemówić, zagrzmiała nowa salwa oklasków.</p>
<p>Daszyński w&nbsp;dłuższym pięknym przemówieniu podkreślił ten klasowy antagonizm, jaki zachodził – i&nbsp;zachodzi – między proletariatem polskim, ogarniętym przez zagraniczne, międzynarodowe prądy socjalizmu, a&nbsp;ludźmi, którzy nazywali się polskimi demokratami, którzy nieraz nawet bardzo radykalnie się zachowywali wobec zagranicy, a&nbsp;wróciwszy do&nbsp;ojczyzny, przy całym swym demokratyzmie walili kijem pańszczyźnianego chłopa. Zmaganie się nasze – mówił – z&nbsp;potomkami tej „demokracji” trwało długo; pamiętamy, jak odsądzano nas od&nbsp;czci i&nbsp;wiary, jak ogłaszano nas za&nbsp;narzędzia wrogiej cudzoziemskiej intrygi, a&nbsp;między tymi, co to&nbsp;robili, byli i&nbsp;niektórzy z&nbsp;panów, którzy dziś nadesłali naszemu Jubilatowi powinszowania&#8230; (Oklaski.) I&nbsp;zaprawdę, wielkiego trzeba było hartu, prawdziwego poświęcenia i&nbsp;odwagi cywilnej, aby w&nbsp;tym zmaganiu się nie pozostać z&nbsp;tamtymi, lecz, narażając się na&nbsp;ich niechęć i&nbsp;urazę, oddać się w&nbsp;całości partii klasowo walczącego proletariatu. Tego dokazał nasz Czcigodny Jubilat, i&nbsp;dokazał tego z&nbsp;taką prostotą i&nbsp;zaparciem się siebie, które na&nbsp;największe uwielbienie zasługują. On, który, mimo swoich zasług i&nbsp;wieku, nie pożąda żadnych stanowisk, nie ma pretensji do&nbsp;tytułu wodza, lecz idzie karnie, jako prosty żołnierz, w&nbsp;szeregach partii, niech będzie przykładem dla tych ambitnych, upartych i&nbsp;niepoprawnych, co nie chcą jeszcze zrozumieć, że&nbsp;najpierwszą potrzebą ruchu robotniczego u&nbsp;nas jest nienaruszalna jedność organizacyjna!</p>
<p>Przedstawiciele zarządów partyjnych wszystkich zaborów uczcili Jubilata. Tu sam on powstał i, wzruszony, drżącym głosem zaczął dziękować za&nbsp;tę uciechę, którą mu towarzysze zgotowali, za&nbsp;tę podniosłą chwilę, którą uwieńczyli jego cierniów pełne życie. Oświadczając zaś, że&nbsp;i reszta jego życia należy do&nbsp;sprawy, której tryumfy już zaczyna oglądać, wyrażał jeszcze pewne rady i&nbsp;życzenia, dotyczące głównie spraw młodzieży, która go blisko obchodzi, a&nbsp;którą rad by widział znowu zjednoczoną we&nbsp;wspólnej miłości szczerego postępu.</p>
<p>Przemawiali jeszcze: ob. Maria Szeliga; dr Zofia Daszyńska-Golińska, która zaznaczyła, że&nbsp;można czcić w&nbsp;Bolesławie Limanowskim dwojaką zasługę: uczonego i&nbsp;patrioty, lecz dwie te strony jego osobistości są zawsze w&nbsp;służbie trzeciej – socjalizmu, który też u&nbsp;niego jest szeroki, nie doktrynerski; delegatka kobiet warszawskich, która wręczyła postument branżowy do&nbsp;przyborów piśmiennych; ob. T. Bobrowski, w&nbsp;imieniu Oddz. Londyńskiego PPS, wręczając album z&nbsp;monogramem; ob. H. Bassel w&nbsp;imieniu Żydów PPS z&nbsp;oddz. paryskiego „Gleichheit”; ob. B. w&nbsp;imieniu oddz. paryskiego „Naprzód”; przedstawiciel zarządu Związku Postępowej Młodzieży Polskiej i&nbsp;paryskiej „Spójni”, i&nbsp;inni.</p>
<p>Po&nbsp;rewolucyjnych pieśniach skończył się ten podniosły obchód wśród ogólnego zapału około północy. Z&nbsp;oklaskami i&nbsp;wiwatami przeprowadzono Jubilata z&nbsp;rodziną do&nbsp;powozu.</p>
<p>Aby dopełnić obrazu jubileuszu, dodamy jeszcze szczegóły następujące:</p>
<p>Związek Postępowej Młodzieży Polskiej już poprzednio uczcił jubileusz swego honorowego członka, poświęcając na&nbsp;to wstępne uroczyste posiedzenie II zjazdu, odbytego w&nbsp;sierpniu w&nbsp;Paryżu, oraz wydając ponownie jego „Historię powstania 1863 r.”.</p>
<p>Przewodniczący owego wstępnego posiedzenia w&nbsp;przemówieniu swoim przypomniał scenę z&nbsp;„Nędzników” Wiktora Hugo, w&nbsp;której to&nbsp;młodzież studencka i&nbsp;robotnicza razem broni barykady. Z&nbsp;drugiej strony ciężkim krokiem zbliża się wojsko „porządku”; zaczynają padać wystrzały. Dla dodania ducha obrońcom trzeba na&nbsp;szczycie barykady zatknąć czerwoną chorągiew. Kto się tego podejmie? – pyta dowódca. Chwila milczenia: zbyt pewna śmierć. Wtedy wysuwa się cicho z&nbsp;gromady siwy starzec, o&nbsp;którym opowiadają sobie, że&nbsp;podobno należał do&nbsp;Konwentu za&nbsp;pierwszej rewolucji; spokojnym krokiem wchodzi na&nbsp;barykadę, zatyka sztandar rewolucji, woła „Niech żyje wolność!” i&nbsp;pada, przeszyty kulami, ale&nbsp;zelektryzowawszy walczących. Do&nbsp;tego bohatera przyrównał mówca Limanowskiego, gotowego w&nbsp;każdej chwili, w&nbsp;najcięższych warunkach dawać przykład wierności sztandarowi, poświęcenia dla sprawy. Frenetyczne oklaski spotkały Jubilata, kiedy w&nbsp;odpowiedzi oświadczył, że&nbsp;pragnieniem jego jest doczekać tej chwili, w&nbsp;której i&nbsp;w taki sposób mógłby złożyć świadectwo prawdzie i&nbsp;przyczynić się do&nbsp;zdobycia wolności.</p>
<p>Przed obchodem ob. Z. Klemensiewicz, redaktor, nadesłał tow. Limanowskiemu oprawny egzemplarz „Kalendarza Robotniczego na&nbsp;r. 1901”, wydanego na&nbsp;jego cześć i&nbsp;noszącego napis: „Bolesławowi Limanowskiemu w&nbsp;40-tą rocznicę jego pracy literackiej Polska Partia Socjalno-Demokratyczna – Poznań –Kraków – Warszawa”.</p>
<p>Przed obchodem również jeszcze nadeszły z&nbsp;Warszawy dwa adresy z&nbsp;upominkami: jeden – od&nbsp;„Kobiet z&nbsp;Korony, Litwy i&nbsp;Rusi”, drugi – następujący:</p>
<p><em>Czcigodny Panie! Wiemy już, że&nbsp;jesteś orędownikiem proletariatu polskiego, że&nbsp;kochając ojczyznę, kochasz nas wszystkich&#8230; W&nbsp;imię tej miłości prosimy Cię, Czcigodny Panie, przyjmij ten drobny upominek własnoręcznej roboty, jako symbol Twego, Panie, życia i&nbsp;dążeń naszych</em> [jest to&nbsp;bardzo artystycznie wykonany posążek przedstawiający robotnika, wdzierającego się energicznym ruchem pod&nbsp;górę; w&nbsp;jednej ręce trzyma pochodnię, w&nbsp;drugiej – kilof. Napis „Światłem a&nbsp;pracą”]. <em>Światłem i&nbsp;pracą walczymy; Tobie, Panie, za&nbsp;światło i&nbsp;pracę z&nbsp;całego serca dziękujemy. – Rzemieślnicy Warszawscy z&nbsp;partii demokratyczno-narodowej.</em></p>
<p>Wreszcie w&nbsp;pewien czas po&nbsp;jubileuszu młodzież politechniczna lwowska nadesłała piękny artystyczny adres, pokryty mnóstwem podpisów.</p>
<p style="text-align: right;"><em>________________________________</em><br />
<em>Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w&nbsp;książce „Socjalizm, demokracja, patriotyzm. Wydawnictwo w&nbsp;celu uczczenia czterdziestoletniego jubileuszu pisarskiego 1860-1900 Bolesława Limanowskiego”, Kraków 1902, brak wydawcy, Skład główny w&nbsp;księgarni Polskiej Partii Socjalistycznej, Józef Kaniowski 67 Colworth Road Leytonstone, N.E. Londyn. Od&nbsp;tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Warto przeczytać teksty Bolesława Limanowskiego:</p>
<ul>
<li><a href="http://lewicowo.pl/wspomnienia-z-pobytu-w-galicji-zaczatki-obecnego-ruchu-socjalistycznego/ " target="_blank">Wspomnienia z&nbsp;pobytu w&nbsp;Galicji (zaczątki obecnego ruchu socjalistycznego) </a>[1904]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/wojciech-darasz-%E2%80%93-wrog-patrycjatu-a-przyjaciel-ludu/ " target="_blank">Wojciech Darasz – wróg patrycjatu, a&nbsp;przyjaciel ludu</a> [1911]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/prospekt-%E2%80%9Eprzegladu-socjalistycznego%E2%80%9D/ " target="_blank">Prospekt „Przeglądu Socjalistycznego”</a> [1892]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/przemowienie-inauguracyjne-marszalka-seniora-na-posiedzeniu-senatu-i-kadencji/ " target="_blank">Przemówienie inauguracyjne Marszałka Seniora na&nbsp;posiedzeniu Senatu I&nbsp;kadencji</a> [1922]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/ruch-socjalistyczny-polski-na-gornym-slasku/" target="_blank">Ruch socjalistyczny polski na&nbsp;Górnym Śląsku</a> [1921]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/mowa-nad-zwlokami-adama-mickiewicza-z-powodu-uroczystego-ich-przewiezienia-do-krakowa/" target="_blank">Mowa nad&nbsp;zwłokami Adama Mickiewicza z&nbsp;powodu uroczystego ich przewiezienia do&nbsp;Krakowa</a> [1890]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/patriotyzm-i-socjalizm/" target="_blank">Patriotyzm i&nbsp;socjalizm</a> [1881]</li>
</ul>
<p>a&nbsp;także:</p>
<ul>
<li><a href="http://lewicowo.pl/boleslaw-limanowski-1835-1935/ " target="_blank">szkic biografii Limanowskiego </a></li>
<li>oraz <a href="http://lewicowo.pl/narodziny-polskiej-partii-socjalistycznej/ " target="_blank">tekst o&nbsp;roli Limanowskiego w&nbsp;utworzeniu PPS</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/obchody-jubileuszu-czterdziestolecia-dzialalnosci-publicznej-boleslawa-limanowskiego-1860-1900/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Reakcja polska w walce z oświatą</title>
		<link>http://lewicowo.pl/reakcja-polska-w-walce-z-oswiata/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=reakcja-polska-w-walce-z-oswiata</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/reakcja-polska-w-walce-z-oswiata/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 May 2012 23:42:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Broszury i opracowania]]></category>
		<category><![CDATA[Młodzież i dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Oświata i wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[PPS]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy i rozwiązania socjalne]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5446</guid>
		<description><![CDATA[Zakusy reakcji wystąpiły w całej pełni po stworzeniu rządu rzekomo narodowego pod prezydenturą Witosa. Odbiło się to fatalnie na szkolnictwie powszechnym i oświacie. W tym właśnie roku, w którym rozpocząć się miała wielka akcja, która, wyzyskując następstwa wojny i zmniejszoną liczbę urodzin, miała zmierzać do powszechnego nauczania, rozpoczęto od bezlitosnych skreśleń w budżecie oświaty. Po bardzo uciążliwych targach ustalono 170 milionów złotych, z czego Minister Skarbu urwał 65 milionów złotych. Nie ma więc mowy o jakiejkolwiek walce z ciemnotą, o tworzeniu nowych szkół, o budowie choćby jednej szkoły, a cała troska skupić się musi koło tego, jak uchronić rozpoczęte budowy od zniszczenia, bo kwota 700 tysięcy złotych na ten cel przeznaczona w budżecie ani nie zezwoli na samodzielną akcję budowlaną, ani nawet nie wesprze przedsiębiorczości gmin. Nie ma na nowe seminaria, na kształcenie nauczycieli, na obsadzenie posad ukończonymi seminarzystami, nie ma prawie nic na oświatę pozaszkolną. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><em>„Wyzwolenie robotników winno być dziełem samych robotników”.</em></p>
<p>Oświata powszechna jest w&nbsp;ustroju demokratycznym państwa podstawowym czynnikiem. W&nbsp;epoce powszechnego głosowania do&nbsp;ciał ustawodawczych, do&nbsp;samorządów gminnych i&nbsp;powiatowych, gdy ciężar rządów i&nbsp;gospodarstwa społecznego spada na&nbsp;barki ludu, względnie jego reprezentantów – ważną gwarancją sprawności i&nbsp;trwałości rządów ludowych jest stopień kultury i&nbsp;uświadomienia społecznego i&nbsp;politycznego szerokich warstw narodu. Toteż socjaliści przykładają szczególną wagą do&nbsp;oświaty i&nbsp;w działalności swej, zmierzającej do&nbsp;wywalczenia nowego ustroju, opartego na&nbsp;równości i&nbsp;sprawiedliwości, za&nbsp;najważniejsze narzędzie tej walki uważają oręż oświaty. „Wiedza to&nbsp;potęga” – mówił stary [Wilhelm] Liebknecht, pionier ruchu i&nbsp;myśli socjalistycznej, a&nbsp;rewolucjonista ducha Juliusz Słowacki w&nbsp;swym testamencie zaklinał: „Niech żywi nie tracą nadziei i&nbsp;przed narodem niosą oświaty kaganiec”.</p>
<p>W&nbsp;istocie, można bez przesady twierdzić, iż w&nbsp;miarę rozszerzania się światła wśród mas ludowych, zbliżamy się do&nbsp;celów, zakreślonych programem socjalistycznym; w&nbsp;każdym razie ideały socjalistyczne, opierające się o&nbsp;wiedzę i&nbsp;uczucie, będą dostępniejsze dla rozumu i&nbsp;serca rzesz pracującego ludu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Szkoła powszechna – siedmioklasowa</strong></p>
<p>Podwaliną i&nbsp;fundamentem całej kultury winna być szkoła powszechna.</p>
<p>Szkoła powszechna państwowa ma objąć zakresem swego kształcenia i&nbsp;wychowania całą młodzież państwa polskiego, bez względu na&nbsp;wyznanie, płeć i&nbsp;narodowość – w&nbsp;wieku od&nbsp;7 do&nbsp;14 lat życia – z&nbsp;uwzględnieniem cech i&nbsp;języka danej narodowości. Według doświadczeń poczynionych w&nbsp;krajach o&nbsp;wysokiej oświacie, przyjęła się w&nbsp;Polsce zasada, iż wykształcenie to&nbsp;ma trwać 7 lat i&nbsp;winno zmierzać do&nbsp;tego, by kraj cały pokryć siecią szkół siedmioklasowych. Znaczy to, że&nbsp;młodzież pozostaje siedem lat w&nbsp;szkole powszechnej, a&nbsp;każda klasa ma swego nauczyciela. Siedmioletnie nauczanie – przy mniejszej ilości nauczycieli, aniżeli 7 – nie jest w&nbsp;stanie spełnić swego zadania w&nbsp;całości, gdyż w&nbsp;takim razie materiał naukowy musi być znacznie zmniejszony, a&nbsp;ilość godzin nauki skrócona. Sprawa ilości klas w&nbsp;szkolnictwie powszechnym i&nbsp;w każdej poszczególnej szkole – jest najistotniejszym, najważniejszym wskaźnikiem wartości nauczania.</p>
<p>Społeczeństwo nasze, mimo obfitej frazeologii na&nbsp;temat potrzeby oświaty, mało poświęca uwagi ustrojowi szkoły powszechnej, a&nbsp;przez to&nbsp;nie wnika w&nbsp;treść i&nbsp;znaczenia pewnych określeń „fachowych” z&nbsp;dziedziny szkolnictwa. Głębsze zapoznanie się z&nbsp;administracją szkolną musiałoby np. nasunąć poważne wątpliwości, czy szkoły o&nbsp;niższym stopniu organizacyjnym, aniżeli szkoła siedmioklasowa, a&nbsp;specjalnie szkoły tzw. jednoklasowe, dwuklasowe mają swe uzasadnienie w&nbsp;demokratycznym ustroju państwa, czy one nie opóźniają w&nbsp;znacznym stopniu rozwoju społecznego.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Małowartościowe jedno-dwuklasówki</strong></p>
<p>Jakkolwiek dotąd Sejm polski nie zdołał uchwalić ustawy o&nbsp;szkole powszechnej, to&nbsp;jednak opinia publiczna, specjalnie opinia nauczycielska, wyprzedziła Rząd i&nbsp;zakreśliła ramy szkole powszechnej, uznawszy jednolitą siedmioklasową szkołę powszechną jako ów fundament, na&nbsp;którym oprzeć się musi dalsze kształcenie obywatela. Sejm ustawą z&nbsp;dnia 7 lutego 1922 r. o&nbsp;zakładaniu i&nbsp;utrzymywaniu szkół powszechnych uzależnił ilość klas od&nbsp;ilości młodzieży i&nbsp;postanowił, iż tam, gdzie jest 60 dzieci obowiązanych do&nbsp;szkoły, tam ma być jednoklasowa szkoła (o&nbsp;jednym nauczycielu), ponad 60 do&nbsp;100 dwuklasowa (o&nbsp;dwóch nauczycielach), od&nbsp;101 do&nbsp;150 trzyklasowa (o&nbsp;trzech nauczycielach), od&nbsp;151 do&nbsp;200 czteroklasowa (o&nbsp;czterech nauczycielach), od&nbsp;201 do&nbsp;250 pięcioklasowa (o&nbsp;pięciu nauczycielach), od&nbsp;251 do&nbsp;300 sześcioklasowa (o&nbsp;6 nauczycielach), ponad 300 dzieci – siedmioklasowa (o&nbsp;7 lub, w&nbsp;razie istnienia oddziałów równoległych – o&nbsp;większej liczbie nauczycieli).</p>
<p>Z&nbsp;tego postanowienia ustawowego wynika, że&nbsp;jakość szkoły, jej stopień organizacyjny i&nbsp;wartość nauczania zależą wyłącznie od&nbsp;ilości młodzieży w&nbsp;tej czy owej miejscowości. Tam, gdzie tej młodzieży mało, tam jest ona skazana na&nbsp;małą dawkę wiedzy, w&nbsp;szkołach niższoklasowych. Cóż znaczy zaś nauka np. w&nbsp;szkole jednoklasowej? Oto jeden nauczyciel w&nbsp;granicach obowiązkowych dlań 30 godzin lekcji jest obowiązany udzielać siedmiu rocznikom (!) młodzieży naukę w&nbsp;bardzo ograniczonej mierze. Jest to&nbsp;tylko możliwe w&nbsp;ten sposób, iż łączy on po&nbsp;2 różne roczniki w&nbsp;jednej klasie, i&nbsp;w czasie, gdy z&nbsp;jednym rocznikiem uczy się głośno, drugi tymczasem ma inne ciche zajęcie.</p>
<p>W&nbsp;takich warunkach niewiele się można nauczyć. Niewiele lepiej się dzieje przy szkołach dwuklasowych, tj. o&nbsp;dwóch nauczycielach.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Stan szkolnictwa powszechnego</strong></p>
<p>Na&nbsp;tle ogólnych informacji o&nbsp;stopniach organizacyjnych szkoły powszechnej możemy ocenić wartość naszego dobytku szkolnego. Niezawodnie od&nbsp;chwili odzyskania naszej niezależności państwowej można zauważyć znaczny postęp w&nbsp;organizacji naszego szkolnictwa. Już to, że&nbsp;w najbardziej zaniedbanej dzielnicy, tj. w&nbsp;byłym zaborze rosyjskim, wzrosła więcej niż trzykrotnie ilość szkół w&nbsp;porównaniu z&nbsp;dawnym stanem rzeczy, należy uważać za&nbsp;objaw dodatni. Nakreślenie również programu szkolnego dla szkół całej Polski, pojętego nowocześnie, pod&nbsp;kątem wyrobienia samodzielności ucznia, aczkolwiek nie zawsze dającego się zastosować do&nbsp;naszych prymitywnych urządzeń i&nbsp;warunków pracy szkolnej – zakreśla szeroki plan dla twórczej pracy nauczycielskiej. Jednakowoż ogólny stan szkolnictwa naszego jest nad&nbsp;wyraz skromny, a&nbsp;w porównaniu ze stanem szkolnictwa zachodnich i&nbsp;północnych państw europejskich tak pod&nbsp;względem ilościowym, jak i&nbsp;jakościowym, nadzwyczaj mizerny. Kilka cyfr da obraz dokładny tego ubóstwa szkolnego w&nbsp;Polsce.</p>
<p>Co mówią cyfry?</p>
<p>Według danych zaczerpniętych z&nbsp;„Miesięcznika Statystycznego”, w&nbsp;roku szkolnym 1920/21 na&nbsp;1000 ludności kształciło się w&nbsp;szkołach powszechnych w&nbsp;całej Polsce 117 dzieci – zamiast 180-190, gdyby nauczanie objęło w&nbsp;istocie całą młodzież, będącą w&nbsp;wieku szkolnym. Ten stan rzeczy odznacza się wielką nierównością pod&nbsp;względem objęcia młodzieży obowiązkiem szkolnym. Tam, gdzie przymus szkolny był stosowany z&nbsp;całą bezwzględnością pruską, tj. w&nbsp;Poznańskiem, na&nbsp;1000 ludności ilość dzieci dochodzi do&nbsp;194, w&nbsp;Pomorskiem 185; w&nbsp;b. zaborze austriackim, gdzie również stosowano przymus, jak np. na&nbsp;Śląsku Cieszyńskim, 172; w&nbsp;Krakowskiem 163; we&nbsp;Wsch. Małopolsce zaś w&nbsp;Lwowskim 149, Stanisławowskim 119, Tarnopolskim 113; najmniejsza ilość dzieci, uczęszczających do&nbsp;szkoły, wypada na&nbsp;kresach, bo w&nbsp;Wołyńskim 38, w&nbsp;Poleskim 30. W&nbsp;województwach Kongresówki najmniej wypada w&nbsp;Białostockiem: 79, najwięcej w&nbsp;Łódzkiem: 129. W&nbsp;Łodzi bowiem za&nbsp;czasów prezydentury socjalisty Rżewskiego i&nbsp;pod kierownictwem socjalisty dr. Kopcińskiego zajęto się gorliwie szkolnictwem powszechnym i&nbsp;wprowadzono w&nbsp;życie obowiązek szkolny.</p>
<p>Natomiast stołeczne miasto Warszawa kompromituje się cyfrą 61. Tu, w&nbsp;siedzibie rozwydrzonego krzykactwa, rzekomo „narodowego” i&nbsp;tuczącego się krzywdą ludzką paskarstwa – ulica jest szkołą dzieci proletariatu&#8230;</p>
<p>Podane powyżej cyfry, składające się na&nbsp;przeciętną, wynoszącą 117 w&nbsp;Polsce, trzeba jeszcze, niestety, uzupełnić komentarzami, które muszą jeszcze gorszy obraz przedstawić oczom wszystkich dbających o&nbsp;los demokratycznej Polski.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Łojówki oświaty szkolnej</strong></p>
<p>Oto znaczna większość szkół zalicza się do&nbsp;niższego typu organizacyjnego, tj. do&nbsp;szkół jednoklasowych (o&nbsp;jednym nauczycielu) lub dwuklasowych (o&nbsp;dwóch nauczycielach), których właściwość omówiliśmy wyżej.</p>
<p>Otóż budżet Ministerstwa Oświecenia Publicznego na&nbsp;r. 1923 wykazuje 28001 szkół powszechnych, z&nbsp;tego owych szkół najniższego stopnia organizacyjnego – jednoklasowych 14967, dwuklasowych zaś 7496, czyli razem tych małowartościowych szkół jest 22463.</p>
<p>Tę przygniatającą cyfrę zaprawdę tych łojówek szkolnych, dających bardzo skąpe światło, a&nbsp;często nie nadążających dać młodzieży sztuki czytania i&nbsp;pisania, należy uważać za&nbsp;obraz prawdziwej nędzy szkolnej tym bardziej, jeśli się zważy, że&nbsp;Ministerstwo Oświecenia wykazuje w&nbsp;całej Polsce zaledwie 1115 pełnych szkół siedmioklasowych.</p>
<p>Takie szkoły są ciężką krzywdą wobec milionów młodzieży, a&nbsp;dotyka to&nbsp;– rzecz jasna – przede wszystkim młodzież miejską i&nbsp;wiejską, mianowicie dzieci ubogich rodziców miejskich, żyjących z&nbsp;pracy rąk, a&nbsp;prawie ogół młodzieży wiejskiej. Nie ma mowy o&nbsp;wyrównaniu niesprawiedliwości społecznej, dopóki 40 procent młodzieży, obowiązanej do&nbsp;szkoły, nie korzysta z&nbsp;dobrodziejstw nauki szkolnej, a&nbsp;więcej niż 75% spośród zapisanych korzysta ze szkół o&nbsp;tak niskim stopniu organizacyjnym!</p>
<p>Gdybyż choć cyfry te były niewzruszonym dokumentem istotnej pracy szkolnej, wykazanej młodzieży! Lecz, niestety, wykazują one zaledwie ilość zapisanych do&nbsp;takich szkół, co nie równa się wcale takiejże samej ilości uczęszczających! Na&nbsp;wiosnę i&nbsp;w lecie wypasanie bydła, w&nbsp;jesieni kopanie ziemniaków, a&nbsp;w zimie brak obuwia i&nbsp;odzieży, a&nbsp;w szkole brak opału i&nbsp;brak prawie wszelkiej władzy wykonawczej przy wykonywaniu przymusu czy obowiązku szkolnego – oto główni wrogowie regularnej i&nbsp;systematycznej nauki w&nbsp;tych nisko zorganizowanych szkołach. Wystarczy na&nbsp;przykład wskazać na&nbsp;fakt, iż w&nbsp;r. 1922/3 w&nbsp;województwie lwowskim 40% szkół powszechnych zamknięto z&nbsp;braku opału!</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Bezsilność władz szkolnych</strong></p>
<p>Warunki te pogarsza znacznie ta okoliczność, że&nbsp;szkoły, a&nbsp;wśród nich nauczyciel, pozostawieni są własnemu losowi, skazani prawie wyłącznie na&nbsp;własną przedsiębiorczość w&nbsp;zaopatrzeniu szkoły w&nbsp;niezbędne potrzeby rzeczowe, które z&nbsp;trudem przychodzi zdobywać u&nbsp;gmin, dozorów szkolnych czy rad szkolnych miejscowych, w&nbsp;ogóle u&nbsp;czynników obowiązanych do&nbsp;świadczeń dla szkoły. Bez względu na&nbsp;to, czy dotyka dwór, chłopa, księdza – o&nbsp;każdy szczegół dla szkoły trzeba staczać boje. Konsystorz metropolitalny łaciński we&nbsp;Lwowie, albo też grecki w&nbsp;Przemyślu, czy też magnat Potocki, posiadacze rozległych dóbr, zawzięte toczą procesy przeciw wyznaczaniu im przez władze kontyngentu drzewa dla szkół na&nbsp;opał. Częściej jeszcze można znaleźć zrozumienie pod&nbsp;tym względem u&nbsp;światlejszych włościan, aniżeli we&nbsp;dworze lub na&nbsp;plebanii! Z&nbsp;małą pomocą przychodzą tu władze szkolne. Polska nie posiada dotąd jednolitego ustroju władz szkolnych; są ona tylko prowizorycznie sklecone ustawą z&nbsp;dnia 4 czerwca 1920 r. (O&nbsp;tymczasowym ustroju władz szkolnych), a&nbsp;przeważnie opierają swoje istnienie i&nbsp;działalność albo na&nbsp;postanowieniach ustawowych z&nbsp;czasów zaboru, albo na&nbsp;„przepisach tymczasowych” z&nbsp;okresu „Rady regencyjnej”. W&nbsp;istocie władze szkolne nie mają prawie żadnej mocy prawnej bezpośredniego zniewalania odnośnych czynników do&nbsp;wykonywania zleceń w&nbsp;interesie szkoły. Władze administracyjne, jak województwa i&nbsp;starostwa, zachowują się bardzo biernie wobec zalewu pism i&nbsp;wniosków o&nbsp;interwencję, dając przez to&nbsp;odczuć konieczność podporządkowania władz szkolnych władzom administracyjnym. Inspektor szkolny, który z&nbsp;natury swojego zawodu winien być ruchliwym organizatorem i&nbsp;twórcą ulepszonej pracy szkolnej, stał się w&nbsp;naszych warunkach zapracowanym urzędnikiem, mającym już niewiele czasu na&nbsp;kontrolowanie pracy nauczycielskiej i&nbsp;współdziałanie na&nbsp;miejscu z&nbsp;nauczycielem dla uruchomienia szkoły, zaopatrzenia jej w&nbsp;najniezbędniejsze przybory i&nbsp;nawiązania naszych sposobów wychowawczych i&nbsp;nauczania do&nbsp;postępu, jaki osiągnęła sztuka uczenia w&nbsp;świecie oświeconym.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Fatalny stan budynków szkolnych</strong></p>
<p>Koroną tych fatalnych warunków naszego szkolnictwa i&nbsp;powszechnego nauczania jest stan budynków szkolnych, względnie lokali i&nbsp;izb, w&nbsp;których odbywa się nauka codzienna. Oto na&nbsp;28 tysięcy szkół, zaledwie 10 tysięcy mieści się w&nbsp;budynkach własnych, z&nbsp;których wiele nie odpowiada warunkom higienicznym i&nbsp;racjonalnego nauczania! Wszystkie inne mieszczą się w&nbsp;wynajętych izbach, najczęściej niedostosowanych nawet w&nbsp;najszczuplejszej mierze do&nbsp;nauki szkolnej, fatalnych dla zdrowia młodzieży i&nbsp;nauczycieli. Szczególniej w&nbsp;województwach b. zaboru rosyjskiego sprawa budynków szkolnych przedstawia się najgorzej. Wystarczy zaznaczyć, iż w&nbsp;pięciu województwach Kongresówki 75% szkól mieści się w&nbsp;wynajętych lokalach, a&nbsp;w ogóle blisko połowa wszystkich szkół mieści się w&nbsp;budynkach drewnianych i&nbsp;lepiankach. Toteż śmiało można postawić twierdzenie, iż w&nbsp;tej części Polski nie ma wcale budynków i&nbsp;izb szkolnych, które by wymiarem przestrzeni i&nbsp;stopniem oświetlenia odpowiadały ustalonym przepisom higienicznym.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gruźlica i&nbsp;analfabetyzm</strong></p>
<p>W&nbsp;takich warunkach szkoły są rozsadnikami chorób, które też przyczyniają się znacznie do&nbsp;obniżania ilości dni nauki w&nbsp;roku szkolnym. Podobnie, jak w&nbsp;doli robotnika, tak i&nbsp;w pracy nauczyciela gruźlica jest jego nieodłącznym towarzyszem – i&nbsp;ci dwaj towarzysze niedoli rywalizują już o&nbsp;przywilej, azali gruźlica jest „chorobą proletariacką”, czy też „nauczycielską”!</p>
<p>Tym się tłumaczy ta energiczna samopomoc nauczycielstwa i&nbsp;jego organizacji – „Związku polskiego nauczycielstwa szkół powszechnych” – w&nbsp;tworzeniu i&nbsp;budowaniu domów leczniczych dla gruźlicą dotkniętych pracowników oświatowych.</p>
<p>Dla całości obrazu należy sobie uprzytomnić, że&nbsp;Polska posiada ogółem 50% dorosłych analfabetów, z&nbsp;czego na&nbsp;kresach 66%, w&nbsp;Kongresówce 57%, Małopolsce 40%, wobec których państwo ma również poważne obowiązki.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Powszechne nauczanie</strong></p>
<p>Na&nbsp;tle tych zasobów i&nbsp;wartości kulturalnych wysuwa się na&nbsp;czoło najpilniejszych zagadnień ogólnospołecznych i&nbsp;ogólnopaństwowych plan urzeczywistnienia (realizacji) powszechnego nauczania i&nbsp;oświaty powszechnej. Plan ten przygotowało Ministerstwo Oświecenia teoretycznie, wydając pracę p. Mariana Falskiego, w&nbsp;której autor na&nbsp;podstawie ścisłych obliczeń wykazuje konieczność stopniowego stosowania obowiązku szkolnego, począwszy od&nbsp;roku 1922/23. Od&nbsp;tego roku bowiem rozpoczyna się okres, w&nbsp;którym liczba dzieci siedmioletnich znacznie się zmniejszy, w&nbsp;następstwie znacznego zmniejszenia się urodzin w&nbsp;czasie wojny, począwszy od&nbsp;r. 1915. Obejmując odtąd co roku rocznik siedmiolatków obowiązkiem szkolnym, osiągniemy to, iż w&nbsp;roku szkolnym 1928/29, w&nbsp;którym liczba dzieci w&nbsp;wieku lat 7-14 spadnie najbardziej – całą młodzież w&nbsp;wieku szkolnym pociągniemy do&nbsp;nauki.</p>
<p>Dla poważnej ilości starszej młodzieży, urodzonej przed rokiem 1905, musiałoby się stworzyć osobne kursy.</p>
<p>W&nbsp;związku z&nbsp;takim ujęciem sprawy, musiałyby władze szkolne przystąpić do&nbsp;przekształcenia owych małowartościowych szkół jedno- i&nbsp;dwuklasowych na&nbsp;wyższe, według planowo zorganizowanej sieci. Ta sprawa winna się tak dalece zmienić, iż autor na&nbsp;terenie b. zaboru rosyjskiego przewiduje 843 szkół jednoklasowych, zamiast 8352, które tam istniały w&nbsp;r. 1918/19, natomiast 7-klasowych 2954 – zamiast 130.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gdzie są stronnictwa chłopskie?</strong></p>
<p>W&nbsp;tych staraniach o&nbsp;ten wyższy typ organizacyjny szkół – zdawałoby się – przodować winny stronnictwa chłopskie, bo krzywda ta dotyka w&nbsp;największej mierze dzieci chłopskie. Lecz większość tych stronnictw (oprócz zjednoczonego Wyzwolenia [PSL „Wyzwolenie”]) ulega raczej wrodzonemu zacofaniu i&nbsp;konserwatyzmowi nieuświadomionych rzesz chłopskich i&nbsp;oświadcza się w&nbsp;najlepszym razie za&nbsp;kiepską szkółką w&nbsp;każdej wioseczce (choćby jednoklasową), byle nie obciążać koniecznymi świadczeniami gmin. A&nbsp;sprawa kultury mas chłopskich jest tak żywotnym interesem ludu pracującego i&nbsp;demokracji, że&nbsp;walce o&nbsp;wysoko zorganizowaną szkołę powszechną warto poświęcić tyleż zapału i&nbsp;energii, ile poświęca się innemu, bardzo ważnemu zagadnieniu społecznemu, tj. reformie rolnej.</p>
<p>Natomiast socjaliści w&nbsp;swej działalności sejmowej i&nbsp;publicznej dawali zawsze i&nbsp;wszędzie wyraz trosce o&nbsp;prawdziwą oświatę szkolną i&nbsp;pozaszkolną dla szerokich mas ludowych tak miejskich, jak i&nbsp;wiejskich. Dotyczyło to&nbsp;każdej sprawy, związanej z&nbsp;ustawami sejmowymi, odnoszącymi się do&nbsp;szkolnictwa.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Czego nam trzeba?</strong></p>
<p>Niewątpliwie przeprowadzenie planu powszechnego nauczania pociąga za&nbsp;sobą cały szereg nakładów i&nbsp;prac, które ustawowo należało przygotować. Rzeczy te przewiduje wspomniana już ustawa o&nbsp;zakładaniu i&nbsp;utrzymywaniu publicznych szkół powszechnych, tudzież ustawa o&nbsp;budowie publicznych szkół powszechnych z&nbsp;dn. 17 lutego 1922 r. Niestety najlepiej nawet pomyślane ustawy bez zapewnienia źródeł finansowych dla ich urzeczywistnienia będą miały papierowe znaczenie.</p>
<p>Dla spełnienia nakreślonego planu trzeba by Polsce – oprócz już istniejących wraz z&nbsp;wynajętymi izbami –nowych 10 tysięcy szkół, tymczasem wybudowano w&nbsp;1922 i&nbsp;1923 r. zaledwie 20. Trzeba by nie 60, lecz 100 tysięcy nauczycieli. Cóż z&nbsp;tego, że&nbsp;ustawy te przewidują specjalne zasiłki dla gmin budujących szkoły i&nbsp;pokrycie w&nbsp;połowie wydatków, że&nbsp;dają prawo kuratorowi asygnowania kredytów szkołom na&nbsp;potrzeby rzeczowe szkół – kiedy budżet oświatowy nie zawiera tych kredytów, a&nbsp;ustawy mają przeto wartość papierową! Socjaliści, uznając pilność i&nbsp;ważność tych spraw, jeszcze w&nbsp;1920 r. domagali się stworzenia nadzwyczajnych kredytów na&nbsp;cele oświaty powszechnej – poza budżetem, a&nbsp;żądanie swoje ponowili 16 grudnia 1921 roku, domagając się od&nbsp;rządu przedłożenia planu finansowego, dotyczącego realizacji wspomnianych ustaw.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zakusy reakcji</strong></p>
<p>Wszelkie te wnioski jak i&nbsp;w ogóle oświata ludu wydawały się większości sejmowej niezbyt pilną sprawą, a&nbsp;przeciwnie nasza rodzima reakcja odnosiła się nieprzychylnie do&nbsp;wszelkiej inicjatywy w&nbsp;tej dziedzinie. Zaledwie fundamentalne rozpoczęcia gabinetu tow. Moraczewskiego i&nbsp;ówczesnego Ministra Oświecenia socjalisty tow. Praussa przez wydanie dekretów o&nbsp;obowiązku szkolnym, o&nbsp;uposażaniu i&nbsp;ustalaniu nauczycieli szkół powszechnych, o&nbsp;odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli, uzupełniane częściowo przez Sejm, znalazły zastosowanie w&nbsp;praktyce; wszystkie inne ustawy pozostały na&nbsp;papierze. Na&nbsp;krzyk demokratycznej części naszego społeczeństwa o&nbsp;kształcenie dorosłych wobec wykazanej wielkiej liczby analfabetów, wówczas większość komisji oświatowej w&nbsp;Sejmie z&nbsp;nieżyjącym już dzisiaj księdzem Lutosławskim na&nbsp;czele, przy współudziale referenta posła Albina Nowickiego (z&nbsp;Chjeny) odpowiedziała na&nbsp;to unicestwieniem projektu rządowego ustawy „o obowiązku zakładania i&nbsp;utrzymywania początkowych kursów dla dorosłych i&nbsp;bibliotek powszechnych”. Utrzymała się tylko ustawa ,,o przymusowym nauczaniu w&nbsp;wojsku polskim”, wniesiona przez posłów socjalistycznych.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Walka o&nbsp;szkołę wyznaniową</strong></p>
<p>Natomiast już wówczas reakcja nasza rozwinęła gorliwą działalność w&nbsp;kierunku sklerykalizowania szkoły – w&nbsp;postaci wprowadzenia do&nbsp;Konstytucji postanowień o&nbsp;szkole wyznaniowej. W&nbsp;takiej szkole rządziłby ksiądz i&nbsp;zamiast rzetelnej nauki, szkoła stałaby się rozsadniczką fanatyzmu. Szkoła wyznaniowa stałaby się czynnikiem antypaństwowym, odśrodkowym, zarzewiem ciągłej wojny między odłamami religijnymi, jakby jakimś wozem, do&nbsp;którego zaprzęgnięto by z&nbsp;czterech stron ogniste rumaki. Gdy szkoła powszechna ma również za&nbsp;zadanie spajać i&nbsp;kitować społeczeństwo wspólną myślą państwową, szkoła wyznaniowa byłaby dynamitem, rozsadzającym organizm państwowy. Socjaliści polscy z&nbsp;posłem K. Czapińskim na&nbsp;czele, w&nbsp;Sejmie przyczynili się znacznie do&nbsp;udaremnienia owego zamachu na&nbsp;świeckość i&nbsp;bezpartyjność szkoły. Również Związek polskiego nauczycielstwa szkół powszechnych współdziałał tu energicznie. Postanowienie więc o&nbsp;szkole wyznaniowej nie dostało się do&nbsp;ustawy konstytucyjnej. Oczywista, socjaliści nie wypowiadali się przeciwko religii w&nbsp;szkole, ale&nbsp;nie chcieli rozbijania szkoły według wyznań i&nbsp;nie chcieli oddania szkół w&nbsp;ręce księży, popów i&nbsp;rabinów. Ciekawe, że&nbsp;żydowskie Koło w&nbsp;Sejmie pod&nbsp;wpływem rabinów – poparło wyznaniową szkołą, albowiem pos. Grünbaum w&nbsp;zimie 1923/24 roku przedłożył projekt ustawy o&nbsp;szkołach mniejszości narodowych, i&nbsp;w tym projekcie przewiduje szkoły wyznaniowe!</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Dobijanie szkolnictwa</strong></p>
<p>Zakusy reakcji wystąpiły w&nbsp;całej pełni po&nbsp;stworzeniu rządu rzekomo narodowego pod&nbsp;prezydenturą Witosa. Odbiło się to&nbsp;fatalnie na&nbsp;szkolnictwie powszechnym i&nbsp;oświacie. W&nbsp;tym właśnie roku, w&nbsp;którym – jak wyżej wykazaliśmy – rozpocząć się miała wielka akcja, która, wyzyskując następstwa wojny i&nbsp;zmniejszoną liczbę urodzin, miała zmierzać do&nbsp;powszechnego nauczania, rozpoczęto od&nbsp;bezlitosnych skreśleń w&nbsp;budżecie oświaty. Po&nbsp;bardzo uciążliwych targach ustalono 170 milionów złotych, z&nbsp;czego Minister Skarbu urwał 65 milionów złotych. Nie ma więc mowy o&nbsp;jakiejkolwiek walce z&nbsp;ciemnotą, o&nbsp;tworzeniu nowych szkół, o&nbsp;budowie choćby jednej szkoły, a&nbsp;cała troska skupić się musi koło tego, jak uchronić rozpoczęte budowy od&nbsp;zniszczenia, bo kwota 700 tysięcy złotych na&nbsp;ten cel przeznaczona w&nbsp;budżecie ani nie zezwoli na&nbsp;samodzielną akcję budowlaną, ani nawet nie wesprze przedsiębiorczości gmin. Nie ma na&nbsp;nowe seminaria, na&nbsp;kształcenie nauczycieli, na&nbsp;obsadzenie posad ukończonymi seminarzystami, nie ma prawie nic na&nbsp;oświatę pozaszkolną. Zaledwie 0,5% stanowiła oświata pozaszkolna w&nbsp;budżecie Ministerstwa Oświecenia, a&nbsp;i to&nbsp;skreślono z&nbsp;całą zawziętością, ku wielkiemu zadowoleniu konkurencyjnych, narodowo-demokratycznych instytucji oświatowych, wyciągających po&nbsp;ten spadek ręce! A&nbsp;stało się w&nbsp;chwili, gdy na&nbsp;zachodzie zmierzają państwa jak Anglia, Niemcy do&nbsp;obowiązkowej nauki aż do&nbsp;18. roku życia. Okres ten rządów (nazwanych popularnie rządem Chjeny-Piasta) tak smutny dla losów oświaty, zapamięta nauczycielstwo szkół powszechnych. Można by z&nbsp;całą słusznością stworzyć zdanie: „Uderz w&nbsp;nauczyciela, a&nbsp;pognębisz szkołę”. Większość rządowa w&nbsp;czasie swych sześciomiesięcznych rządów zdołała na&nbsp;przyszłość odebrać nauczycielowi 2 morgi ziemi, odstręczając go w&nbsp;tych trudnych warunkach drożyźnianych od&nbsp;pracy na&nbsp;wsi, rząd powziął uchwały uzależniające władze szkolne i&nbsp;nauczyciela od&nbsp;władz politycznych, wojewodów i&nbsp;starostów, a&nbsp;przeto stworzył możność wprowadzenia do&nbsp;szkoły i&nbsp;stosunków szkolnych partyjnej polityki każdorazowej większości, której służy.</p>
<p>Próbowano również zamienić nauczyciela w&nbsp;niewolnika uchwałą Senatu postanawiającą odebrać mu awans automatyczny, a&nbsp;już koroną zamysłów dobijających doszczętnie szkolnictwo powszechne, byłoby ziszczenie zapowiedzi ówczesnego ministra Kucharskiego – przerzucenia części wydatków na&nbsp;szkolnictwo powszechne na&nbsp;samorządy! Ster Ministerstwa Oświecenia dzierżył w&nbsp;swym ręku Stanisław Głąbiński, wprowadzając w&nbsp;niebywały dotąd sposób partyjną politykę do&nbsp;administracji szkolnej. Stronnictwo chłopskie „Piasta” niedbałe o&nbsp;usunięcie jednej z&nbsp;największych nędz chłopskich, nędzy szkolnej, łatwo i&nbsp;chętnie oddało tekę Ministerstwa Oświecenia przedstawicielowi społecznej reakcji.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Konstytucja i&nbsp;ustawy na&nbsp;kołku</strong></p>
<p>Ustawy szkolne zawieszono na&nbsp;kołku. Mimo że&nbsp;artykuł 119 ustawy konstytucyjnej wyraźnie brzmi, iż „nauka w&nbsp;szkołach państwowych i&nbsp;samorządowych jest bezpłatna”, Ministerstwo nie tylko podtrzymało, lecz zwaloryzowało opłaty w&nbsp;wyższych uczelniach, a&nbsp;w szkołach średnich wprowadzono bez żadnych skrupułów opłaty uczniów na&nbsp;opał, materiały szkolne itp. Szkoły te powoli stają się dostępne wyłącznie dla dzieci zamożnych rodziców. Wreszcie najdotkliwszy cios, wymierzony szkole powszechnej – to&nbsp;dalsze utrzymywanie niższych klas szkół średnich. Według powziętego programu, po&nbsp;ukończeniu siódmej klasy szkoły powszechnej, powinien przejść uczeń do&nbsp;czwartej klasy gimnazjalnej, która, według nowych planów, stać się winna pierwszą klasą. W&nbsp;ten sposób szkoła powszechna zyskałaby prawo obywatelstwa – stałaby się w&nbsp;istocie powszechną. Trzy pierwsze klasy gimnazjalne powinny być zniesione, gdyż młodzież przerobiłaby ten materiał w&nbsp;piątej, szóstej i&nbsp;siódmej klasie szkoły powszechnej. Ta redukcja w&nbsp;szkołach średnich byłaby pożyteczną i&nbsp;dla skarbu państwa i&nbsp;zbawienną dla szkoły powszechnej, podniosłaby jej znaczenie. Przez zaniechanie tej pożytecznej redukcji i&nbsp;przez „oszczędności” na&nbsp;odpowiednie kształcenie nauczycieli dla siedmioklasowych szkół, wstrzymano znów na&nbsp;dłuższy czas rozwój szkoły powszechnej. Nic więc dziwnego, że&nbsp;Ministerstwo nie wyzyskało i&nbsp;nie kwapiło się z&nbsp;wykonaniem ustawy o&nbsp;rekwizycji lokali na&nbsp;szkoły powszechne.</p>
<p>Najlepiej charakteryzuje brak zrozumienia dla szkolnictwa powszechnego preliminarz budżetowy na&nbsp;r. 1924, przedłożony Sejmowi przez rząd Witosa. Oto wydatki na&nbsp;szkolnictwo powszechne oblicza się na&nbsp;41661718 złotych dla 30 tysięcy szkół, podczas gdy na&nbsp;szkolnictwo średnie, ogólnokształcące, 22798341 zł – dla 255 szkół. Z&nbsp;tego wynika, że&nbsp;koszt utrzymania 1 szkoły powszechnej przez państwo wynosiłoby 1388 zł 72 groszy, natomiast 1 szkoły średniej 89405 zł 21 groszy, czyli przeszło 64 razy więcej, aniżeli szkoły powszechnej.</p>
<p>Jeszcze bardziej uderzająco wyjdzie ta krzywda klas pracujących, jeślibyśmy rozłożyli koszt utrzymania szkolnictwa biorąc pod&nbsp;uwagę 1 ucznia szkoły powszechnej i&nbsp;1 ucznia szkoły średniej.</p>
<p>Stan ten zmienił się na&nbsp;korzyść przez podniesienie budżetu oświatowego przez nowy rząd Grabskiego do&nbsp;wysokości 98 mil. złotych polskich. Oczywiście, że&nbsp;nie zmienia to&nbsp;jeszcze stanu pokrzywdzenia podstawy oświaty ludowej, jaką jest szkoła powszechna. Ta podwyższona kwota zaledwie ustala dotychczasowy fatalny stan szkolnictwa, dając słabe widoki rozwoju przyszłości.</p>
<p>W&nbsp;każdym razie już po&nbsp;tej poprawie budżetu stan jest następujący: koszt utrzymania przez państwo jednego ucznia szkoły średniej wynosi 260 zł 20 gr., ucznia zaś szkoły powszechnej tylko 20 zł 80 groszy.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Niech żyje siedmioklasowa szkoła powszechna!</strong></p>
<p>Z&nbsp;upadkiem owego rządu klęski oświaty i&nbsp;szkoły powszechnej, nie może się zmniejszyć czujność klasy pracującej i&nbsp;demokratycznie myślącego społeczeństwa. Bierność w&nbsp;stosunku do&nbsp;szkoły powszechnej, poza niechęcią sfer konserwatywnych naszego państwa, ma nadto oparcie w&nbsp;ciemnocie mas ludowych i&nbsp;dostosowującej się do&nbsp;niej demagogii jej reprezentantów. Sprawa oświaty powszechnej wymaga szerokiej propagandy. Szerzy ją „Związek polskiego nauczycielstwa szkół powszechnych” i&nbsp;„Związek zawodowy nauczycieli szkół średnich”, szerzy ją wyrazicielka wyzwolenia ekonomicznego, społecznego i&nbsp;kulturalnego klasy pracującej – Polska Partia Socjalistyczna.</p>
<p>Świadoma, iż na&nbsp;fundamencie szkoły powszechnej rozwijać się może dalsze kształcenie robotnika i&nbsp;wszelakiego obywatela, że&nbsp;myśl i&nbsp;ideał socjalistyczny zaszczepi się łacniej w&nbsp;sercu i&nbsp;mózgu przygotowanego umysłowo proletariusza, przywiązuje szczególną uwagę do&nbsp;szkoły powszechnej, uważając ją nadto za&nbsp;kamień węgielny demokracji i&nbsp;cement państwowości polskiej. Stąd jej cześć dla szkoły powszechnej i&nbsp;dbałość o&nbsp;nauczyciela, jako kapłana prawdy, pogromcy fałszów i&nbsp;przesądów, bojownika postępu. Program ten najlepiej ujmie hasło: „Niech żyje, wzrasta i&nbsp;rozwija się siedmioklasowa, świecka szkoła powszechna!”.</p>
<p>Niech w&nbsp;Polsce nie będzie ani jednego młodego obywatela, którego by nie objęła swym dobroczynnym światłem siedmioklasowa szkoła powszechna!</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Socjaliści a&nbsp;oświata</strong></p>
<p>W&nbsp;ostatnich dniach grudnia 1924 r. odbył się w&nbsp;Krakowie XIX kongres PPS, na&nbsp;którym partia socjalistyczna ustalała w&nbsp;rezolucjach swój stosunek do&nbsp;kwestii oświaty. Referent stwierdził, że&nbsp;w obecnym kapitalistycznym ustroju sprawa oświaty staje się klasową bronią zorganizowanych mas pracujących. Albowiem dążeniem kapitalistów i&nbsp;obszarników oraz wszelkiej reakcji w&nbsp;ogóle, jest utrzymanie robotnika i&nbsp;chłopa w&nbsp;nieświadomości. Wobec tego reakcja albo nie chce w&nbsp;ogóle dać szkoły dla ludu, albo daje marną. Reakcja kapitalistyczna i&nbsp;obszarnicza ma dla robotnika i&nbsp;chłopa marną, jedno- lub paroklasową, i&nbsp;to jeszcze sklerykalizowaną szkółkę! „Im głupszy chłop, tym bogatszy pan!”. „O nie!” – woła socjalista-robotnik i&nbsp;chłop. – „Chcemy niezależnej, prawdziwej, głębokiej oświaty! Rozumiemy, że&nbsp;w naszej walce o&nbsp;socjalizm szkoła ma odegrać olbrzymią rolę! Robotnik-analfabeta albo robotnik otumaniony klerykalizmem, nie zrzuci jarzma kapitalistycznego, nie zbuduje lepszej przyszłości!”.</p>
<p>Toteż kongres w&nbsp;rezolucji oświadczył, że&nbsp;„zorganizowana klasa robotnicza bierze pod&nbsp;swoją opieką rozwój szkolnictwa świeckiego w&nbsp;Polsce”. Klasa robotnicza energicznie protestuje przeciwko zamachom reakcji na&nbsp;oświatę polską! Poza tym kongres wita z&nbsp;radością utworzenie przez partię „Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego” (TUR), który ma kształcić robotnika i&nbsp;chłopa. Każdy szczery demokrata, każdy prawdziwy socjalista winien poprzeć TUR.</p>
<p>Polska rozbudowuje swą demokrację, Ale&nbsp;nie ma demokracji bez dobrej szkoły! Polski robotnik walczy o&nbsp;Socjalizm. Ale&nbsp;nie ma Socjalizmu bez oświaty. Reakcyjne zamachy godzą i&nbsp;w demokrację, i&nbsp;w Socjalizm! A&nbsp;godzą także w&nbsp;siłę i&nbsp;trwałość Rzeczypospolitej, albowiem nie masz dziś silnego państwa bez światłych obywateli!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Julian Smulikowski</strong><br />
___________________________________<br />
<em>Powyższy tekst posła <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Smulikowski" target="_blank">Juliana Smulikowskiego</a> to&nbsp;cała broszura wydana w&nbsp;serii „Latarnia”, Nakładem Spółdzielni Wydawniczo-Księgarskiej „Nowe Życie” w&nbsp;Warszawie, luty 1924. Od&nbsp;tamtej pory nie była wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.</em></p>
<p>Na&nbsp;podobny temat warto przeczytać:</p>
<ul>
<li>Ksiądz Eugeniusz Okoń: <a href="http://lewicowo.pl/przemowienie-w-dyskusji-nad-projektem-ustawy-o-ustroju-wladz-szkolnych/ " target="_blank">Przemówienie w&nbsp;dyskusji nad&nbsp;projektem ustawy o&nbsp;ustroju władz szkolnych</a> [1920]</li>
<li>Wydawnictwo Nauczycieli Demokratów: <a href="http://lewicowo.pl/katastrofa-szkolna/" target="_blank">Katastrofa szkolna</a> [1932]</li>
<li>Stanisław Dubois: <a href="http://lewicowo.pl/przemowienie-w-dyskusji-nad-ustawa-o-szkolach-akademickich/" target="_blank">Przemówienie w&nbsp;dyskusji nad&nbsp;ustawą o&nbsp;szkołach akademickich</a> [1933]</li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/reakcja-polska-w-walce-z-oswiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska rewolucja francuska</title>
		<link>http://lewicowo.pl/polska-rewolucja-francuska/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=polska-rewolucja-francuska</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/polska-rewolucja-francuska/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 May 2012 10:08:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia lewicy]]></category>
		<category><![CDATA[Korzenie polskiej lewicy]]></category>
		<category><![CDATA[Niepodległość]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Walka zbrojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5441</guid>
		<description><![CDATA[Radykalizacja nastrojów polskiego społeczeństwa nie uszła uwadze sąsiednich dworów monarszych, w których obawiano się nie tyle siły sarmackiego oręża, ile przeniknięcia nazbyt rewolucyjnych idei do serca Europy, co groziło destabilizacją sytuacji także w państwach ościennych. Również w szeregach kościuszkowskich wojsk zdawano sobie dobrze sprawę z faktu, że absolutyzm musi prędzej czy później upaść w konfrontacji z nowoczesnymi koncepcjami. Nie bez powodu do żołnierzy pruskich i rosyjskich adresowano broszury akcentujące braterstwo ludów. W obliczu takiego zagrożenia nie dziwi solidarność – pozornie sobie wrogich – monarchów. Po ścięciu obywatela Capeta, czyli byłego króla Ludwika XVI, na dworach europejskich ogłoszono sześciotygodniowe żałoby. Caryca Katarzyna II, chcąca ugasić niebezpieczny płomień rewolucji, jeden z jej terenów znalazła w Polsce. Stało się to faktycznym motywem II rozbioru. W 1793 r. dwory rosyjski i pruski wymieniły między sobą listy, w których stwierdzano, że z Francji do Polski przenika jakobińska „nauka piekielna, którą sekta bezbożna, świętokradzka oraz niegodziwa wyrodziła na nieszczęście i zniszczenie wszystkich społeczeństw”. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zawłaszczenie historii i&nbsp;wykorzystywanie jej na&nbsp;potrzeby polityczne przez polską prawicę skutkuje bądź to&nbsp;przekłamywaniem, bądź spłycaniem wielu zagadnień z&nbsp;przeszłości. Nie chodzi tu nawet o&nbsp;wszechobecny kult klęski czy hucpy, związane z&nbsp;narodowymi rocznicami. Znacznie istotniejsza jest hegemonia dyskursywna, rzutująca na&nbsp;uproszczone postrzeganie poszczególnych zjawisk przez przeciętnego Kowalskiego.</p>
<p>Trend ów silnie unaocznia się zwłaszcza w&nbsp;przypadku insurekcji kościuszkowskiej. Nauczając o&nbsp;tym wydarzeniu w&nbsp;szkołach czy opisując je w&nbsp;mediach, zwraca się uwagę przede wszystkim na&nbsp;efektowną fasadę. Jest zatem przysięga Tadeusza Kościuszki, bitwa pod&nbsp;Racławicami i&nbsp;klęska pod&nbsp;Maciejowicami; a&nbsp;wszystko to&nbsp;dzieje się w&nbsp;tle niespełnionego marzenia o&nbsp;konstytucji i&nbsp;walki z&nbsp;dybiącymi na&nbsp;wolność Polaków zaborcami. Przekaz ten jest typowy dla lubujących się w&nbsp;widowiskowych wydarzeniach pismaków i&nbsp;politykierów, nie oddaje jednak całej złożoności zdarzeń z&nbsp;1794 r.</p>
<p>Insurekcja kościuszkowska była wszak nade wszystko lokalnym epizodem rewolucji francuskiej, która swym płomieniem ogarnęła niemal całą Europę – od&nbsp;Katalonii, po&nbsp;Szwajcarię, Nadrenię, północne Włochy, aż po&nbsp;Wyspy Brytyjskie, a&nbsp;nawet Rosję. Innymi słowy, w&nbsp;1794 r. na&nbsp;ziemiach polskich doszło do&nbsp;prawdziwej rewolucji społecznej.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zwiastuny ludowej wiosny</strong></p>
<p>Geneza tejże rewolucji wiąże się tyleż z&nbsp;wielkimi procesami historycznymi, ile z&nbsp;modnymi podówczas prądami oświecenia. U&nbsp;jej podstaw legły bowiem zjawiska, charakterystyczne dla uwiądu formacji feudalnej, a&nbsp;uchwytne przede wszystkim dzięki statystyce, oraz mody intelektualne, znajdujące wyraz w&nbsp;publicystyce opisywanego okresu.</p>
<p>Zatem w&nbsp;gospodarce Rzeczypospolitej II połowy XVIII w. zaczęły zachodzić dynamiczne przemiany, dotyczące wszystkich stanów. Pojedyncze gospodarstwa stopniowo wprowadzały reformy o&nbsp;mniej lub bardziej radykalnym charakterze. Dominowało co prawda doraźne porządkowanie kwestii administracyjnych czy gospodarczych, zdarzały się jednak przypadki oczynszowania, które było korzystne zarówno dla panów (zyskiwali stały dochód pieniężny), jak i&nbsp;dla chłopów (zwolnienie z&nbsp;powinności pańszczyźnianych). Znaczącym przykładem w&nbsp;tym zakresie może być miasto Poznań, które już w&nbsp;I połowie XVIII w. wprowadziło takie rozwiązanie w&nbsp;podległych sobie wsiach. Najdalej idące przemiany zaszły jednak w&nbsp;dobrach księdza Pawła Ksawerego Brzostowskiego, który – nabywszy w&nbsp;1767 r. niewielką posiadłość na&nbsp;Wileńszczyźnie – nadał zamieszkującym te ziemie chłopom wolność osobistą, a&nbsp;pańszczyznę zastąpił oczynszowaniem. Wydawałoby się to&nbsp;szczytem możliwości jak na&nbsp;tamte czasy, jednak śmiały reformator poszedł dalej: jego dobra zyskały własny herb, samorząd, sejm oraz konstytucję, oficjalne zatwierdzoną przez Sejm Wielki w&nbsp;kwietniu 1791 r. Tamtejsi chłopi z&nbsp;czasem nabyli świadomości politycznej i&nbsp;narodowej, co skłoniło ich do&nbsp;masowego poparcia powstania listopadowego.</p>
<p>Proces zyskiwania owej świadomości zachodził powoli na&nbsp;całym terytorium Rzeczypospolitej. Stopniowe kapitalizowanie się stosunków ekonomicznych sprawiało, że&nbsp;chłopstwo zyskiwało zdolność artykulacji własnych interesów. Uwidoczniło się to&nbsp;już podczas konfederacji barskiej, gdy hasła walki o&nbsp;niezależność znalazły oddźwięk wśród chłopów kurpiowskich czy podbeskidzkich. Wszystko to&nbsp;torowało drogę późniejszemu udziałowi kosynierów w&nbsp;powstaniu z&nbsp;1794 r. Partycypacja ta miała znaczenie zarazem społeczne i&nbsp;narodowe.</p>
<p>Wiek XVIII to&nbsp;także dynamiczny rozwój miast. W&nbsp;ciągu omawianego stulecia ludność Warszawy rozrosła się o&nbsp;70 tys., osiągając w&nbsp;chwili III rozbioru liczbę 100 tys. Była to&nbsp;wartość jak na&nbsp;polskie warunki zawrotna, gdyż jeszcze w&nbsp;1775 r. najludniejszy w&nbsp;państwie ośrodek miejski – Gdańsk – liczył ok. 50 tys. mieszkańców. Jednocześnie dużą dynamiką cechowało się samo mieszczaństwo, wśród którego wyłaniały się nowe warstwy: drobni urzędnicy i&nbsp;oficjaliści, lekarze, nauczyciele, prawnicy, pisarze i&nbsp;dziennikarze. Grupę tę, zwaną zbiorczo inteligencją, zasilali przedstawiciele zubożałej szlachty. Pojawiała się także, nieduża jeszcze, warstwa bankierów, bogatych kupców i&nbsp;przedsiębiorców manufakturowych, stanowiąca zalążek nowoczesnej burżuazji. W&nbsp;ścisłym sprzężeniu z&nbsp;nią kształtowała się także klasa robotników przemysłowych.</p>
<p>Dynamicznie różnicujące się mieszczaństwo było stanem aktywnym, przyjmującym – jak np. Stanisław Staszic – filozofię oświecenia. Z&nbsp;tych powodów to&nbsp;właśnie miasta w&nbsp;1794 r. miały odegrać znaczącą rolę w&nbsp;rewolucji, stając się areną napięć politycznych i&nbsp;nieznanych wcześniej w&nbsp;Rzeczypospolitej antagonizmów.</p>
<p>Najmniejszą bodaj dynamiką przemian w&nbsp;toku XVIII w. cechowała się szlachta, która pod&nbsp;względem politycznym dzieliła się na&nbsp;dwa wielkie obozy. Pierwszy z&nbsp;nich to&nbsp;obóz zwolenników dawnej Sarmacji i&nbsp;„złotej wolności”, wywodzący się nade wszystko z&nbsp;przedstawicieli średniej szlachty. Obóz drugi to&nbsp;adherenci oświecenia, dostrzegający konieczność reform i&nbsp;snujący utopijne wizje przyszłego ustroju. Zaliczali się doń przedstawiciele magnaterii i&nbsp;średniej szlachty. To&nbsp;właśnie ta grupa pod&nbsp;koniec XVIII w. przestała postrzegać naród w&nbsp;kategoriach wyłącznie własnego stanu. Odejście od&nbsp;dawnego integralizmu na&nbsp;rzecz afirmacji wspólnoty wszystkich warstw społecznych było dziełem wolnomularstwa oraz ówczesnej nauki i&nbsp;literatury.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wrzenie i&nbsp;wybuch</strong></p>
<p>Nie dziwi zatem, że&nbsp;upadające w&nbsp;takiej atmosferze państwo stało się przestrzenią chłonną na&nbsp;idee rewolucyjnej Francji. Już w&nbsp;przeddzień zwołania Sejmu Wielkiego Stanisław August Poniatowski przestrzegał: „Wrze coraz bardziej fermentacja w&nbsp;umysłach, osobliwie między młodzieżą&#8230; a&nbsp;najbardziej gdy tak strasznie jak dotąd mnożyć się będą pisma i&nbsp;gadania niby patriotyczne, a&nbsp;tak zapalające mocno umysły, że&nbsp;przy największym staraniu nie wiem, czy utrzymamy spokojność w&nbsp;kraju aż do&nbsp;sejmu”.</p>
<p>Diagnoza ostatniego króla była trafna. W&nbsp;1790 r. Franciszek Salezy Jezierski sławił koncepcję przemiany rewolucyjnej, widząc w&nbsp;niej drogę do&nbsp;zapewnienia wolności, praw człowieka i&nbsp;szczęścia wszystkim mieszkańcom kraju. Wkrótce także, bo już w&nbsp;miesiąc po&nbsp;przyjęciu za&nbsp;hymn Francji, a&nbsp;więc w&nbsp;październiku 1792 r., pojawiło się polskie tłumaczenie „Marsylianki”. W&nbsp;tym samym roku Stanisław August Poniatowski, z&nbsp;powodu szerzącego się jakobinizmu, zaczął obawiać się o&nbsp;swe życie.</p>
<p>Radykalizacja nastrojów polskiego społeczeństwa nie uszła uwadze sąsiednich dworów monarszych, w&nbsp;których obawiano się nie tyle siły sarmackiego oręża, ile przeniknięcia nazbyt rewolucyjnych idei do&nbsp;serca Europy, co groziło destabilizacją sytuacji także w&nbsp;państwach ościennych. Również w&nbsp;szeregach kościuszkowskich wojsk zdawano sobie dobrze sprawę z&nbsp;faktu, że&nbsp;absolutyzm musi prędzej czy później upaść w&nbsp;konfrontacji z&nbsp;nowoczesnymi koncepcjami. Nie bez powodu do&nbsp;żołnierzy pruskich i&nbsp;rosyjskich adresowano broszury akcentujące braterstwo ludów.</p>
<p>W&nbsp;obliczu takiego zagrożenia nie dziwi solidarność – pozornie sobie wrogich – monarchów. Po&nbsp;ścięciu obywatela Capeta, czyli byłego króla Ludwika XVI, na&nbsp;dworach europejskich ogłoszono sześciotygodniowe żałoby. Caryca Katarzyna II, chcąca ugasić niebezpieczny płomień rewolucji, jeden z&nbsp;jej terenów znalazła w&nbsp;Polsce. Stało się to&nbsp;faktycznym motywem II rozbioru. W&nbsp;1793 r. dwory rosyjski i&nbsp;pruski wymieniły między sobą listy, w&nbsp;których stwierdzano, że&nbsp;z Francji do&nbsp;Polski przenika jakobińska „nauka piekielna, którą sekta bezbożna, świętokradzka oraz niegodziwa wyrodziła na&nbsp;nieszczęście i&nbsp;zniszczenie wszystkich społeczeństw”. „Już kluby spokrewnione z&nbsp;klubem jakobinów paryskich są ustanowione w&nbsp;stolicy, jako też w&nbsp;wielu prowincjach polskich”. Znamienne, że&nbsp;dostrzeżono również dużą rolę „jakobinek, które czynią zabiegi za&nbsp;tak zwanymi patriotami”.</p>
<p>Zbrojna interwencja tyrańskich sąsiadów przyniosła jednak skutek odwrotny do&nbsp;zamierzonego, stając się przysłowiową iskrą na&nbsp;proch. Jeszcze w&nbsp;1793 r. pojawiały się – zazwyczaj anonimowe – głosy, akcentujące konieczność solidarnej walki ludu z&nbsp;despotyzmem. Rosło także nastawienie antyszlacheckie. Jedna z&nbsp;odezw określała stan szlachecki jako „Plugastwo najobrzydliwsze rodzaju ludzkiego i&nbsp;natury człowieka”, a&nbsp;jej autor apelował: „Ludzie, nie słuchajcie królów, a&nbsp;przestaniecie wojen: gdy zgładzicie tyranów, będziecie braćmi”, „Podnieście chorągiew wolności”.</p>
<p>Szczyt radykalizmu i&nbsp;eksplozję społecznego aktywizmu przyniósł rok 1794. Cechował się on nade wszystko silnym wrzeniem antymonarchicznym. Autorzy krążących wówczas anonimowych wierszy apelowali o&nbsp;zwalanie z&nbsp;tronów „straszydeł”, a&nbsp;jeden z&nbsp;wychowanków Hugona Kołłątaja – Stanisław Kostka Żukowski – w&nbsp;pierwszych dniach insurekcji domagał się zdjęcia portretu Stanisława Augusta Poniatowskiego w&nbsp;Krakowie. Nie bez powodu gród Kraka był przez współczesnych postrzegany jako siedlisko nie tyle jakobinizmu, ile wręcz sankiuloterii. Ówczesny prezydent miasta, Filip Nereusz Lichocki, z&nbsp;przerażeniem spoglądał na&nbsp;polskich „sankiulotów”, którzy wznosili hasła: „równość”, „wolność”, „jedność” i&nbsp;„niepodległość”, a&nbsp;także „gilotyny na&nbsp;Prezydenta”.</p>
<p>Odwołanie do&nbsp;gilotyn nie jest przypadkowe, gdyż w&nbsp;Krakowie istniał specjalny sąd, zajmujący się przestępstwami przeciwko narodowi i&nbsp;powstaniu. Na&nbsp;wzór francuski określano go mianem trybunału rewolucyjnego. Skład tego ciała raził sfery zachowawcze, gdyż przewagę w&nbsp;nim mieli mieszczanie. Do&nbsp;karania zdrajców zachęcali Kołłątaj, a&nbsp;także Kościuszko przy współudziale Kołłątaja, używając retoryki przypominającej mowy Robespierre’a.</p>
<p>Antymonarchiczne tendencje miały wpływ na&nbsp;negatywne postrzeganie roli kleru i&nbsp;kościoła. To&nbsp;właśnie podczas insurekcji dostrzeżono związek większości księży, zakonów, hierarchii kościelnej i&nbsp;kurii rzymskiej z&nbsp;ustrojem feudalnym, z&nbsp;despotyzmem królów i&nbsp;wielkich panów, kładąc tym samym podwaliny pod&nbsp;polski antyklerykalizm.</p>
<p>Jednakowoż w&nbsp;wielu przypadkach postawa kleru szła w&nbsp;sukurs nastrojom rewolucji. W&nbsp;połowie 1794 r. po&nbsp;Warszawie w&nbsp;licznych odpisach krążyły patriotyczne kazania, nawołujące do&nbsp;powrotu do&nbsp;pierwotnych gmin chrześcijańskich. Jedno z&nbsp;takich kazań o&nbsp;radykalnej wymowie wygłosił 11 maja ks.&nbsp;Florian Jelski w&nbsp;kościele Kapucynów na&nbsp;Miodowej. Tenże jakobiński ksiądz twierdził, że&nbsp;narody amerykański, francuski i&nbsp;polski, choć geograficznie tak od&nbsp;siebie odległe, jako pierwsze powstały do&nbsp;walki z&nbsp;tyranią.</p>
<p>Rewolucyjna atmosfera przybierała kształt nie tylko radykalnych głosów, ale&nbsp;także płomiennych wystąpień, zebrań czy zamieszek na&nbsp;skalę lokalną. Ostrą formę oporu zastosowali 26 marca 1794 r. przymusowo umieszczeni w&nbsp;warszawskiej manufakturze Rehana robotnicy, którzy – powodowani potwornymi warunkami bytowymi – podnieśli bunt. Ich protest został zduszony siłą.</p>
<p>Władze starały się studzić gorące nastroje. Obok stosowania najbardziej rażących form przemocy, takich jak opisana powyżej, podejmowano środki bardziej łagodne. W&nbsp;niektórych miejscach, np. w&nbsp;sklepach, umieszczano urzędowe wywieszki: „Tu nie wolno o&nbsp;Francuzach politykować!”.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Rewolucyjne dziedzictwo</strong></p>
<p>Rewolucyjna Francja i&nbsp;rewolucyjna Polska stanowiły inspirację także dla współczesnych im ruchów końca XVIII i&nbsp;początków XIX w. w&nbsp;Europie Zachodniej, zwłaszcza we&nbsp;Włoszech. W&nbsp;Holandii rewolucje wybuchały w&nbsp;roku 1786 i&nbsp;1795. Nadto w&nbsp;wielu krajach w&nbsp;latach 1792-94 pojawiały się kluby polityczne, tworzone na&nbsp;modłę francuską. Kilkadziesiąt takich tworów powstało w&nbsp;Belgii, Nadrenii, Szwajcarii i&nbsp;północnych Włoszech.</p>
<p>Silne sympatie do&nbsp;rewolucji polskiej uwidoczniły się natomiast w&nbsp;irlandzkim ruchu wyzwoleńczo-demokratycznym. W&nbsp;organizowanych przez jego przedstawicieli demonstracjach w&nbsp;1792 r. polski sztandar powiewał obok irlandzkiego, amerykańskiego i&nbsp;francuskiego. Podmuchy rewolucyjnego entuzjazmu dotarły też do&nbsp;Wielkiej Brytanii, gdzie robotnicy i&nbsp;pracownicy najemni w&nbsp;1792 r. powołali radykalne stowarzyszenie The London Corresponding Society, które miało na&nbsp;celu obronę tych warstw na&nbsp;terenie Anglii i&nbsp;Irlandii. Idee jakobińskie dały również o&nbsp;sobie znać w&nbsp;separatystycznych kręgach Katalonii oraz na&nbsp;drugim końcu Europy – w&nbsp;Rosji. To&nbsp;właśnie wtedy w&nbsp;majestat carów ciśnięto pierwszy ideowy granat, którym było napisane w&nbsp;1790 r. dzieło Aleksandra Radiszczewa „Podróż z&nbsp;Petersburga do&nbsp;Moskwy”, głoszące konieczność zniesienia pańszczyzny i&nbsp;monarchii.</p>
<p>Insurekcja kościuszkowska była zatem nade wszystko aktem olbrzymiej aktywności polskiego społeczeństwa, które po&nbsp;raz pierwszy masowo wyszło z&nbsp;domów i&nbsp;wyartykułowało swe dążenia polityczne. Powstanie z&nbsp;roku 1794 r. to&nbsp;jednak akt instalacji nad&nbsp;Wisłą nie tylko nowoczesnej polityczności, ale&nbsp;także zaszczepienie idei demokratyzmu. Idei, którą pokolenie Maurycego Mochnackiego – rozczytujące się m.in. w&nbsp;Kołłątaju – wkrótce oblekło w&nbsp;szaty socjalizmu.</p>
<p>Wątki militarne insurekcji są oczywiście istotne i&nbsp;stanowiły wielokrotnie inspirację także dla polskich ugrupowań socjalistycznych. Tradycja kosynierów nie upadła bowiem wraz z&nbsp;klęską pod&nbsp;Maciejowicami, gdyż ostatnim jej epizodem była obrona Gdyni przez Czerwonych Kosynierów we&nbsp;wrześniu 1939 r. Jednak spłycanie ówczesnych wydarzeń jedynie do&nbsp;widowiskowych momentów jest odbieraniem lewicy części jej historycznego dziedzictwa.</p>
<p style="text-align: right;">
<strong>Piotr Kuligowski</strong><br />
______________________<br />
Powyższy  tekst pierwotnie ukazał się na&nbsp;stronie internetowej <a href="http://przeglad-socjalistyczny.pl" target="_blank">„Przeglądu Socjalistycznego”  </a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/polska-rewolucja-francuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Deklaracja Centralizacji Stronnictw Demokratycznych, Socjalistycznych i Syndykalistycznych</title>
		<link>http://lewicowo.pl/deklaracja-centralizacji-stronnictw-demokratycznych-socjalistycznych-i-syndykalistycznych/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=deklaracja-centralizacji-stronnictw-demokratycznych-socjalistycznych-i-syndykalistycznych</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/deklaracja-centralizacji-stronnictw-demokratycznych-socjalistycznych-i-syndykalistycznych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 08:48:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dokumenty]]></category>
		<category><![CDATA[Partie polityczne]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty programowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5435</guid>
		<description><![CDATA[W naszych oczach walą się ostatnie bastiony światowego kapitalizmu, który jako forma ustrojowa dobiega końca swej epoki. Żegnamy go stwierdzeniem, że pozostawił zatrute ziarna nienawiści wśród narodów, klas i warstw społecznych, dziką rywalizację między państwami, zbrodnicze teorie o panowaniu człowieka nad człowiekiem, niewolę ducha i niewolę pracy. Stojąc w obliczu dziejowych przemian, polskie suwerenne masy ludowe, ożywione wolą niepodległości, wychodzą naprzeciw zbliżającej się epoce i pragną wziąć na siebie odpowiedzialność za dalsze losy narodu i państwa. Pragną one wyzwolić elementy narodowej mocy, by stworzyć taką rzeczywistość, w której wolność człowieka, wolność obywatela i wolność narodu będą zespolone w nowej cywilizacyjnej syntezie. Nadszedł czas, w którym chłopi, robotnicy i inteligencja pracująca uchwycą losy narodu w swoje ręce i pokierują nimi sami. Poprowadzą Rzeczypospolitą Ludową po linii szczerej i zgodnej współpracy z wolnymi ludami wolnej Europy i zdejmą z Polski ciążące piętno reakcji i wstecznictwa. Podpisane stronnictwa przystępują do tego wielkiego zadania owiane głęboką wiarą, że staną się formacją polityczną, wierną odwiecznym hasłom demokracji i postępu, oraz sztandarem łączącym proletariat chłopski, robotniczy i rzesze inteligencji pracującej, we wspólnym froncie walki z przemocą i wyzyskiem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od&nbsp;zarania polskich ruchów demokratycznych walka o&nbsp;wolność i&nbsp;niepodległość Polski wiązała się ściśle z&nbsp;walką o&nbsp;wyzwolenie społeczne mas ludowych. Hasła, zadania i&nbsp;dążenia demokracji polskiej, heroiczna walka proletariatu polskiego, mając charakter zarówno polityczny, jak i&nbsp;społeczny, zwrócone były zawsze przeciw siłom tyranii i&nbsp;przemocy.</p>
<p>Te właśnie siły, będące dziś wyrazem końcowej fazy epoki indywidualistycznego kapitalizmu, w&nbsp;przededniu nadchodzącego okresu wielkich wspólnot społecznych zdołały po&nbsp;raz wtóry na&nbsp;przestrzeni ćwierćwiecza wzniecić płomienie wojny, wtrącić masy ludowe w&nbsp;otchłań nędzy, cierpień i&nbsp;zniszczenia, a&nbsp;wszystko to&nbsp;w imię imperialistycznych i&nbsp;zachowawczych tendencji żądnej panowania międzynarodówki kapitalistycznej.</p>
<p>W&nbsp;oparach własnej podłości runął bezpowrotnie zbrodniczy faszyzm włoski, a&nbsp;z klęską Niemiec i&nbsp;Japonii utracą ostatecznie oparcie wszystkie inne odmiany ustroju tego typu.</p>
<p>Wstrząs, jakiemu uległ naród polski w&nbsp;epoce drugiej wojny światowej, wywołał w&nbsp;świadomych i&nbsp;postępowych warstwach społeczeństwa polskiego przeświadczenie, że&nbsp;dalsze losy Kraju, na&nbsp;każde rzucone koleje, zależne będę jedynie od&nbsp;tego, czy polska lewica i&nbsp;demokracja – reprezentująca ruch chłopski, robotniczy i&nbsp;inteligencji pracującej, zdołają wytworzyć jednolity front wolności i&nbsp;walki, który by, idąc śladami przeszłości, łączył zarazem postulat wolności narodu, wolności ustrojowej i&nbsp;gospodarczej, a&nbsp;nadto uwolnił życie polityczne Polski od&nbsp;faszyzmu i&nbsp;reakcji, odpowiedzialnych za&nbsp;klęskę wrześniową oraz obciążonych winą za&nbsp;zamach na&nbsp;wolność i&nbsp;demokrację.</p>
<p>Przewlekająca się wojna, a&nbsp;z nią długotrwała niewola, życie w&nbsp;konspiracji, wpływ propagandy wrogiej i&nbsp;zawsze czujne inspiracje faszyzmu, wreszcie oportunizm partyjny, usiłowały ten zdrowy kierunek polskiej myśli politycznej wypaczyć i&nbsp;skierować go na&nbsp;tory łatwego i&nbsp;szkodliwego kompromisu. Przy pomocy frazesów, nierzadko przybranych w&nbsp;togę tzw. „jedności” czy „patriotyzmu”, w&nbsp;przebiegu lat okupacji tworzono sztuczne reprezentacje polityczne, różnego typu organizacje patriotyczno-niepodległościowe, nadużywając ofiarności, determinacji i&nbsp;szczerego patriotyzmu szerokich mas społecznych, po&nbsp;to, by wrogie polskiemu ludowi siły reakcji i&nbsp;faszyzmu urastały na&nbsp;nowo w&nbsp;moc i&nbsp;znaczenie.</p>
<p>W&nbsp;naszych oczach walą się ostatnie bastiony światowego kapitalizmu, który jako forma ustrojowa dobiega końca swej epoki. Żegnamy go stwierdzeniem, że&nbsp;pozostawił zatrute ziarna nienawiści wśród narodów, klas i&nbsp;warstw społecznych, dziką rywalizację między państwami, zbrodnicze teorie o&nbsp;panowaniu człowieka nad&nbsp;człowiekiem, niewolę ducha i&nbsp;niewolę pracy.</p>
<p>Stojąc w&nbsp;obliczu dziejowych przemian, polskie suwerenne masy ludowe, ożywione wolą niepodległości, wychodzą naprzeciw zbliżającej się epoce i&nbsp;pragną wziąć na&nbsp;siebie odpowiedzialność za&nbsp;dalsze losy narodu i&nbsp;państwa. Pragną one wyzwolić elementy narodowej mocy, by stworzyć taką rzeczywistość, w&nbsp;której wolność człowieka, wolność obywatela i&nbsp;wolność narodu będą zespolone w&nbsp;nowej cywilizacyjnej syntezie.</p>
<p>Nadszedł czas, w&nbsp;którym chłopi, robotnicy i&nbsp;inteligencja pracująca uchwycą losy narodu w&nbsp;swoje ręce i&nbsp;pokierują nimi sami. Poprowadzą Rzeczypospolitą Ludową po&nbsp;linii szczerej i&nbsp;zgodnej współpracy z&nbsp;wolnymi ludami wolnej Europy i&nbsp;zdejmą z&nbsp;Polski ciążące piętno reakcji i&nbsp;wstecznictwa.</p>
<p>Podpisane stronnictwa, nawiązując do&nbsp;tradycji polskich ruchów wolnościowych, by spełnić wyznaczoną im historyczną rolę, powołały do&nbsp;życia wspólną organizacją polityczną pod&nbsp;nazwą: „Centralizacja Stronnictw Demokratycznych, Socjalistycznych i&nbsp;Syndykalistycznych” i&nbsp;podejmują dzieło przebudowy społecznej jako historycznego nakazu chwili, deklarując bezkompromisową walkę o&nbsp;realizację niżej wymienionych postulatów, jako wstępu do&nbsp;nowej, nadchodzącej epoki.</p>
<p>Podpisane stronnictwa przystępują do&nbsp;tego wielkiego zadania owiane głęboką wiarą, że&nbsp;staną się formacją polityczną, wierną odwiecznym hasłom demokracji i&nbsp;postępu, oraz sztandarem łączącym proletariat chłopski, robotniczy i&nbsp;rzesze inteligencji pracującej, we&nbsp;wspólnym froncie walki z&nbsp;przemocą i&nbsp;wyzyskiem.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wytyczne ideowe Centralizacji</strong></p>
<p><strong>I. W&nbsp;dziedzinie ustrojowej i&nbsp;społeczno-gospodarczej</strong></p>
<p>1. Stojąc na&nbsp;gruncie państwowości polskiej dążymy do&nbsp;Polski wolnej i&nbsp;niepodległej, Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i&nbsp;bezklasowej, w&nbsp;której cała władza spocznie w&nbsp;rękach mas pracujących .</p>
<p>2. Podstawą społeczno-gospodarczą Polski Ludowej będzie ustrój gospodarki planowej, tworzący jedną wielką wspólnotę gospodarczą, kierowaną i&nbsp;kontrolowaną przez odpowiednie organy samorządu społecznego i&nbsp;państwa.</p>
<p>3. Planowa gospodarka uspołeczniona:</p>
<p>a) będzie miała na&nbsp;celu jak najpełniejsze i&nbsp;najbardziej wszechstronne zaspokojenie potrzeb całego społeczeństwa,</p>
<p>b) zlikwiduje własność prywatną, o&nbsp;ile jest ona źródłem wyzysku,</p>
<p>c) pozostawi nienaruszalność własności prywatnej środków osobistego użytkowania i&nbsp;osobistej konsumpcji oraz narzędzi, względnie warsztatów osobistej pracy właściciela.</p>
<p>4. Zgodnie z&nbsp;powyższymi założeniami ulegną uspołecznieniu zakłady i&nbsp;przedsiębiorstwa przemysłowe, w&nbsp;szczególności: ciężki przemysł i&nbsp;górnictwo, transport i&nbsp;bankowość, domy czynszowe itp.</p>
<p>5. W&nbsp;dziedzinie gospodarki rolnej winna być przeprowadzona reforma rolna bez odszkodowania. Indywidualne gospodarstwa chłopskie jako warsztaty pracy będą powiązane w&nbsp;spółdzielnie wiejskie dla wykonania tych funkcji gospodarczych, które przekraczają możliwości pojedynczych gospodarstw.</p>
<p>6. Handel prywatny ulegnie uspołecznianiu na&nbsp;drodze spółdzielczej, handel zagraniczny pozostawać będzie w&nbsp;rękach centralnych, ogólnokrajowych organów gospodarki planowej.</p>
<p>7. Organizacje spółdzielcze różnego typu powinny być jak najszerzej rozbudowane. W&nbsp;szczególności spółdzielczość spożywców winna objąć swymi placówkami ludność całego kraju w&nbsp;zakresie zaspokajania różnego rodzaju materialnych i&nbsp;kulturalnych jej potrzeb. Należą tu przede wszystkim:</p>
<p>a) potrzeby zaopatrzenia,</p>
<p>b) potrzeby mieszkaniowe,</p>
<p>c) potrzeby zdrowia,</p>
<p>d) potrzeby kulturalne.</p>
<p>8. Organizacja życia kulturalnego i&nbsp;oświaty oparta będzie na&nbsp;dziesięcioletniej przymusowej, bezpłatnej szkole, wychowującej nie w&nbsp;kulcie dla zysku osobistego jednostki, lecz w&nbsp;idei pracy dla dobra ogółu. Udostępnione będą wszystkim równe możliwości korzystania ze źródeł kultury, z&nbsp;których czerpać będzie każdy w&nbsp;zależności jedynie od&nbsp;indywidualnych uzdolnień i&nbsp;zainteresowań, w&nbsp;związku z&nbsp;czym otworzy się szeroka droga dla rozwoju twórczych wartości narodowej kultury polskiej, wzbogacającej ogólny dorobek ludzkości.</p>
<p>9. Wierzenia religijne pozostawione będą niczym nieskrępowanej woli jednostki, nie będą jednak stwarzały żadnego przywileju oraz nie znajdą żadnego wyrazu prawnego w&nbsp;publicznych urządzeniach Rzeczypospolitej.</p>
<p>10. Nie będzie przeciwieństwa między społeczeństwem a&nbsp;państwem, natomiast państwo będzie formą organizacyjną realizującą cele społeczne. Struktura państwa winna opierać się na&nbsp;trojakiego rodzaju samorządzie:</p>
<p>a) gospodarczo-zawodowym i&nbsp;pracy,</p>
<p>b) kulturalnym,</p>
<p>c) terytorialnym, który funkcjonować będzie na&nbsp;stopniu: gminnym, powiatowym i&nbsp;wojewódzkim.</p>
<p>11. Rzeczypospolita Ludowa, znosząc przemoc człowieka nad&nbsp;człowiekiem, wyzysk i&nbsp;nierówność klasową, zabezpieczy każdemu obywatelowi, bez względu na&nbsp;narodowość i&nbsp;wyznanie:</p>
<ul>
<li>wolność i&nbsp;bezpieczeństwo osobiste,</li>
<li>swobodę przekonań,</li>
<li>celowe zatrudnienie i&nbsp;faktyczny wpływ na&nbsp;całość życia publicznego,</li>
<li>szeroko rozbudowane ubezpieczenia społeczne, obejmujące wszelkie dziedziny ubezpieczeń, a&nbsp;zorganizowane na&nbsp;zasadach samorządności i&nbsp;kontroli społecznej.</li>
</ul>
<p>12. Rzeczpospolita Polska, będąca ustrojem planowanej gospodarki społecznej, stać się winna członem europejskiego i&nbsp;światowego systemu współdziałania gospodarczego i&nbsp;politycznego.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p>Zarówno doświadczenia minionej epoki, jak i&nbsp;praktyka niedawnej przeszłości wskazują, że&nbsp;pełna realizacja reform społecznych może być osiągnięta tylko wówczas, jeśli jest wprowadzona bezzwłocznie i&nbsp;w całości.</p>
<p>Tymi doświadczeniami się kierując, Centralizacja opublikuje w&nbsp;najbliższym czasie projekty dwóch dekretów w&nbsp;przedmiocie bezzwłocznego, to&nbsp;znaczy bezpośrednio po&nbsp;odzyskaniu niepodległości i&nbsp;ustaniu działań wojennych:</p>
<p>a) uspołecznienia środków produkcji i&nbsp;tych wszystkich zakładów, które stanowią źródło zysku jednostek,</p>
<p>b) przeprowadzenia reformy rolnej bez odszkodowania.</p>
<p>Realizacja tych dwóch kluczowych postulatów świata pracy pociągnie nieuchronnie za&nbsp;sobą realizację innych reform społecznych, stanowiących całość zagadnienia przebudowy życia gospodarczego w&nbsp;Polsce.</p>
<p>Centralizacja, stojąc na&nbsp;stanowisku, że&nbsp;jeśli reformy społeczne, będące od&nbsp;dawna wyrazem dążeń szerokich mas pracujących, mają być istotnie zrealizowane, a&nbsp;nie stanowić tylko ozdoby czy frazesy agitacyjnego programów niektórych stronnictw politycznych, muszą być zadekretowane już obecnie, to&nbsp;jest w&nbsp;czasie walki. Lud Polski pragnie wiedzieć już dziś, za&nbsp;jaka Polskę ponosi i&nbsp;ponieść ma jeszcze ofiary.<br />
<strong></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>II. W&nbsp;dziedzinie polityki wewnętrznej i&nbsp;zagranicznej</strong></p>
<p>1) Reprezentacja polityczna Kraju, Rząd RP, Dowództwo Naczelne Armii winny być wyrazem woli polskich mas ludowych i&nbsp;wiernym odbiciem ich dążeń.</p>
<p>2) W&nbsp;związku z&nbsp;tym Centralizacja domaga się bezzwłocznej rekonstrukcji Rządu RP w&nbsp;Londynie i&nbsp;stosownej reorganizacji jego czynników działających w&nbsp;kraju w&nbsp;kierunku usunięcia z&nbsp;nich elementów reakcyjno-sanacyjnych i&nbsp;wprowadzenia na&nbsp;ich miejsce reprezentantów tych kierunków politycznych, które są wyrazem współczesnych tendencji rozwojowo-postępowych, a&nbsp;ze względu na&nbsp;swą przeszłość polityczną zdolnych do&nbsp;współpracy z&nbsp;całym obozem Aliantów. Do&nbsp;kierunków tych zalicza Centralizacja stronnictwa polityczne od&nbsp;centrum po&nbsp;skrajną lewicę włącznie. Pod&nbsp;naciskiem rozwoju wydarzeń wojennych i&nbsp;politycznych należy uznać, że&nbsp;punkt ciężkości centralnego ośrodka dyspozycji państwa przesuwa się na&nbsp;kraj. Centralizacja stoi na&nbsp;stanowisku, że&nbsp;Rząd RP na&nbsp;emigracji winien już obecnie niektóre swe resorty przenieść do&nbsp;kraju, bowiem wymaga tego przede wszystkim fakt zbliżającego się momentu wyzwolenia. Podział taki pozwoli krajowi na&nbsp;bezpośredniejsze i&nbsp;bardziej realne wpływanie na&nbsp;tok własnego życia. O&nbsp;wyznaczeniu odnośnych resortów rządu, które przejmie kraj, zadecydują warunki, w&nbsp;jakich działa kraj i&nbsp;emigracja.</p>
<p>3) W&nbsp;dziedzinie wojskowej Centralizacja wysuwa następujące postulaty:</p>
<p>a) Polskie Siły Zbrojne w&nbsp;kraju i&nbsp;na emigracji winny stanowić zbrojne ramię narodu polskiego, pozostające pod&nbsp;zwierzchnictwem rządu ludowego,</p>
<p>b) ażeby szeregi armii polskiej w&nbsp;kraju i&nbsp;na emigracji uczynić ponad wszelką wątpliwość wierne hasłom wolności i&nbsp;demokracji i&nbsp;zapobiec użyciu ich dla celów niezgodnych z&nbsp;wolą suwerennych mas ludowych oraz uniemożliwić ewentualne zamachy stanu, a&nbsp;w konsekwencji walki bratobójcze, Centralizacja stwierdza, że&nbsp;pierwszym zadaniem zrekonstruowanego rządu będzie bezzwłoczne usunięcie z&nbsp;dowództwa Armii Polskiej za&nbsp;granicą i&nbsp;Armii Krajowej elementów reakcyjno-sanacyjnych.</p>
<p>c) w&nbsp;obliczu doniosłych wydarzeń wojennych, przerzucających ponownie walkę na&nbsp;tereny polskie, Centralizacja rzuca hasło mobilizacji wszystkich żywych sił narodu we&nbsp;wspólnym niepodległościowym froncie antyhitlerowskim oraz koordynacji wszystkich formacji wojskowych w&nbsp;kraju,</p>
<p>d) pomni na&nbsp;odpowiedzialność przed potomnymi i&nbsp;na historyczne znaczenie chwili obecnej, nie możemy dopuścić, ażeby jeden z&nbsp;najważniejszych atutów, jaki stanowi dotychczasowa walka o&nbsp;niepodległość, został nam odebrany, ażeby kraj nasz wyzwalał jeden z&nbsp;aliantów bez wkładu krwi i&nbsp;wysiłku zbrojnego narodu polskiego. Dlatego uważamy, że&nbsp;zrekonstruowany Rząd RP winien osiągnąć porozumienie, celem uzyskania koordynacji wysiłków wojskowych z&nbsp;armią sowiecką wkraczającą na&nbsp;ziemie polskie,</p>
<p>e) w&nbsp;związku z&nbsp;powyższymi założeniami Centralizacja, uznając Polską Armię Ludową (PAL), przekazaną pod&nbsp;zwierzchnictwo Centralizacji przez wchodzący w&nbsp;jej skład NKL za&nbsp;formację wojska polskiego, powołaną do&nbsp;życia dla walki o&nbsp;niepodległość i&nbsp;dla przeciwstawienia się ewentualnym ponownym próbom zamachów ze strony reakcji i&nbsp;rodzimego faszyzmu na&nbsp;wolność i&nbsp;demokrację, stwierdza, że&nbsp;kierować nią będzie według wyżej wymienionych zasad, dążąc przede wszystkim do&nbsp;koordynacji wysiłku zbrojnego narodu.</p>
<p>4) Krajowa Reprezentacja Polityczna, przemianowana ostatnio na&nbsp;Radę Jedności Narodowej, jest w&nbsp;większości przedstawicielstwem grup reakcyjnych, a&nbsp;nie będąc przy tym odbiciem rzeczywistego układu sił społecznych w&nbsp;kraju i&nbsp;nie reprezentując woli całego narodu, stanowi szaniec wstecznictwa i&nbsp;przywileju. Miejsce Krajowej Reprezentacji Politycznej winna zająć prawdziwa reprezentacja narodu polskiego obejmująca Stronnictwa od&nbsp;centrum po&nbsp;skrajną lewicę.</p>
<p>5. Krajowa Rada Narodowa, powołana do&nbsp;życia przez jedno stronnictwo (PPR), nie reprezentuje woli większości narodu, a&nbsp;nadto nie daje rękojmi pełnej niezawisłości w&nbsp;swoich działaniach, co jest warunkiem zgodności z&nbsp;duchem i&nbsp;ideologią polskich mas ludowych. Z&nbsp;tych więc względów stosunek Centralizacji wobec KRN jest negatywny.</p>
<p>6. Realizacja postulatu niepodległości i&nbsp;jej trwałego zabezpieczenia stawiają przed narodem polskim zagadnienie granic, w&nbsp;jakich zawarta zostanie Polska Rzeczpospolita Ludowa. Problem ten, którego ostateczne rozwiązanie znajdzie swój wyraz na&nbsp;Światowym Kongresie Pokoju, narzuca zasadniczo konieczność wielkich korekt na&nbsp;północy i&nbsp;na zachodzie, kosztem niemieckich podpalaczy świata w&nbsp;imię rewindykacji utraconych ziem polskich. W&nbsp;przedmiocie sporu polsko-sowieckiego o&nbsp;ziemie wschodnie Rzeczypospolitej uważamy, że&nbsp;sprawa granic Polski na&nbsp;wschodzie winna być przekazana do&nbsp;rozstrzygnięcia Światowego Kongresu Pokoju. Wychodząc z&nbsp;założenia, że&nbsp;dotychczasowe granice państw europejskich nie są nienaruszalne, przeciwstawiamy się jednak polityce jednostronnych faktów jako sprzecznej z&nbsp;zasadami demokracji i&nbsp;naruszającej podstawowe założenia Karty Atlantyckiej. Wszelkie zmiany granic, dokonane przed Światowym Kongresem Pokoju, mogą nastąpić tylko wolną i&nbsp;niczym nieskrępowaną wolą zainteresowanych państw i&nbsp;bez używanie w&nbsp;jakiejkolwiek formie nacisków w&nbsp;okresie trwania wojny. Przy ustalaniu nowych granic Światowy Kongres Pokoju winien mieć na&nbsp;uwadze nie tylko względy etnograficzne, historyczne itp., ale&nbsp;również gospodarcze. Są one decydujące dla organizmów państwowych, jeśli mają być one zdolne po&nbsp;wojnie do&nbsp;samodzielnego bytu i&nbsp;pełnego rozwoju oraz sprostać zadaniom, które narzuci im w&nbsp;nowym ustroju świata gospodarka planowa.</p>
<p>7) Uważamy za&nbsp;rzecz konieczną z&nbsp;punktu widzenia racji stanu państwa bezzwłoczne znormalizowanie stosunków polsko-sowieckich przez zawarcie paktu przyjaźni i&nbsp;współpracy ze Związkiem Sowieckim, z&nbsp;warunkiem uznania przez ZSRR pełnej niezależności Rzeczpospolitej i&nbsp;niemieszania się do&nbsp;wewnętrznych spraw przez oba państwa.</p>
<p>Formułując powyższe zasady, Centralny Komitet Ludowy wzywa wszystkie ugrupowania demokratyczne, robotników, chłopów i&nbsp;inteligencję pracującą do&nbsp;poparcia słowem i&nbsp;czynem postulatów ideowych Centralizacji.</p>
<p>Będący nakazem dziejowym jednolity front ludowy wzywa polskie masy pracujące do&nbsp;wspólnej, ramię przy ramieniu, walki o&nbsp;wolność i&nbsp;niepodległość narodu. Niech żyje wolna i&nbsp;niepodległa Polska Rzeczpospolita Ludowa!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Centralny Komitet Ludowy </strong><br />
<strong>Stronnictwo Polskiej Demokracji </strong><br />
<strong>Organizacja Syndykalistyczna „Wolność” </strong><br />
<strong>Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa </strong><br />
<strong>Robotnicza Partia Polskich Socjalistów </strong><br />
<strong>Socjaliści Ludowi „Wolność” </strong><br />
<strong>Związek Syndykalistów Polskich</strong></p>
<p style="text-align: right;"><em>Uchwalono w&nbsp;Warszawie, 4 marca 1944 r.</em></p>
<p style="text-align: right;">___________________<br />
<em>Powyższa deklaracja pierwotnie ukazała się w&nbsp;podziemnym piśmie „Rzeczypospolita Ludowa”, numer specjalny z&nbsp;31 maja 1944 r. Przedrukowujemy go za&nbsp;zbiorem „Programy polskich partii politycznych i&nbsp;ugrupowań partyjnych lat wojny i&nbsp;okupacji hitlerowskiej”, wybrał i&nbsp;opracował Kazimierz Przybysz, Centralny Ośrodek Metodyczny Studiów Nauk Politycznych, Warszawa 1987.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Centralizacja Stronnictw Demokratycznych, Socjalistycznych i&nbsp;Syndykalistycznych</strong> była międzypartyjnym porozumieniem politycznym zawartym w&nbsp;lutym 1944 roku pomiędzy socjalistami, demokratami i&nbsp;syndykalistami. Powstała one na&nbsp;bazie działającego od&nbsp;września 1943 r. Naczelnego Komitetu Ludowego Zjednoczenia Stronnictw Demokratycznych i&nbsp;Socjalistycznych. W&nbsp;zamyśle twórców Centralizacji, stanowić ona miała trzecią polityczną siłę konspiracji, między komunistyczną i&nbsp;prosowiecką Krajową Radą Narodową a&nbsp;„londyńską” Radą Jedności Narodowej. Organem wykonawczym Centralizacji był Centralny Komitet Ludowy, któremu przewodniczył Romuald Miller ze Stronnictwa Polskiej Demokracji. Funkcję sekretarza generalnego CKL pełnił Teofil Głowacki z&nbsp;RPPS.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Warto przeczytać inne dokumenty programowe z&nbsp;lat okupacji hitlerowskiej:</p>
<p>Organizacja Socjalistyczno-Niepodległościowa „Wolność”: <a href="http://lewicowo.pl/manifest-wolnosci/" target="_blank">Manifest wolności</a> [listopad 1939]</p>
<p>Zygmunt Zaremba i&nbsp;inni: <a href="http://lewicowo.pl/tezy-ideologiczne-krajowego-osrodka-wrn/ " target="_blank">Tezy ideologiczne Krajowego Ośrodka WRN</a> [grudzień 1945]</p>
<p>Stronnictwo Polskiej Demokracji: <a href="http://lewicowo.pl/dokumenty-programowe/" target="_blank">Dokumenty programowe</a> [1943]</p>
<p>PPS (WRN): <a href="http://lewicowo.pl/odezwa/" target="_blank">Odezwa</a> [23 czerwca 1945 r.]</p>
<p>Centralne Kierownictwo Ruchu Ludowego: <a href="http://lewicowo.pl/o-nowa-tresc-i-forme/" target="_blank">O&nbsp;nową treść i&nbsp;formę</a> [1941]</p>
<p>Syndykalistyczna Organizacja „Wolność”: <a href="http://lewicowo.pl/wczoraj-a-dzis-walka-o-wyzwolenie-czlowieka/ " target="_blank">Wczoraj a&nbsp;dziś. Walka o&nbsp;wyzwolenie człowieka</a> [1940]</p>
<p>PPS-WRN: <a href="http://lewicowo.pl/program-polski-ludowej/ " target="_blank">Program Polski Ludowej</a> [1940/41]</p>
<p><a href="http://lewicowo.pl/oswiadczenie-centralnego-kierownictwa-pps-wrn-w-sprawie-paktu-polsko-sowieckiego/ " target="_blank">Oświadczenie Centralnego Kierownictwa PPS-WRN w&nbsp;sprawie paktu polsko-sowieckiego</a> [1941]</p>
<p>PPS-WRN: <a href="http://lewicowo.pl/manifest-%E2%80%9Edo-ludow-swiata%E2%80%9D/" target="_blank">Manifest „Do ludów świata”</a> [1941]</p>
<p><a href="http://lewicowo.pl/deklaracja-naczelnego-komitetu-ludowego-zjednoczenia-stronnictw-demokratycznych-i-socjalistycznych/ " target="_blank">Deklaracja Naczelnego Komitetu Ludowego Zjednoczenia Stronnictw Demokratycznych i&nbsp;Socjalistycznych</a> [9 grudzień 1943]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/deklaracja-centralizacji-stronnictw-demokratycznych-socjalistycznych-i-syndykalistycznych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O człowieka chodzi, a nie o złotówkę</title>
		<link>http://lewicowo.pl/o-czlowieka-chodzi-a-nie-o-zlotowke/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=o-czlowieka-chodzi-a-nie-o-zlotowke</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/o-czlowieka-chodzi-a-nie-o-zlotowke/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 06:33:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy i rozwiązania socjalne]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5431</guid>
		<description><![CDATA[Polityka ulg podatkowych i tanich kredytów, dążąca do osiągnięcia najwyższej rentowności dla prywatnego kapitału inwestującego w budownictwie, daje skutki sprzeczne z dążeniem do najwyższej rentowności społecznej środków publicznych, zużywanych na popieranie budownictwa. Luksusowe mieszkania burżuazji są najbardziej rentowne dla prywatnego kapitalisty, ale są całkiem nierentowne dla narodu, dla jego tężyzny fizycznej i moralnej. Nowoczesne higieniczne mieszkania, przeznaczone dla robotników, w granicach ich możliwości płatniczych, są całkowicie nierentowne dla prywatnego kapitalisty, ale są najbardziej rentowne z punktu widzenia interesów całego społeczeństwa i jego zdolności do pracy wytwórczej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ulgowe oprocentowanie państwowych kredytów budowlanych, amnestia podatkowa dla świeżo upieczonych kamieniczników i&nbsp;ich domów, wszystko to&nbsp;jest tylko kunsztowną, rokokową formą, ukrywającą pospolitą treść darowizny, zapomogi, subwencji.</p>
<p>Kuchnie, prowadzone przez instytucje otwartej opieki społecznej, dożywiają bezrobotnych i&nbsp;wygłodzone dzieci, a&nbsp;Bank Gospodarstwa Krajowego przez Komitety Rozbudowy Miast i&nbsp;Skarb Państwa przez istniejące ustawodawstwo dożywia darowiznami podatkowymi, ulgowymi kredytami przedsiębiorcę mieszkaniowego, którym może być albo prywatny kapitalista, albo spółdzielnia mieszkaniowa lub instytucja publiczna.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Złote jajko dla kamieniczników</strong></p>
<p>W&nbsp;ostatnich latach z&nbsp;wysokiej aprobaty samorządów miejskich BGK uważa coraz bardziej stanowczo, że&nbsp;opieki, zapomóg i&nbsp;dożywiania wymaga prywatny kapitalista, a&nbsp;nie spółdzielnia lub inna instytucja budownictwa społecznego. W&nbsp;roku 1930 prywatny kapitalista dostał tylko 24 proc. ogólnej sumy pożyczek budowlanych z&nbsp;funduszów państwowych. Reszta, czyli 76 proc., przypadła spółdzielniom, instytucjom społecznym i&nbsp;gminom.</p>
<p>W&nbsp;roku ubiegłym natomiast udział prywatnych kapitalistów w&nbsp;ogólnej sumie pożyczek budowlanych udzielonych przez BGK wynosił 91 proc. Jeżeli byśmy nawet uwzględnili drobne kredyty z&nbsp;państwowego funduszu budowlanego, udzielone Towarzystwu Osiedli Robotniczych, to&nbsp;wcale byśmy nie zmienili zasadniczej jaskrawej tendencji ostatnich lat, która zmierza ku wyłącznemu niemal popieraniu prywatnego kapitalisty.</p>
<p>Popieranie jest tu po&nbsp;prostu dopłacaniem, subsydiowaniem. Uzasadnia się to, oczywiście, interesem publicznym, potrzebą zaopatrywania ludności w&nbsp;tanie i&nbsp;dogodne mieszkania. Olbrzymie ulgi podatkowe i&nbsp;tani kredyt publiczny mają doprowadzić do&nbsp;taniego czynszu mieszkaniowego. Ale&nbsp;pośrednikiem, który ulgi i&nbsp;dopłaty państwowe ma przekształcić w&nbsp;tani czynsz, jest nie spółdzielnia, nie instytucja publiczna lub gmina, lecz prywatny kamienicznik. I&nbsp;oczywiście nie trzeba się dziwić, jeśli ulgi i&nbsp;dopłaty do&nbsp;niskiego oprocentowania pożyczek budowlanych, jeśli kapitał publiczny, przeznaczony w&nbsp;zasadzie dla szerokich rzesz lokatorów i&nbsp;użytkowników mieszkań, do&nbsp;ulżenia ich warunkom mieszkaniowym, nie dochodzi do&nbsp;właściwych adresatów, lecz zostaje w&nbsp;kieszeni kamienicznika.</p>
<p>Kamienicznik nie ma oczywiście obowiązku być filantropem i&nbsp;z własnej, nieprzymuszonej woli kalkulować czynsz w&nbsp;nowo wybudowanych domach tak, aby uzyskać normalne rynkowe oprocentowanie od&nbsp;swoich własnych zainwestowanych kapitałów i&nbsp;tyle tylko, ile trzeba na&nbsp;spłatę ulgowego oprocentowania od&nbsp;wypożyczonych kapitałów publicznych. Tego nie wymaga od&nbsp;kamienicznika ani deklaracja Ozonu, ani jego natura, dążąca do&nbsp;osiągnięcia największego zysku. Wysokość komornego ustala nie sumienie kamienicznika, lecz podaż i&nbsp;popyt na&nbsp;rynku mieszkaniowym, rozmiary głodu mieszkaniowego.</p>
<p>Jeżeli istnieją obiektywne warunki dla uprawiania spekulacji i&nbsp;lichwy mieszkaniowej, to&nbsp;kamienicznik zawsze będzie to&nbsp;robił, a&nbsp;ponieważ w&nbsp;większych miastach panuje wielki głód mieszkaniowy i&nbsp;olbrzymi popyt na&nbsp;nowoczesne mieszkania, więc spekulacja i&nbsp;lichwa mieszkaniowa w&nbsp;nowo wybudowanych domach idzie całą parą, czerpiąc pożywkę i&nbsp;podnietę z&nbsp;ulg podatkowych i&nbsp;ulgowych kredytów BGK.</p>
<p>Kredyt publiczny wespół z&nbsp;darowiznami podatkowymi stał się cudowną kurą, która znosi złote jajka dla kamienicznika i&nbsp;prywatnego kapitalisty.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Dążymy do&nbsp;zwrotu ulg i&nbsp;subwencji</strong></p>
<p>Gdyby urzędnicy BGK czy prez. Starzyński nie z&nbsp;publicznych, ale&nbsp;z własnych kapitałów mieli dokonać sfinansowania jakiejś transakcji, podobnej do&nbsp;obecnego systemu popierania budownictwa, to&nbsp;zapewne nie byliby naiwni i&nbsp;powiedzieliby tak: „zacny kamieniczniku, oto płacić będę za&nbsp;ciebie podatki i&nbsp;daję ci ulgowy kredyt, ale&nbsp;ponieważ niczego na&nbsp;świecie nie otrzymuje się za&nbsp;darmo, więc musisz usługą odpłacić za&nbsp;usługę, musisz mojej rodzinie i&nbsp;krewnym dostarczyć tanich mieszkań. Znam jednak twoją łapczywą naturę i&nbsp;nie wystarczą mi twoje obietnice. Żądam więc konkretnej umowy, w&nbsp;której zobowiążesz się, że&nbsp;te ulgi i&nbsp;ukryte subwencje, które otrzymasz ode mnie, zwrócisz mi w&nbsp;odpowiednio obniżonym czynszu za&nbsp;mieszkania dostarczone mojej rodzinie”.</p>
<p>Urzędnicy BGK i&nbsp;sanacyjnych samorządów nie chcą przyszłych użytkowników mieszkań budowanych z&nbsp;kredytu publicznego traktować tak, jak swoją rodzinę. Nikt jednak nie zaprzeczy słuszności tej elementarnej zasady, że&nbsp;właściciel domu wybudowanego przy pomocy ulg podatkowych i&nbsp;ulgowych kredytów publicznych musi być poddany normom maksymalnego czynszu, musi przy pobieraniu cen za&nbsp;wynajmowano mieszkania zwrócić lokatorom te ulgi i&nbsp;te subsydia, które otrzymał od&nbsp;państwa.</p>
<p>Ale&nbsp;na to&nbsp;urzędnicy bankowi i&nbsp;samorządowi odpowiadają, że&nbsp;ustawowe uregulowanie maksymalnej wysokości komornego w&nbsp;nowo wybudowanych domach może zniechęcić prywatnego kapitalistę, że&nbsp;przestanie on wówczas budować, że&nbsp;koszty kontroli publicznej nad&nbsp;wysokością pobieranego komornego będą duże i&nbsp;mało skuteczne. Jeżeli jednak tak jest, to&nbsp;tym gorzej dla prywatnego kapitalisty. Jeżeli jego radosna twórczość budowlana, jego humory i&nbsp;aktywność zależą od&nbsp;tego, czy istnieją możliwości niekontrolowanej spekulacji i&nbsp;lichwy mieszkaniowej, jeżeli buduje on wówczas tylko, gdy ma zapewnione możliwości pasożytniczego przywłaszczania sobie pieniędzy publicznych, jeżeli uczciwego i&nbsp;zgodnego z&nbsp;interesem publicznym gospodarowania ulgami i&nbsp;kredytami publicznymi nie da się na&nbsp;nim wyegzekwować, ani go skutecznie skontrolować, to&nbsp;w takim razie ten dotychczasowy beniaminek BGK i&nbsp;samorządów musi być na&nbsp;stałe wykreślony z&nbsp;rejestru osób uprawnionych do&nbsp;korzystania z&nbsp;ulg podatkowych i&nbsp;publicznych kredytów budowlanych, a&nbsp;w takim razie jedynym odbiorcą tych kredytów i&nbsp;ulg może być tylko spółdzielczość mieszkaniowa i&nbsp;instytucje publiczne, społeczne czy samorządowe, budujące we&nbsp;własnym zakresie mieszkania społecznie najpotrzebniejsze.</p>
<p>Zwolennicy dotychczasowej polityki budowlanej mogą również powiedzieć, że&nbsp;zmuszanie przedsiębiorcy mieszkaniowego, korzystającego z&nbsp;ulgowego kredytu, do&nbsp;sprawiedliwej i&nbsp;proporcjonalnej do&nbsp;ulg kalkulacji komornego, nie ma zbyt wielkiego sensu społecznego, gdyż lokatorem w&nbsp;nowo wybudowanych domach jest nie robotnik, nie pracownik umysłowy niższego stopnia, lecz burżuazja i&nbsp;arystokracja urzędnicza, a&nbsp;rzeczą mało istotną jest, czy ulgi i&nbsp;subsydia publiczne przywłaszczy sobie jeden bądź drugi odłam klas ekonomicznie uprzywilejowanych. Rozumowanie w&nbsp;zasadzie prawdziwe, ale&nbsp;trzeba pamiętać, że&nbsp;wysokie w&nbsp;porównaniu z&nbsp;istniejącymi ulgami budowlanymi komorne w&nbsp;nowo wybudowanych domach wywiera nacisk na&nbsp;cały rynek mieszkaniowy, podtrzymuje wysokość komornego w&nbsp;starych domach i&nbsp;ułatwia innym kamienicznikom uprawianie lichwy mieszkaniowej w&nbsp;stosunku do&nbsp;mas pracujących.</p>
<p>Nie w&nbsp;tym jednak tkwi sedno sprawy. Tkwi ono w&nbsp;fakcie, że&nbsp;prywatny przedsiębiorca mieszkaniowy, obdarowany znacznymi ulgami, nie buduje mieszkań dla mas pracujących, a&nbsp;zwłaszcza nie buduje dla robotników. Jeżeli wielkie ulgi podatkowe i&nbsp;tanie kredyty nie są ograniczone wyłącznie do&nbsp;budownictwa mieszkań obliczonych na&nbsp;robotnika i&nbsp;niezamożnego pracownika, jeżeli prywatny kapitalista ma swobodny wybór, to&nbsp;wybierze zawsze budownictwo luksusowych mieszkań kilkuizbowych, które przy istniejących ulgach budowlanych są najbardziej rentowną inwestycją z&nbsp;punktu widzenia zasad rentowności prywatno-kapitalistycznej. Rezultat polityki budowlanej Miejskich Komitetów Rozbudowy jest też taki, że&nbsp;sytuacja mieszkaniowa burżuazji i&nbsp;arystokracji urzędniczej polepsza się, a&nbsp;ludności robotniczej pogarsza się, że&nbsp;kontrasty luksusu i&nbsp;nędzy mieszkaniowej są coraz ostrzejsze. Polityka ulg podatkowych i&nbsp;tanich kredytów, dążąca do&nbsp;osiągnięcia najwyższej rentowności dla prywatnego kapitału inwestującego w&nbsp;budownictwie, daje skutki sprzeczne z&nbsp;dążeniem do&nbsp;najwyższej rentowności społecznej środków publicznych, zużywanych na&nbsp;popieranie budownictwa. Luksusowe mieszkania burżuazji są najbardziej rentowne dla prywatnego kapitalisty, ale&nbsp;są całkiem nierentowne dla narodu, dla jego tężyzny fizycznej i&nbsp;moralnej. Nowoczesne higieniczne mieszkania, przeznaczone dla robotników, w&nbsp;granicach ich możliwości płatniczych, są całkowicie nierentowne dla prywatnego kapitalisty, ale&nbsp;są najbardziej rentowne z&nbsp;punktu widzenia interesów całego społeczeństwa i&nbsp;jego zdolności do&nbsp;pracy wytwórczej.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Budownictwo mieszkaniowe jako jedno z&nbsp;głównych zadań miast</strong></p>
<p>Dotychczasowe nasze rozważania ograniczyliśmy wyłącznie do&nbsp;analizy obecnej polityki budowlano-mieszkaniowej, realizowanej z&nbsp;wysokiego przyzwolenia Komitetów Rozbudowy Miasta, jako organów samorządu miejskiego. Poddając jednak ocenie politykę budowlano-mieszkaniową, oceniamy właściwie całą dotychczasową działalność samorządów miejskich. Budownictwo mieszkaniowe i&nbsp;likwidacja bezrobocia to&nbsp;dwie kluczowe pozycje, które decydują dziś o&nbsp;całokształcie polityki samorządowej miast.</p>
<p>Bez masowego budownictwa mieszkań społecznie najpotrzebniejszych, bez zaopatrzenia ludności pracującej miast w&nbsp;tanie, nowoczesne i&nbsp;higieniczne mieszkania nie sposób dokonać ani skutecznego uzdrowienia dzielnic i&nbsp;przedmieść robotniczych, ani upowszechnienia elektryczności, kanalizacji, wodociągu i&nbsp;gazu, ani skutecznego realizowania planów urbanistycznych, ani wreszcie właściwego rozwiązania zagadnień połączonych z&nbsp;opieką nad&nbsp;dzieckiem, z&nbsp;ogólną opieką społeczną, ze zdrowiem publicznym, z&nbsp;oświatą, czytelnictwem i&nbsp;kulturą estetyczną miasta. Jedna połowa życia ludzkiego to&nbsp;nauka w&nbsp;szkole, praca i&nbsp;wczasy poza domem, druga zaś – to&nbsp;mieszkanie. Nędza mieszkaniowa szerokich mas krzyżuje więc plany i&nbsp;zamierzenia pracy każdego niemal wydziału czy referatu Zarządu Miejskiego. Skoro ulgi i&nbsp;kapitał publiczny przeznaczone na&nbsp;budownictwo mieszkaniowe mają na&nbsp;celu osiągnięcie nie najwyższej rentowności społecznej, czyli największych efektów z&nbsp;punktu widzenia dobra szerokiego ogółu, lecz najwyższej rentowności prywatnego kapitału, to&nbsp;w takich warunkach całość inwestycji miejskich i&nbsp;całość wysiłków gospodarczych miasta nie może być społecznie rentowna, nie może być obliczona na&nbsp;jak najpełniejsze zaspokajanie zbiorowych potrzeb tych części ludności miejskiej, u&nbsp;których te potrzeby są najsilniejsze. Przychodzą Komitety Rozbudowy Miast i&nbsp;mówią nam: „Pochwalamy podatkowe ulgi budowlane dla wielkich kapitalistów, rozdzielamy między nimi tanie kredyty publiczne, ale&nbsp;w ten sposób każda złotówka ulgowego kredytu przyciąga do&nbsp;budownictwa trzy złotówki prywatne. Złotówka skierowana na&nbsp;budownictwo mieszkań robotniczych nie przyciągnie prywatnych złotówek, bo złotówka kapitalisty nie pójdzie tu, a&nbsp;złotówek robotniczych nie ma. Żeby zwabić złotówki kapitalisty, trzeba go obdarowywać podatkowo, a&nbsp;darowizna ta musi być tym większa, im większy jest kapitalista, bo podatek dochodowy jest postępowy, jest tym cięższy, im większy jest dochód, i&nbsp;zwolnienie od&nbsp;podatku jest tym większe, im większy ma dochód ten, którego złotówki wabimy syrenim śpiewem ulg. Gotowi jednak jesteśmy darować złotówkę publiczną, byle tylko perspektywą dużego zysku, dużej rentowności skusić jak największą ilość złotówek prywatnych”.</p>
<p>W&nbsp;ślad za&nbsp;takim rozumowaniem przychodzą sanacyjni prezydenci miast i&nbsp;mówią: „Przeprowadzamy nowe ulice, uzbrajamy okoliczne tereny w&nbsp;komunikację, elektryczność, wodociągi, kanalizację, parki, zieleńce i&nbsp;inne urządzenia użyteczności publicznej. Nasze kapitały, przedzierzgnięte w&nbsp;zwiększone komorne nowo uzbrojonych i&nbsp;zainwestowanych dzielnic, pędzą stamtąd robotników i&nbsp;słabszych ekonomicznie lokatorów do&nbsp;nowo powstających ruder, dalekich, dziko rozbudowujących się ognisk nędzy wielkomiejskiej, nasze wydziały zdrowia i&nbsp;opieki społecznej są coraz bardziej bezradne wobec katastrofalnych skutków nędzy mieszkaniowej proletariatu, ale&nbsp;wszystko to&nbsp;jest niczym w&nbsp;porównaniu z&nbsp;jednym wspaniałym efektem, który osiągamy naszą polityką. Oto pokazaliśmy na&nbsp;wystawie »Warszawa wczoraj, dziś i&nbsp;jutro«, że&nbsp;jedna magistracka złotówka, zainwestowana w&nbsp;ulepszonej nawierzchni nowej ulicy, w&nbsp;jej uzbrojeniu, w&nbsp;nowym torowisku tramwajowym itp., przyciąga i&nbsp;mobilizuje gospodarczo dziewięć złotówek, lokowanych w&nbsp;budownictwie wzdłuż nowych magistrali. W&nbsp;naszym rozumieniu interes publiczny łączy się nierozdzielnie z&nbsp;interesem prywatnych złotówek kapitalisty i&nbsp;nasze inwestycje, służąc w&nbsp;zasadzie najwyższej rentowności prywatnego kapitału, służą jednocześnie dobru publicznemu”.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Nie trzeba złotówki kapitalistów&#8230;</strong></p>
<p>Kamienicznicy i&nbsp;kapitaliści, słysząc takie rozumowania i&nbsp;widząc najlepiej ich praktyczne skutki, rżą oczywiście z&nbsp;radości i&nbsp;wołają: „Dajcie! Dajcie nam najwięcej tych złotówek podatkowych, magistrackich i&nbsp;rządowych, pozwólcie dalej robić nam kokosowe interesy, a&nbsp;naszych złotówek na&nbsp;pewno nie zabraknie”.</p>
<p>Dla „Gazety Polskiej” najwyższa rentowność społeczna jest równoznaczna z&nbsp;pojęciem najwyższej rentowności prywatno-kapitalistycznej.</p>
<p>Ale&nbsp;nie trzeba mieć głębokich studiów ekonomicznych i&nbsp;społecznych, żeby zrozumieć, iż stawka na&nbsp;złotówkę prywatnego kapitalisty nie jest stawką na&nbsp;człowieka i&nbsp;jego potrzeby, że&nbsp;pogoń za&nbsp;jak największą ilością prywatnych złotówek, chętnych do&nbsp;inwestowania się w&nbsp;mieście, nie jest pogonią za&nbsp;dobrobytem i&nbsp;radością szarego człowieka, bo dokonywa się za&nbsp;cenę olbrzymiego marnotrawstwa grosza publicznego, za&nbsp;cenę krzycząco niesprawiedliwego obdarowywania warstw ekonomicznie uprzywilejowanych, za&nbsp;cenę nędzy mieszkaniowej, charłactwa fizycznego i&nbsp;moralnego szerokich mas.</p>
<p>Demokracja walcząc o&nbsp;władzę w&nbsp;samorządzie, walczy o&nbsp;nową politykę samorządową, która we&nbsp;wszystkich dziedzinach gospodarki i&nbsp;administracji miejskiej dążyć będzie rzeczywiście do&nbsp;osiągnięcia najwyższej rentowności społecznej kapitałów publicznych i&nbsp;mienia samorządowego, służących nie złotówkom prywatnym, lecz obywatelom miasta, a&nbsp;przede wszystkim tym, którzy są ekonomicznie słabsi i&nbsp;społecznie upośledzeni. Nowa polityka demokratyczna będzie jednak przeciwieństwem tej polityki, jaką realizuje w&nbsp;Warszawie obecny zarząd miejski i&nbsp;pochwala Ozon. Fundamentem bowiem nowej polityki samorządowej, stosem pacierzowym wszystkich planów w&nbsp;dziedzinie urbanistyki, oświaty, kultury i&nbsp;zdrowia publicznego będzie wypracowany w&nbsp;czasie i&nbsp;terenie plan masowego budownictwa mieszkań społecznie najpotrzebniejszych, mieszkań nowoczesnych i&nbsp;higienicznych, a&nbsp;zarazem dostępnych dla ludności robotniczej, uboższego drobnomieszczaństwa i&nbsp;proletariatu umysłowego. Wszystkie ulgi podatkowe i&nbsp;ulgowe kredyty, wszystkie fundusze publiczne, idące dziś na&nbsp;dożywianie kamienicznika i&nbsp;kapitalisty, oddać wyłącznie do&nbsp;dyspozycji spółdzielni mieszkaniowych i&nbsp;instytucji publicznych, budujących mieszkania dla mas pracujących, zmobilizować nowe fundusze; w&nbsp;oparciu o&nbsp;rozbudzoną aktywność klasy robotniczej i&nbsp;dotychczasowe ośrodki społecznego lub publicznego budownictwa mieszkaniowego stworzyć planowo działający aparat, który by, akumulując doświadczenie architektoniczne i&nbsp;techniczne przemysłu budowlanego, stosując nowe, tańsze metody produkcji i&nbsp;organizacji pracy, dokonał wielkiej reformy mieszkaniowej, wyposażył wszystkich w&nbsp;mieszkania, godne dzisiejszej cywilizacji.</p>
<p>Takie są czołowe zadania nowych władz miejskich.</p>
<p style="text-align: right;">
<strong>Henryk Dembiński</strong><br />
_____________________<br />
<em>Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w&nbsp;tygodniku „Czarno na&nbsp;białym” (nr&nbsp;50, 1938) – organie centrolewicowego Stronnictwa Demokratycznego. Po&nbsp;latach wznowiono go w&nbsp;książce Henryk Dembiński – „Wybór pism”, Książka i&nbsp;Wiedza, Warszawa 1962. Przedruk za&nbsp;tym ostatnim źródłem.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Publikowaliśmy już dwa inne teksty tego autora:</p>
<ul>
<li><a href="http://lewicowo.pl/o-szkole-uspoleczniona-i-produkcyjna/" target="_blank">O&nbsp;szkołę uspołecznioną i&nbsp;produkcyjną</a> [1938]</li>
<li><a href="http://lewicowo.pl/kryzys-szkoly-burzuazyjnej/" target="_blank">Kryzys szkoły burżuazyjnej</a> [1938]</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/o-czlowieka-chodzi-a-nie-o-zlotowke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hiszpania – chłopi dostali ziemię</title>
		<link>http://lewicowo.pl/hiszpania-%e2%80%93-chlopi-dostali-ziemie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=hiszpania-%25e2%2580%2593-chlopi-dostali-ziemie</link>
		<comments>http://lewicowo.pl/hiszpania-%e2%80%93-chlopi-dostali-ziemie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 05:18:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy i rozwiązania socjalne]]></category>
		<category><![CDATA[Rolnictwo i chłopi]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Walki klasowe]]></category>
		<category><![CDATA[Zagranica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lewicowo.pl/?p=5427</guid>
		<description><![CDATA[W jaki sposób uprawiane są ziemie, oddane w wyniku reformy rolnej w ręce włościaństwa: indywidualnie czy zbiorowo? Otóż prawo pozostawia pod tym względem zupełną swobodę chłopom obdarzonym ziemią. Dekret o wywłaszczeniu wielkiej własności ziemskiej stanowi bowiem, że „uprawa tych gruntów odbywać się będzie albo zbiorowo, albo indywidualnie, stosownie do woli większości osób, które otrzymały ziemię, w myśl uchwały powziętej na zwołanym w tym celu zgromadzeniu”. Decyduje więc swobodny wybór obywateli. Kłamstwem jest zatem twierdzenie, jakoby na wsi hiszpańskiej zapanował bolszewizm, którego polityka rolna oparta jest, jak wiadomo, na zgoła odmiennych podstawach. 
Tak samo nie wolno w Hiszpanii zabierać chłopom – pod żadnym pozorem! – produktu ich pracy. Minister rolnictwa Rządu Ludowego wydał w tej sprawie specjalny okólnik, surowo zabraniający jakichkolwiek konfiskat czy rekwizycji produktów rolniczych na rzecz państwa czy jakiejkolwiek instytucji. W każdym wypadku, gdy rząd kupuje u włościan produkty dla potrzeb frontu lub tyłów, obowiązany jest płacić za nie ceny odpowiednie do włożonej w nie pracy. Więc i pod tym względem istnieje poważna różnica między polityką rolną Rządu Ludowego Hiszpanii, a tą, jaka była przez długie lata stosowana w Sowietach.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Urzeczywistnianie reformy rolnej w&nbsp;Hiszpanii ruszyło w&nbsp;szybkim tempie naprzód dopiero po&nbsp;zwycięskich wyborach lutowych w&nbsp;roku 1936. Aczkolwiek sama reforma uchwalona została wkrótce po&nbsp;rewolucji kwietniowej 1931 r., to&nbsp;jednak przez pierwsze parę lat zrobiono na&nbsp;tym polu stosunkowo niewiele, i&nbsp;dopiero smutne doświadczenie chwilowego panowania reakcji w&nbsp;okresie 1934-36 oraz gorące tchnienie wspaniałego zwycięstwa wyborczego z&nbsp;wiosną roku ubiegłego ruszyło z&nbsp;miejsca, zahamowaną na&nbsp;pewien czas, przebudowę ustroju rolnego. Jeszcze bardziej przyśpieszył realizację reformy rolnej wybuch wojny domowej w&nbsp;lipcu r. 1936.</p>
<p>Spójrzmy na&nbsp;cyfry. Od&nbsp;sierpnia r. 1933 do&nbsp;połowy lutego 1936 (wybory do&nbsp;Kortezów) rozparcelowano 164265 hektarów. Od&nbsp;16 lutego r. ub. do&nbsp;wybuchu wojny domowej (połowa lipca) – 712070 ha, a&nbsp;w ciągu pierwszych dwóch miesięcy po&nbsp;wybuchu rebelii – jeszcze 712070 ha. Ponadto doliczyć należy do&nbsp;tej kwoty około dwustu majątków obszarniczych, w&nbsp;prowincjach Valencia, Albacete, Alicante itd., które oddane zostały w&nbsp;ręce włościan po&nbsp;skonfiskowaniu ich magnatom zamieszanym do&nbsp;kontrrewolucji. W&nbsp;skład gruntów tych wchodzą największe posiadłości rolne, stanowiące w&nbsp;swoim czasie własność książąt De Tamamez, hrabiów Romanones, De Oliva itd.</p>
<p>Z&nbsp;drugiej jednak strony nie należy zapominać o&nbsp;tym, że&nbsp;na obszarach opanowanych przez generała Franco, znaczna część ziemi, podzielonej między włościan po&nbsp;rewolucji, przeszła z&nbsp;powrotem w&nbsp;ręce obszarników.</p>
<p>Dla przeprowadzenia reformy agrarnej powołany został w&nbsp;Hiszpanii do&nbsp;życia Instytut Reformy Rolnej; powstał on wkrótce po&nbsp;uchwaleniu przez Konstytuantę 1931 r. ustawy o&nbsp;reformie rolnej. Gdy w&nbsp;roku ubiegłym urzeczywistnianie jej ruszyło szybkim krokiem naprzód, Instytut nie mógł zrazu podołać zadaniom, jakie spadły nań tak nagle, i&nbsp;okazała się konieczna jego reorganizacja.</p>
<p>W&nbsp;myśl dekretu z&nbsp;5 maja 1936 r. Instytut posiada we&nbsp;wszystkich prowincjach Hiszpanii swoje oddziały. Równolegle z&nbsp;główną pracą swoją, której celem jest ogólne kierownictwo nad&nbsp;wykonaniem reformy rolnej, Instytut zajmuje się udzielaniem pomocy gospodarczej, organizacyjno-technicznej, świeżo stworzonym gospodarstwom włościańskim, w&nbsp;postaci nasion, narzędzi rolniczych, nawozów i&nbsp;kredytów. Wspomniany dekret powiada, że&nbsp;Instytut Reformy Rolnej „zajmować się będzie układaniem odnośnych planów uprawy roli, zaopatrywaniem włościan, którzy otrzymali ziemię, w&nbsp;niezbędne pomoce gospodarcze, jak np. inwentarz żywy i&nbsp;martwy, nasiona, środki melioracyjne itp., starając się osiągnąć jak najlepsze wyniki na&nbsp;drodze wzmożenia wytwórczości rolnej”.</p>
<p>Stosownie do&nbsp;tych postanowień, Instytut Reformy Rolnej, oraz Kredytowy Bank Rolny przystąpiły do&nbsp;udzielania gospodarstwom chłopskim pomocy finansowej. W&nbsp;praktyce odbywa się to&nbsp;w ten sposób, że&nbsp;miejscowe „komitety rolne”, znajdujące się w&nbsp;każdej gminie, określają konkretne potrzeby mas włościańskich i&nbsp;odpowiednio do&nbsp;tego instytucje centralne dysponują swoimi funduszami.</p>
<p>Rząd, rozumiejąc jak wielkie trudności mają przed sobą świeżo stworzeni gospodarze, obdarzeni dopiero co ziemią, nie pożałował dla nich pieniędzy, by tylko mogli oni jak najprędzej stanąć na&nbsp;nogach. Podczas gdy od&nbsp;grudnia 1931 do&nbsp;16 lutego 1936 r. chłopi otrzymali ogółem kredytów w&nbsp;sumie 26 milionów 431 tysięcy peset (peseta – 72 grosze polskie), przy czym lwia część tych funduszów dostała się w&nbsp;ręce zamożniejszego włościaństwa, to&nbsp;od połowy 1936 r. do&nbsp;września tegoż roku (a&nbsp;więc wszystkiego w&nbsp;ciągu 7 miesięcy) udzielono chłopom hiszpańskim 67 milionów 87 tysięcy peset, nie licząc znacznych kwot wyasygnowanych celem przeprowadzenia rozmaitych melioracji rolnych oraz robót publicznych na&nbsp;wsi.</p>
<p>Kredyty krótkoterminowe udzielane są z&nbsp;reguły na&nbsp;dwa lata. Gospodarstwa zajmujące się uprawą pszenicy otrzymują również kredyty krótkoterminowe do&nbsp;wysokości 5000 peset. Znacznych kredytów udziela też rząd dla wzmożenia tak zwanych fabrycznych upraw: buraki cukrowe, bawełna itp.</p>
<p>Prócz pomocy kredytowej, ministerstwo rolnictwa dba również bardzo o&nbsp;ogólne podniesienie samej techniki wytwórczości rolnej. Szczególną pieczą otacza rząd uprawę owoców, ostrzegając włościan przed niszczeniem plantacji owocowych i&nbsp;zakładaniem na&nbsp;ich miejscu uprawy zbóż. Dzięki tej polityce, udało się w&nbsp;roku ubiegłym zebrać bardzo obfity plon owocowy. Tak, na&nbsp;przykład, oliwek zebrano na&nbsp;przestrzeniach podległych władzy Rządu Ludowego 2 miliony 139 tysięcy centnarów, czyli o&nbsp;25% więcej, aniżeli wynosił dawny przeciętny zbiór. Urodzaj pomarańczy osiągnął blisko 9 milionów centnarów, to&nbsp;znaczy o&nbsp;300 tysięcy więcej, aniżeli w&nbsp;roku poprzednim. Szczególnie wzrosły plony pomarańczowe w&nbsp;prowincji Valencia.</p>
<p>Najważniejsza jest jednak produkcja zboża. Rząd republikański słusznie uważa racjonalne rozwiązanie tego zagadnienia za&nbsp;jeden z&nbsp;najważniejszych warunków zwycięstwa nad&nbsp;wrogiem. Trzeba więc wszelkimi sposobami pomóc młodym, świeżo stworzonym gospodarstwom rolnym, by mogły one stanąć na&nbsp;wysokości zadania i&nbsp;wyprodukować jak najwięcej, jak najlepszej wartości, płodów.</p>
<p>Rzucone przez ministerstwo rolnictwa hasło „ani jeden skrawek ziemi nie ma leżeć odłogiem” znalazło gorący oddźwięk we&nbsp;wsiach hiszpańskich. Według danych ministerstwa, zasiewy ozime przeprowadzono bardzo pomyślnie we&nbsp;wszystkich dzielnicach Republiki. Oddano pod&nbsp;uprawę znaczne połacie ziemi, dotychczas nieuprawiane. W&nbsp;porównaniu z&nbsp;poprzednimi latami, powierzchnia zasiewów zbóż wzrosła bardzo wydatnie. Mimo ogromnych trudności, spowodowanych przez wojnę i&nbsp;brak rąk roboczych, urodzaj zeszłoroczny zebrano całkowicie.</p>
<p>Dzięki intensywnej pracy Instytutu Reformy Rolnej i&nbsp;wydatnej pomocy ministerstwa rolnictwa podniosła się znacznie technika gospodarstwa wiejskiego w&nbsp;Hiszpanii. Rolnicy dostają po&nbsp;niskich cenach nasiona pszenicy najlepszego gatunku (po&nbsp;6 peset za&nbsp;kwintal). Celem zaopatrzenia włościan w&nbsp;najlepsze ziemniaki nasienne, rząd zakupił zawczasu w&nbsp;Anglii duże ich zapasy i&nbsp;rozdzielił je między chłopów.</p>
<p>Szczególną uwagę zwraca rząd na&nbsp;gospodarkę w&nbsp;majątkach dawnych obszarników, oddanych chłopom i&nbsp;robotnikom rolnym. Chodzi o&nbsp;to, żeby produkcja w&nbsp;nich nie tylko nie spadła, lecz by powiększyć ją i&nbsp;postawić na&nbsp;wyższym poziomie. W&nbsp;ten sposób, wiele dawnych gospodarstw obszarniczych, które dawniej uprawiane były b. prymitywnie, przekształca się obecnie we&nbsp;wzorowe gospodarstwa rolne, pracą dawnych fornali dworskich tych dóbr.</p>
<p>Przy pomocy rządu, chłopi przeprowadzają meliorację przestrzeni dotąd zaniedbanych i&nbsp;zajmują się również zalesianiem obszarów dotkniętych przez posuchę.</p>
<p>Rząd dba też o&nbsp;możliwie największe rozszerzenie upraw fabrycznych, zwłaszcza bawełny i&nbsp;lnu, niezbędnych dla przemysłu włókienniczego Katalonii.</p>
<p>Powstaje pytanie, w&nbsp;jaki sposób uprawiane są ziemie, oddane w&nbsp;wyniku reformy rolnej w&nbsp;ręce włościaństwa: indywidualnie czy zbiorowo? Otóż prawo pozostawia pod&nbsp;tym względem zupełną swobodę chłopom obdarzonym ziemią. Dekret o&nbsp;wywłaszczeniu wielkiej własności ziemskiej stanowi bowiem, że&nbsp;„uprawa tych gruntów odbywać się będzie albo zbiorowo, albo indywidualnie, stosownie do&nbsp;woli większości osób, które otrzymały ziemię, w&nbsp;myśl uchwały powziętej na&nbsp;zwołanym w&nbsp;tym celu zgromadzeniu”.</p>
<p>Decyduje więc swobodny wybór obywateli. Kłamstwem jest zatem twierdzenie, jakoby na&nbsp;wsi hiszpańskiej zapanował bolszewizm, którego polityka rolna oparta jest, jak wiadomo, na&nbsp;zgoła odmiennych podstawach.</p>
<p>Tak samo nie wolno w&nbsp;Hiszpanii zabierać chłopom – pod&nbsp;żadnym pozorem! – produktu ich pracy. Minister rolnictwa Rządu Ludowego wydał w&nbsp;tej sprawie specjalny okólnik, surowo zabraniający jakichkolwiek konfiskat czy rekwizycji produktów rolniczych na&nbsp;rzecz państwa czy jakiejkolwiek instytucji. W&nbsp;każdym wypadku, gdy rząd kupuje u&nbsp;włościan produkty dla potrzeb frontu lub tyłów, obowiązany jest płacić za&nbsp;nie ceny odpowiednie do&nbsp;włożonej w&nbsp;nie pracy.</p>
<p>Więc i&nbsp;pod tym względem istnieje poważna różnica między polityką rolną Rządu Ludowego Hiszpanii, a&nbsp;tą, jaka była przez długie lata stosowana w&nbsp;Sowietach.</p>
<p>Tak przedstawiają się, w&nbsp;ogólnym zarysie, stosunki rolne w&nbsp;Hiszpanii republikańskiej. Rządy ludowe w&nbsp;ciągu kilku zaledwie miesięcy, dzielących zwycięskie wybory lutowe r. 1936 od&nbsp;wybuchu rebelii faszystowskiej, zrobiły bardzo dużo dla chłopa, starając się wynagrodzić mu choć w&nbsp;części tę krzywdę społeczną, której ofiarą był przez całe stulecia. Rzecz jasna, iż przez to&nbsp;samo uderzyły w&nbsp;interesy świata obszarniczego, który nie mógł spokojnie patrzeć na&nbsp;to, co się dzieje, i&nbsp;– przyczynił się walnie do&nbsp;rozpętania zbrojnej rewolty generałów.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p>Zgoła inaczej przedstawia się sytuacja chłopa na&nbsp;obszarach opanowanych przez rebelię. Tutaj włościaństwo, które miało nieszczęście znaleźć się pod&nbsp;panowaniem faszyzmu, utraciło niemal wszystkie zdobycze i&nbsp;ulgi, z&nbsp;jakich korzystało w&nbsp;krótkim stosunkowo okresie wielkich reform społeczno-gospodarczych, zapoczątkowanych przez rządy ludowe.</p>
<p>Ziemie obszarnicze, oddane w&nbsp;swoim czasie w&nbsp;ręce włościan, wróciły znów do&nbsp;swoich dawnych właścicieli. Wysokie podatki, nakładane na&nbsp;chłopów, niskie ceny płacone za&nbsp;ziemiopłody (a&nbsp;nieraz wcale nie płacone, przy brutalnych rekwizycjach i&nbsp;konfiskatach) i&nbsp;nieurodzaj, doprowadziły w&nbsp;krótkim czasie do&nbsp;tego, iż włościaństwo tej części Hiszpanii odczuwać zaczęło coraz dotkliwiej głód.</p>
<p>Najgorzej dzieje się w&nbsp;Estremadurze. Tutaj, w&nbsp;tej najuboższej, najmniej urodzajnej części Hiszpanii, została najsampierw przeprowadzona reforma rolna, lecz tak samo prędko ziemie, oddane przez Rząd Ludowy tysiącom robotników rolnych (tzw. junteros), odebrane im zostały przez faszystowskich najeźdźców, a&nbsp;robotnicy znaleźli się znów na&nbsp;łasce panów&#8230;</p>
<p>W&nbsp;Kastylii panował tak gwałtowny terror, że&nbsp;plony dało się zebrać tylko w&nbsp;bardzo nieznacznej części kraju. Większość gruntów nie została w&nbsp;ogóle obsiana.</p>
<p>Rekwizycje, przeprowadzane ciągle przez faszystów, doprowadziły do&nbsp;zupełnego niemal ogołocenia wsi z&nbsp;żywności i&nbsp;innego dobytku, zwłaszcza bydła. Nic dziwnego, że&nbsp;w bardzo wielu wsiach chłopi dosłownie chorują z&nbsp;głodu.</p>
<p>Zubożenie wsi prowadzi z&nbsp;kolei do&nbsp;pogorszenia się sytuacji w&nbsp;miastach, gdzie daje się coraz bardziej odczuwać brak żywności; szczególnie dotyczy to&nbsp;prowincji południowych, jak Sewilla, Granada itd. Niektóre produkty znikły zupełnie z&nbsp;rynku, jak np. ryż lub groch, które uprawia się tylko na&nbsp;obszarach podległych Rządowi Ludowemu. Ceny artykułów pierwszej potrzeby wzrosły b. znacznie, i&nbsp;rozpoczęła się wściekła spekulacja. Oczywiście, kto nie ma dosyć pieniędzy, ten cierpi głód.</p>
<p>Prócz najrozmaitszych podatków wojennych, nakładanych na&nbsp;włościan, muszą oni utrzymywać swoim kosztem całą armię uciekinierów: mnichów, księży, kleryków itp. W&nbsp;Saragossie wprowadzono na&nbsp;ten cel specjalny podatek. Chłopi, którym udowodniono udział – choćby najmniejszy – w&nbsp;ruchu republikańskim, muszą płacić ciężkie kontrybucje i&nbsp;dodatkowe podatki. Płace zarobkowe robotników rolnych są niesłychanie niskie, w&nbsp;niektórych prowincjach, jak na&nbsp;przykład Badajoz, nie przewyższają one 1,5 pesety (około 1 złotego) dziennie.</p>
<p>Nic więc dziwnego, że&nbsp;we wsiach tej części Hiszpanii, zwłaszcza na&nbsp;południu, w&nbsp;Andaluzji, wybuchają raz po&nbsp;raz zaburzenia i&nbsp;rozruchy włościańskie. W&nbsp;prowincjach Kadyksu, Sewilli i&nbsp;Huelvy dochodziło do&nbsp;otwartych powstań, których uczestnicy uciekać musieli do&nbsp;Gibraltaru lub na&nbsp;drugą stronę frontu.</p>
<p style="text-align: right;">
<strong>R. Winter</strong><br />
_____________________<br />
<em>Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w&nbsp;socjalistycznym miesięczniku „Światło” nr&nbsp;6/1937. Od&nbsp;tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lewicowo.pl/hiszpania-%e2%80%93-chlopi-dostali-ziemie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

