Maurycy Orzech: „Stabilizacja” kapitalizmu [1937]

`

Stajemy przed największym paradoksem i absurdem w dziejach kapitalizmu. Jeszcze nie obeschła farba drukarska w artykułach, które obwieszczały radośnie światu, że uporano się z kryzysem. Jeszcze szereg krajów, z Francją na czele, zaledwie zaczyna wyłazić z kryzysu i ma do przebycia spory szmat drogi, zanim przybędzie do upragnionej mety, tzn. do poziomu produkcji z 1928 r. Koniunktura światowa nie zdołała nawet się utrwalić. Handel międzynarodowy (91 krajów) pod względem wartości obrotów wynosi nadal jeszcze 37,3 w stosunku do r. 1928. Osławiona „poprawa” jest tylko statystyczna, znajduje swój wyraz w biuletynach statystycznych, w rencie niektórych przedsiębiorstw kapitalistycznych, ale masy ludności w swych żołądkach nie odczuły dotychczas tej poprawy. A tu burżuazyjni, nie socjalistyczni, ekonomiści i publicyści obwieszczają i przestrzegają świat, że Hannibal ante portas! – nowy kryzys, może jeszcze groźniejszy niż ten ubiegły, puka do wrót kopalń, hut, banków, fabryk, domów towarowych i sklepów! Czytaj dalej

PPS: Młodzież pod obuchem bezrobocia [1937]

`

Czemu to pozwala się, aby setki tysięcy rąk nie zostały do pracy wykorzystane? Czemu to zamyka się fabryki, warsztaty, miast budować nowe? Czemu to nie tylko spycha się młodzież w otchłań nędzy, ale paczy się jej charaktery, skazując na przymusową bezczynność. Odpowiadamy na to: kapitalizm, ustrój, oparty na prywatnej własności środków wytwarzania jest tą przyczyną. Fabryka nie po to pracuje dzisiaj, aby zaspokoić potrzeby społeczeństwa, lecz po to, aby dać zysk fabrykantowi. Choćby dziesiątki i setki tysięcy rodzin kostniało z zimna, choćby matka robotnica nie miała węgla na ugotowanie strawy, nie wydobędzie z kopalni baron węglowy ani jednej tony węgla, jeżeliby nie miał na niej swego zysku. Raczej zalać kopalnie wodą, niż wyrzec się zysku. Dopóki fabryka, kopalnia, bank znajduje się w prywatnym władaniu, dopóty rządzi gospodarką zysk kapitalisty. Dlatego nie ma rozwiązania zagadnienia bezrobocia, dostarczenia pracy młodemu pokoleniu przede wszystkim – bez odebrania środków wytwarzania spod władzy jednostek i przeniesienia tej władzy na społeczeństwo. Uspołecznienie środków produkcji, czyli socjalistyczna gospodarka może dopiero zlikwidować bezrobocie. Socjalizm – to praca dla wszystkich. Czytaj dalej

Marcin Weinfeld: Kwestia mieszkaniowa w Polsce [1927]

`

Zaspokojenie głodu mieszkaniowego nie może być pozostawione wyłącznie przedsiębiorczości prywatnej, opartej na kapitale prywatnym i na przedwojennych zasadach wolnej produkcji, gdyż produkcja ta nie odpowiada dziś kalkulacji dochodowej, szczególnie jeśli chodzi o mieszkania małe, na które zapotrzebowanie jest największe. Zaopatrzenie w mieszkania ludności, a zwłaszcza szerokich warstw niezasobnych, jest obowiązkiem społecznym, który powinien być wykonywany w przeważającej mierze przez gminy przy ingerencji państwa jako regulatora. Zniesienie gospodarki przymusowej, przede wszystkim ochrony lokatorów i ustawowego komornego, czego domagają się niektóre warstwy gospodarcze, jest w chwili obecnej najmniej wskazane. Wytworzyłoby ono groźny ferment społeczny, nie dając w zamian żadnych wyników pozytywnych. Mieszkanie nie może dziś być uważane za towar na wolnym rynku, którego produkcja reguluje się przez podaż i popyt. Dopóki istnieje olbrzymi niedobór mieszkań, nie może być mowy o zniesieniu reglamentacji ich używalności. Czytaj dalej

Jerzy Wendel: Dzieło sprawiedliwości społecznej nie jest sprzeczne z postępem materialnym [1936]

`

I w rzeczy samej, całe ustawodawstwo Roosevelta nacechowane jest głębokim pragnieniem zapewnienia klasie robotniczej pewnych elementarnych warunków pracy i płacy oraz okiełznania anarchii produkcji i spekulacji, odpowiedzialnych za kataklizm 1929 r., normami i ograniczeniami podyktowanymi przez interes zbiorowości. Jeżeli poprawa amerykańska będzie postępowała, to zasługą prezydenta Roosevelta pozostanie otwarcie nowych dróg, wiodących świat ku lepszym przeznaczeniom oraz okazanie, że – wbrew wszelkim sofizmatom egoizmów klas uprzywilejowanych – dzieło sprawiedliwości społecznej nie jest bynajmniej sprzeczne z postępem materialnym. Zadokumentowanie tej prawdy – to największy dorobek Roosevelta, tego niezmordowanego pioniera nowego porządku, który z wolna wyłania się z olbrzymich przeobrażeń ekonomicznych XX wieku. Czytaj dalej

Jan Kwapiński: Przemówienie w debacie sejmowej nad ustawą o reformie rolnej [1925]

...

Dla nas kwestia naprawy ustroju rolnego w Państwie jest kwestią pierwszorzędnej wagi zarówno z punktu widzenia gospodarczego, jak i politycznego. Jesteśmy świadkami niebywałego kryzysu w przemyśle. Poszukuje się rynków zbytu, poszukuje się konsumentów wyrobów przemysłowych. Lewiatan nie myśli o tym, aby zbudować rynek na podstawach wewnętrznych, ażeby stworzyć masowego konsumenta wewnątrz kraju; dąży do niskich płac i wysokich cen w kraju, a jednocześnie do taniego eksportu. My dążymy przede wszystkim do oparcia się na rynku wewnętrznym. Tym wewnętrznym rynkiem są ogromne masy ludności wiejskiej. Konieczne jest podniesienie stopy życia tych mas – stworzy to ogromny rynek zbytu dla przemysłu. A tego nie da się zrobić bez reformy rolnej, bez wywłaszczenia w bardzo szerokich rozmiarach wielkiej własności. Czytaj dalej

Wiktor Alter: Gdy socjaliści dojdą do władzy – Część gospodarcza [1934]

...

Powiększenie produkcji? Ależ tego potrafi doskonale dokonać ustrój kapitalistyczny, o ile jest zapotrzebowanie na tę produkcję. Więc gdyby rząd socjalistyczny gospodarował nie gorzej lub nie o wiele gorzej niż dotychczasowy ustrój, to by w krótkim czasie mógł znacznie podnieść produkcję. Technokraci obliczyli, że już przy dzisiejszym stanie sił wytwórczych możliwe jest przy racjonalnej organizacji produkcji zapewnić każdej jednostce za cztery godziny pracy dziennie zarobek umożliwiający nie tylko dobrobyt, ale nawet pewien zbytek. Lecz ustrój kapitalistyczny nie jest w stanie nie tylko podnieść poziomu dobrobytu, ale nawet utrzymać go na poziomie powiedzmy przedkryzysowym. A to dlatego, że choć potrafi produkować, ale nie potrafi zorganizować podziału wyprodukowanych dóbr. Czytaj dalej

Uchwały konferencji mieszkaniowej robotniczych działaczy zawodowych, spółdzielczych i samorządowych, zwołanej przez Komisję Centralną Związków Zawodowych w dn. 20 marca 1927 r.

`

Akcja budowlana musi mieć na celu stworzenie jak największej ilości małych mieszkań, odpowiadających zasadniczym wymogom higieny i wygody. Budowa wyłącznie tego rodzaju mieszkań, których koszt wynajmu nie będzie przekraczać możliwości płatniczych warstwy robotniczej, gwarantuje najbardziej celowe i pożyteczne zużytkowanie, z natury rzeczy ograniczonych, środków finansowych. Dotychczasowa akcja budowlana, prowadzona przez Państwo lub przy pomocy Państwa, przez osoby i spółki prywatne oraz spółdzielnie budowlane – miała na celu prawie wyłącznie dostarczanie mieszkań warstwom zamożniejszym. Akcja ta, prowadzona bezplanowo i nieracjonalnie, powoduje niesłychane marnotrawstwo szczupłych funduszów, przeznaczonych na ruch budowlany i nie przyczynia się niczym do poprawy ciężkich warunków mieszkaniowych najszerszych warstw ludności kraju. Czytaj dalej

Maria Balsigerowa: Brak pracy i próby ubezpieczenia od jego skutków [1903]

...

Ważnym krokiem naprzód na drodze usunięcia skutków braku pracy było niewątpliwie ubezpieczenie robotników na wypadek braku zajęcia; środek ten, pozbawiony wszelkich cech jałmużny, odpowiada też najbardziej współczesnym wymaganiom społeczno-politycznym. Ubezpieczenie na wypadek braku pracy jest ostatnim ogniwem w łańcuchu ubezpieczeń robotników na wypadek choroby, starości, niezdolności do pracy i od nieszczęśliwych wypadków. Czytaj dalej

Zygmunt Żuławski: Zbędni [1937]

...

Ilekroć też wmyślam się w ten modny i popularny temat „zbędnych ludzi” – zawsze zastanawia mnie, na czym właściwie polega zbędność jednych i niezbędność drugich? Gdzie jest kryterium, które by pozwalało rozstrzygać o tym, kto jest zbędny w społeczeństwie, a kto jest niezbędny! Dlaczego i komu niezbędni są ci, którzy obcinają kupony od akcji i zgarniają procenty; dlaczego niezbędni są rycerze przemysłu, pośrednicy, spekulanci, niebieskie ptaki i ten cały barwny tłum elegantek i rozpróżniaczonych nicponiów, przewalających się bez celu po ulicach, w kawiarniach i w teatrach – a „zbędne” są na raz te dwa i pół miliona nędzarzy po wsiach i miastach i zbędna jest ich praca? Czytaj dalej

J. Olszewski: Sezonowy robotnik rolny [1924]

...

Wszelkie próby Związku, zmierzające do objęcia tej licznej i ponad wszelką miarę wyzyskiwanej kategorii robotników, rozbijały się z jednej strony o upór ziemian, a z drugiej o brak świadomości i solidarności samych zainteresowanych. Dopiero w roku bieżącym, dzięki energicznej akcji związkowej, pod groźbą strajku w czasie żniw, rząd zdecydował się na uregulowanie warunków pracy i płacy robotników sezonowych w drodze przymusowej, przez wydanie orzeczenia Nadzwyczajnej Komisji Rozjemczej. Czytaj dalej

Halina Krahelska: Ochrona pracy w Polsce [1928]

Krahelska-OchronapracywPolsce

W dziedzinie polskiego ustawodawstwa społecznego zaznaczył się w krótkim okresie dwóch ostatnich lat poważny postęp. Wydany został szereg nowych ustaw, stanowiących znaczny krok naprzód. Ważną jednak kwestią jest nie tylko rozbudowa istniejącego ustawodawstwa pracy, ale nie mniej doniosłą sprawą jest jego należyte wykonywanie. Praca niniejsza tej właśnie kwestii będzie poświęcona. Pragniemy przedstawić, jak na tle obecnego ustawodawstwa wygląda rzeczywisty stan ochrony pracy w Polsce, tzn. stan wykonywania ustaw społecznych, czy da się stwierdzić postęp w tej dziedzinie i jakie byłyby najskuteczniejsze sposoby zabezpieczenia należytego wykonywania praw pracy. Czytaj dalej

Edward Abramowski: Sprawa robotnicza [1892]

chinaworker

Dlatego też hasło niezależnej rzeczypospolitej polskiej – powinno być hasłem wszystkich robotników, którzy sprawę swoją szczerze do serca wzięli. Oprócz tego robotnicy, którzy swą sprawę dobrze poznali i przylgnęli całą duszą do socjalizmu, zrozumiawszy, że celem ich ostatecznym, celem sprawy robotniczej – jest wyzwolenie człowieka od nędzy za pomocą wspólnej własności, zaprowadzenia braterstwa na ziemi, ci robotnicy powinni we wszystkich swoich postępkach być uczciwymi ludźmi, nie popełniać żadnych krzywd i szachrajstw, gdyż inaczej znieważyliby swoją sprawę, która dla nich powinna być święta i niepokalana. Oto jakie są obowiązki każdego uczciwego robotnika. Świadomy robotnik jest dzisiaj apostołem największej i najświętszej sprawy – sprawy ludu pracującego. Robi on teraz to samo, co przed wiekami Chrystus robił: głosi swobodę, braterstwo i szczęście ludzi. Toteż kiedyś ludzkość będzie go czcić i uwielbiać. Czytaj dalej

Konstanty Krzeczkowski: O trzech etapach opieki społecznej [1938]

Krzeczkowski-Otrzechetapachopiekispoecznej

Skromne te początki całkowania opieki społecznej muszą prowadzić do dalszych wielkich posunięć, mających sprawić, że opieka społeczna i inne formy przezorności społecznej nie będą toczyły się różnymi łożyskami, ale że stworzą jeden wielki prąd, w którym znajdą się najważniejsze pierwiastki pomocy różnych rodzajów. Nowa pomoc musi być pozbawiona wszelkich poniżających godność ludzką elementów, musi starać się o wszechstronną współpracę zainteresowanych, jako czynnika twórczego i obywatelskiego, musi wyzbyć się szablonu w traktowaniu spraw i ludzi, musi wziąć pod uwagę jednostkę ludzką w całej różnorodności potrzeb i interesów, wydobyć słowem z każdego rodzaju opieki jego najcenniejsze walory. Czytaj dalej

Kazimierz Pużak: Nowa ustawa o ochronie lokatorów [1924]

Puzak-Lokatorzy

Gdy zatem wojna się skończyła, a w ślad za nią rozpoczęła się odbudowa gospodarcza, wówczas właściciele nieruchomości, a z nimi klasy posiadające w ogóle, wszczęły zaciekły atak na całe prawodawstwo czasu wojny, jako ograniczające własność prywatną, w szczególności zaś na znienawidzoną ustawę o ochronie lokatorów. W Polsce, gdzie ustawa o ochronie lokatorów wynikła z dekretu rządu Moraczewskiego – walka przeciw tej ustawie i w jej obronie skoncentrowała się około trzech głównych zagadnień: nienaruszalności prawa lokatora do dachu nad głową, a więc obrony przed wyrzuceniem na bruk, ustawowego oznaczenia wysokości czynszu komornianego z usunięciem tak zwanej dobrowolnej umowy i rozciągnięcia dobrodziejstw ustawy także na sublokatorów. Czytaj dalej

Maria Balsigerowa: Społeczne skutki bezrobocia [1932]

Balsigerowa-Bezrobocie

Jedno zdaje się nie ulegać wątpliwości: źródłowe dane ankiety, zebrane na podstawie obserwacji bezpośredniej, w zetknięciu się z piekłem bezrobotnych nędzarzy, dają pojęcie o ogromie zagadnienia i pozwalają stwierdzić, bez obawy popełnienia przesady, że skutki społeczne bezrobocia wśród fizycznych pracowników przemysłowych Warszawy są groźną klęską, domagającą się niezwłocznego stosowania środków zaradczych przez czynniki do tego powołane i to z uwagi nie tylko na dalszą, ale i na najbliższą przyszłość, w której dzisiejsze zaniedbanie może okazać się katastrofalne. Czytaj dalej

Władysław Landau: Ośmiogodzinny dzień pracy [1927]

Landau-8godzinpracy

W memoriale Zjednoczenia Niemieckich Związków Przemysłowców, zwalczającym w sposób gwałtowny 8-godzinny dzień pracy, czytamy: „Przemysłowcy niemieccy uznają kulturalne znaczenie 8-godzinnego dnia pracy… Z głęboką powagą traktują przemysłowcy niemieccy żądania stojących na gruncie państwowości kół robotniczych, aby wskutek przemysłowego czasu pracy nie ucierpiał sportowy i kulturalny rozwój niemieckiego ludu… Nie mniej poważnie zapatrują się przemysłowcy niemieccy na związek pomiędzy czasem pracy, etyką i religią”… Tyle niemiecki Lewiatan… Polscy przemysłowcy nie złożyli takiego credo. Czytaj dalej

Władysław Dobrzyński: Współudział sfer społecznych w sanacji mieszkaniowej [1929]

Dobrzynski-Budownictwospoleczne

Jesteśmy w zaraniu akcji rozbudowy miast na wielką skalę, która jedynie wówczas może stać na wysokości zadania, jeżeli będą tu współdziałały właściwe czynniki społeczne, jak to się dzieje wszędzie. W Anglii, Francji, Holandii, Belgii, Niemczech etc. istnieje cały szereg zrzeszeń mieszkaniowych, przygotowujących opinię publiczną. Są one łącznikami między społeczeństwem i samorządem z jednej strony, a organami państwowymi z drugiej – i występują do władz rządowych z konkretnymi projektami. Są to organizacje duże, jak np. Niemiecki Związek Reformy Gruntowej, rozmaite zrzeszenia opieki mieszkaniowej i spółdzielnie osiedleńcze, które są stałym czynnikiem fermentu sprawy osiedleńczo-mieszkaniowej, żądając od władz właściwego prawa własności, terenów i środków pieniężnych. Pod wpływem dojrzałej opinii publicznej władze prowadzą akcję w duchu wymagań czasu. Czytaj dalej

Helena Radlińska: Rozszerzenie zakresu wychowania [1935]

Radlinska-opieka

Dzieci i młodzież to nie tylko przyszłość, lecz – część społeczeństwa. Uznanie prawa młodych do „dzisiaj”, więc ich dzisiejszego obywatelstwa, uwydatniać się już zaczyna w życiu społecznym. Prowadzi do charakterystycznych przemian w budowie miast (dziecińce, boiska itp.), do głębokich reform w wewnętrznej organizacji szkoły (samorządy uczniów), do tworzenia instytucji wczasów dziecięcych (biblioteki, świetlice, kolonie, obozy). Odbija się w pomysłach powoływania młodzieży do współudziału w pracach niezbędnych do zaspokojenia potrzeb instytucji dziecięcych, wyznaczenia dzieciom roli przy przetwarzaniu środowiska (co występuje najwyraźniej w metodzie zamierzeń). Czytaj dalej

Julian Bobrownicki: O przysposobienie więźniów do spółdzielczości pracy [1934]

Bobrownickiwiezienie

Inaczej przedstawiałaby się sprawa, gdyby więziennictwo nasze, idąc po słusznie obranej drodze, postąpiło krok dalej w przysposobieniu więźniów do pracy na wolności i obok zapoznania z fachem i wdrożenia do pracy, zapoznało i przysposobiło więźniów moralnie i materialnie do organizowania pracy na wolności, do stworzenia placówki, która byłaby dla nich instytucją zarobkodawczą i do zgodnego, pomyślnego kierowania stworzoną placówką. Ponieważ jednak warsztatów takich jest mało, ponieważ człowiek, noszący piętno byłego przestępcy ma jeszcze bardziej utrudniony dostęp do nich, przeto należy pomyśleć o stworzeniu warsztatów, w których byli więźniowie znaleźliby zatrudnienie pożyteczne dla nich i dla społeczeństwa, a pozbawione elementów poniżenia, wyzysku i znieprawienia. Warsztatem odpowiadającym tym warunkom mogłaby być tylko spółdzielnia pracy, zrzeszająca byłych więźniów w charakterze członków i będąca w stosunku do nich instytucją zarobkodawczą. Czytaj dalej

Stanisław Dubois: 300 milionów i 200 rodzin. Tylko 300 milionów [1937]

Dubois-300mln

Problem nie polega na tym, by „200 rodzinom” rekinów kapitalistycznych w Polsce i kilkunastu tysiącom rodzin obszarniczych nie pozwolić w dalszym ciągu zżerać kawioru, spijać szampana i rozbijać się po Riwierze. Gdyby nawet rzeczywiście wszyscy oni taki tryb życia prowadzili, ani ich stopa życiowa, ani nawet skapitalizowane przez nich sumy nie mogą obdzielić wszystkich głodnych ani zgalwanizować zamierającego życia. Zło, jak powiedzieliśmy, tkwi w samym systemie gospodarki kapitalistycznej, niezdolnej do uruchomienia nieprzebranych zasobów energii ludzkiej, tkwiącej w masach, ani nawet do eksploatowania bogactw naturalnych. Mobilizacji tych środków może dokonać ustrój, który nadchodzi, który nadejść musi. Ustrój gospodarki społecznej, ustrój planowy, rugujący wielką własność i konsekwentnie dążący do zaspokojenia wszystkich potrzeb materialnych i duchowych wszystkich obywateli. Czytaj dalej