Mieczysław Kowalczyk: Sacco i Vanzetti [1927]

1

W lutym 1920 r. aresztowano między innymi podejrzanego o współpracę w piśmie anarchistycznym robotnika drukarskiego nazwiskiem Salsedo. Poddany okropnym torturom, (które w „demokratycznej” i „cywilizowanej” Ameryce istnieją prawnie pod nazwą „przymusu trzeciego stopnia”) Salsedo znalazł śmierć, spadając z 14. piętra na chodnik kamienny. Towarzysze zmarłego, Sacco i Vanzetti, postanawiają zorganizować na dzień 9 maja wiec protestacyjny, podejrzewając słusznie, że Salsedo padł ofiarą mordu policyjnego. Na wiecu tym miał przemawiać Vanzetti, posiadający dowody, że Salsedo był rzeczywiście w okrutny sposób torturowany. Obawiając się popularności Sacco i Vanzettiego, którzy mieli już poza sobą aktywne uczestnictwo w głośnym i zwycięskim dla robotników strajku w Plymouth Cordage w 1916 r. – policja aresztuje ich w tramwaju dnia 5 maja 1920 r. pod zarzutem działalności anarchistycznej, przyczepiając im sprawę kryminalną o morderstwo. Czytaj dalej

Wiktor Woroszylski: Dziennik węgierski [1956]

1 (5)

Opowiadają o hasłach, z którymi wyszli – rewolucyjnych, socjalistycznych – i o masakrze bezbronnych, którą na te hasła odpowiedziano. Dzień za dniem relacjonują mi przebieg rewolucji i stalinowskiej kontrrewolucji – i jeszcze raz przekonuję się, że nie popełniliśmy błędu w Warszawie, dostrzegając w ruchu węgierskim szlachetną i bliską nam treść. Wreszcie opowiadanie dociera do dnia dzisiejszego. Moi rozmówcy są dobrej myśli: twierdzą, że z chaosu i rozproszenia wyłaniają się już zarysy nowych form ruchu społecznego i współżycia rewolucjonistów. Opowiadają, że dzisiaj – w dniu, w którym na powierzchnię życia wyszły tradycyjne partie demokracji liberalnej – kształtuje się również partia, jakiej jeszcze nie było: Rewolucyjna Partia Młodzieży. Będzie to duża, prężna partia, wyrosła z ruchu demokratycznego ostatnich miesięcy i z powstania – partia zdecydowana walczyć o ludzkie oblicze socjalizmu. – Przecież w naszym kraju nigdy nie było socjalizmu – mówi ktoś. – Była kartoteka półtora miliona informatorów w AVH, ale czy na tym polega socjalizm? Zastanawia fakt, że podstawowe hasła powtarzają się właściwie we wszystkich gazetach, w oświadczeniach wszystkich ugrupowań politycznych. Są to nie tylko hasła niepodległościowe, ale również socjalne – te, które mówią o zachowaniu głównych zdobyczy ekonomicznych demokracji ludowej. Nawet Bela Kovacs przywódca Partii Drobnych Posiadaczy, oświadczył: „Niech nikt nie marzy o dawnym świecie. Świat hrabiów, bankierów, kapitalistów znikł na zawsze”. Czytaj dalej

„Życie Robotnicze”: Na słońce! [1927]

1

Konfiskując odezwę Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela, rząd niejako zaaprobował dotychczasowe metody walki z komunizmem, polegające na mechanicznym jedynie wykorzenianiu sowieckiego posiewu. Wiemy wszak dobrze, iż system ten, polegający na masowym produkowaniu męczenników „sprawy” komunistycznej, zaszczytu nam nie przynosi, a w skutkach nie może się okazać szczęśliwym. Są inne metody walki z komunistami, metody, których potrzebę uzasadniała lewica, a polegające na tym, by głosicieli religii komunistycznej wyprowadzić na światło dzienne i jawnie demaskować. Pozwólmy działać komunistom jawnie i otwarcie na tym nawet terenie! Czyż agitator komunistyczny, prawiący bajędy o sowieckim dobrobycie, skoro pozbawiony będzie uroku tajemniczego rewolucjonisty, ściganego przez burżuazję, i skoro argumenty jego tuż zaraz odeprzeć można będzie przez wykazanie jego kłamstw – cieszyć się będzie takim powodzeniem jak teraz, gdy opchany sowieckim złotem, osłonięty peleryną „wiecznego rewolucjonisty”, po poddaszach i suterenach jedna wśród bezkrytycznych prostaczków i zapalnej młodzieży zwolenników dla swych obłędnych teorii?… Czytaj dalej

Stanisław Dubois: Wobec sytuacji pomajowej [1926]

1[1]

Cóż tedy dziwnego, że robotnik i chłop wierzyli, iż ten, z którym i pod którego przewodem lata wspólnie walczyli – wprowadzi w życie hasła tego obozu, z którego wyszedł. Zwłaszcza że wróg potężny – polska reakcja, w dniach majowych zbita i skopana leżała, nie podnosząc tchórzliwie ani jednego słowa głośnego protestu. Budowa nowej Polski, na nowych społecznych zasadach opartej, stawała się logiczną koniecznością. Minęło sześć miesięcy, a wypadki, zgodnie z wolą twórcy przewrotu, wbrew wszelkiej logice, potoczyły się w przeciwnym kierunku. Powiedzmy otwarcie: marszałek Piłsudski nie chciał walczyć o Polskę ludową, nie stanął po stronie obozu pracy. Przeciwnie, od „legalizacji” przewrotu począwszy, w całokształcie posunięć rządów pomajowych jaskrawo odczuć się dała grawitacja ku sferom kapitalistyczno-obszarniczym i podporządkowanie polityki ich interesom. Czytaj dalej

Edward Abramowski: Wszystkim robotnikom i górnikom polskim na dzień 1 maja socjaliści polscy [1893]

yttrr (3)

W waszym ręku towarzysze-robotnicy spoczywa całe wasze dobro. Jeżeli zgodnie, masą całą, zażądacie płacy wyższej i krótszego dnia roboczego, otrzymacie jedno i drugie. Jeżeli masą całą postanowicie zdobyć sobie swobodę – zdobędziecie ją, bo sile waszej nikt oprzeć się nie będzie zdolny. Zbliża się 1 maja – dzień powszechnego święta robotniczego, dzień, w którym mamy całemu światu powiedzieć, czego żądamy, czego nam dziś brakuje. Nie stchórzmy więc, nie zawahajmy się przed wypowiedzeniem tych żądań. Chcemy większej płacy, krótszego dnia roboczego, a przede wszystkim chcemy swobody, chcemy wolnej niepodległej Polski. Wypowiadamy to, świętując dzień 1 maja, świętujmy więc wszyscy. Niech ten dzień 1 Maja będzie dobrym początkiem świętej sprawy naszej i niech od dnia tego po całej Polsce rozchodzi się wielkie słowo wolności – ażeby cały lud polski odczuł hańbę carskiej niewoli i stanął prędzej do walki – by zdobyć swoje prawa i swoje swobody. Czytaj dalej

Herman Lieberman: Wojna i pokój [1924]

1

Kiedy u schyłku osiemnastego stulecia Sejm Czteroletni podjął pracę nad odrodzeniem Polski, wciągając w zakres swoich zamierzeń również konieczność stworzenia nowoczesnych form dla organizacji wojskowej, Tadeusz Kościuszko przedłożył sejmowi memoriał, w którym żądał wprowadzenia milicji, a ostrzegał przed stworzeniem wojska stałego, bo – jak się wyraził – „to kładłoby kajdany na obywateli”. Dzień dzisiejszy, pełen zadrażnień i niepokoju w dziedzinie stosunków międzynarodowych, nie sprzyja jeszcze przekształceniu siły zbrojnej naszego państwa w demokratyczną milicję. Niemniej jednak już teraz czuwać musimy nad tym nieustannie, by polska armia na wskroś przeniknięta była duchem republikańskim, by się uważała za narzędzie nie jednostek, klas lub stronnictw politycznych, lecz by się uważała za własność państwa i całej ludności. Pilnie baczyć musimy, by do umysłów żołnierzy i oficerów nie przenikały legendy i wyobrażenia o „wrogu wewnętrznym”, znane nam aż nazbyt dobrze z armii państw zaborczych. Żołnierz ma jedno jedyne przeznaczenie: walkę z wrogiem zewnętrznym, z nieprzyjacielem, który atakuje nasze granice i przeciw któremu bronić musimy naszego bytu i niepodległości. Od wszelkich walk wewnętrznych, jakiejkolwiek by one były natury, politycznej czy gospodarczej, armia nasza powinna stać z dala. Leży to w interesie państwa i ugruntowanie naszej przyszłości tego wymaga, by do żołnierza każdy obywatel miał równe zaufanie. Czytaj dalej

„Tydzień Robotnika”: Tom Mooney – niewinnie skazany socjalista po 22 latach odzyskał wolność [1939]

1

Zwolnienie miało przebieg niezwykły. Przed gmachem sprawiedliwości w Sacramento, dokąd przywieziono niedawnego więźnia Toma Mooneya, zebrał się tłum liczący 250 tys. osób. Przybył też i gubernator Olson, który pierwszy uwierzył w niewinność Mooneya. Tłum czekał na chwilę, gdy z głośników popłyną słowa gubernatora. Cisza zaległa plac. Nagle zabrzmiał głos Olsona: – Tomie Mooney, ogłaszam uroczyście, że padł pan ofiarą omyłki sądowej i niesprawiedliwie przesiedział pan w więzieniu 22 lata. Jest pan wolny! Trudno opisać, jaki entuzjazm rozpętał się w tłumie, który przez głośniki słyszał słowa gubernatora. Chciał on wygłosić przemówienie przez mikrofon, ale ze wzruszenia nagle stracił przytomność i upadł. Gubernator Olson został natychmiast przewieziony do szpitala, gdzie stan jego został uznany za bardzo poważny. Lekarze obawiają się o jego życie. Czytaj dalej

„Życie Robotnicze”: Sprawa ukraińska [1934]

1

O tym, że w granicach państwa naszego żyje kilka milionów Ukraińców, stanowiących 14% ludności tego państwa, że naród ukraiński posiada własną, odrębną kulturę, że rosną w nim i potężnieją prądy niepodległościowe, o tym wszystkim do dziś sanacja nie chce wiedzieć. Na sprawę ukraińską zamyka się u nas oczy, a już w najlepszym wypadku szermuje się słynnym powiedzeniem: najpierw uspokojenie, a potem reformy. Nie ma, zdaniem naszym, nic więcej szkodliwego dla interesów państwowości polskiej jak zamykanie oczu na problem ukraiński, jak załatwianie go przy pomocy tzw. „pacyfikacji” lub metodami wychowawczymi obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej. Czytaj dalej

Lucjan Blit: Nie ma wyboru

Scan10044

Istnienie faszyzmu w każdym kraju, w którym znajduje się u władzy, jest nierozerwalnie związane z imperialistycznymi zdobyczami i podbojami. One to są jednym z głównych momentów uzasadniających istnienie faszyzmu w oczach warstw posiadających, one tworzą psychozę histerii nacjonalistycznej wśród pewnych grup inteligencji i drobnomieszczaństwa, a dla klasy robotniczej trzymają w pogotowiu żelazną maczugę nieustannego stanu wojennego. A poza tym działa jak bumerang w rękach nieporadnego strzelca cały system autarkii gospodarczej, który pcha kraje faszystowskie do podbojów, mających je uratować od krachu gospodarczego. I dlatego osławiona „dynamika faszyzmu” jest niczym innym jak ślepym pędem ku krwawemu kataklizmowi. Nawet bez uciekania się do przykładów z historii nietrudno było przewidzieć, że droga ekspansji nowoczesnego imperializmu niemieckiego pójdzie starym szlakiem, której wymownym jest slogan – „Drang nach Osten”. I dlatego właśnie my z kolei jesteśmy na „porządku dziennym”… Czytaj dalej

Adam Ciołkosz (?): Stalinowska komedia „wyborów” [1937]

1

Rzecz jasna, wszelkie przepisy prawa nabierają pełnej wyrazistości dopiero w ich praktycznym zastosowaniu. Wartość sowieckiej ordynacji wyborczej sprawdza się nie tylko jej brzmieniem ustawowym, ale możnością jej wykorzystania bodaj przez te organizacje, których „rdzeniem kierowniczym” jest partia komunistyczna. Rzeczywistość rozwiała wszelkie złudzenia, jeżeli je ktokolwiek żywił. Z wyjątkiem jednego jedynego okręgu na całym obszarze Związku Sowieckiego we wszystkich okręgach zgłoszono tylko po jednym kandydacie… Rozumiemy, co to oznacza. W tych warunkach całe zainteresowanie skupić się mogło jedynie wokół wysokości frekwencji wyborczej – gdyby… gdyby obywatele ZSRR mieli możność swobodnego glosowania lub niegłosowania. Ocena nasza tej możliwości jest nader wstrzemięźliwa. W Niemczech Hitlera widzieliśmy już niemal 100-procentową frekwencję wyborczą. Czytaj dalej

Kazimiera Bujwidowa: Czy kobieta powinna mieć te same prawa co mężczyzna [1909]

Women_s_Liberation_Statue

W średnich wiekach, w czasach rozkwitu tak zwanej scholastycznej nauki, rozmaici uczeni zastanawiali się głęboko nad pytaniem: czy kobieta ma duszę, czy jest w ogóle człowiekiem? Dziś na tak postawione pytanie już nie uczeni, ale zupełnie prości ludzie odpowiadają śmiechem. Pojawiły się natomiast pytania inne, ot chociażby takie, jakie się w tytule niniejszej książeczki znajduje, a mianowicie: „czy kobieta powinna mieć te same prawa co mężczyzna?”. Właściwie pytanie to w treści swej nie różni się niczym od owego średniowiecznego pytania. Zmieniły się tylko czasy, sposób myślenia i sposób formułowania zagadnień branych pod rozwagę. Dawniej zastanawiano się poważnie nad kwestią, ile diabłów pomieścić się może na ostrzu szpilki, tak samo i kwestia kobieca streszczać się musiała w pytaniu: czy kobieta ma duszę? Czytaj dalej

Zbigniew Mitzner: Fabryka komunistów czynna. Głupota czy świadoma zła wola? [1936]

Scan10043

Zastrajkują robotnicy, upominający się o polepszenie swej doli, o kilkugroszową podwyżkę głodowych zarobków, a rozlegnie się zaraz zgodny chór burżuazyjnych piesków: komuniści! Dojdzie w Gdyni, w Toruniu czy w innym ośrodku Rzeczypospolitej do demonstracji zrozpaczonych bezrobotnych, a ochrzci się ich zaraz mianem komunistów. Ukaże się pismo radykalne, które może jeszcze na dodatek zechce zamieścić jakiś informacyjny artykuł o Rosji Sowieckiej – komunistyczne! Chcą gdzieś spławić socjalistę lub człowieka o postępowych przekonaniach – nazwą go po prostu komunistą i sprawa załatwiona. Słowo komunizm staje się określeniem wszystkiego, co jest dla rządzących niewygodne, staje się całkowicie wystarczającym i nieulegającym dyskusji lub odwołaniu uzasadnieniem najniesprawiedliwszych, najniesłuszniejszych, najbardziej krzywdzących decyzji takiego czy innego urzędniczyny. Czytaj dalej

„Krytyka”: Z wycieczki do Królestwa [1907]

y

Słyszeliście o Hipolicie Kopisiu. Tak nieromantycznie nazywa się jeden z ostatnich rycerzy świata. Stolarz z Parczewa, wysłany przez organizację do Lubartowa, by śmiercią ukarać jednego ze szpiegów i katów, czterema strzałami z brauninga położył dwóch strażników, którzy go zatrzymali, ocalał i pozostał w tej miejscowości, nareszcie kazał się zameldować u urzędnika, na którym wyrok miał spełnić, i położył go trupem. Mając jeszcze rewolwer nabity i możność utorowania sobie drogi kulami, dobrowolnie oddał się w ręce żandarmów. Przed sądem wojennym powiedział: Byłem żołnierzem proletariatu polskiego, spełniłem rozkaz mej władzy przełożonej. Żałuję, żem zabił dwóch strażników – chcieli mi przeszkodzić. Innych nie zabijałem, choć miałem możność, bo sam nie mogę życiem ludzkim rozporządzać. Jedną tylko do was, sędziowie wojenni, mam prośbę: byłem żołnierzem rewolucji polskiej, ukarzcie mię śmiercią żołnierską, przez rozstrzelanie, nie powieszenie. Sąd prośbę jego uwzględnił, skazał go na rozstrzelanie i ułaskawił na bezterminową katorgę. Czytaj dalej

„Życie Robotnicze”: Brunatne koszule krajowego wyrobu [1933]

1[1]

Młodzież, która będąc z natury rzeczy bardziej bezkrytyczną i podatną demagogii „narodowo-rewolucyjnej”, dla której przyszłość przedstawia się w ciemnych kolorach wobec niemożności znalezienia pracy w mieście, a ludzkich warunków bytu na wsi – staje się rozsadnikiem polskiego hitleryzmu. Tą drogą, deprawując dusze młodych zoologiczną nienawiścią rasową, jednocześnie wsiąka „myśl” nacjonalistyczna w starsze pokolenia. W tym tkwi niebezpieczeństwo, gdyż tą samą metodą posługiwali się hitlerowcy. Tej akcji musimy przeciwstawić własną agitację uświadamiającą, że ratunkiem z obecnego kryzysu są nie mgliste frazesy endeckie, nie antysemityzm, ale gospodarcza przebudowa ustroju na nowych podstawach, ale tylko jak najszybsze obalenie panującej bezplanowości i zastąpienie jej planową gospodarką społeczną, ale tylko Rewolucja Społeczna. Czytaj dalej

Stanisław Patek: Ze wspomnień obrońcy [1936]

1[1]

Ażeby podkreślić, kim była Pani Maria, pozwolę sobie na przytoczenie niektórych ustępów jej listu, pisanego do mnie w chwili, gdy się giąłem pod ciężarem powyższego wyroku: „…chciałam także powiedzieć Panu, żeby się Pan tak nie martwił wyrokiem. Pan był tak strasznie zgnębiony wczoraj. Pan widzi przecie, że dla nas śmierć nie powinna być straszna i chyba założenie to stwierdzamy zachowaniem swoim… Pan podziwia spokój męża, z jakim umiera, a dla mnie życie jego jest drogie, lecz jeszcze droższy spokój i siła, z jaką potrafi wyzbyć się dla siebie wszystkiego… Widzę, że zwyciężyliśmy oboje, obojętnie patrząc na wszystko, wobec śmierci za ideę…”. Byli to godni siebie ludzie! Ostatnim okrzykiem Montwiłła pod szubienicą były słowa: Niech żyje Polska niepodległa! Czytaj dalej

„Przedświt”: Wobec wyborów do Dumy [1912]

`[1]

Poza nami, Narodowym Związkiem Robotniczym, zwolennikami „Polski” i partią Socjal-Rewolucyjną w Rosji wszystkie inne organizacje polityczne biorą udział w wyborach. Obok dzielących się władzą z caratem wielkich właścicieli ziemskich i wielkich przemysłowców rosyjskich do akcji przedwyborczej zostaną wciągnięte i żywioły opozycyjne, rezygnujące z walki rewolucyjnej, partie narodowe ujarzmionych przez Rosję „kresów” oraz grupy esdeckie wszelkich narodowości, kierunków i odmian. Wielki to tryumf kontrrewolucji, zwłaszcza w chwili obecnej, kiedy wszystko wskazywałoby na to, że w szerokich masach robotniczych gromadzi się nowy zapas energii rewolucyjnej. W takiej chwili usypianie tych mas przez wskazywanie im na Dumę jako na coś, co bodaj w pewnym stopniu ma je wyręczać w walce z caratem, jest po prostu zbrodnią. Czytaj dalej

Eugeniusz Śmiarowski: Mowa obrończa w procesie „Hromady” [1928]

1[2]

Stwierdzić musimy kategorycznie, że narodowość białoruska istnieje, że jesteśmy świadkami rodzącej się świadomości narodowej Białorusinów i tego nikt nie powstrzyma, bo to jest rzeczywistość. Po cóż Polska stawać ma z Białorusinami do krwawej wojny. Darujmy tym chłopom to, że marzą o niepodległości. Cofnijmy się o 30 lat wstecz, do tych czasów, kiedy i myśmy żyli mrzonkami, kiedy nasza młodzież żyła tym marzeniem i ideą, choć one nie miały wtedy realnych podstaw. Chłopi białoruscy mogą marzyć, bo otaczająca ich rzeczywistość – to państwo, rozporządzające siłą, mające do swych usług armię, wobec którego białoruscy chłopi są znikomą garstką. Leży w interesie Polski, żeby jednocześnie z marzeniami i świadomością narodową Białorusinów rodziło się przekonanie, że ich narodowość znajdzie w Polsce swą ostoję, że będzie się mogła oprzeć na zachodzie, a nie będzie zmuszona patrzeć w stronę przeciwną – na wschód. I dlatego nie stwarzajmy sobie wrogów, nie kujmy z idealistycznych mrzonek Białorusinów zbrojnego powstania. Czytaj dalej

Adam Pragier: Przewrót warszawski

W tych warunkach dyktatura partii komunistycznej musi się wyrażać w postaci rządu autorytatywnego, czyli opartego na sile. W Polsce oznaczać to będzie nie tyle siłę samego rządu, ile siłę Sowietów, które będą za nim stały. Choćby bowiem Sowiety niechętnie widziały u władzy Gomułkę i wolały kogo innego, niewątpliwą jest rzeczą, że siłą stłumiłyby wszelką próbę zniesienia dyktatury i wprowadzenia demokracji parlamentarnej w jakiejkolwiek formie, tak samo jak to uczyniły na Węgrzech. W praktyce oznacza to, że rząd Gomułki czy jakikolwiek inny rząd tego samego stylu, choćby w pewnej mierze czynił ustępstwa na rzecz opinii, gdy popadnie z nią w ostrą sprzeczność, będzie wymuszał na swoich poddanych posłuch, tak jak to zawsze czynią rządy autorytatywne. Gdy przeminą miodowe miesiące poprzewrotowe, nie obejdzie się bez tajnej policji, cenzury, a pewnie i innych środków represji. I nie jest to wcale zależne od woli Gomułki, ale od faktu, że Rosja godzi się w Polsce tylko na dyktaturę komunistyczną, a rządy monopartyjne podlegają niezłomnym prawidłom wszelkiego rządzenia bez odpowiedzialności wobec poddanych. Czytaj dalej

Strajk w Hucie Bankowej w roku 1897

1

Cała sfora urzędowych gości Hartinga wyszła przed biuro i Danilczuk podchmielony zaczął czytać ogłoszenie zarządu Huty: że robotnicy są wydaleni z Huty, ponieważ sami porzucili pracę, i żeby każdy oddział przychodził w taki a taki dzień po wypłatę. Ze stacji nadbiegł kurier i oddał jakąś depeszę. Danilczuk poszedł kilkadziesiąt kroków szosą i czytał ogłoszenie po raz drugi, potem zaczął zaklinać na Boga, by się rozchodzić, a szczególnie by kobiety i dzieci szły natychmiast do domów. Po skończeniu czytania Onoprienko dał rozkaz „na bagnety”, tłum cofnął się w ulicę Janoty, żołnierze wrócili pod mur. Zaczęły się wyrzekania, kobiety wymyślały żołnierzom. Zagrożono strzelaniem, z tłumu odezwały się głosy: „gdzie to takie prawo, co pozwala do ludzi strzelać!”. Rozległa się komenda i żołnierze dali ognia w powietrze; tłum cofnął się i zaczął się rozchodzić powoli, gdyż wyjście z ulicy było tylko jedno – w górę. Po kilku minutach dano ognia po raz drugi: rozległy się jęki i straszny krzyk tłumu – na ziemi leżało 7 ciał. Blisko pół godziny mieli żołnierze wymierzone lufy w ulicę i przez ten czas nie pozwolili nawet lekarzom nadbiegłym z ambulatorium Huty podjąć rannych. Trzech już skonało, 4 leży w szpitalu między życiem a śmiercią. Czytaj dalej

Marks przeciwko Marksowi – rozmowa z Krzysztofem Brzechczynem

LN_5

O myśli, biografii i dorobku jednego z najbardziej oryginalnych lewicowych polskich myślicieli ostatnich dekad, zmarłego w roku 2009 prof. Leszka Nowaka, opowiada dr hab. Krzysztof Brzechczyn, współpracownik prof. Nowaka, kontynuator i popularyzator jego koncepcji oraz redaktor zbioru jego pism, w rozmowie z Krzysztofem Wołodźką. Czytaj dalej