„Robotnik Śląski”: Powstanie w Polsce [1905]

rs

W niedzielę była Warszawa świadkiem olbrzymiej demonstracji robotniczej. W wielu miejscach przyszło do krwawych walk z wojskiem, podczas których robotnicy budowali barykady. Ofiarą tych walk padło do 160 zabitych i rannych ze strony robotników, ale też wojsko, policja i kozacy mają liczne straty. Walki te powtarzają się odtąd codziennie. Szczegółów niepodobna opisywać, zaznaczamy tylko, że strajk powszechny nie tylko nie ustaje, lecz szerzy się coraz bardziej. Wszelka praca ustała, połączenia kolejowe i telefoniczne przerwane, druty telegraficzne pozrywane, tory kolejowe uszkodzone, pociągi nie kursują. W mieście zapanował wskutek tego dokuczliwy brak żywności: drożyzna straszna. Komitet PPS wydał szereg odezw, w których bądź to omawiane są żądania strajkujących, bądź też znajdują się wezwania do utrzymania karności i porządku i zachęta do wytrwania. Rząd ściąga do Warszawy coraz większe masy wojska, lecz wobec karności strajkujących stoi bezwładny i bezsilny. W Łodzi, w Częstochowie, w Piotrkowie, w Radomiu. w Kaliszu, w Zgierzu, we Włocławku, w Zawierciu, w Żyrardowie, w Pabianicach itd., a zwłaszcza w zagłębiu węglowym sosnowiecko-dąbrowskim wszędzie dzieje się to samo, co w Warszawie: wszędzie strajk generalny od tygodnia, wszędzie bohaterskie walki z carskim żołdactwem, wszędzie masowe demonstracje z czerwonymi sztandarami! I wszędzie też robotnicy na salwy karabinowe lub razy kozackich nahajek albo szabel odpowiadają salwami rewolwerowymi i bombami dynamitowymi. Zdarzyło się już także, że całe oddziały wojska lub policji rozbrajano, a broń, odebraną żołdakom, obracano na służbę rewolucji. Władze rosyjskie wystraszone kryją się i nie maja odwagi zabrać się do tłumienia buntu. Zwłaszcza w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie socjaliści są panami nieograniczonymi. W zagłębiu podobno cała 50000 masa strajkujących jest dobrze uzbrojona w strzelby myśliwskie i w rewolwery. Nawet ludność czysto wiejska zaczyna się już ruszać i zbroić do powstania. Znakomita organizacja, energia i wytrwałość, z jaką olbrzymi ten ruch jest prowadzony, dają chlubne świadectwo pracy naszych towarzyszów z Polskiej Partii Socjalistycznej. Czytaj dalej

„Robotnik Polski w Wielkiej Brytanii”: Za grobem zwycięstwo [1944]

7687407310_41d34c8a81_b

Miała Warszawa prawo do powzięcia decyzji o powstaniu także polityczno-moralne. Po pierwsze dlatego, że prawo do uwolnienia stolicy własnymi rękami Polaków było logicznym uwieńczeniem tej nieubłaganej walki, jaką naród polski od pięciu lat toczy przeciw niemieckiemu najeźdźcy, nie wydając ani jednego Hachy czy Quislinga, nie cofając się nigdy przed żadną ofiarą, nie wątpiąc nigdy, nawet w najcięższych i najwątpliwszych momentach – nawet w momencie ujawnienia zbrodni katyńskiej – gdzie jest wróg, z którym się toczy walka na śmierć i życie. Prawa takiego wojska brytyjskie i amerykańskie nie odmówiły kombatantom francuskim i ludowi Paryża. Chętnie i świadomie przyznały im prawo pierwszeństwa w wyzwoleniu stolicy Francji. Po wtóre dlatego, że decydujący współudział Armii Krajowej w oswobodzeniu szeregu ośrodków polskich, np. Wilno, Lwów, ani razu nie został oficjalnie pokwitowany przez Armię Czerwoną, jeśli pokwitowaniem nie nazwać aresztów i deportacji oficerów i szeregowych Armii Krajowej przez władze sowieckie. Po trzecie dlatego, że – powiedzmy to otwarcie – gdy się kwestionuje pod obłudną, ale przejrzystą maską samo prawo narodu polskiego do swobodnego decydowania o swoim losie – stało się rzeczą niezbędną wskazać, kto jest gdzie gospodarzem. Czytaj dalej

Eugeniusz Ajnenkiel: Z walk rewolucyjnych w Łodzi [1936]

comm4

Bohaterska walka „Blondynka” wywarła olbrzymie wrażenie na mieszkańcach tej dzielnicy. Nie mniejsze jednak na sferach rządowych. Śmierć bojowca stworzyła legendę, która żyła wśród robotników. Ta legenda, którą, będąc chłopcem, słyszałem, spowodowała mnie do poszukiwań, a wynik ich tu opisałem. Legenda przedstawia stosunek władz do trupa bojowca: generał Kaznakow, gdy przybył na miejsce walki, przyjął raport dowódcy, a dowiedziawszy się o ilości ofiar rządowych i obronie bojowców, podszedł do trupa leżącego pod murem. Chwilę postał, a potem, odwróciwszy się frontem do stojących żołnierzy, polecił sprezentować broń i wygłosił do nich krótkie przemówienie, w czasie którego miał powiedzieć mniej więcej w ten sposób: „Gdyby Car miał tak odważnych żołnierzy, jak ten tu zabity bojowiec, nie byłoby ani tych bojowców, ani takiej, jak tutaj, walki”. Czytaj dalej

Kazimierz Lipczyński: Z lat rewolucyjnych w Kaliszu [1933]

a

W tym czasie zaszły słynne wypadki w Petersburgu – pochód robotników z popem Gaponem na czele pod pałac carski, zakończony krwawą rzezią. Znowu więc zwaliła się na mnie świeża robota: zebrania, wydawanie odezw, kolportaż itp. Otrzymaliśmy nakaz z CKR, aby urządzić w Kaliszu ogólny strajk polityczny i pochody ze sztandarami, nie cofając się nawet przed przelewem krwi. Było nas w Kaliszu zorganizowanych około 20 ludzi, rozrzuconych po rozmaitych warsztatach pracy. W Komitecie PPS postanowiliśmy wywołać ruch w poniedziałek, ale dopiero w środę udało nam się zatrzymać od godziny 1. fabrykę haftów Danzigera. Około dziesięciu ludzi wtargnęło do tej fabryki, ogłaszając strajk powszechny. Wszyscy robotnicy chętnie porzucili pracę, bo tylko czekali hasła. Z fabryki Danzigera wszyscy robotnicy w zwartych szeregach ze śpiewem „Czerwonego Sztandaru” poszli pod fabrykę Frenkla, następnie do Meissnera itd. Fabryka stawała za fabryką. Czytaj dalej

„Równość”: Komuna Paryska [1880]

kom

Wśród wielkich wypadków drugiej połowy bieżącego stulecia, wśród krwawych wojen zaborczych i powstań całych ludów, dopominających się z bronią w ręku o swą niepodległość, zarysowuje się odmiennego charakteru walka – Komuna Paryska. Ponad Sadową i Gravelotte wznosi się ona wysoko nowością swej idei, szlachetnością i wielkością swych bohaterów. Na sztandarze jej wypisane nowe hasło, a krwawy dramat rozgrywający się na polu tej walki wystawia nowe, historyczne role na scenę. Nie o zaokrąglenie granic państwowych tu chodzi, nie czcza zmiana formy rządu lub jednej panującej dynastii na drugą, lecz pragnienie istotnej swobody, lecz chęć wydobycia się spod szponów drapieżnego ptaka, burżuazyjnego państwa – na swobodę, rzuca dwieście tysięcy ludu paryskiego do fatalnej walki z Thiersem i robi proletariat paryski panem pozycji w przeciągu siedemdziesięciu dwóch dni z rzędu. Czytaj dalej

Eugeniusz Ajnenkiel: Kronika bojowa PPS (Frakcji Rewolucyjnej) w roku 1907 [1937]

grob4

Członkowie naszej O. B. zgładzili w Łodzi jednego z najnikczemniejszych siepaczy rządowych u nas. Był nim podpułkownik żandarmerii, naczelnik żandarmerii powiatu łódzkiego i łaskiego Mikołaj Żadko-Andrejew. Podczas dni wolnościowych – podobnie, jak Konstantinow – Żadko-Andrejew na kolanach zaklinał się, że już porzuci swe niecne rzemiosło i wyjedzie z Łodzi. Ale kiedy przyszła reakcja, znowu zabrał się do znęcania się nad robotnikami, za co go też w końcu spotkała zasłużona kara. Czytaj dalej

W. Kielecki (Jan Libkind): W dwudziestą piątą rocznicę początku zbrojnej walki PPS z caratem (rzecz o demonstracji zbrojnej PPS na Placu Grzybowskim w dniu 13 listopada 1904 r.) [1929]

1

Jak lawina ruszyła garstka rewolucjonistów Bagnem i Świętokrzyską. Nad ich głowami powiewały już trzy czerwone sztandary z napisami: „Nie będziemy żołnierzami cara! Precz z mobilizacją! Precz z caratem!”. Zaskoczeni tym zuchwalstwem żandarmi nie wkroczyli, chociaż skoncentrowani byli w dużej liczbie w bazarze na tyłach kościoła Wszystkich Świętych. Wobec tego i bomba, którą niósł Szczerbaty, nie została użyta. Na rogu Marszałkowskiej kilku rannych towarzyszy wsiadło do dorożki i odjechało. Pozostali, wzmocnieni po drodze przez opóźnionych towarzyszy, pociągnęli dalej wśród śpiewu pieśni rewolucyjnych, przeszli prawie całe miasto, aż do Alei. Światoburcze słowa pieśni:

„We krwi zatopmy nadgniłe trony,

Spurpurowione we krwi ludowej…”

rozbrzmiewały na głównych ulicach Warszawy, a wybladłe z przerażenia twarze mieszczuchów stanowiły najlepszy dowód olbrzymiego wrażenia demonstracji. Ledwie zdążył zamilknąć huk salw, ledwie zastygła krew przelana, a już zaskowyczała z wściekłości cała prasa burżuazyjna. Bryzgały jadem i żółcią zarówno „Czas”, organ galicyjskich obszarników, służalców Franciszka Józefa, zawsze gotowych do wszelkiego serwilizmu wobec tronu i monarchy, przy którym stali i stać chcieli, jak sami mawiali, jak i „Słowo”, pismo takich samych lokai szlacheckich spod zaboru rosyjskiego. Dzielnie im wtórowały dzienniki endeckie, biorące w monopol polskość i miłość ojczyzny. Do tego zgodnego chóru przyłączyły się: urzędowy „Warszawskij Wiestnik” i w specjalnie wydanej odezwie Socjal-Demokracja Królestwa Polskiego i Litwy. Czytaj dalej

Józef Piłsudski: Zadania praktyczne rewolucji w zaborze rosyjskim [1910]

Pilsudski - zadania praktyczne rewolucji w zaborze rosyjskim

Wszystkie wojny ludowe można podzielić na dwa rodzaje, podciągnąć pod dwie kategorie, między którymi zresztą niepodobna przeprowadzić zupełnie ścisłej granicy. Są to albo manifestacje zbrojne, albo zbrojne rewolucje. Zbrojna manifestacja może przy pewnym zbiegu okoliczności przekształcić się na zbrojną rewolucję; ta ostatnia często staje się tylko zbrojną manifestacją. Różnica między tymi dwoma rodzajami walki ludowej polega na celu, jaki sobie każdy z nich stawia. Najbardziej znamienną cechą wyróżniającą manifestacje zbrojne jest to, że nie chodzi tu przeważnie o zwycięstwo, lecz o wywołanie pewnego wrażenia, o zwrócenie uwagi na nieznośne położenie danego kraju czy ludu. My dążymy do zwycięstwa, do ostatecznego rozprawienia się z najazdem i caratem i do położenia trwałych podwalin pod rozwój normalny naszego kraju w interesie masy pracującej. Toteż manifestacje zbrojne nie są naszym celem. Czytaj dalej

Wiktor Woroszylski: Dziennik węgierski [1956]

1 (5)

Opowiadają o hasłach, z którymi wyszli – rewolucyjnych, socjalistycznych – i o masakrze bezbronnych, którą na te hasła odpowiedziano. Dzień za dniem relacjonują mi przebieg rewolucji i stalinowskiej kontrrewolucji – i jeszcze raz przekonuję się, że nie popełniliśmy błędu w Warszawie, dostrzegając w ruchu węgierskim szlachetną i bliską nam treść. Wreszcie opowiadanie dociera do dnia dzisiejszego. Moi rozmówcy są dobrej myśli: twierdzą, że z chaosu i rozproszenia wyłaniają się już zarysy nowych form ruchu społecznego i współżycia rewolucjonistów. Opowiadają, że dzisiaj – w dniu, w którym na powierzchnię życia wyszły tradycyjne partie demokracji liberalnej – kształtuje się również partia, jakiej jeszcze nie było: Rewolucyjna Partia Młodzieży. Będzie to duża, prężna partia, wyrosła z ruchu demokratycznego ostatnich miesięcy i z powstania – partia zdecydowana walczyć o ludzkie oblicze socjalizmu. – Przecież w naszym kraju nigdy nie było socjalizmu – mówi ktoś. – Była kartoteka półtora miliona informatorów w AVH, ale czy na tym polega socjalizm? Zastanawia fakt, że podstawowe hasła powtarzają się właściwie we wszystkich gazetach, w oświadczeniach wszystkich ugrupowań politycznych. Są to nie tylko hasła niepodległościowe, ale również socjalne – te, które mówią o zachowaniu głównych zdobyczy ekonomicznych demokracji ludowej. Nawet Bela Kovacs przywódca Partii Drobnych Posiadaczy, oświadczył: „Niech nikt nie marzy o dawnym świecie. Świat hrabiów, bankierów, kapitalistów znikł na zawsze”. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Do robotników w Królestwie Polskim! [22 sierpnia 1914]

2

Obłudne, śmiech w całym cywilizowanym świecie wzbudzające odezwy uciekających komend rosyjskich pokazują tylko, że Moskale boją się siły polskiej, zechcą siłę polską uśpić i oszukać, obiecując gruszki na wierzbie tym samym Polakom, których gnębili i więzili, którym odmawiali praw ludzkich i obywatelskich, których trzymali w niewoli przez całe stulecie!… Kula z polskiego karabinu, pchnięcie polskiego bagnetu jest jedyną odpowiedzią na te moskiewskie zalecanki. Towarzysze! Pamiętajcie, że w tej wojnie olbrzymiej trzeba ofiar naszych, trzeba naszych dłoni zbrojnych, aby wyrosła nasza wolność, nasze zjednoczenie i nasza siła! Nie pora na czcze gadaniny, nie pora na wahanie się! Kto się czuje Polakiem, ten pospieszy do szeregu i stanie się polskim żołnierzem! Do broni! Do szeregu! Do Legionów polskich! Czytaj dalej

Adam Ciołkosz: Dwa powstania [1964]

2

A Warszawa? Stalin umarł przed jedenastu laty, Chruszczow ujawnił i potępił niektóre jego zbrodnie, ale straszliwa zbrodnia Stalina, popełniona w r. 1944 na walczącej Warszawie, nie spotkała się z potępieniem komunistów. Wręcz przeciwnie. Twierdzą oni nieodmiennie, że winę zniszczenia Warszawy ponoszą polskie czynniki niepodległościowe, które w dniu 1 sierpnia 1944 r. wezwały lud Warszawy do walki z Niemcami. Jednakże prawda historii jest taka, że wybuch powstania w Warszawie tak samo jak w Paryżu był psychologiczną koniecznością, był nieunikniony, a jego wynik mógł być zupełnie inny, zwycięski, taki sam jak w Paryżu – gdyby nie pomoc, jaką wojska sowieckie okazały wojskom Hitlera, pozwalając im na łamanie powstania i na niszczenie naszej stolicy ogniem i żelazem. Przestudiowanie wydarzeń sierpnia 1944 r. w Paryżu potwierdza tę analizę nieodparcie. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Cele Narodu Polskiego [8 sierpnia 1944]

2

Nowa demokratyczna konstytucja zapewni sprawne rządy zgodne z wolą ludu; demokratyczne ordynacje wyborcze dadzą wierne odzwierciedlenie opinii społeczeństwa; przebudowa ustroju rolnego i przemysłowego da podstawy dobrobytu dla mas pracujących w mieście i na wsi; uspołecznienie kluczowych gałęzi przemysłu i współudział pracowników w kierownictwie i kontroli produkcji przemysłowej uczyni ludzi pracy współgospodarzami Polski. Praca i dostateczne warunki bytu zostaną zagwarantowane, dochód społeczny będzie podlegał sprawiedliwemu podziałowi, a oświata i kultura upowszechnią się na najszersze masy. Taka jest treść i tendencja Narodu Polskiego, powstającego przez walkę do życia i pełnej odbudowy Państwa. Będzie ono Republiką Demokratyczną i Społeczną Państwem silnym i zabezpieczonym przed zakusami imperialistycznymi. Państwem rzeczywiście niepodległym, a w życiu wewnętrznym opartym na idei sprawiedliwości społecznej. Czytaj dalej

Herman Lieberman: Wojna i pokój [1924]

1

Kiedy u schyłku osiemnastego stulecia Sejm Czteroletni podjął pracę nad odrodzeniem Polski, wciągając w zakres swoich zamierzeń również konieczność stworzenia nowoczesnych form dla organizacji wojskowej, Tadeusz Kościuszko przedłożył sejmowi memoriał, w którym żądał wprowadzenia milicji, a ostrzegał przed stworzeniem wojska stałego, bo – jak się wyraził – „to kładłoby kajdany na obywateli”. Dzień dzisiejszy, pełen zadrażnień i niepokoju w dziedzinie stosunków międzynarodowych, nie sprzyja jeszcze przekształceniu siły zbrojnej naszego państwa w demokratyczną milicję. Niemniej jednak już teraz czuwać musimy nad tym nieustannie, by polska armia na wskroś przeniknięta była duchem republikańskim, by się uważała za narzędzie nie jednostek, klas lub stronnictw politycznych, lecz by się uważała za własność państwa i całej ludności. Pilnie baczyć musimy, by do umysłów żołnierzy i oficerów nie przenikały legendy i wyobrażenia o „wrogu wewnętrznym”, znane nam aż nazbyt dobrze z armii państw zaborczych. Żołnierz ma jedno jedyne przeznaczenie: walkę z wrogiem zewnętrznym, z nieprzyjacielem, który atakuje nasze granice i przeciw któremu bronić musimy naszego bytu i niepodległości. Od wszelkich walk wewnętrznych, jakiejkolwiek by one były natury, politycznej czy gospodarczej, armia nasza powinna stać z dala. Leży to w interesie państwa i ugruntowanie naszej przyszłości tego wymaga, by do żołnierza każdy obywatel miał równe zaufanie. Czytaj dalej

Centralny Komitet Robotniczy PPS: Odezwa z dnia 23 lipca 1917 roku

ghddffd[1]

Od szeregu dni bandy żandarmów wpadają po nocach do domów naszych i porywają młodzież. W całej okupacji niemieckiej szerzy się orgia aresztowań, tłumy najdzielniejszych bojowników i działaczy wloką do cytadeli. Przepełnione znowu więzienia, pogrążone w rozpaczy rodziny, wszędzie panuje brutalna pięść policjanta. Jak dawniej… Po tylu ofiarach, po długiej męce, po walce bez końca wyrosło przed ludem widmo nieśmiertelne katorgi i zesłania. Czytaj dalej

Stanisław Nowosiński (Zawierucha): Z czasów rewolucji 1905 roku i późniejszych walk o niepodległość Polski [1932]

MDS00085

Byłem świadkiem wstrząsających tragedii, jakie rozgrywały się w trupiarniach szpitala huty „Katarzyna” i sieleckim przy zwłokach zamordowanych, słyszałem, jak ich krewni i przyjaciele przysięgali zemstę na zbirach carskich i na tych, którzy tym najeźdźcom pomagają. Ja, który bezpośredniego udziału w tym pochodzie nie brałem, a tylko przypadkowo znalazłem się w pobliżu huty, wracając z Konstantynowa, miałem przestrzelony kapelusz i palto i lekko draśniętą głowę. Wypadki te, jak i cały przebieg dotychczasowych wystąpień, przekonały członków partii, że chcąc prowadzić walkę z caratem, należy się odpowiednio do walki tej przygotować, by na gwałt gwałtem odpowiedzieć. W tym duchu partia wydała odezwę, wzywając robotników do zaopatrywania się w broń i przystąpiła do tworzenia organizacji bojowej. Po upadku strajku rozpoczęły się represje i aresztowania, lecz władze, jakby przerażone swoim czynem pod hutą „Katarzyna”, represje stosowały przeważnie na ulicach, pozostawiając w spokoju fabryki i kopalnie, do których przeniosło się prawie całe życie organizacyjne. Tutaj urządzano zebrania i wiece dyskusyjne, w fabrykach często odbywały się ćwiczenia oddziałów bojowych i przechowywano składy broni. Była to jakaś eksterytorialność, gdyż mimo iż wiele z tych fabryk znajdowało się pod specjalną opieką władz policyjnych i wojskowych, mimo że w portierniach i innych pomieszczeniach przebywały stale nasłane tam policja i wojsko, to jednak na tereny warsztatów i oddziałów rzadko się zapuszczały, gdyż czuły się tam niebezpiecznie i obco, a zdrajców jeszcze było mało. Czytaj dalej

Stanisław Osa: Jak bojowcy w Łodzi rozbrajali endeckich matołków [1920]

browning-rotating[1]

Członek CKR PPS zjechał do Łodzi, a po naradach komendant Organizacji Bojowej wezwał do siebie instruktorów. Co robią bojowcy? – zapytał. – Nic. Sprzątnięto tylko dwóch szpicli, jednego strażnika w Widzewie i ośmiu żandarmom powybijano zęby kulami, podobno ze zmartwienia – pomarli. – Tak. A co robią endecy? – Zabili już ośmiu robotników, jedenastu ranili i rzucili bombę do sklepu kooperatywy robotniczej. – Nasi bojowcy spotykali się z nimi? – Dwa razy. – No i co? – Ano pierwszy raz zaczęli do nas prażyć, ale z daleka i nic z tego nie wyszło, a drugi raz przetrąciliśmy ich w bramie na Bałutach. Rezultat: zabraliśmy im cztery poświęcane browningi. A ponieważ domagali się pokwitowania, tośmy im wysmarowali gęby na kolor czerwony i puścili. Czytaj dalej

Piotr Jagodziński: Skrawek wspomnień [1936]

1[1]

Po załatwieniu formalności szliśmy z powrotem do X pawilonu przez plac, na którym stała kolumna ku czci cara Aleksandra I – z napisem „zwycięzcy i dobroczyńcy Polski”. Baron, wskazując na tę kolumnę, rzekł, że tu będzie szubienica dla wrogów wolności, gdy lud obali carat, a później stanie tu pomnik wolności. Koło drzwi mojej dziesiątej celi pożegnałem na zawsze towarzyszy – Barona i Białoruckiego. Skazano ich na śmierć. Barona w kilka dni po sprawie stracono, a Białoruckiemu zamieniono śmierć na dożywotnią katorgę, lecz po trzech miesiącach stracono go za inną sprawę: za rzucenie bomby pod Proskurjakowa. Po wręczeniu aktu oskarżenia – czekałem na sprawę dwa tygodnie. Nie czułem lęku, choć wiedziałem, że będę skazany na śmierć. Było we mnie dużo ciekawości, jak to będzie na tej sprawie. Czytaj dalej

Stanisław Patek: Ze wspomnień obrońcy [1936]

1[1]

Ażeby podkreślić, kim była Pani Maria, pozwolę sobie na przytoczenie niektórych ustępów jej listu, pisanego do mnie w chwili, gdy się giąłem pod ciężarem powyższego wyroku: „…chciałam także powiedzieć Panu, żeby się Pan tak nie martwił wyrokiem. Pan był tak strasznie zgnębiony wczoraj. Pan widzi przecie, że dla nas śmierć nie powinna być straszna i chyba założenie to stwierdzamy zachowaniem swoim… Pan podziwia spokój męża, z jakim umiera, a dla mnie życie jego jest drogie, lecz jeszcze droższy spokój i siła, z jaką potrafi wyzbyć się dla siebie wszystkiego… Widzę, że zwyciężyliśmy oboje, obojętnie patrząc na wszystko, wobec śmierci za ideę…”. Byli to godni siebie ludzie! Ostatnim okrzykiem Montwiłła pod szubienicą były słowa: Niech żyje Polska niepodległa! Czytaj dalej

Icchak „Antek” Cukierman: Odezwa do Żydów ws. udziału w powstaniu warszawskim [3 sierpnia 1944]

1[2]

Od trzech dni lud Warszawy prowadzi walkę orężną z okupantem niemieckim. Bój ten jest i naszym bojem. Po upływie roku od pełnego chwały oporu w gettach i obozach „pracy”, od obrony życia i godności naszej, stoimy dziś wespół z całym Narodem polskim w walce o wolność. Setki młodzieży żydowskiej i bojowników ŻOB stoją ramię w ramię ze swymi polskimi towarzyszami na barykadach. Walczącym nasze bojowe pozdrowienie. Czytaj dalej

Tomasz Arciszewski: Pogotowie Bojowe Polskiej Partii Socjalistycznej 1917-1918 [1938]

`[1]

Poddano go badaniom, torturując w toku śledztwa, aby wydobyć jakiekolwiek informacje, które mogłyby doprowadzić na ślad organizacji terrorystycznej. Podczas jednego z takich badań zdołał tow. Szczepaniak wyrwać się z rąk oprawców i wyskoczył przez okno z trzeciego piętra. Zabrano go z bruku i umieszczono w szpitalu wojskowym, gdzie zmarł 17 kwietnia. Była ta pierwsza danina krwi, pierwsza ofiara poniesiona przez Pogotowie Bojowe w rozpoczynającej się walce. Odtąd już stanowczo zrywa organizacja Pogotowia Bojowego z dotychczasową biernością. Mnożą się jej szeregi, podnosi się poziom gotowości bojowej i umiejętności fachowych, powiększa się zasób środków pieniężnych i technicznych, a obok tego coraz częstsze są wypadki przeprowadzanych przez organizację bojowych akcji. Okręg warszawski, który ma szczególnie doniosłe znaczenie dla Pogotowia Bojowego, zostaje obsadzony przez tow. Tadeusza Herfurta. Szybko zyskuje Pogotowie Bojowe opinię odnowiciela świetnych tradycji Organizacji Bojowej PPS z lat 1905-1908. Czytaj dalej