Leon Wasilewski: Polityka narodowościowa Sowietów [1929]

Konstytucja ZSRR z lipca 1923 r. głosi: „Związek jest dobrowolnym zespoleniem równouprawnionych narodów” i „każda z republik ma zagwarantowane prawo wolnego wystąpienia ze Związku”. Faktycznie Związkiem rządzi scentralizowana partia komunistyczna, toteż ta, bardzo liberalnie brzmiąca, zasada konstytucji Związku musi być interpretowana w świetle teorii i praktyki komunistów. Komuniści rosyjscy (bolszewicy) stali zasadniczo na obowiązującym międzynarodowy obóz socjalistyczny stanowisku tzw. samookreślenia, czyli prawa każdego narodu do rozporządzania swym losem, jak to ustalała decyzja kongresu socjalistycznego w Londynie w r. 1896. Jednakże z chwilą, kiedy rozkład caratu i bankructwo Rządu Tymczasowego wysunęły przed bolszewikami rosyjskimi perspektywy faktycznej realizacji ich programu, następuje zasadnicza modyfikacja wzmiankowanego hasła. Mówi się o „samookreśleniu” mas pracujących poszczególnych narodów. Ale i to faktycznie było niedogodne, gdyż określenie powyższe obejmowało również chłopów, idących w całej swej masie nie za bolszewikami, lecz za eserami. Następuje więc nowa zmiana: rozstrzyga o losie każdego narodu „samookreślenie” proletariatu. Lecz i tu nasuwały się trudności, bo proletariat przemysłowy szedł w znacznej swej części nie za bolszewikami, tylko za ich antagonistami – mieńszewikami i innymi grupami socjalno-demokratycznymi, jak Bund itp. organizacje narodowo-socjalistyczne. Skończyło się więc faktycznie na „samookreśleniu” komunistów każdej narodowości. Ich wolę uznano za wyraz woli danego narodu, przy czym trzeba zaznaczyć, że właściwą wolę narodu wyrażają nie komuniści w ogóle, lecz tylko ci, którzy należą do urzędowej komunistycznej partii bolszewików. Inne komunistyczne partie, jak np. komunistyczny odłam Bundu, Poalej-Syon lub Ukraińska Partia Komunistyczna zostały w drodze przymusowej zlikwidowane. Istnieje poza tym tendencja związania poszczególnych terytoriów interesami ekonomicznymi, ale zadanie to jest bardzo trudne, gdyż centrum, Wielkoruś, jest krajem najuboższym, eksploatującym inne. Ani Kaukaz, ani Turkiestan, ani Ukraina nie potrzebują Wielkorusi, natomiast ona ich potrzebuje. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Asymilacja narodowościowa a socjalizm [1912]

Nie tylko warunki przymusu narodowego – z jednej strony, zaś asymilacji narodowej – z drugiej, są odmienne. Różny jest też ich charakter klasowy. Asymilacja jest zawsze upodobnieniem się do członków odpowiedniej klasy, gdy przymus narodowy jest poddaniem jednej klasy woli innej, czy to za pomocą nacisku ekonomicznego, czy też przez użycie władzy państwowej. Dlatego też socjaliści muszą zupełnie inaczej traktować jedno i drugie zjawisko. Kiedy kapitalista wywiera gwałt na robotniku, musimy stanąć po stronie ostatniego i występować przeciwko uroszczeniom kapitału. Kiedy jednak robotnik dobrowolnie dopasowuje się do swych towarzyszy klasowych w pokojowym obcowaniu z nimi, kiedy padają szranki językowe, istniejące wewnątrz klasy robotniczej, tak że proletariat jednego miasta tą drogą zlewa się w jedną wspólnotę, musimy się z tego tylko cieszyć. Obowiązani jesteśmy bronić robotników przed wszelkim gwałtem ze strony klas panujących i państwa klasowego. Ale nie jest naszym zadaniem utrwalanie wewnątrz masy robotniczej przegródek, które pokojowe stosunki wzajemne obalają. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Nasz stosunek do pracy legalnej w zaborze rosyjskim [1913]

Wiara w Dumę, w możliwość przekształcenia jej na parlament w znaczeniu europejskim rozbiła obóz antyrządowy. W Dumie, obok tych, którym ona bądź co bądź coś niecoś dawać mogła, z biegiem czasu znalazły się i żywioły jeszcze wczoraj nieprzejednanie rewolucyjne. Carat stworzył z Dumy nie tylko dogodny dla siebie parawan, nie tylko gwarancję pożyczek europejskich na wzmocnienie rządu, ale i potężny środek osłabienia sił rewolucyjnych. Części rewolucjonistów podsunął możliwość legalnej, jawnej działalności parlamentarnej – i ta część poszła na lep ułudy. Pozyskawszy socjalnych demokratów dla „współpracy” w Dumie, rząd coraz sprawniej dawał sobie radę z kłopotliwą stroną obecności ich w Pałacu Taurydzkim. W III Dumie zbytecznym już się stało inscenizowanie przy pomocy prowokatorów nowych procesów przeciwko „posłom” socjalno-demokratycznym. Na interpelacje i mowy tej zupełnej bezsilnej grupki rząd radzi za pomocą „domowych środków” w postaci wszelkiego rodzaju szykan i represji w Dumie i poza Dumą. Ale, dzięki obecności w Dumie nieszczęsnej „ósemki” i „szóstki” posłów esdeckich, żrących się zajadle między sobą, rząd carski może łudzić ogół „konstytucyjnością” Dumy. Z tego powodu obecność esdeków w Dumie jest dla rządu nieoceniona. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Międzynarodówka robotnicza wobec hasła niepodległości Polski [1930]

Jan Jaurès, wielki trybun socjalizmu francuskiego, pisze: „Macie również zupełną słuszność, że, dając dowody swej międzynarodowości, grupujecie się jednocześnie wkoło wiecznie płonącego znicza tradycji narodowej. Nie jest to żadną sprzecznością teoretyczną ani historyczną. W gruncie rzeczy nie co innego zgubiło i podzieliło Polskę jak ślepy egoizm klas uprzywilejowanych. I teraz gotowe są one zawrzeć pokój ostateczny z ciemięzcą, byle im tylko, obok resztek przywilejów feudalnych, zapewnił nowe przywileje kapitalistyczne. Wam więc, socjalistom polskim, przypadł w spadku głęboki i niezniszczalny duch narodu polskiego – i wy go prowadzicie w przyszłość”. Akcja PPS bezwarunkowo mogła liczyć na powodzenie, gdyż olbrzymia większość sympatii obozu Międzynarodówki była po stronie polskiej. Specjalnie wśród socjalistów niemieckich, którzy coraz mocniej chwytali za ster międzynarodowego ruchu robotniczego, żywą była tradycja wspólnych walk 1848 roku, rozstrzygającym zaś był autorytet zdecydowanych zwolenników niepodległości Polski, Marksa i jego spadkobiercy, Fryderyka Engelsa, który jeszcze w r. 1892 pisał w przedmowie do II wydania polskiego „Manifestu Komunistycznego”: „Robotnicy całej reszty Europy potrzebują niepodległości Polski tak samo jak robotnicy polscy”. Czynnik nacjonalistyczny w ruchu niemieckim, który z czasem miał wybujać i wytworzyć silny prąd tzw. socjal-hakatyzmu w partii niemieckiej, wówczas jeszcze w tej ostatniej nie odgrywał żadnej roli. Tak samo i centralizm wszechrosyjski, który znacznie później miał opanować socjalną demokrację rosyjską, wówczas jeszcze nie doszedł do pełni rozwoju, i np. najwybitniejszy przedstawiciel socjalnej demokracji rosyjskiej, Jerzy Plechanow, wypowiedział się za niepodległością Polski. Czytaj dalej

Kazimierz Lipczyński: Z lat rewolucyjnych w Kaliszu [1933]

W tym czasie zaszły słynne wypadki w Petersburgu – pochód robotników z popem Gaponem na czele pod pałac carski, zakończony krwawą rzezią. Znowu więc zwaliła się na mnie świeża robota: zebrania, wydawanie odezw, kolportaż itp. Otrzymaliśmy nakaz z CKR, aby urządzić w Kaliszu ogólny strajk polityczny i pochody ze sztandarami, nie cofając się nawet przed przelewem krwi. Było nas w Kaliszu zorganizowanych około 20 ludzi, rozrzuconych po rozmaitych warsztatach pracy. W Komitecie PPS postanowiliśmy wywołać ruch w poniedziałek, ale dopiero w środę udało nam się zatrzymać od godziny 1. fabrykę haftów Danzigera. Około dziesięciu ludzi wtargnęło do tej fabryki, ogłaszając strajk powszechny. Wszyscy robotnicy chętnie porzucili pracę, bo tylko czekali hasła. Z fabryki Danzigera wszyscy robotnicy w zwartych szeregach ze śpiewem „Czerwonego Sztandaru” poszli pod fabrykę Frenkla, następnie do Meissnera itd. Fabryka stawała za fabryką. Czytaj dalej

Leon Wasilewski (?): Zatarg niemieckiej partii socjalno-demokratycznej z polskim obozem socjalistycznym [1913]

Ataki przeciwko PPS zaboru pruskiego spotęgowały się właśnie wówczas, kiedy stworzona została placówka ruchu socjalistycznego na Górnym Śląsku, dokąd przeniesiono z Berlina i „Gazetę Robotniczą”, i centrum kierownicze PPS. Antagoniści tej ostatniej zrozumieli, że socjalizm polski pozyskuje grunt wśród mas i przekształca się z wątłej, sztucznie hodowanej roślinki emigracyjnej, na krzepkie drzewo, wrastające korzeniami w grunt rodzimy. Wytężyli więc wszystkie siły, aby proces ten uniemożliwić. W dobie najostrzejszych prześladowań, jakie spadły na pionierów PPS na Górnym Śląsku, Róża Luksemburg zakłada w Poznaniu pismo konkurencyjne, mające podkopać byt „Gazety Robotniczej” – „Gazetę Ludową” i domaga się od partii niemieckiej, aby położyła kres samodzielnemu istnieniu organizacji polskiej. Wprawdzie najazd esdecki na Poznań skończył się haniebnym fiaskiem, bo „Gazeta Ludowa” zdobyła aż… 37 prenumeratorów i wkrótce po całej tej hałaśliwej imprezie nie zostało niemal śladu. Niemniej jednakże stosunki socjalistów polskich z partią niemiecką pogorszyły się ogromnie. Czytaj dalej

Józef Piłsudski: Zadania praktyczne rewolucji w zaborze rosyjskim [1910]

Wszystkie wojny ludowe można podzielić na dwa rodzaje, podciągnąć pod dwie kategorie, między którymi zresztą niepodobna przeprowadzić zupełnie ścisłej granicy. Są to albo manifestacje zbrojne, albo zbrojne rewolucje. Zbrojna manifestacja może przy pewnym zbiegu okoliczności przekształcić się na zbrojną rewolucję; ta ostatnia często staje się tylko zbrojną manifestacją. Różnica między tymi dwoma rodzajami walki ludowej polega na celu, jaki sobie każdy z nich stawia. Najbardziej znamienną cechą wyróżniającą manifestacje zbrojne jest to, że nie chodzi tu przeważnie o zwycięstwo, lecz o wywołanie pewnego wrażenia, o zwrócenie uwagi na nieznośne położenie danego kraju czy ludu. My dążymy do zwycięstwa, do ostatecznego rozprawienia się z najazdem i caratem i do położenia trwałych podwalin pod rozwój normalny naszego kraju w interesie masy pracującej. Toteż manifestacje zbrojne nie są naszym celem. Czytaj dalej

„Tydzień Robotnika”: Ukraiński ruch socjalistyczny [1938]

Organizacja polityczna znajduje swój wyraz w Ukraińskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, która od dziesiątek lat na terenie województwa lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego rozwijała swoją działalność, a której celem jest zjednoczenie wszystkich robotników ukraińskich pod czerwonym sztandarem socjalizmu. Ukraińska Partia Socjalno-Demokratyczna stoi na stanowisku naukowego socjalizmu, na stanowisku demokracji – a ideałem jej jest wolna, niezależna, socjalistyczna Ukraina. Swego czasu tow. Niedziałkowski w Sejmie powiedział, że widzi możliwości rozwiązania kwestii ukraińskiej w Polsce w myśl programu Ukraińskiej Socjalnej Demokracji i PPS. Niestety, dzisiaj ani jedna, ani druga Partia nie ma decydującego głosu w Polsce, a w szczególności w Sejmie. Kwestię tę rozstrzygnąć mogą tylko demokratyczne społeczeństwa obu narodów. Tego zdania są ukraińscy robotnicy i chłopi. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Ukraiństwo, moskalofilstwo a sprawa rosyjska w Galicji [1910]

Galicja jako „ognisko knowań antyrosyjskich” zawsze była solą w oku gadzinowej prasy rosyjskiej, a oderwanie wschodniej Galicji od Austrii i przyłączenie tego „odwiecznie rosyjskiego kraju do Rosji” jest punktem programu wszystkich nacjonalistów rosyjskich. Program ten posiada swą część minimalną i maksymalną. Maksimum to połączenie wschodniej Galicji z Rosją. Minimum – to możliwa rusyfikacja Rusi galicyjskiej bez odrywania jej na razie od Austrii. I jeśli dla zrealizowania programu maksymalnego trudno było coś rządowi uczynić, to dla urzeczywistnienia programu minimum i rząd, i nacjonaliści rosyjscy nie szczędzili ani sił, ani zasobów materialnych. Dla przeciwdziałania stowarzyszeniom ukraińskim tworzy się mnóstwo organizacji po wsiach i miasteczkach – organizacji ekonomicznych, oświatowych, gimnastycznych itd. Specjalną uwagę zwrócono na rusyfikację chłopów, wśród których forsuje się nauczanie języka rosyjskiego, których wozi się do Kijowa, Poczajowa i innych ośrodków czarnoseciństwa rosyjskiego itd. Czytaj dalej

Remigiusz Okraska: „Luksemburgizm” Adama Ciołkosza. Z zapomnianych kart emigracyjnej myśli lewicowej

„Koncepcja Luksemburg, aczkolwiek przesadna w degradacji roli i znaczenia demokratycznie wybranego kierownictwa partyjnego, była nieporównanie słuszniejsza i zdrowsza niż koncepcja Lenina /…/ Koncepcja Lenina była koncepcją rządów potrójnej mniejszości: klasy robotniczej, która jest mniejszością w społeczeństwie; partii socjaldemokratycznej, która jest mniejszością w proletariacie; kadry zawodowych rewolucjonistów, która jest mniejszością w partii”. Luksemburg pozostała zatem wierna kluczowej marksowskiej zasadzie, że wyzwolenie robotników powinno być dziełem samych robotników. „Błędy popełniane przez prawdziwy rewolucyjny ruch robotniczy są historycznie bez porównania bardziej owocne i wartościowsze od nieomylności najlepszego »Komitetu Centralnego«” – pisała ona. Ciołkosz przypomina, że jeszcze 30 grudnia 1918 r., dwa tygodnie przed zgonem, na zjeździe założycielskim Komunistycznej Partii Niemiec wygłosiła referat programowy, zawierający m.in. takie słowa: „Socjalizmu nie wprowadza się i nie podobna wprowadzić za pomocą dekretów; nie zrobi tego nawet rząd jak najbardziej socjalistyczny. Socjalizm muszą wprowadzać w życie same masy, każdy proletariusz”. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Strajki na południu Rosji [1903]

Machina biurokratyczna rozprzęga się, a coraz częściej rozbrzmiewające salwy karabinowe świadczą, że rozpoczyna się walka na śmierć i życie – walka krwawa pomiędzy samowładztwem carskim a przychodzącymi do świadomości masami ludności pracującej. Walka ta może potrwać bardzo jeszcze długo, pochłonie ona z pewnością olbrzymie ofiary, ale skończyć się tak bezowocnie jak bohaterskie wysiłki „Narodnej Woli” w ósmym dziesięcioleciu już nie może. Dziś bowiem nie garstka spiskowców, ale olbrzymia masa proletariatu wstępuje w szranki. Tej masy niepodobna ani aresztować, ani wysłać na Sybir, ani rozstrzelać, ani powiesić. Można krew jej przelewać strumieniami, jak to było u nas w Żyrardowie, w Łodzi, w Dąbrowie, jak to było w Rydze w r. 1899, albo niedawno w Rostowie nad Donem i w Złatouście lub świeżo w Baku, Tyflisie, Kijowie i Jekaterynosławiu, ale krew ta będzie rodziła coraz to nowe szeregi mścicieli. Kolosalny ruch strajkowy, którego świadkiem były Kaukaz i Ukraina w lipcu i sierpniu roku bieżącego – to jeden z epizodów tej walki zaciętej, której końca przewidzieć jeszcze niepodobna. Czytaj dalej

„Trybuna”: Artykuł wstępny w pierwszym numerze [1906]

Żyjemy w chwili walki podwójnej – z obcą przemocą i z własną naszą reakcją. Carat, nadwątlony przez wojnę i rewolucję, broni się rozpaczliwie przed ostateczną zagładą. Rodzima kontrrewolucja polska skupia się i umacnia, gotowa podać dłoń caratowi. Szeregująca się pod znakami Narodowej Demokracji reakcja czeka tylko skinienia, aby za lichy ochłap pójść w służbę rządową. A spoza pleców Narodowej Demokracji już się wysuwa czarna potęga klerykalizmu, pragnąca całunem zasłonić to światło, do którego dążą wyzwalające się masy. W chwili walki na dwa fronty, walki zaciętej, ofiarnej, powstaje nasza „Trybuna”. Pragniemy więc, aby organ, który stwarzamy, służył potrzebom walki i był pomocny walczącym, chcemy, aby się stał kuźnią polskiej myśli socjalistycznej, aby oświetlał drogi i cele rewolucji. Rozważać będziemy chwilę bieżącą ze stanowiska interesów klasowych ludu pracującego Polski, które utożsamiamy z interesami narodowymi – stawiając sobie za cel polityczny niepodległą republikę demokratyczną. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Ruch robotniczy w Zagłębiu Dąbrowskim [1899]

W lipcu i sierpniu tegoż roku strajkowali górnicy na Mortimerze, a strajk ten pokazał, że tak świadomość robotników, jak i organizacja ich doszły już do wysokiego stopnia rozwoju. W ciągu 29 dni trwania strajku robotnicy ani razu nie stracili zimnej krwi i nie dali się sprowokować. Chodzili codziennie małymi grupami po szynkach i bez hałasu wyciągali każdego ze swoich, jeśli go gdzie znaleźli. Żadnych napadów, żadnego zakłócenia spokoju. Zorganizowani, ukryci przed okiem kozaków, ustawili patrole po wszystkich drogach i przestrzegali robotników ściąganych z innych kopalń lub ze Śląska. Kiedy ściągnięci wszelkiego rodzaju obietnicami robotnicy z Sielca w liczbie 20 chcieli pójść do roboty, to wystarczyła groźba jednego ze strajkujących: „tylko spróbójta, pierony!” – ażeby „smyki” pierzchły. Kopalnia podała kilkunastu górników do sądu o wyrzucenie z mieszkań kopalnianych, robotnicy poszli na rozprawę w kilkuset i gromadą odpowiadali. Sąd wydał wyroki na wyrzucenie, lecz górnicy drwili sobie z tego i głośno dowodzili, że sąd i wszystkie władze państwowe istnieją tylko dla panów, ale oni ustępować nie myślą. Baby oświadczyły stanowczo, że będą wrzątkiem zalewały oczy urzędnikom, którzy przyjdą ich z mieszkań wyrzucać. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: Oryginalny jubileusz (pięciolecie „Robotnika”) [1899]

Jednym słowem walczący proletariusz polski znajduje w swym „Robotniku” i doradcę, i kierownika, i pocieszyciela, i źródło otuchy w walce, toteż nic dziwnego, że otacza swe pismo czułym przywiązaniem, którego dowody składa codziennie. Oto co pisze np. jedna z bliżej redakcji „Robotnika” stojących osób: W mnóstwie korespondencji, pisanych często ręką niewprawną, z fabryk nieobjętych organizacją partyjną, spotykamy naiwne nieraz, lecz szczere wyrazy przywiązania do „Robotnika”, do „Socjalnego Pisma”, jak go nazywają niekiedy w szerokich masach ludu roboczego. „Kochanemu Robotnikowi donoszę”, „nasze pismo”, są to słowa często w korespondencjach powtarzane. Redakcja otrzymała nawet wiersze układane na cześć „Robotnika”; forma utworów niezręczna być może, lecz z każdego wiersza bije uczucie radości i dumy. Ale jaka to bywa radość w warsztatach i fabrykach, gdy „Robotnik” złoży jaki dowód sprężystości i energii! A gdy z jakichkolwiek powodów „Robotnik” się opóźnia, zewsząd się sypią zapytania „cóż Robotnik kiedy wyjdzie?”, „czy się nie wsypał!” itd. Czytaj dalej

Wacław Czarnecki: Prasa socjalistyczna – wierna towarzyszka walki robotniczej

Choć redakcja „Robotnika” podobna była do innych warszawskich redakcji pod względem małej ilości stałych pracowników i umiejętności wykonywania przez każdego wszystkich prac redakcyjnych, to różniła się ona zasadniczo jednolitością przekonań politycznych, głęboką wiarą w słuszność idei socjalizmu i wielkim uczuciowym zaangażowaniem się wszystkich swych pracowników po tej stronie politycznej barykady. W „Robotniku” wszyscy, nie wyłączając administracji i drukarzy, byli socjalistami, należeli do PPS. To sprawiało, że praca zawodowa była nie tylko obowiązkiem, ale i wcielaniem w życie własnych poglądów, możnością politycznego wyżywania się w pracy. Dlatego też kwestia zarobków nie była jedyną więzią pracowników z wydawnictwem. Poza stałymi członkami redakcji było jeszcze mnóstwo ludzi, którzy dostarczali artykuły, bądź nawet całkowicie redagowali poszczególne działy, nie biorąc za to żadnego wynagrodzenia. Czytaj dalej

„Trybuna Ludów”: W marszu do nowej Europy [wrzesień 1940]

Powszechne powstanie zbrojne ludów europejskich przejść musi w swoją fazę rewolucyjną. Walka z faszyzmem jako okupantem, musi być równocześnie walką o wolnościowe oblicze własnych narodów, musi być równocześnie walką z Europą wczorajszą, która ten faszyzm zrodziła, musi być wojną prewencyjną, stoczoną przez ludy przeciw możliwościom tkwiącym w ustroju kapitalistycznym wywołania nowej wojny, a więc walką o jutro Europy, nie podobnej nie tylko do faszystowskiego dzisiaj, ale też i do kapitalistycznego wczoraj. Rzecz więc w tym, aby moment równoczesnego zrzucania okupacji nie stał się momentem rozejścia się ludów Europy po odrębnych drogach wolności. Dla wszystkich może być tylko jedna droga wolności: wspólna w rewolucyjnym zespoleniu wolnych ludów nad budową nowej wspólnej Europy. Wszystkie inne drogi będą beznadziejnymi manowcami do przepaści już ostatecznej, do nowej wojny. Czytaj dalej

Leon Wasilewski: O drogę do socjalizmu i pokoju [1936]

Zapewne od ostatecznego zwycięstwa demokracji nawet w tych państwach, w których tendencje antydemokratyczne już się przesilają po osiągnięciu szczytu natężenia, dzieli nas być może jeszcze okres długotrwały. Ale to nie może powstrzymywać od wytężenia wszystkich sił dla zgotowania zwycięstwa demokracji jako podstawowego warunku zwycięstwa socjalizmu. Walka ta będzie zapewne żmudna i ofiarna, ale to jeszcze nie powód, aby się jej wyrzekać. Bo tylko w długiej, żmudnej i ofiarnej walce socjalizm stanie się szczerze ukochaną, głęboko zrozumianą i odczutą zdobyczą jak najszerszych mas, a nie nienawistnym jarzmem, narzuconym milionom niewolników za pomocą krwawego terroru „genialnego wodza”… Walka o demokrację jako podstawa walki o socjalizm jest jednocześnie walką o pokój, zagrożony przez imperializm państw dyktatorskich, depcący prawa samodzielnego rozwoju krajów i narodów, zwłaszcza słabszych, zagrażający samemu ich istnieniu. Czytaj dalej

Józef Dąbrowski (J. Grabiec): „Czerwoni” sprzed ćwierćwiecza [1925]

Mimo takiej konspiracyjności, ze stosunków tych mam jak najmilsze wspomnienia. Humor – często szubieniczny, ale zawsze szczery, i zapał, wiara w powodzenie sprawy, a kompletna pogarda wszelkiego osobistego niebezpieczeństwa panowały wszechwładnie. Aksjomatem dla każdego z nas było, że po dwóch, trzech latach pójdzie „do ula”, pojedzie „na Jakuty”, względnie „zwieje” zagranicę. Nie psuło to nam humoru zupełnie, mimo często trapiącego niezadowolenia z samej roboty. Ponadto, niezmiernie sympatyczny wśród nas panował stosunek wzajemny. Serdeczność i przyjaźń szczera wiązały wszystkich. Pewne intrygi, swary zaczęły się dopiero później w miarę rozdźwięków na tle programowym. Czytaj dalej