Feliks Perl: Jak odpowiadać na zarzuty przeciwników? [fragment] [1913]

Scan10058

Przeważająca większość tych dzieci, przeszło 118 tysięcy, było zatrudnionych przez samych rodziców: rodzice musieli zamęczać swoje dzieci, aby przysporzyły im zarobku! Znaczna część tych dzieci musiała pracować w nocy! Wszak prawda, jak w takich warunkach mile, sielankowo, przyjemnie wyglądać musi ognisko rodzinne?! Na stosunki rodzinne fatalnie również wpływa drożyzna mieszkań. W szczupłym, niewygodnym, nieraz wilgotnym, ciemnym i zimnym mieszkaniu gnieździć się musi znaczna liczba osób, nieraz kilka rodzin. Sprzyja to pijaństwu, kłótniom, nieobyczajności, czyni z życia domowego prawdziwe piekło. A panowie kamienicznicy, podwyższając komorne, każąc coraz drożej płacić za ognisko domowe, przekonani są niewątpliwie, że są filarami społeczeństwa: jak nabożnie oni umieją prawić o świętych prawach własności i wzniosłych zadaniach życia rodzinnego! Kto tu więc burzy rodzinę? Czytaj dalej

Józef Piłsudski: Zadania praktyczne rewolucji w zaborze rosyjskim [1910]

Pilsudski - zadania praktyczne rewolucji w zaborze rosyjskim

Wszystkie wojny ludowe można podzielić na dwa rodzaje, podciągnąć pod dwie kategorie, między którymi zresztą niepodobna przeprowadzić zupełnie ścisłej granicy. Są to albo manifestacje zbrojne, albo zbrojne rewolucje. Zbrojna manifestacja może przy pewnym zbiegu okoliczności przekształcić się na zbrojną rewolucję; ta ostatnia często staje się tylko zbrojną manifestacją. Różnica między tymi dwoma rodzajami walki ludowej polega na celu, jaki sobie każdy z nich stawia. Najbardziej znamienną cechą wyróżniającą manifestacje zbrojne jest to, że nie chodzi tu przeważnie o zwycięstwo, lecz o wywołanie pewnego wrażenia, o zwrócenie uwagi na nieznośne położenie danego kraju czy ludu. My dążymy do zwycięstwa, do ostatecznego rozprawienia się z najazdem i caratem i do położenia trwałych podwalin pod rozwój normalny naszego kraju w interesie masy pracującej. Toteż manifestacje zbrojne nie są naszym celem. Czytaj dalej

Maria Ossowska: Czy moralność zależy od religii? [1958]

1 (1)

Czy wielu ludzi powstrzymuje od kradzieży świadomość, że nakaz „nie kradnij” pochodzi od nadziemskiego kodyfikatora i że grozi im za to kara pośmiertna? Czy wielu myśli raczej o karze doczesnej? Jak dalece silnym powściągiem jest godność, która wzdryga się na myśl o wstydzie w razie wykrycia nieuczciwości, albo wzgląd na przykrość uczynioną okradzionemu? O działaniu tego ostatniego motywu świadczy fakt, że woli się okradać kogoś przynależnego do grupy obcej, kogoś, kogo krzywda mało nas obchodzi, a ma się większe opory w stosunku do swoich, zwłaszcza gdy się ich lubi i gdy nam ufają. O tym, że godność wchodzi tu w rachubę, zdaje się świadczyć fakt, że wsie polskie, które nigdy nie przeszły przez pańszczyznę, były, niezależnie od swego ewentualnego ubóstwa, znacznie uczciwsze od byłych wsi dworskich, gdzie czapkowanie dziedzicowi nie sprzyjało rozwojowi poczucia godności, a pospolity brak sympatii dla osoby i brak zaufania z jego strony ułatwiał drogę złodziejowi. Czytaj dalej

Michał Wójtowski: Sztuka, piękno i braterstwo (w rocznicę śmierci Edwarda Abramowskiego)

abramo2

Abramowski stwierdza, że sztuka w kapitalizmie jest jednym z niezliczonych obszarów społecznego wykluczenia. Stosunki gospodarcze sprawiają, że na kontakt z dziełem sztuki mogą pozwolić sobie jedynie ci, którzy przynajmniej na krótko wyzwalają się od konieczności walki o byt materialny. W tym wąskim ekonomicznym sensie sztuka byłaby po prostu własnością klas panujących, zaś wykluczenie z niej innych, przy jednoczesnym zatrudnianiu ich w procesie produkcji dzieł – jednym z wyrazów dominacji i wyzysku. Dodatkowym zagadnieniem, poruszanym przez Abramowskiego en passent, są te modernistyczne koncepcje sztuki, które podnoszą sztandary indywidualistycznego nadczłowieczeństwa przeciwstawianego, a jakże, masowości motłochu. Wywodzone z filozofii Nietzschego programy artystyczne uznawał Abramowski za wyraz walki klas nasilającej się w przededniu rewolucji społecznej, zarazem jednak – za przejaw mentalności i etyki rozpowszechnianych przez kapitalizm. Czytaj dalej

Stanisław Posner: Demokracja i jej wrogowie. Konstytucja polska z dn. 17 marca 1921 roku

1[1]

Demokracja formalna, demokracja zapisana w Konstytucji, nie usuwa jeszcze klasowości w społeczeństwie, pomimo najlepszego prawa wyborczego dla mężczyzn i kobiet. Dopóty, dopóki panuje wyzysk człowieka przez człowieka, dopóty, dopóki socjalizm nie zniesie różnic majątkowych i niesłusznie nagromadzonych majątków, istnieć będą klasy własności i pracy i będą ze sobą w walce. Jednak i możliwie doskonała politycznie demokracja, taka, jaką zbudować się starają demokratyczne konstytucje, może przyjść i tutaj z pomocą. Musi, znosząc polityczne przywileje, podminować z czasem i przywileje społeczne. Demokracja polityczna organizuje i przygotowuje w długiej i cierpliwej pracy wszystkich obywateli do roli współpracowników i zarządców dla tej prostej przyczyny, że czyni ich wszystkich odpowiedzialnymi za całość i moc własnego Państwa. Ona dopiero otwiera pole dla urzeczywistnienia hasła, które w ciągu ostatnich stu lat tak często bywa powtarzane: „wszystko dla ludu, wszystko przez lud”. Czytaj dalej

Wiesław Wohnout: Polskie państwo kapitalistyczne [1931]

455 (3)

Pytanie, jakie w roku 1918 stanęło przed nami i przed całą Europą Środkową, brzmiało: dyktatura czy demokracja? Odpowiedzieliśmy na nie, wraz z socjalną demokracją Niemiec, Austrii itd.: demokracja. Tu rozeszły się nasze drogi z triumfującą rewolucją rosyjską. Decyzja była słuszna. Błąd tkwił gdzie indziej. Biorąc na siebie i ponosząc wszystkie skutki raz powziętego postanowienia wytrwania przy demokratycznych urządzeniach państwowych, nie pogłębiliśmy tego pojęcia, tolerowaliśmy, puszczaliśmy mimo uszu, lekceważyliśmy, objawy powolnego, lecz systematycznego narastania fali reakcyjnej, zamiast je bezlitośnie w imię prawdziwej demokracji zdusić w poczwarczej formie. Za złudny i dotykający zaledwie powierzchni życia miraż formalnej demokracji politycznej, który się stał udziałem klasy pracującej, oddaliśmy klasom posiadającym bez reszty całkowity wpływ na życie gospodarcze. Nie usiłowaliśmy, wówczas kiedy to było możliwe, nie przykładaliśmy znaczenia do zdemokratyzowania urzędów i armii, nie zdołaliśmy w przemyśle ani w części ograniczyć omnipotencji kapitalisty przez wprowadzenie bodaj rad załogowych… Czytaj dalej

Stanisław Thugutt: Istota i określenie spółdzielni [1937]

1

Dobre określenie spółdzielni winno zadośćuczynić następującym zadaniom: 1) powinno odgraniczać spółdzielnię od innych form organizacyjnych wspólnego działania, 2) precyzować możliwie mało ogólnikowo cel istnienia spółdzielni i 3) określać sposób jej działań, odróżniający je od sposobu działań innych przedsiębiorstw. Tym trzem warunkom odpowiadałyby, jak myślę, wymienione dotychczas cechy główne spółdzielni. W zestawieniu brzmiałoby to jak następuje: Spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem o zmiennej liczbie członków i zmiennym kapitale, którego celem jest przez prowadzenie wspólnego przedsiębiorstwa, opartego na zasadach odpowiadających interesom pracy, polepszać stan gospodarstwa członków albo podnosić ich zarobki, a także podwyższać ich poziom moralny i umysłowy. Członkowie spółdzielni, niezależnie od wniesionego kapitału, winni mieć równe prawa w zarządzie przedsiębiorstwem. Czysty dochód, po odłożeniu części na tworzenie niepodzielnego funduszu społecznego, winien być dzielony między członków w stosunku do dokonanych ze spółdzielnią obrotów.
Można by to powiedzieć krócej, stwierdzając po prostu, że spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem, zaspokajającym na zasadach demokratycznych gospodarcze potrzeby członków. Byłoby to zapewne dostatecznie jasnym wyrazem istoty spółdzielni, gdyby słowo „demokracja” i jej zasady było pojmowane przez wszystkich jednakowo. Gdy tak nie jest, lepiej będzie wymienić te działania spółdzielni, w których wyraża się jej charakter demokratyczny. Czytaj dalej

Zygmunt Chmielewski: Walka o byt i współdziałanie [1937]

1

Przez długi czas panował pogląd, że walka o byt jest jedynym prawem przyrody, a stąd wniosek, że tylko gatunki i jednostki silne mogą utrzymać się przy życiu. Dokładne badania przyrodnicze udowodniły, że twierdzenie to nie jest całkowicie słuszne. Uderzającą cechą życia gromadnego jest opieka nad jednostkami słabszymi, zarówno podczas przebywania w tym samym miejscu, jak podczas wędrówek, uczucie większej pewności, a nawet odwagi u członków gromady, poczucie zbiorowego, łącznego działania i dobrowolne posłuszeństwo. Czytaj dalej

Edward Abramowski: Związek Rycerzy Polski [1915]

18

Dzieło wyzwolenia politycznego Związek prowadzi w kierunku powstania niepodległej Rzeczypospolitej Polski, Litwy i Rusi, jako trzech ludów jednakowo wolnych i równych sobie, a mających jedną wspólną Ojczyznę w granicach przedrozbiorowych. Dzieło wyzwolenia społecznego Związek prowadzi w kierunku przebudowy ustroju społecznego w tzw. Rzeczpospolitą Kooperatywną, gdzie życie gospodarcze i kulturalne narodu prowadzone jest przez stowarzyszenia ludowe, z minimalnym uczestnictwem władzy państwowej. Dzieło wyzwolenia moralnego Związek prowadzi w kierunku tępienia egoizmu, służalczości i życia pojmowanego jako walki o zysk i karierę – szerząc natomiast zwyczaje braterstwa. Dla dokonania tej przemiany moralnej, Związek tworzy różne towarzystwa i instytucje wychowawcze, mogące zmienić nie tylko pojęcie człowieka, ale przede wszystkim jego uczucia i zwyczaje. Czytaj dalej

„Pobudka”: Kobieta wobec rewolucji [1891]

ssas[1]

Pozbawiona więc praw politycznych i cywilnych, wyzyskiwana ekonomicznie, niewolnica przesądów przyzwoitości – kobieta z rozbudzoną świadomością niezadowoloną być musi i musi szukać dróg do wydobycia się z tych więzów okrutnych. Gdzież znajdzie tę drogę? Czy zdobywając sobie z trudem wykształcenie zawodowe? Nie – bo ono w obecnych warunkach politycznych i społecznych naszego kraju nie da jej możności pracy ani ją usamowolni. Czy tworząc związki kobiece, walczące o równouprawnienie? Nie – bo u nas i mężczyźni praw żadnych nie mają, bo najobszerniej nawet rozgałęzione unie kobiece nie wywalczą nic od rządów zaborczych ni od burżuazyjnego społeczeństwa. Na drodze więc rewolucji politycznej i społecznej, podjętej wspólnie z mężczyzną, kobieta walczyć powinna.Tylko ustrój socjalistyczny dać jej może pożądane równouprawnienie – tylko partie socjalistyczne głoszą to w swoich programach. Czytaj dalej

Stanisław Tołwiński: Program Teodora Toeplitza [1937]

22[1]

On to przeszczepił na pozór oderwane konstrukcje marzycielskie Żeromskiego z „Przedwiośnia” i Abramowskiego na grunt praktyczny, gdzie zaczynały żyć i rozwijać się bujnie. Nie tylko jednak tradycję własną, tę co „podług nieba i zwyczaju polskiego” wyrosła. Dla budowania teraźniejszości posługujemy się tradycją całej pracującej ludzkości, osiągnięciami techniki i kultury. Czy trzeba przypominać artykuł Toeplitza z 1929 roku pt. ,,Kahun i Gdynia”, przeciwstawiający planowość faraonów, przystępujących do budowy piramid, chaotycznej i żywiołowej rozbudowie Gdyni, przy której zapomniano o potrzebach mieszkaniowych tysięcy robotników stwarzających swoim wysiłkiem polskie ,,okno na świat”. Tradycja pracującej ludzkości – w określeniu tym mieści się podstawowe założenie materializmu filozoficznego, którego Toeplitz, jako marksista i socjalista, był szczerym wyznawcą. „Ziemia nie jest tworem ludzkim, ale może być pracą ludzką ulepszana”. Czytaj dalej

„Oświata”: Kiedy szerokie masy zaczną interesować się sztuką? [1921]

1[1]

Mylą się ci, którzy sądzą, że kwestia społeczna zamyka się tylko w żądaniu wyższych płac, higienicznych warunków życia oraz większego wpływu masy pracującej na bieg spraw społecznych. Gdyby tak było, cel uspołecznienia najszerszych mas, cel przemiany całego ustroju społecznego, jaka się z wolna w świecie dokonuje – nie byłby zbyt wzniosłym. Oznaczałby jedynie zadowolenie najważniejszych potrzeb materialnych człowieka. Nie byłby też zbyt rewolucyjny, bo zadowolone sfery pracujące, nie odczuwające żywszych pragnień, zamknięte w ciasnym kole codziennych swych potrzeb, zaspokajanych w sposób normalny, a nie czujące żadnego pędu ku jakimś innym, szlachetniejszym formom życia – stałyby się najzwyczajniejszą warstwą spokojnego kołtuństwa, nie znającego innego świata poza życiem wygodnym, bez trosk i marzeń. Przemiana warunków bytu najciężej pracującej warstwy ma uczynić z tych zwierząt pociągowych – ludzi, ma wzbudzić w nich wszystkie władze duchowe, które życie czynią pięknym i wartościowym. Czytaj dalej

„Pobudka”: Nasze zadanie [1891]

1[2]

Proletariat polski nie tylko burżuazję zwróconą ma przeciw sobie, ale jednocześnie także burżuazję moskiewską, pruską i austriacką. Nie jednego zatem, ale czterech wrogów ma do zwalczenia, nie z jednym, ale z wszystkimi czterema jednocześnie walczyć musi, skoro chce, ażeby walka jego była skuteczną. Walcząc wyłącznie z burżuazją polską tam, gdzie walka taka jest możliwą, polski robotnik niewiele zyska, o pochwyceniu bowiem władzy politycznej nie może marzyć, gdyż władzy tej burżuazja nie posiada. Dążyć on zatem musi do rozbicia kajdan politycznych, do wyrwania władzy z rąk najazdu, ażeby móc wprowadzić w życie program socjalistyczny. Rewolucja polityczna, mająca wyzwolić Polskę spod obcego jarzma, i rewolucja socjalna, mająca wyzwolić proletariat polski spod ucisku ekonomicznego, dokonać się musi jednocześnie. Czytaj dalej

Oskar Lange: Jak pojmuję socjalizm?

1[1]

Tak więc demokracja polityczna w społeczeństwie burżuazyjnym jest ograniczona i zniekształcona istnieniem i rolą potężnych przywilejów ekonomicznych. O te właśnie ograniczenia i zniekształcenia idzie socjalistom, kiedy mówią o kapitalistycznej czy „burżuazyjnej” demokracji. Socjalizm głosi również, że przemysłowa i gospodarcza demokracja jest niemożliwa bez demokracji politycznej. Na skutek braku demokratycznej kontroli i działania demokratycznego władza polityczna również staje się przywilejem, pociągającym za sobą przywileje ekonomiczne i polityczne. Ten fakt socjaliści zawsze wytykali zwolennikom arystokratycznego (torysowskiego) „socjalizmu” i biurokratycznego „socjalizmu” (państwowego socjalizmu), którzy obiecywali przemysłową i gospodarczą demokrację przy jednoczesnym monopolu władzy politycznej w rękach wybranej grupy. To samo socjaliści ostatnio wytknęli komunistom, którzy sądzą, że można zbudować demokrację przemysłową i gospodarczą, przyznając jednej partii politycznej niekontrolowaną władzę dyktatorską. Tragiczne doświadczenie narodów ZSRR jest jasnym dowodem słuszności poglądów socjalistów. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Gdzie przewodnia droga (z refleksji amsterdamskich) [1904]

1

Jeżeli burżuazja nie wytrzyma spokojnie tego zalewu robotniczego, jeżeli porwie się do zamachu stanu i zniszczy podstawę konstytucyjną, na której stoją dziś partie socjalistyczne w swojej taktyce politycznej, w takim razie i robotnicy nie będą wcale tkwić w pojęciach konstytucyjnych, zwłaszcza że mają oni i dzisiaj nieskończoną ilość sposobności zajrzeć za kulisy konstytucjonalizmu i zobaczyć w nim także i maskę zasłaniającą walkę klasową. Ale dla osiągnięcia pewności taktyki potrzebna jest olbrzymia praca uświadamiania politycznego i społecznego, potrzebna jednolitość i sprężystość organizacji, potrzebne wreszcie obiektywne warunki, jak pewien dobrobyt robotnika, oświata szkolna i obywatelska. To są podstawy każdego ruchu, do których dopiero musi być dostosowaną taktyka, czyli zbiór reguł, których trzyma się partia w polityce teraźniejszości, w realizowaniu swego wpływu w państwie i społeczeństwie i w zbliżeniu się do celów dalszych i najdalszych. Czytaj dalej

Teodor Toeplitz: Jaka powinna być nowa dzielnica robotnicza w miastach? [1925]

`[1]

Okres ostatnich dziesięcioleci przed wojną, okres wielkiego rozwoju przemysłowego, okres najwyższego rozkwitu nie dającego się niczym skrępować kapitalizmu, jest jednocześnie okresem, w którym w miastach zapanował powszechnie typ domu koszarowego i jednocześnie okresem, w którym zginęło zupełnie piękno architektury. Tak przyzwyczailiśmy się do spędzania życia w otoczeniu, w którem piękna wcale prawie nie ma, że straciliśmy niemal poczucie, jak powszechnie we współczesnym życiu wielkomiejskim zapanowała brzydota. Jednocześnie z kapitalizmem rozwinęła się i potężniała klasa robotnicza, będąca w przeciwieństwie do kapitalizmu, mającego indywidualne zyski na celu, nosicielem społecznego na świat poglądu, klasa wnosząca do wszystkich dziedzin życia przeświadczenie o konieczności kształtowania go dla korzyści ogółu, nie jednostek. W okresie zmagania się kapitalizmu z ruchem robotniczym poczęły się wzmacniać ograniczenia dotyczące sposobu budowania w miastach, powstała świadomość konieczności istnienia planu regulacyjnego miasta. Czytaj dalej

Jerzy Grotowski: Tu es le fils de quelqu’un [1985]

1[1]

Oto masz przed sobą system społeczny niesamowicie sztywny; jakoś musisz sobie poradzić; musisz znaleźć swoją własną wolność; nie możesz obyć się bez sprzymierzeńców. Tych może masz w przeszłości. Więc rozmawiałem z Mickiewiczem. Ale rozmawiałem z nim o sprawach dzisiejszych. A także o systemie społecznym, w jakim żyłem w Polsce niemal przez całe moje życie. Moje stanowisko było następujące: nie po to się trudzę, żeby wygłaszać przemówienia, lecz aby powiększyć wyspę swobód, jakich jestem nosicielem; obowiązkiem moim nie jest składanie deklaracji politycznych, tylko wybijanie dziur w murze. Rzeczy, które mnie były zakazane, winny być dozwolone – po mnie; trzeba, aby drzwi, dotąd zamknięte na cztery spusty, zostały otwarte. Czytaj dalej

„Przedświt”: Eklezjasta, czyli księga kapitalisty [1885]

1

Cnota ma dwojaką postać; cnota kapitalisty polega na dogadzaniu sobie, cnota zaś najemnika – na odmawianiu sobie. Kapitalista bierze na ziemi wszystko, co mu się podoba, bo on jest panem; jeśli znudzą go kobiety, to pobudza swe zmysły małymi dziewczątkami. Kapitalista jest prawem; prawnicy układają kodeks pod jego dyktandem. Filozofowie zaś stosują moralność do jego zwyczajów. Uczynki kapitalisty są zawsze sprawiedliwe i dobre; każdy zaś czyn przeciwny jego interesom uważany jest za zbrodnię i będzie karany. Ja chowam dla wybrańców szczęście, wyłączne, nieznane najemnikom. Zbierać zyski – oto szczyt rozkoszy. Mąż-wybraniec, zagarniający zyski, umie się godzić z losem, gdy traci żonę, matkę, dzieci, honor, psa i konia swego; ale za to nie mieć zysków jest tak niepowetowaną klęską, po której kapitalista jest nieutulonym w żalu. Kapitalista wznosi się ponad wszelkie granice, które zakreślone są śmiertelnikom w postaci ojczyzny lub partii. Zanim kapitalista jest Polakiem lub Rosjaninem, Francuzem lub Prusakiem, Anglikiem lub Irlandczykiem, białym lub Murzynem, jest on już przede wszystkim wyzyskiwaczem. Dopiero jako rzecz dodatkowa jest on monarchistą lub republikaninem, zacofańcem lub radykałem, katolikiem lub bezbożnym. Złoto ma barwę, ale wobec złota przekonania kapitalistów są bezbarwne. Czytaj dalej

Marks przeciwko Marksowi – rozmowa z Krzysztofem Brzechczynem

LN_5

O myśli, biografii i dorobku jednego z najbardziej oryginalnych lewicowych polskich myślicieli ostatnich dekad, zmarłego w roku 2009 prof. Leszka Nowaka, opowiada dr hab. Krzysztof Brzechczyn, współpracownik prof. Nowaka, kontynuator i popularyzator jego koncepcji oraz redaktor zbioru jego pism, w rozmowie z Krzysztofem Wołodźką. Czytaj dalej

Wiktor Erlich: Stanisław Brzozowski [1937]

``[1]

Z wyżej powiedzianego wynika niezbicie, że przyjąć i zaaprobować całości jego dorobku nie możemy i nie powinniśmy. Nie będzie on nam przewodnikiem po labiryncie dzisiejszej rzeczywistości społecznej. Odrzucamy bezwzględnie koncepcje ideowe Brzozowskiego-nacjonalisty, co więcej – czujnym krytycyzmem winniśmy się ustosunkować nawet do nie pozbawionych sprzeczności, niedomówień i wieloznaczności dzieł jego z okresu „materializmu dziejowego”. Ale – z drugiej strony – nie wolno nam zamykać oczu na niewątpliwe wartości, tkwiące w dorobku pisarza. Jakże aktualne np. jest dziś, w momencie orgii wstecznictwa i rozbyczonej ignorancji, hasło europeizacji myśli polskiej, jakże bliskie naszym czasom – aż nazbyt bliskie – są wspaniałe, krwią serca pisane, karty aktu oskarżenia przeciwko bezmyślności i obłudzie Polski posiadającej, jak żywy oddźwięk budzi w naszych sercach pełną piersią wyśpiewany hymn na cześć bohaterów rewolucji – w „Płomieniach”. Czytaj dalej