Polska Partia Socjalistyczna: Wolność polityczna i wyzwolenie społeczne [grudzień 1932]

`[1]

PPS wskazuje ludowi pracującemu na wsi i w mieście, że jedyna droga do podniesienia dobrobytu, do zniesienia bezrobocia prowadzi przez obalenie gospodarki kapitalistów i obszarników. Kapitalizm jest chory śmiertelnie, im prędzej go się dobije, tym prędzej lud pracujący dostanie chleb i pracę. Mamy dosyć chleba, aby wszystkich nakarmić, dosyć węgla, aby ogrzać wszystkie domostwa, dosyć drzewa, żelaza i cegieł, aby dać ludziom dach nad głowy i rozwijać wszelką produkcję. Mamy także dostateczną ilość rąk do pracy, aby wytwarzać wszystko, co potrzeba. Dzisiaj nie chodzi o to, żeby się zmieniły tylko osoby stojące u rządu, ale dla wyzwolenia ludu z nędzy i niewoli politycznej koniecznym jest odsunięcie od władzy rządzących dziś klas i oddanie władzy w ręce robotników i chłopów. Czytaj dalej

Wanda Sztetnerowa, Maria Błaszczykowa: Młodzież robotnicza w Austrii. Ochrona pracy – organizacja urlopów [1928]

`[1]

Możność zetknięcia się z tym bujnie tętniącym życiem organizacyjnym, ogarniającym nie dziesiątki, jak u nas, lecz tysiące ludzi, krzepiąco działa na nas – pracowników małych i tak bardzo ubogich instytucji polskich. A gdy przy bliższym poznaniu okaże się, że i tamte olbrzymie dziś organizacje wyrosły z małych ośrodków wolą i energią poszczególnych ludzi, którzy realizowali swe myśli wśród piętrzących się trudności, utwierdza się w nas wiara, że kiedyś i z naszych miast znikną tłumy młodzieży bezmyślnie spędzającej wolne od pracy chwile w zaduchu i kurzu ulic i podwórzy, że tłumami radosnej młodzieży zapełnią się doliny Podkarpacia i wybrzeża morskie, że każda bledziutka pochylona nad igłą dziewczyna i każdy chłopiec z hali fabrycznej będą mogli przeżyć swój dwutygodniowy urlop wśród słońca i niefrasobliwej radości. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Socjalizm i drobni posiadacze [1933]

`

Kapitalizm żyje nie tylko z wyzysku klasy robotniczej. Drobni posiadacze płacą również haracz na rzecz wielkiego kapitału. Plon pracy, wytworzony w drobnej, samodzielnej na pozór gospodarce chłopskiej czy rzemieślniczej, w istocie w dużej części jest zagarniany przez wielki kapitał: wysokie ceny kartelowe zawierają przecież w sobie podatek na kapitalistów przemysłowych, niska cena, za jaką sprzedawać musi rzemieślnik czy chłop swe produkty pośrednikowi, to przede wszystkim haracz na rzecz kapitału handlowego, lichwiarskie procenty za pożyczki to danina na rzecz kapitału finansowego. Z plonu pracy drobnego producenta samodzielnego zostaje mu często mniej, niż wynosi płaca robotnika fabrycznego czy folwarcznego. Eksploatacja drobnego posiadacza przez kapitał jest nie mniejsza niż robotnika, tylko że przysłonięta złudzeniami samodzielności i własności. Przez to też warstwy te dłużej pozostają w spokoju i stronią od proletariatu. Dziś jednak nacisk kapitału na drobnych posiadaczy, wzmocniony bezwzględnym przerzucaniem na ich wątłe barki ciężarów podatkowych, wzrósł tak znacznie, kryzys zaś gospodarki kapitalistycznej, rujnując drobnego nabywcę towarów produkcji rzemieślniczej i chłopskiej, tak silnie podważył samą możność egzystencji chłopa i rzemieślnika, że te uprzedzenia topnieją jak śnieg pod wpływem słońca. Czytaj dalej

Marian Rapacki: Program gospodarczy spółdzielczości spożywców [1936]

`

Przesilenie, które przechodzimy, jest przesileniem nie koniunkturalnym, które częstokroć w ustroju kapitalistycznym występowało, ale przesileniem samej struktury, samych zasad ustroju kapitalistycznego. Skoro to stwierdzimy, to staje się jasnym zupełnie, że tylko zmiana podstaw istniejącego ustroju, tylko usunięcie przyczyn, usunięcie źródła zła może wpłynąć na zmianę stosunków, może spowodować usunięcie tych niedomagań, które pomimo chwilowych niewielkich wahań muszą z roku na rok, z pięciolecia na pięciolecie się pogarszać. I dlatego też podstawową ideą każdego programu gospodarczego, opartego na realnych przesłankach, musi być zmiana podstaw ustroju, przebudowa ustroju społeczno-gospodarczego. Czytaj dalej

III Kongres Związków Zawodowych [1925]

`

Ciężka sytuacja gospodarcza i kryzys, których końca nie można przewidzieć, około 200 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, 500 tys. robotników na emigracji we Francji, 200 tys. na emigracji w Niemczech – oto tło, na którym rozwija się nasza działalność. Przemysłowcy dążą do powrotu do dawniejszych warunków pracy, do skasowania 8-godzinnego dnia roboczego i innych zdobyczy klasy pracującej. Przed klasą robotniczą staje w całej wielkości zagadnienie obrony dotychczasowych zdobyczy. Przemysłowcy posiadają swoje potężne organizacje ze słynnym Lewiatanem na czele. Przeciwstawić im się mogą tylko centralne organizacje związków zawodowych, organizacje silne i karne. Mimo uchwał nie ma jeszcze dziś ścisłej centralizacji. Co więcej, pojawiają się próby, jak np. u metalowców, tworzenia odrębnych organizacji tokarzy, giserów itd. Jest to błędne mniemanie, jeśli kto sądzi, że w ten sposób poprawi się byt robotników całej gałęzi. Komisja Centralna dążnościom tym, jako szkodliwym, będzie się stanowczo przeciwstawiała. Przechodząc do omawiania sprawy kobiet i robotników młodocianych, tow. referent podnosi znamienny prąd wciągania do pracy kobiet jako elementu bardziej podatnego do wyzysku i kładzie silny nacisk na potrzebę zorganizowania kobiet pracujących. Czytaj dalej

Ludwik Lizak: O socjalizacji kopalń [1920]

`

Jeżeli w tej dziedzinie poczynimy postępy, jeżeli się powiedzie społeczne zarządzanie węglem, to odejmiemy kapitalizmowi jego najważniejszą ekonomiczną warownię i pozyskamy wpływ na znaczną część społeczeństwa, przez to, iż przyjmiemy na rzecz społeczeństwa węgiel, żelazo i część ciężkiego przemysłu, przez co godzimy nie tylko w potęgę kapitału przemysłowego, ale i w kapitał bankowy. Wszystkie inne rodzaje przemysłu zależne są od węglowego i żelaznego i, uspołeczniając te gałęzie przemysłu, czynimy zależnymi od zorganizowanego społeczeństwa wszystkie inne jego gałęzie. To są dziedziny wytwórczości, które nadają się do socjalizacji, i z praktycznego punktu widzenia należy się zastanowić nad tym, gdzie mamy rozpocząć i w jaki sposób mamy przeprowadzić uspołecznienie. Zdaje się, że należy rozpocząć od wywłaszczenia, tj. od odebrania tego, co jest w rękach prywatnych własności, z rąk kapitału, i oddać w ręce tego, który na tym polu pracuje. Czytaj dalej

Kazimierz Czapiński: O Konstytucji RP [1921]

`

Socjaliści wychodzili z założenia, iż konstytucja w obecnej przejściowej chwili dziejowej winna również mieć charakter przejściowy. To znaczy, że ponieważ przechodzimy ku nowym formom wytwórczości i życia społecznego w ogóle, więc winno to być uwidocznione w formułach i instytucjach konstytucyjnych. Z tego powodu socjaliści zaproponowali odrębne brzmienie artykułu dotyczącego własności oraz zaprowadzenie Izby Pracy. W ten sposób mimo odrzucenia poprawek socjalistycznych niektóre ważne pierwiastki nowoczesnego ustawodawstwa socjalnego zostały przyjęte do konstytucji. Natomiast odrzucono Izbę Pracy, legalizację w konstytucji Rad Robotniczych, utworzenie Komitetów Fabrycznych, ustanowienie minimum płacy, wolności strajków itd. W ten sposób poprawki socjalistyczne zmierzające do podkreślenia przejściowego charakteru obecnej konstytucji w obecnej dobie przejściowej upadły. Konstytucja wobec tego stoi na gruncie ściśle burżuazyjnym. Czytaj dalej

Justyna Budzińska-Tylicka: Otwarcie kursów dla pielęgniarek żłobków fabrycznych [1927]

`

Doniosłe więc mają znaczenie żłobki fabryczne i dlatego, zanim zdecydują się przemysłowcy i kapitaliści zakładać żłobki pod przymusem prawa, zakłady i przedsiębiorstwa państwowe i miejskie-samorządowe – powinny jak najprędzej organizować żłobki przy swych instytucjach, gdzie pracuje ponad 100 kobiet, i z naszego pierwszego zastępu kursów brać wyszkolone ideowe pielęgniarki, które z zamiłowaniem oddadzą swą wiedzę i swe serce sprawie opieki i ochrony zdrowia niemowląt, a matkom-robotnicom będą służyć radą i doświadczeniem z zakresu higieny. Czytaj dalej

Józef Zieliński: Higiena pracy: jej zadania, stan obecny i środki [1929]

bhp

W Rzeczypospolitej Polskiej dziś wszyscy nawołują do naukowej organizacji jakoby pracy, a właściwie produkcji, do amerykanizacji naszych fabryk, warsztatów i pracy, lecz higiena pracy leży u nas wciąż jeszcze odłogiem. Przedsiębiorcy, fabrykanci, związki zawodowe, pracownicy sami nie poszukują rady u higienistów pracy. Uważają bowiem higienę pracy za zbytek, za nowe drogie świadczenie, za źródło nowych wydatków i powiększenia kosztów robocizny. Wszyscy nawołują do zwiększenia wytwórczości i wydajności pracownika. Kto żyw rady dziś daje, byle podnieść i ożywić nasz przemysł i handel. Nigdy w naszym społeczeństwie nie było tak ożywionych rozpraw na temat wzmożenia pracy robotnika, a nigdy nie myślano tak mało o jego zdrowiu i życiu. Czytaj dalej

„Prawo Ludu”: Czego chce socjalna demokracja? [1907]

`

Wy wszyscy, którzy w mieście lub na wsi, w warsztacie lub na polu, w kopalni lub w fabryce, na wodzie lub na lądzie, ciężko pracować musicie na utrzymanie waszego życia – wy możecie sami sprowadzić polepszenie waszego położenia, jeśli nie chcecie zostawić dzieciom swym w dziedzictwie teraźniejszej waszej męki. W interesie rodzin waszych i waszym własnym musicie wszyscy wystąpić do walki – pokojowej, ale energicznej i nieustannej walki o zdobycie lepszych warunków życia. Wstańcie do walki przeciw zgnębieniu waszych praw, przeciw przewadze kapitału, pysze przedsiębiorców, przeciw dalszemu trwaniu dzisiejszych stosunków i przeciw ich niesprawiedliwości – oto wezwanie, które coraz głośniej i szerzej między robotnikami wszystkich krajów się rozchodzi, które ich jednoczy. Mało – może jednostka; wszystko – planowe i nieustające współdziałanie wszystkich uciśnionych. Sztandar w tej walce dzierżyć wysoko, walczyć przeciw niesprawiedliwości w każdej postaci – oto dążenie socjalnej demokracji. Czytaj dalej

Aleksander Dek: Prawo człowieka pracy. Losy ustawodawstwa społecznego w Polsce [1932]

`

Przewrót majowy dokonany został przy czynnej pomocy klasy robotniczej. Bez strajku kolejarzy, bez czynnej pomocy robotników warszawskich i nastrojów przyjaznych klasy robotniczej w całej Rzeczypospolitej sanacja nie odniosłaby zwycięstwa w maju 1926. Było więc rzeczą zrozumiałą, iż ludzie, którzy nie chcieli nigdy walki z kapitalizmem, ale chcieli tylko jego „ulepszenia”, nie mogli nazajutrz po przewrocie, nie mając jeszcze aparatu państwowego w swych rękach, ujawnić właściwego oblicza. Jednocześnie zawierano sojusze z obszarnikami i przemysłowcami. Stałe pogarszanie własnych projektów ustaw społecznych, o którym mówiliśmy poprzednio, jest jak gdyby barometrem ich stosunku do klasy robotniczej i klas posiadających. Im późniejszy projekt, tym gorszy dla klasy robotniczej, tym korzystniejszy i tańszy dla klas posiadających. Po Brześciu i wyborach brzeskich w r. 1930 nie mogło już powstać żadne złudzenie, że sanacja jest grupą popierającą bez zastrzeżeń dążenia i interesy klas posiadających. Sanacja, zerwawszy wszystkie nici z klasą robotniczą, musiała szukać tym silniejszego poparcia wśród klas posiadających. Mylnym byłoby jednak twierdzenie, iż to „poparcie” miałoby tylko charakter idealny, albowiem sanacja musiała spełniać obowiązki znacznie trudniejsze i ważniejsze, musiała służyć klasom posiadającym, popierając ich interesy, niszcząc to, czego od niej jej panowie żądali. Czytaj dalej

Bronisław Ziemięcki: Bezrobocie [1924]

`

Towary nagromadzone w składach, a kapitały w bankach zagranicznych, pozwolą panom przemysłowcom wygodnie przeczekać kryzys. Los robotników, którym zawdzięczają swoje zyski, ich nie obchodzi. Do świadczeń na rzecz bezrobotnych można ich zmusić tylko nakazem ustawy. Na państwie więc leży obowiązek zaopiekowania się robotnikami, pozostającymi przymusowo bez zarobku. Największe nawet wysiłki, które oczywiście podjęte być muszą, dostarczenia pracy poszukującym nie zaspokoją wszystkich potrzeb w dobie tak wielkiego przesilenia gospodarczego jak obecne. Muszą więc bezrobotni otrzymywać zasiłki z funduszów publicznych. Niestety, jak tylekroć już w sprawach robotniczych, jesteśmy spóźnieni. Dopiero teraz Sejm ma uchwalić ustawę o ubezpieczeniu od bezrobocia. Koniecznym jest przy tym ogromny pośpiech. Bezrobocie przybiera groźne rozmiary, ludzie z głodu padają na ulicach Łodzi. Rośnie śmiertelność i mnożą się choroby. Pomoc musi być wydatna i bezzwłoczna. Czytaj dalej

Adam Pawełek: Mowa oskarżająca w procesie o katastrofę na kopalni „Reden”, wygłoszona w dniu 24 maja 1924 r. w Sądzie Okręgowym w Sosnowcu

`

W świetle więc faktów i ekspertyzy wynika niezbicie, że katastrofa nie była wynikiem działania wyższych sił, ale była spowodowaną strasznymi warunkami pracy technicznej na kopalni „Reden” i lekkomyślną organizacją tej pracy. Brak jest na kopalni drużyny ratowniczej, której nie posyła się na ćwiczenia, używa się do ratowania ognia ludzi ze zmiany, i to nieletnich, żałuje się pieniędzy na aparaty ochronne. Gdy dwa z siedmiu aparatów próbowali włożyć, odłożyli je z powrotem; nie dość, że są one starego, dzisiaj już nieużywanego systemu, ale są nieszczelne; słyszeliśmy, że resztę odrzucono jak szmelc nieużyteczny do kąta, nikt ich nie tknął, a trupy znaleziono bez masek. Nie było lampek elektrycznych, potrzebnych przy zetknięciu się z gazami. Do gaszenia ognia używa się węża pożarniczego, który jako zużyty pęka przy większym natężeniu prądu wodnego. Dla stojących w czadach sygnalistów brak jest respiratorów, wdychają wprost w siebie dym i giną jak muchy. Organizacja pracy jest taka, że zawiadowca nie zna swojej kopalni, niezdolny jest do kierowania akcją w razie niebezpieczeństwa, traci głowę, nie posiada elementarnych wiadomości z zakresu techniki górniczej. W takich warunkach pracuje kilkuset ludzi na „Redenie”. Wszystko upoważnia mnie do twierdzenia, że powody tego nieszczęścia leżą głęboko na dnie gospodarki francuskiego kapitału w Polsce, że je przygotowywano od wielu lat na kopalni „Reden”, to zaś, co się stało w nocy z dnia 20 na 21 września 1923 r., było już tylko jak w klasycznej tragedii greckiej doprowadzeniem do fatalnego rozwiązania w katastrofie wszystkich od dawna karygodnie nagromadzonych przyczyn. Czytaj dalej

Instytut Spraw Społecznych: „Młodzież sięga po pracę” (zakończenie) [1938]

`

W warunkach obecnych sytuacja młodzieży na rynku pracy jest bardzo trudna. Ogromne bezrobocie panuje w jej szeregach, częściowo w postaci braku pracy wskutek utraty posiadanego poprzednio zajęcia, ale przede wszystkim w postaci coraz bardziej wydłużających się okresów poszukiwania pierwszego zajęcia. Zdobywanie pracy jest stosunkowo łatwiejsze tylko w drobnych przedsiębiorstwach typu rzemieślniczego, będących w najgorszych warunkach, a do przemysłu, do służby publicznej itd. dostaje się młodzież dopiero w starszym wieku i to oczywiście tylko w ograniczonej liczbie. Już w czasie spisu ludności 1931 r. stwierdzono, że wśród młodzieży w wieku 15-17 lat przeszło połowa chłopców i dziewcząt mających już szkołę za sobą nie zaczęła jeszcze normalnie pracować, nie mówiąc o tych, którzy, uzyskawszy pracę, po pewnym czasie ją utracili. Nawet wśród starszej młodzieży osoby czekające jeszcze na pierwszą pracę nie były rzadkimi wyjątkami. Od tego czasu stan zatrudnienia młodzieży uległ dalszemu stosunkowemu zmniejszeniu. Osiągnięcie rzeczywistej poprawy bytu młodzieży, zdobycie dla niej miejsc w dobrym, nowoczesnym, wydajnym aparacie wytwórczym, uzależnione jest od zasadniczej przebudowy życia gospodarczego Polski, a zwłaszcza od przyspieszenia uprzemysłowienia kraju. Czytaj dalej

Maria Kirstowa: Robotnice fabryczne [1936]

`

Zorganizowane robotnice traciły właściwe im onieśmielenie, nabierały pewności siebie. Toteż nie ulega dla mnie wątpliwości, że gdy ruch kobiecy obejmie cały pracujący świat kobiecy, poczują one jaką siłą jest organizacja i zatracą ujemne cechy krępujące wystąpienia. Niech tylko pracujące matki będą zwolnione w godzinach pracy zawodowej od dominującej troski o pozostawione bez opieki dzieci, niech powstanie dostateczna liczba żłobków, domów dziecka, świetlic i tym podobnych instytucji, którym by mogły one z całym zaufaniem powierzyć wychowanie i wyżywienie swych dzieci. A wówczas zobaczymy, czy kobiety będą ustępowały mężczyznom w ich walkach klasowych i czy przemysłowcy nie będą musieli się liczyć ze swoimi lekceważonymi dziś częstokroć robotnicami. Te najbardziej, że wytrącona z równowagi kobieta, zwłaszcza w dużym zespole, nie zna tamy i staje się żywiołem, którego żadna siła powstrzymać nie zdoła… Czytaj dalej

Jan Stapiński: Przemówienie sejmowe w sprawie reformy rolnej [1919]

`

Żądamy wywłaszczenia obszarów dworskich bez zapłaty i bez odszkodowania. Godzimy się tylko na dostarczenie wywłaszczonym obszarnikom pensji na pewien czas, aż się nauczą pracować, tudzież na koszta nauki szkolnej ich dzieci. Zapłata za ziemię obszarnikom się nie należy, albowiem najpierw oni w dawnych latach albo za darmo tę ziemię posiedli, albo chłopom wydarli. Następnie chłopi swą pracą na łanach dworskich albo zupełnie bezpłatną za pańszczyzny, albo nisko płatną po zniesieniu pańszczyzny, rzeczywiście wartość owej ziemi już dworom odrobili. Więc dość już zabrali i po sprawiedliwości nie należy się im zapłata. Otrzymają zresztą kawał ziemi na równi z chłopami, więc mogą pracować i zarabiać na życie tak, jak wszyscy inni. Chłopi zapłacą za przydzielone im grunta chętnie w miarę możności, ale do Kasy Państwowej na potrzeby państwa, a nie obszarnikom na zbytki. Państwo nasze potrzebuje teraz i będzie potrzebować wielkich sum na urządzenie państwowe, na budową kolei, dróg lądowych i wodnych, na inwalidów, na odbudowę gospodarstw i fabryk zniszczonych przez wojnę, na spłatę długów itd. Czytaj dalej

Jerzy Staniecki: Kwestia mieszkaniowa w Anglii i próby jej rozwiązania [1924]

`

Dopiero rząd robotniczy Mac Donalda, który przyszedł do władzy na początku roku bieżącego, wszedł na właściwą drogę, przystępując do opracowania planu mieszkaniowego, opartego na założeniu, że państwo i gminy samorządowe powinny zbudować dostateczną ilość domków mieszkalnych, które za tanie pieniądze odnajmowano by na długi termin ludności pracującej. Poczynając od bieżącego roku, przystępuje się do budowy domów mieszkalnych typu kilkupokojowego, ogólnej powierzchni od 800 do 1050 stóp kwadratowych. Dom obliczony jest na jedną rodzinę robotniczą, ma odpowiadać wszelkim nowoczesnym wymaganiom higienicznym. W roku najbliższym 1924/25 ma być wybudowanych 90 tysięcy domów, 100 tys. w 1926 r. itd., dochodząc w r. 1934 do 225 tysięcy, która to liczba pozostaje bez zmiany do 1940 r., kiedy będzie całkowicie wypełniony program budowy 2500000 domów (dwóch i pół miliona). Domy te, które mają być zbudowane częściowo kosztem państwa i częściowo kosztem gmin miejskich i wiejskich, mają być wynajmowane rodzinom, które będą miały zamiar stale w nich mieszkać, nie odnajmując dalej i nie odstępując bez pozwolenia władz lokalnych. Domy te nie będą mogły być sprzedawane na własność prywatną bez pozwolenia ministra zdrowia w Anglii albo Urzędu Zdrowia w Szkocji. Umowy, zawierane z przedsiębiorcami podejmującymi się budowy tych domów, powinny zawierać określenie minimum płacy robotników. Wysokość komornego nie może przekroczyć przeciętnej wysokości komornego za takie same mieszkanie robotnicze przed wojną. Czytaj dalej

Stanisław Posner: Nad otchłanią (w sprawie handlu żywym towarem) [fragment] [1903]

`

Wiadomo powszechnie, że w Rosji zarówno właściciele domów rozpusty, jak i ich mieszkanki rekrutują się przeważnie spośród przedstawicieli narodowości niemieckiej. Handlarze werbują je pod hasłem zajęć dobrze opłacających się (masażystki, kelnerki, tancerki). Zwerbowana w charakterze powołanym ofiara wyzysku po przybyciu na miejsce dowiaduje się wkrótce, że zakład „masażu”, „restauracja” albo „teatr” to tylko zwykłe rynki rozpusty. Handlarze znają wszystkie drogi aż do najtajniejszych skrytek przemytniczych, są prawdziwymi artystami swego zawodu. Żadna przeszkoda nie jest w stanie powstrzymać ich pochodu: ani pal graniczny, ani broń strażnika pogranicznego, ani nakaz prawny. Na wszystko znajdują swój skuteczny „sposób”. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Klasa robotnicza wobec prawa o Kasach Chorych [1921]

`

Należyta walka z chorobą wymaga jeszcze oddania samej instytucji w ręce zainteresowanych, to jest ubezpieczonych. Doświadczenie osiągnięte przez robotników z praktyki leczenia się u fabrycznych doktorów, którzy mniej więcej na wszystkie choroby zapisują jednakowe najtańsze lekarstwa, byle nie obciążać swego chlebodawcy-fabrykanta zbyt wielkimi kosztami leczenia robotnika, który jeśli umrze, będzie łatwo zastąpiony przez innego, doświadczenie to jasno potwierdza konieczność samorządu w Kasie Chorych i demokratycznego ich zarządu przez samych robotników. Bez tego czynnika Kasa Chorych mogłaby się zamienić w instytucję obcą klasie robotniczej, biurokratyczną i wzorującą się na praktykach lekarzy fabrycznych. Czytaj dalej

Komisja Centralna Związków Zawodowych: Walka o program gospodarczy ruchu zawodowego [1929]

`

Sytuacja materialna ulega coraz dalej idącemu pogorszeniu skutkiem ustawicznego wzrostu drożyzny. W największej mierze podniosły się ceny na artykuły pierwszej potrzeby, a więc mąkę i chleb, ziemniaki, węgiel i inne. Przemysłowcy kategorycznie odmawiają wysuwanym przez Związki żądaniom podnoszenia płac odpowiednio do wzrostu drożyzny. Skutkiem tego realne płace robotnicze we wszystkich gałęziach przemysłu w okresie ostatniego roku uległy dotkliwemu obniżeniu. Gdy chodzi o płace robotników państwowych – kolejarzy, robotników tytoniowych, robotników salinarnych i innych – rząd odmawia podnoszenia ich poborów i zarobków odpowiednio do wzrostu drożyzny, prowadząc w ten sposób w odniesieniu do państwowych robotników i pracowników politykę zupełnie podobną, jak kapitaliści w stosunku do robotników przemysłu prywatnego. Rząd, operując frazesami o walce z drożyzną, nie czyni nic, co by mogło zapobiec wzrostowi drożyzny i spadkowi realnych cen. Ten stan rzeczy musi skłonić organizacje zawodowe do wytężonej walki o podniesienie płac, przede wszystkim w kierunku dostosowania ich do wysokości wzrostu drożyzny, inaczej mówiąc o postulat dodawania do płac wskaźnika statystycznego. Czytaj dalej